Uniwersum Władcy Pierścieni J.R.R. Tolkiena jest niezwykle popularnie i doczekało się kilku mniej lub bardziej udanych gier. 25 maja 2023 ma premierę nowa gra 25 maja 2023, 9:35 The Lord of the Rings Gollum
Zabieramy Was do Hobbiton (wioski Hobbitów) tutaj kręcili Władcę Pierścieni i Hobbita! Nowa ZelandiaKONTAKT w sprawie OBOZU MUAY THAI nakmuaycamp.phuket@gm
Nowa Zelandia i wyspy Pacyfiku śladami „Władcy Pierścieni” Radzyński Ośrodek Kultury i działające przy nim Radzyńskie Stowarzyszenie „Podróżnik” zapraszają na spotkanie autorskie, którego gościem będzie dziennikarz sportowy i podróżnik Tomasz Gorazdowski. Wydarzenie, odbywające się w ramach 38. edycji „Radzyńskich Spotkań z Podróżnikami”, rozpocznie się 14 stycznia o godz. w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Zenona Przesmyckiego w Radzyniu Podlaskim. Wstęp wolny. – Tomasz Gorazdowski, zabierze nas w miejsca wyjątkowe, na sam koniec świata: do Nowej Zelandii i na wyspy Pacyfiku śladami trylogii Tolkiena „Władca Pierścieni”. Wraz z podróżnikiem wybierzemy się do Hobbitonu oraz Mordoru – powiedział nam Robert Mazurek, dyrektor Radzyńskiego Ośrodka Kultury. Ponadto uczestnicy spotkania doświadczą zapierającej dech i różnorodnej przyrody Nowej Zelandii oraz bajecznie tropikalnych plaż wysp Pacyfiku. Odwiedzą też egzotyczne kraje, takie jak Wyspy Cooka, Vanuatu czy Samoa, które często trudno nawet zlokalizować na mapie. Tomasz Gorazdowski urodził się w 1967 r. Dziennikarz sportowy, przez blisko 25 lat związany z Programem Trzecim Polskiego Radia. Obecnie prowadzi audycje w Radiu 357. Gdyby nie był dziennikarzem, byłby piłkarzem, albo zawodowym podróżnikiem. Uwielbia dalekie podróże i eksplorowanie świata – odwiedził już ponad 100 państw. Objechał na motocyklu świat dookoła, samochodem przejechał trzy Ameryki, a na wszelkie sposoby Azję i Oceanię. Kocha kuchnie świata, ale sam konsekwentnie nie gotuje. Owocem jego szalonych wypraw są książki podróżnicze: „126 dni na kanapie. Motocyklem dookoła świata” (2010), „Przez trzy Ameryki” (2015) i „Obietnica Tiaki. O niezwykłości Nowej Zelandii i wysp Pacyfiku” (2021). Na „Radzyńskie Spotkania z Podróżnikami” zaprasza Burmistrz Radzynia Podlaskiego Jerzy Rębek oraz Starosta Radzyński Szczepan Niebrzegowski, a także organizatorzy: Radzyński Ośrodek Kultury i działające przy nim Radzyńskie Stowarzyszenie „Podróżnik”. Sponsorami wydarzenia są: firma drGerard, Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych oraz Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Radzyniu Podlaskim. Patronat nad spotkaniem objął ogólnopolski miesięcznik „Poznaj Świat”, portal Kocham Radzyń Podlaski, Telewizja Radzyń, Biuletyn Informacyjny Miasta Radzyń oraz Informator Powiatowy. Data publikacji: r. Radzyniacy wyruszyli śladami „Władcy Pierścieni” 14 stycznia 2022 r., w ramach 38. edycji „Radzyńskich Spotkań z Podróżnikami”, w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Zenona Przesmyckiego w Radzyniu odbyło się spotkanie z Tomaszem Gorazdowskim. Tematem była wyprawa do Nowej Zelandii i na wyspy Pacyfiku śladami trylogii Tolkiena „Władca Pierścieni”. Na antypodach Nowa Zelandia leży prawie na antypodach Polski – po przeciwnej stronie kuli ziemskiej. Tomasz Gorazdowski odwiedził ją 2 lata temu, a jednym z głównych motywów podjęcia wyprawy było zwiedzenie miejsc, gdzie był kręcony film „Władca Pierścieni”. Dziennikarz wyznał, że już w dzieciństwie zafascynował się powieścią Tolkiena. Filmowe adaptacje kolejnych tomów realizowane w Nowej Zelandii przez pochodzącego z tego kraju reżysera Petera Jacksona sprawiły, że „Władca Pierścieni” zrobił się modny, a Nowa Zelandia stała się celem wycieczek organizowanych dla turystów pragnących zwiedzić miejsca związane z realizacją filmu. Nowa Zelandia to kraj położony na dwóch wyspach: północnej i południowej, których łączna powierzchnia (prawie 269 tys. km2) jest porównywalna z powierzchnią Polski, tymczasem żyje w niej ok. 4 mln ludzi, w tym połowa w trzech miastach, z których największe jest Auckland (1,5 mln). Sieć dróg nie jest rozbudowana – na całej Nowej Zelandii jest 150 km autostrad. Na innych panuje niewielki ruch. Jednak nie można szaleć z prędkością – obowiązuje ograniczenie do 90 km/h, a za przekroczenie grożą bardzo surowe kary. Ponadto w kraju, gdzie większość powierzchni zajmują góry, drogi są bardzo kręte i nie da się nimi zbyt szybko jeździć. Rajska kraina na wulkanie Olbrzymie odległości wysp od najbliższych lądów, a nawet innych wysp spowodowały, że mają one specyficzną faunę, większość zwierząt to gatunki endemiczne, żyją tylko w Nowej Zelandii. Jednym z nich jest kiwi – ptak nielot będący jednym z symboli Nowej Zelandii. Poza tym – co podkreślił podróżnik – nie ma tam ani jednego gatunku niebezpiecznego dla człowieka. Stosunkowo niewielu stałych mieszkańców, wielkie, niemal bezludne przestrzenie ze wspaniałą przyrodą i urozmaicone krajobrazy, zielone wzgórza porośnięte trawą lub drzewami, górskie szczyty pokryte lodowcami, rajskie, piaszczyste plaże, czysta, przejrzysta woda, urokliwe zatoczki, bujna zielona roślinność, skaliste zatoki z malowniczymi fiordami – to wszystko czyni Nową Zelandię rajem dla turystów. – Nowa Zelandia to kraj nieprawdopodobnie obdarowany przez naturę. Widoki w każdym momencie obłędne! Żyć, nie umierać! – ekscytował się Tomasz Gorazdowski. W trakcie opowieści zwracał uwagę na wielki pietyzm, z jakim Nowozelandczycy traktują bogactwo przyrody swego kraju i o udogodnienia dla turystów – począwszy od odprawy paszportowej, w trakcie której celnicy wydłubywali z podeszew butów pozostałe na nich resztki z „cudzego” kraju, pokazywał ścieżki w parku narodowym (jest ich w Nowej Zelandii 14) wyłożone deskami, a te dodatkowo pokryte metalową siatką, mówił o trasach turystycznych, campingach, bezpłatnych schroniskach, wielu kamperach, które można bez problemu wypożyczyć. Okalający wyspy pas nizin jest dość wąski. Ich wnętrze to góry, także z lodowcami (najdłuższy Tasmana ma 29 km długości), nie brak tu jezior, gorących źródeł i gejzerów, także wulkanów. I jeśli istnieje jakaś rysa na tej rajskiej krainie – to niepewność jutra. – Wyspa ma charakter wulkaniczny. To stanowi zagrożenie. Jak pewnego dnia rąbnie – to koniec. Wyspa ulegnie zagładzie – wieszczył podróżnik. To jednak w nieokreślonej przyszłości. W ojczyźnie Hobbitów Reżyser „Władcy Pierścieni” Peter Jackson bez wielkiego trudu znalazł tu miejsca do realizacji filmu. Na owczej farmie Russella Alexandra w pobliżu miasteczka Matamata znalazł wszystko, co było potrzebne do zbudowania Hobbitonu – ojczyzny i domu Hobbitów. Łagodne pagórki pokryte rozległymi łąkami i porośnięte drzewami, jezioro i rosnące nad nim olbrzymie drzewo. W dodatku – jak okiem sięgnąć żadnych śladów cywilizacji – dróg, linii energetycznych, wysokich budynków zakłócających pierwotny krajobraz. O powstaniu Hobbitonu opowiadał Tomasz Gorazdowski i zaprezentował krótki reportaż radiowy przygotowany na ten temat. Przygotowania trwały 2 lata, ekipie filmowej pomogła armia nowozelandzka, dzięki poparciu premier Nowej Zelandii – wielbicielki twórczości Tolkiena. W pierwszej wersji wioska zbudowana była prowizorycznie. Okazało się, że zaczęły tam pielgrzymować tłumy, żeby zobaczyć miejsce, gdzie kręcono film. Do realizacji drugiej części (2009) zbudowano Hobbiton z trwałych materiałów: kamieni, cegły, drewna, stali. I tak już zostało. W wiosce znalazły się 44 hobbickie nory, których drzwi skrzypią jak w filmie (niestety, wejść można tylko do jednej, a i ta wewnątrz jest pusta), ale i młyn, Gospoda pod Zielonym Smokiem, w której działa pub, zielone ogrody. – Wykonanie jest fantastyczne zgodnie z opisem w powieści, wszystko jest prawdziwe, nawet z chatek unosi się dym – zachwycał się podróżnik. Zachwycają się również turyści. Co 10 minut podjeżdża autobus, z którego wysiada 40-50 turystów. Jeden bilet kosztuje 75 dolarów nowozelandzkich. Dziennikarz wyliczył, że miesięczny przychód prywatnego przedsiębiorstwa właściciela terenu i reżysera filmu wynosi 250 tys. dolarów. W ten sposób plan filmowy stał się kolejną atrakcją turystyczną Nowej Zelandii. W trakcie relacji z podróży, wskazywał inne miejsca, gdzie były realizowane poszczególne fragmenty filmu, szczególnie szerokie plenery – miejsca rozgrywanych bitew. W świecie żeglarzy i ośrodku kultury Maorysów Hobbiton to oczywiście nie jest jedyne miejsce, do którego Tomasz Gorazdowski zabrał radzyńskich miłośników podróży. Po wylądowaniu na nowozelandzkiej ziemi na Wyspie Północnej pierwsze kroki stawiał w Auckland. To największe miasto Nowej Zelandii (1,5 mln mieszkańców), nowoczesne, z zachwycającymi turystów widokami na piękną zatokę i mnóstwem klimatycznych knajpek i restauracji. Wiele tu się dzieje, szczególnie w dziedzinie sportów wodnych, a najwięcej – żeglarstwa. „Witamy w świecie żeglarzy!” – głoszą napisy. Następnym przystankiem w podróży było Rotorua – ważny ośrodek kultury pierwotnych mieszkańców – Maorysów, znajduje się tam maoryski teatr, a na obrzeżach miasta – prawdziwa wioska Maorysów – Ohinemutu. Podróżnik pokazywał fotografie maoryskich rzeźb, tatuaży i tańców. Miejscowość uważana jest też za nowozelandzką stolicę zjawisk geotermalnych. W położonym w pobliżu parku geotermalnym gejzer Pohutu wyrzuca strumienie pary i gorącej wody na wysokość do 20 metrów co ok. 15 minut. To około ma różną długość. Dziennikarz miał pecha. Po 45 minutach zrezygnował z oczekiwania, a wówczas nastąpił wybuch gejzera. W pobliżu znajduje się wulkan Tarawera. Wspomniał też o ciekawostce – jaskini Waitomo, na której ścianach znajdują się tysiące małych robaczków, które emitują światło, tworząc niepowtarzalną konstelację na ciemnych skalnych ścianach. Podczas wędrówki na południe spotkał „szampańskie” jeziora – niepowtarzalne akweny z różnokolorową, bulgocącą wodą. – Znaleźć w nich można całą tablicę Mendelejewa – informował Tomasz Gorazdowski i zdecydowanie odradzał wszelkie próby kąpieli, które mogłyby się źle skończyć dla śmiałków. Na Wyspie Południowej, czyli na końcu świata Wyspa Południowa o podobnej powierzchni jak Północna jest bardziej dzika (tu żyje zaledwie 800 tys. mieszkańców, w tym 390 tys. w mieście Christchurch), ale też bardziej zróżnicowana – z pięknymi plażami, fiordami, lodowcami. Miłośnicy turystyki mogą skorzystać z taksówek wodnych – popłynąć wzdłuż wybrzeża dowolnie długą trasą, a potem wracać kilka dni wybrzeżem. Z noclegami nie ma problemu. Po drodze są schroniska – dobrze utrzymane i w dodatku bezpłatne, na parkingach stoi mnóstwo gotowych do wypożyczenia kamperów. Taki szlak turystyczny biegnie przez całą Nową Zelandię (ma ok. 3 tys. km długości). Można też przejechać trasę samochodem. Drogi są mało uczęszczane, wybrzeże puste, wszędzie można się zatrzymać, wykąpać. Jadąc na południe mijał niewielkie miasteczka. – Jakby się czas w nich zatrzymał, wyglądają jak w latach 50. w Europie – komentował. Wyspa ma ok. 200 km szerokości. Można ją przejechać wszerz, ale trzeba się liczyć z tym, że faktyczna droga jest 3-4 razy dłuższa niż odległość na mapie. Wnętrze wysp nowozelandzkich zajmują góry. Wzdłuż Wyspy Południowej ciągną się Alpy Południowe. Drogi są kręte, z wieloma zakrętami, jazda jest powolna. Można też góry przelecieć samolotem. Można i warto dla niesamowitych widoków. Tomasz Gorazdowski zaprezentował kilka filmików z przelotu nad Alpami Południowymi. Na terenie Parku Narodowego Westland Tai Poutini znajdują się dwa słynne lodowce – Fox Glacier i Franz-Josef Glacier. Podróżnik pokazał również film z wyprawy na lodowiec Franciszka Józefa. Poleciał tam wynajętym helikopterem. Taka atrakcja wprawdzie sporo kosztuje, podkreślał dziennikarz, ale wrażenia warte są ceny, a zdjęcia wykonane na lodowcu – bezcenne. Tomasz Gorazdowski dotarł na południowy kraniec Wyspy Południowej. Mówił o pobycie w Queenstown – miejscowości o charakterze kurortu narciarskiego, mającej ok. 15 tys. mieszkańców, do której w sezonie narciarskim przybywa ok. 1 mln turystów. Jest to również baza wypadowa dla wycieczek do fiordu Milford Sound – jednej z najpiękniejszych atrakcji Nowej Zelandii. Ten cud natury, „nieziemskie miejsce” zostało wyrzeźbione wskutek spływania lodowca do morza. Milford Sound to jedno z najbardziej deszczowych miejsc na Ziemi. Opady powodują powstanie olbrzymiej liczby wodospadów. Podróżnik pokazywał też fotografie innej atrakcji zachodniego wybrzeża Wyspy Południowej – słynne Punakaiki, czyli „Skały Naleśnikowe” – nietypowe formacje skalne, przypominające ułożone jeden na drugim naleśniki. Jadąc jeszcze bardziej na południe dotarł do Glenorchy (500 mieszkańców), gdzie stwierdził, że jest na końcu świata. – Tam droga się kończy, dalej zmienia się w szutrową. W niedalekiej odległości znajduje się kraina Paradise. Tu także, na tle wspaniałych, dzikich krajobrazów, kręcone były plenerowe sceny „Władcy Pierścieni”. Tomasz Gorazdowski odwiedził także „przy okazji” wyspy polinezyjskie, był na Tahiti, Bora-Bora, Samoa – choć każde z tych miejsc ma swą specyfikę, wszędzie są wspaniałe plaże ze złotym piaskiem i z krystalicznie czystą wodą. A turyście towarzyszy poczucie, że jest „pośrodku niczego” – w oddaleniu kilku tysięcy kilometrów od najbliższego stałego lądu. Opowieściom Tomasza Gorazdowskiego towarzyszył bogaty pokaz fotografii oraz filmów obrazujących przyrodę oraz fragmenty życia codziennego spotykanych ludzi. W podziękowaniu za spotkanie podróżnik otrzymał pamiątkowy medal „Radzyńskich Spotkań z Podróżnikami” oraz karykaturę autorstwa Przemysława Krupskiego. Każdy zainteresowany miał też możliwość zakupienia ostatniej książki podróżnika wraz z dedykacją. Na „Radzyńskie Spotkania z Podróżnikami” zaprosił Burmistrz Radzynia Podlaskiego Jerzy Rębek oraz Starosta Radzyński Szczepan Niebrzegowski, a także organizatorzy: Radzyński Ośrodek Kultury i działające przy nim Radzyńskie Stowarzyszenie „Podróżnik”. Sponsorami wydarzenia byli: firma drGerard, Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych oraz Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Radzyniu Podlaskim. Anna Wasak Data publikacji: r. Jak mamy coś po sobie zostawić, to niech to będzie tylko odcisk stopy Wywiad Roberta Mazurka z dziennikarzem radiowym i podróżnikiem Tomaszem Gorazdowskim Ryszard Kapuściński w „Podróżach z Herodotem” napisał: „Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej.” Kto zaraził Pana bakcylem podróżowania? Nie mam tutaj najmniejszej wątpliwości – to byli moi rodzice, którzy każdą wolną chwilę i każde zarobione pieniądze wydawali na poznawanie świata. W dzieciństwie razem z nimi zwiedziłem całą Europę, począwszy od Bułgarii, a kończąc na Szkocji. Jeździliśmy trabantem, małym i dużym fiatem. Wtedy wszystko się zaczęło, najpierw odkrywanie świata na małą skalę, a później na trochę większą. A jak wpadł Pan na pomysł motocyklowej podróży dookoła świata, o której możemy przeczytać w książce „126 dni na kanapie. Motocyklem dookoła świata”? Przed tą wyprawą jeździłem już w różne rejony świata, o czym dobrze wiedziała moja rodzina i znajomi. W pewnym momencie dostałem od brata książkę Ewana McGregora i Charliego Boormana pt. „Long Way Round”, którzy robiąc materiały do BBC przejechali cały świat. Różnica była taka, że oni dysponowali milionowym budżetem i potrafili jeździć motocyklami. Ja nie miałem takiego budżetu ani nigdy nie jeździłem jednośladem. Stwierdziłem jednak, że pomysł jest fantastyczny. W miarę łatwo udało mi się znaleźć sponsorów, a samo nauczenie się jazdy motocyklem też nie sprawiło mi większego problemu. Wyszedłem z założenia, że jak uda się na niego wsiąść i przejechać 3 kilometry, to zapewne uda się przejechać i 30 kilometrów. A jeżeli 30 to i 300. A potem te 30 000 dookoła świata to jest tylko multiplikacja tych 3, 30... Mówi się, że każdy ma swoją górę do zdobycia. Czy podróż ta była Pana przysłowiowym Mount Everestem? Patrząc na nią z perspektywy czasu, to tak. Lata lecą, człowiek zrobił się już bardziej wygodny i nie wiem, czy teraz znalazłbym w sobie motywację, by wyruszyć w tak wymagającą i trudną logistycznie podróż. O takiej podróży marzy chyba każdy. Pan spełnił te marzenia bardzo szybko, ale udowodnił też później, że istnieją równie spektakularne wyczyny. Mam tutaj na myśli podróż drogą Panamerykańską, która stała się tematem Pana drugiej książki pt. „Przez trzy Ameryki. 30 000 kilometrów z Alaski do Ziemi Ognistej ”. Może Pan powiedzieć nam coś więcej na temat tej podróży? Jedyną dla mnie szansą, aby pojechać w długą podroż, podczas gdy pracowałem na etacie w radio, było połączenie jednego z drugim. W związku z tym po wyprawie motocyklem dookoła świata kolejny projekt musiał być bardziej trudny i ekstremalny. Podróż przez trzy Ameryki wydawała mi się wystarczająco atrakcyjna, by znaleźć sponsorów i zainteresować nią ludzi. I to wszystko chyba mi się udało. A którą z trzech Ameryk najmilej Pan wspomina? Każda była absolutnie inna i każdą bardzo miło wspominam. Jednak gdybym miał na miesiąc przenieść się do wybranej, to byłaby to Ameryka Południowa. Jeżeli przejechałem zachodnią część tego kontynentu, to wschodnia została prawie nie ruszona. W związku z tym te rejony są dla mnie nieznane i to jest dobry powód by tam powrócić. Podróż dookoła świata jak i przez trzy Ameryki zrealizował Pan wspólnie z Programem Trzecim Polskiego Radia. Czy takie codzienne relacjonowanie wyprawy nie odzierało jej z magii podróżowania? Czy nie miał Pan poczucia, że przez to po drodze uciekało wiele rzeczy? Momentami tak. Stosunkowo najtrudniejsza była pierwsza motocyklowa wyprawa dookoła świata, na którą porwałem się trochę jak z motyką na słońce. Wyjeżdżając nie wiedziałem, z czym się to wiąże, nie przewidziałem, że jadąc motocyklem, nie można było niczego innego robić. W przypadku wyprawy samochodowej przez trzy Ameryki było już łatwiej. W trakcie przemieszczania się można było coś poczytać, zaplanować czy popracować nad dźwiękiem. Wielokrotnie dojechawszy w fajne miejsce zamiast iść na plażę, zdobywać jakiś szczyt czy coś zwiedzić musieliśmy natychmiast wypakowywać wszystkie rzeczy i przygotowywać program. Bardzo często w Pana książkach odnajdziemy odwołania do „Władcy Pierścieni”. Jest Pan fanem trylogii Tolkiena? Jestem jednym z największych fanów! „Władca Pierścieni” to książka, którą najwięcej razy w życiu przeczytałem, po raz pierwszy w pierwszej klasie podstawówki. W domu, wspólnie z bratem i ojcem, urządzaliśmy sobie nawet konkursy wiedzy, odpytując się z jej treści. Z jednej strony cieszę się, że świat poznał Tolkiena po ekranizacji „Władcy Pierścieni”, a z drugiej trochę mi smutno, bo byłem jednym z niewielu, który znał przygody dzielnych Hobbitów. Mam też trochę żal do Petera Jacksona, gdyż jako zaawansowany „tolkienolog” dostrzegam duże nieścisłości w filmie. A jaki wpływ na Nową Zelandię wywarł ten film? Potężny, przede wszystkim nastąpił ogromny rozwój turystyki. Jest to doskonały przykład na to, jak masowa kultura jest w stanie zmieć nawet kraj. Przed ekranizacją „Władcy Pierścieni”, jeżeli ktoś mówił o Nowej Zelandii, to z reguły miał skojarzenie z owcami, może z żeglarzami. Obecnie w pierwszej kolejności przed oczami mamy piękne widoki, które widzieliśmy w filmie. Miliony ludzi z całego świata przyjechały do Nowej Zelandii, by zobaczyć, gdzie był kręcony „Władca Pierścieni”. Zostawili oni miliony euro, funtów i dolarów, powstały nowe miejsca pracy. W Nowej Zelandii odwiedził Pan wiele miejsc związanych z „Władcą Pierścieni”. Które z nich zrobiło na Panu największe wrażenie i dlaczego? Zdecydowanie „Hobbiton”, który został zbudowany od podstaw z ogromnym pietyzmem i dbałością o szczegóły. Obecnie jest to dobrze funkcjonujące przedsiębiorstwo, które dziennie obsługuje tysiące ludzi. Natomiast jeżeli chodzi o miejsca związane z kręceniem filmu, to każdemu polecam filmowy Mordor, czyli Górę Przeznaczenia. Sam wulkan i jego okolica są bardzo piękne i stanowią fantastyczne miejsce na wycieczki. Dzięki Tolkienowi Nowa Zelandia wielu osobom kojarzy się właśnie z „Władcą Pierścieni”, ale jej symbolem jest też kiwi... Zanim się stał taki, jaki jest, był ptakiem latającym i bardzo kolorowym. Według wierzeń Nowozelandczyków kiwi poświęcił swoje skrzydła i piękne upierzenie, aby zostać obrońcą lasu. Obecnie żyje w Nowej Zelandii około 50-60 tys. tych ptaków. Zagrożeniem dla nich są drapieżniki wyjadające jaja, które kiwi składa rzadko. Jego jajo jest największe na świecie w stosunku do masy ptaka. Jest ono kilkakrotnie większe niż jajo kury, która jest rozmiarem zbliżona do kiwi. Ciekawostką jest też to, że 98% Nowozelandczyków nie widziało kiwi w jego naturalnym środowisku, ponieważ jest to ptak nocny. A w jaki sposób najlepiej poznawać Nową Zelandię? Wydaje mi się, że kamperem, który jest bardzo popularnym sposobem podróżowania po tym kraju. Dodaje on romantyzmu, można zatrzymać się, gdzie się tylko chce, a poza tym wiele miejsc jest przygotowanych pod tym kątem. Do dyspozycji mamy mnóstwo szlaków turystycznych, we wszystkich częściach Nowej Zelandii, łączący północny cypel z południowym. Liczy on ok. 3 tys. kilometrów. No właśnie, jazda samochodem po Nowej Zelandii bardzo różni się od jazdy po Polsce. Co dla Pana było najtrudniejsze? Utrzymać limit prędkości. W Nowej Zelandii jest dużo miejsc, gdzie drogi są puste i obowiązuje ograniczenie prędkości do 90 km/h poza miastem. Nie ma to logicznej podstawy, ale tam tak jest, a mandaty są naprawdę wysokie. Obok Nowej Zelandii odwiedził Pan wyspy Pacyfiku, Bora Bora, Tahiti, Samoa, Bali czy Fidżi. Gdy słyszymy ich nazwy w większości mamy skojarzenia z rajem. Czy tak jest w rzeczywistości? To są tak piękne miejsca, że faktycznie kojarzą się z rajem. Będąc tam doświadczamy połączenia dżungli z ciepłym i przejrzystym oceanem, bogactwem podwodnego świata. Nie ma tam cywilizacji oraz tłumów ludzi. Jedynie jedzenie mogłoby być lepsze. Wyspy Pacyfiku są dobrym miejscem do poleniuchowania, ale ile można tylko odpoczywać? Na dłuższą metę nie ma tam co więcej robić. Wspomniał Pan, że nie ma tam tłumów turystów. Z czego to wynika? Bo jest daleko. Ponadto trudno tam dojechać, bilety są drogie, a podróż trwa bardzo długo. Na Wyspach Pacyfiku znajduje się miejsce, z którego jest najdalej we wszystkie strony na świecie. Będąc na centralnie położonym Tahiti mamy kilka tysięcy kilometrów na wschód do Ameryki Południowej, tyle samo od zachodu dzieli nas od Australii. Nie mówiąc już o tym, że na północ do stałego lądu jest jeszcze dalej. Samoańskie przysłowie mówi: „Jak przyjedziesz do nowego kraju, zanim zaczniesz przyglądać się miejscom, przyjrzyj się ludziom.” Poznając świat bardziej interesują Pana miejsca czy ludzie? Zależy to od miejsca, w którym się znajduję. W jednych krajach ciekawsi są dla mnie mieszkańcy, a w innych bardziej zwracam uwagę na zabytki. Nie jestem w stanie powiedzieć, od czego to zależy. Spotkałem na świecie ludzi, którzy są naturalnie sympatyczni i wychodzą do ciebie z sercem na dłoni. Takim krajem jest na przykład Tajlandia. Z kolei sąsiedni Wietnam jest już zupełnie inny. Jego mieszkańcy są bardziej szorstcy, krzykliwi a człowiek przez cały czas ma wrażenie, że chętnie by go oszukali. Tam bardziej zwracam uwagę na kraj. Dlatego moje zainteresowania zależą od okoliczności, miejsca lub celu podróży. A jacy są mieszkańcy Nowej Zelandii i wysp Pacyfiku? Nie można tutaj generalizować. Mieszkańcy Nowej Zelandii są sympatyczni, przyjaźni, uprzejmi i otwarci na ludzi. Reprezentują anglosaski sposób bycia. Natomiast mieszkańcy każdej wyspy na Pacyfiku różnią się od siebie. Zauważyłem chociażby, że mieszkańcy Bora Bora czy Tahiti są trochę zmanierowani. Pana najnowsza książka o podroży po Nowej Zelandii i wyspach Pacyfiku w tytule ma obietnicę Tiaki. Co to takiego? Obietnicę Tiaki można złożyć w Nowej Zelandii. Jej mieszkańcy są wdzięczni Opatrzności, że ich kraj został bogato obdarowany w cuda natury. Jest to nic innego jak obietnica, że dołoży się wszelkich starań, by zachować piękno przyrody. Ewentualnie można dołożyć swoją cegiełkę do rozwoju i poprawy sytuacji. Należy zwracać uwagę na to, że jak mamy coś po sobie zostawić, to niech to będzie tylko odcisk stopy. Życzylibyśmy sobie, by taka obietnica miała zastosowanie na całym świecie. Dziękuje za wizytę i spotkanie w Radzyniu Podlaskim. Jak świat wróci na normalne tory i podróżowanie znowu stanie się łatwiejsze, to zapewne ruszę w świat. A jak ruszę, to mam nadzieję, że wrócę. A jak wrócę, to z chęcią znowu do Radzynia zawitam. Dziękuję bardzo. Data Publikacji: r. „Obietnica Tiaki. O niezwykłości Nowej Zelandii i wysp Pacyfiku” Rok wydania: 2021 Nowozelandczycy odczuwają szczególny związek ze swoim krajem, bo od najmłodszych lat nakłada się na nich obowiązek opieki nad miejscem, w którym żyją. Obietnica Tiaki to zobowiązanie do opieki nad Nową Zelandią - na teraz i dla przyszłych pokoleń. Także wszystkich przybyłych zachęca się, by dbali o kraj, w którym goszczą, o środowisko, ziemię i wodę i by nie zostawiali po sobie nic prócz wspomnień. Tomasz Gorazdowski, dziennikarz, podróżnik i autor książek podróżniczych, tym razem zabiera nas w miejsca wyjątkowe, na sam koniec świata - do Nowej Zelandii i na wyspy Pacyfiku. Zgodnie z obietnicą Tiaki będzie to podróżowanie z otwartym umysłem i sercem, odpowiedzialnie, z szacunkiem do innych, do kultury i przyrody, o którą tak dbają mieszkańcy tych miejsc. Wraz z autorem wybierzemy się więc do egzotycznych krajów, takich jak Wyspy Cooka, Vanuatu czy Samoa, które często trudno nawet zlokalizować na mapie. Na wielu zdjęciach zobaczymy zapierającą dech i różnorodną przyrodę Nowej Zelandii oraz bajeczne tropikalne plaże wysp Pacyfiku. Poznamy atrakcje turystyczne i ciekawostki, ale też mieszkańców. Autor bowiem oddaje głos spotykanym po drodze ludziom: żyjącym w miejscach, do których nie poprowadzą nas przewodniki turystyczne, i wiedzącym rzeczy, o jakich nie przeczytamy w innych książkach. Źródło: „Przez trzy Ameryki. 30 tysięcy kilometrów z Alaski do Ziemi Ognistej” Rok wydania: 2015 Każdy kilometr z Tomkiem Gorazdowskim to nowa przygoda. Odkryj trzy Ameryki, jakich jeszcze nie znasz. Bezkresne tereny Alaski, peruwiańska pustynia, boliwijski szlak rajdu Dakar czekają. Wystarczy tylko ruszyć w drogę. Tomek Gorazdowski siada za kierownicą terenówki i rusza w podróż przez trzy Ameryki. Zabiera nas na wyścig psich zaprzęgów na Alasce, kosztuje lokalnych trunków w mieście Tequila, zajada kokę ze świętym Maximonem w Gwatemali i odkrywa tajniki produkcji cygar w Nikaragui. Źródło: „126 dni na kanapie. Motocyklem dookoła świata” Rok wydania: 2010 Czy łatwo jest wyruszyć w podróż dookoła świata? Czy można porwać się na to całkiem spontanicznie? I czy taka podróż może zakończyć się sukcesem? Książka 126 dni na "kanapie". Motocyklem dookoła świata pokazuje, że na wszystkie te pytania można odpowiedzieć twierdząco. Autor książki, nie mając nawet prawa jazdy, wpadł na pomysł, że objedzie świat na motorze. I jak pomyślał – tak zrobił. Uczestnicy wyprawy – dziennikarze radiowej Trójki Tomek Gorazdowski i Michał Gąsiorowski, spędzili cztery miesiące na „kanapach” – motocyklowych siodłach. Odwiedzili 19 krajów, przejechali ponad 21 tysięcy kilometrów. Napisana żywym językiem, pełna humoru książka jest zapisem ich wyprawy – przygód, spotkań z ludźmi, zmagań z upałem, zmęczeniem i biurokracją. Przede wszystkim jest jednak pochwałą życia niestroniącego od wyzwań, obowiązkową lekturą dla niespokojnych duchów i niestrudzonych poszukiwaczy przygód. Źródło:
W sieci zadebiutował pierwszy pełny zwiastun serialu " Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy". Wyczekiwana przez fanów Tolkiena produkcja zadebiutuje na platformie amazon prime 2 września 2022 r., a wyobraźnię dodatkowo rozgrzewa fakt, że na zaplanowanych pięć sezonów "Pierścieni Władzy" Amazon przeznaczył gigantyczną kwotę
W czasie podróży po Nowej Zelandii zachwycamy się głównie naturą - archipelag uchodzi za jeden z ostatnich rezerwatów przyrody. Tym razem zaglądamy też do miast. 1. CHRISTCHURCH Drugie co do wielkości miasto Nowej Zelandii, pełne zabytków i uroczych parków. Tutaj znajduje się ogród botaniczny założony w 1863 r. Koniecznie wybierzcie się na New Regent Street – jedyną prawdziwą ulicę zakupową w kraju. Uwaga, miasto nawiedzają trzęsienia ziemi. 2. GÓRA COOKA To najwyższy szczyt Nowej Zelandii (3724 m zwany także Aoraki. Można go zdobyć tylko w asyście lokalnego przewodnika. Najlepszy punkt wypadowy i widokowy to schronisko Mueller Hut. 3. QUEENSTOWN To światowa stolica adrenaliny. Lista ekstremalnych atrakcji, z których można skorzystać, jest długa. Od raftingu, przez skok ze spadochronem, po skok na bungee i wiele innych. Najlepszy punkt widokowy to taras, na który można się dostać kolejką górską – The Skyline Gondola. Peter Jackson wybrał to miejsce do ekranizacji książek Tolkiena. Dzięki Władcy Pierścieni Queenstown przeżywa turystyczny boom. 4. MILFORD SOUND Najbardziej deszczowe miejsce na ziemi. To tu Nowa Zelandia może pochwalić się fi ordami. Warto wybrać się w rejs statkiem Lady of the Sounds. Oprócz wygrzewających się na skałach fok, skaczących w wodzie delfinów można tu także zobaczyć wieloryby i pingwiny. To też królestwo ptaków, w tym papug kea. 5. PUNAKAIKI Jedna z najładniejszych nadmorskich dróg. Największym magnesem na turystów są Pancake Rocks, czyli skały naleśnikowe. I faktycznie wyglądają jak ułożone piętrowo naleśniki. To z nich rozpościera się piękny widok na Morze Tasmana. 6. KAIKOURA Tu rozegrało się jedno z najciekawszych wydarzeń w dziejach ufologii. W 1978 r. piloci samolotu zobaczyli na niebie świetlne punkty. W kolejny lot zabrali na pokład filmowców, którzy podobno nakręcili UFO. O miejscu zrobiło się głośno i chociaż dziś nie ma śladu po kosmitach, turyści przybywają tutaj oglądać foki i ptaki. 7. LODOWIEC FOXA Lodowiec w Parku Narodowym Westland na zachodnim wybrzeżu Wyspy Południowej. Można go zobaczyć z lotu ptaka. Turystom oferowane są loty helikopterem (ok. 600 zł). Tańszą opcją jest trekking. 8. DUNEDIN Miasto z najbardziej stromą ulicą świata – Baldwin Street – i browarem Speight’s. Nasz ekspert: Tomasz Wesecki
Królestwo na Wygnaniu Gondor (sind. Kraj Kamienia) − królestwo ludzi, númenorejskich wygnańców − Dúnedainów − założone przez Elendila i jego synów w 3320 roku Drugiej Ery po zatopieniu Númenoru. W czasie Wojny o Pierścień Gondor leżał na południe od Rohanu i na zachód od Mordoru, nad Zatoką Belfalas, jednak w czasach swojej największej świetności, które przypadają
Katowice – Frankfurt/M – Osaka – Auckland – Rotorua – Taupo – Tongariro NP – Wellington Nowa Zelandia kusiła mnie od bardzo, bardzo dawna. Znaleźć się na końcu świata, w kraju klimatem zbliżonym do naszego, ale różniącym się od Polski pod każdym względem – tak, to było wielkie coś. Długo zbieraliśmy się do podjęcia decyzji o wyjeździe, wreszcie klamka zapadła – w październiku kupiliśmy bilety do Auckland. Niestety, ze względu na kosmiczną odległość bilety nie należą do najtańszych i stanowią połowę kosztów całej wyprawy. Kolejnym krokiem była rezerwacja samochodu, miał to być pojazd zarówno do poruszania się po Nowej Zelandii, jak i do spania. Zdecydowaliśmy się na najtańszą z możliwości, czyli na pożyczenie samochodu typu kombi, w którym po rozłożeniu tylnych foteli robi się całkiem spora przestrzeń do spania. Oczywiście opcji wypożyczenia samochodów jest wiele (o tym na końcu relacji w dziale porady i patenty), wiadomo jednak, iż najważniejszym czynnikiem jest cena. Nasz wybór padł na wypożyczalnie APEX oraz na samochód Nissan Wingroad. W kwocie 1907,99 NZD dostaliśmy na miesiąc samochód bez limitu przejechanych kilometrów wraz z pełnym ubezpieczeniem, oraz bilety na przeprawę promową w obie strony między wyspami północną i południową. Jeszcze w Polsce dokonaliśmy też rezerwacji hostelu Borders Beyond w Auckland (20 NZD dorm) – chcieliśmy po prostu przed wyruszeniem w objazdówkę odpocząć i odświeżyć się po długim locie. Wreszcie nadszedł długo oczekiwany dzień wylotu, nikt z nas wtedy nie przypuszczał nawet, że natura zafunduje nam dodatkowe atrakcje i że otrzemy się o 2 katastrofalne w skutkach trzęsienia ziemi. Przelot na drugi koniec świata to ok. 26 godzin samego lotu, do tego dochodzą jeszcze przesiadki i oczekiwania na kolejne loty, tak że w sumie podróż do Auckland zajęła nam 36 godzin. Międzylądowania mieliśmy we Frankfurcie nad Menem, gdzie dołączyli do nas Maciek z Darią, oraz Osace – nowoczesnym lotnisku położonym na sztucznie zrobionej wyspie. Wreszcie przylatujemy do Auckland i tu przyjemna niespodzianka odprawa na lotnisku nie była specjalnie żmudna i dokładna. Oficera w biosecurity informujemy o braku jakiejkolwiek żywności i podpisujemy się pod deklaracją, że nie wwozimy żadnych nasion, ani innych organicznych ustrojów niepożądanych w Nowej Zelandii i po prześwietleniu bagaży i wykonaniu telefonu do Apex’a, jedziemy vanem z wypożyczalni, do biura firmy. Tutaj dopełniamy resztę formalności, wnosimy należną kwotę za samochód i po zamontowaniu GPSa przywiezionego z Polski, jedziemy do hostelu Borders Beyond. Napomknąć tutaj muszę, iż człowiek nieprzyzwyczajony do lewostronnego ruchu czuje się jak nowicjusz jeżdżący ze znaczkiem „L” na dachu. Przez pierwsze kilkadziesiąt kilometrów notorycznie mylą mi się przełączniki kierunkowskazów z wycieraczkami, a wsiadanie kierowcy od strony pasażera to normalka… Jednak po dwóch dniach przywyknąłem do tych zmian i jeździło mi się już całkiem normalnie (o nowozelandzkich przepisach drogowych szerzej na końcu w dziale porady i patenty). W hostelu jemy śniadanie i odświeżamy się. Następnie wskakujemy w lekkie, letnie ciuchy i uderzamy w miasto. Pierwsze kroki kierujemy do najwyższej budowli w Nowej Zelandii czyli słynnej 328 metrowej Sky Tower, z której roztacza się fantastyczny widok na okolicę. Jako, że kraj ten słynie ze wszelakich sportów ekstremalnych, to jedną z atrakcji Sky Tower jest skok na bungi z wysokości 192m za jedyne 225 NZD. My jednak nie decydujemy się na aż tak drastyczny powrót w dół z wieży i zjeżdżamy normalnie windą. Następnie udajemy się na spacer po mieście i po dłuższej wędrówce wzdłuż wybrzeża dochodzimy do oceanarium Kelly (33,90 NZD), gdzie można zobaczyć rekiny, pingwiny i szereg różnych stworzeń morskich żyjących w wodach otaczających Nową Zelandię. Szczerze? Atrakcja zdecydowanie dla dzieci, mnie osobiście rozczarowała. Z oceanarium wracamy busikiem z powrotem do centrum na lunch, a następnie udajemy się na zakupy do jednego z supermarketów. Tam kupujemy głównie prowiant na drogę oraz butle z gazem do gotowania. W nocy nie mam żadnych problemów ze spaniem i wygląda na to, że jetlag mnie ominął. Rano zjadamy śniadanie, pakujemy się do pożyczonych samochodów i wyruszamy w drogę. Pierwszy postój mamy w Matamata, gdzie Peter Jackson na potrzeby filmu umieścił Hobbiton czyli osadę Hobbitów z książki Władca Pierścieni. Od razu muszę zaznaczyć, że wielkim fanem twórczości Tolkiena jest moja Asiula, ja wstyd przyznać, nie dość że nie czytałem żadnej jego książki, to nawet nie obejrzałem filmu zrobionego na podstawie słynnej trylogii. Asiula tymczasem biega po Hobbitonie z obłędem w oczach i zagląda niemal pod każdy kamień, z trudem udaje mi się ją namówić na kontynuowanie podróży… Wreszcie ruszamy dalej i niezwykle malowniczymi i pustymi drogami dojeżdżamy do krainy gejzerów – Rotoruy. Kupujemy bilety wstępu do Te Puia (42 NZD/os.) jednej z nielicznych płatnych atrakcji przyrodniczych w Nowej Zelandii (zdecydowana większość jest darmowa) i rozpoczynamy 1,5 godzinne zwiedzanie doliny pełnej gejzerów i gotującego się błota. Wszędzie czuć woń siarki, doskwiera też żar lejący się z nieba dodatkowo podgrzewany gotującą się wodą z gorących źródeł. Z Rotoury kierujemy się na południe do położonej nad jeziorem Taupo miejscowości o tej samej nazwie. Decydujemy się na nocleg na rogatkach miasteczka, na parkingu przy jeziorze. Do dyspozycji mamy toaletę, elektrycznego grilla i widok na jezioro. Nowa Zelandia to kraj wręcz stworzony dla zmotoryzowanego turysty. Praktycznie każda droga dochodząca do morza czy jeziora kończy się parkingiem z toaletą, bywa że nawet z prysznicem. O ile nie ma wyraźnych zakazów odnośnie biwakowania lub nocnego parkowania (no overnight parking) przyjęło się że można zanocować jedną noc w takim miejscu. Dostosowanie auta do spania trwa chwilę, wszystkie rzeczy przenosimy na przednie fotele, tylne rozkładamy do pozycji horyzontalnej i na tak powstałą płaszczyznę kładziemy dmuchane karimaty. Śpi się naprawdę wygodnie, co najważniejsze nie wieje, nie kapie na głowę, nie ma zabawy z rozbijaniem i zwijaniem namiotu, no i można spać praktycznie wszędzie. I o to właśnie chodzi. Rano wstajemy i wyruszamy do najstarszego parku narodowego w Nowej Zelandii - Tongariro. Na początku odwiedzamy visiting center, gdzie zasięgamy języka i kupujemy mapę. Następnie jedziemy drogą do końca doliny gdzie przesiadamy się na wyciąg krzesełkowy (24 NZD), którym wjeżdżamy na wysokość około 2000 mnpm. Niestety na górze dopada nas ogromna chmura z deszczem, która przegania nas z powrotem w dół. Nie dość, że nic nie zobaczyliśmy to jeszcze nas zmoczyło. Wracamy zatem znowu do wioski Whakapapa, gdzie robimy przerwę obiadową. Podczas gotowania napatacza się para z Polski, która z racji 3 miesięcznego pobytu w Nowej Zelandii przekazuje nam szereg cennych spostrzeżeń. Dzięki nim dowiadujemy się o pobliskim kampingu DOC (Department of Conservation) Mangahuia Campsite, na który zresztą udajemy się na nocleg. Obozowisko pęka w szwach, z trudem udaje nam się znaleźć miejsce dla naszych Nissanów. Kampingi DOC to najtańsza płatna baza noclegowa w Nowej Zelandii. Ceny w zależności od standardu i regionu kształtują się od 5 do 15 NZD za osobę. Pieniądze wkłada się do specjalnej, opisanej koperty z naszymi danymi, którą następnie wrzuca się do skarbonki, umieszczonej z reguły przy wjeździe na kamping. Rzecz jasna można próbować spać na gapę, licząc, że się nie natknie na rangersa i nie ma co się czarować ale robiliśmy to wielokrotnie, zresztą nie my jedni - średnio ponad połowa biwakujących waletowała. Rano wstajemy skoro świt i dzielimy się na 2 teamy, tzn. ja z Asiulą jedziemy autem naszych przyjaciół do miejsca gdzie kończy się trekking, a Maciek z Darią naszym autem udają się do punktu w którym wszystkie grupy rozpoczynają wędrówkę po wulkanach, tzw. Tangariro Crossing. Dzięki temu nie musimy płacić 60 NZD za osobę za transport busem po zakończeniu trekkingu. Po prostu w połowie szlaku w górach wymieniamy się kluczykami z samochodów i każdy wraca do swojego auta. Nie ukrywam, że my zaczynając wędrówkę tam gdzie wszyscy ją kończą, dokonaliśmy świetnego wyboru, gdyż na naszej drodze było puściuteńko. Pogoda tego dnia dopisuje wyśmienicie, idzie się bardzo dobrze po świetnie przygotowanym szlaku. Tutaj znowu mała dygresja. Infrastruktura turystyczna Nowej Zelandii to wzór dla innych krajów. Doskonale oznaczone i świetnie przygotowane szlaki, z miejscami do odpoczynku, z czystymi toaletami, po prostu ideał. Po drodze mijamy parujące, gorące źródła, następnie schronisko Ketetahi Hut i dalej mozolnie pnąc się w górę osiągamy czerwony krater, pod którym wymieniamy się kluczykami z Maćkiem i Darią. Widok z tego miejsca jest niesamowity: krater wygląda jak paląca się hałda, czuć siarkę i ciepło pod podeszwami, a poniżej widać kilka kolorowych jeziorek i hordę ekshibicjonistów, którzy kompletnie nago chodzą po górach. Dokładnie nie wiem o co w tym wszystkim chodzi ale to forma jakiejś naturystycznej nowozelandzkiej turystyki, podobnież bardzo popularna w tym kraju. Po 8 godzinach wędrówki dochodzimy do parkingu w Mangatepopo, myjemy się i wracamy naszym Nissanem do Ketetahi, skąd już razem z Maćkiem i Darią ruszamy w dalszą podróż. Tuż przed zmrokiem dojeżdżamy do Foxton Beach gdzie zostajemy na nocleg, na plażowym parkingu. Miejsce jest idealne, do dyspozycji mamy toaletę, prysznic i plażę, po której można jeździć autem!!! Rano po śniadaniu niewiele się zastanawiając korzystamy z tej opcji i udajemy się na przejażdżkę wzdłuż oceanu. Przy wyjeździe już na normalną drogę tracimy jednak trochę czasu na wyciąganiu samochodu Maćka, który zakopał się w kopnym piasku. Ogólnie jednak nowe doświadczenie i nowa przygoda, jak najbardziej udana. Z Foxton jedziemy już bezpośrednio do Wellington, które wita nas niestety deszczową pogodą. Tutaj też zastaje nas informacja o wielkim trzęsieniu ziemi, które nawiedza oddalone o 400 km Christchurch. Nieświadomi jeszcze tego jak wydarzenie to namiesza nam szyki postanawiamy dalej sztywno trzymać się planu wyjazdu. Tymczasem zwiedzamy Wellington, a w zasadzie największe i najnowocześniejsze muzeum Nowej Zelandii – Te Papa (wstęp wolny). 3 godziny, które tu spędzamy to absolutne minimum, które pozwala nam jedynie musnąć eksponatów i ledwo poczuć smak prawdziwej Nowej Zelandii. Z Muzeum udajemy się pod parlament, a następnie na dworzec kolejowy. Oba te miejsca to charakterystyczne dla miasta budynki o niezwykle ciekawej architekturze. Nabrzeżem wracamy do zaparkowanego u stóp góry Victoria auta i po zrobieniu zakupów w supermarkecie i zatankowaniu pojazdu, przenosimy się na nocleg na drugi koniec miasta w okolice zatoki Houghton. Co ciekawe w tym miejscu jest już zaparkowanych kilka vanów, które tak jak my na dziko będą tu nocować. strona 1 | 2 | 3 | 4 | 5
Trylogia Władca Pierścieni kręcona była w całej Nowej Zelandii. Do kluczowych scen wykorzystano ponad 150 rzeczywistych lokacji, w tym Mordor, Hobbiton, Rivendell i wiele innych. Inne sceny zostały zmontowane cyfrowo, w WETA Workshop w Wellington, a także w soundstages w Wellington i Queenstown. nowy serial Władca Pierścieni został
Dzień 1 Warszawa – AucklandZbiórka na lotnisku Okęcie w Warszawie w godzinach popołudniowych. Przelot do Auckland przez dwa porty 2 W podróżyPodróż do Nowej Zelandii – zmiany stref 3 AucklandPrzylot do Auckland – największego miasta Nowej Zelandii, transfer do hotelu. odpoczynek po podróży, następnie zwiedzanie miasta. Tego dnia zobaczymy dzielnice Parnell w stylu kolonialnym z zachowanymi drewnianymi domami i willami z epoki wiktoriańskiej oraz udamy się na wzgórze wulkaniczne Mt. Eden, gdzie będziemy podziwiać panoramę miasta usytuowanego u stop 50 wulkanicznych wzgórz. Następnie czeka nas przejazd na najpopularniejszą plażę miejską Mission Bay, skąd rozpościera się widok na malowniczo usytuowaną wulkaniczną wyspę Rangitoto. Na koniec dnia przejazd do bajecznych ogrodów zimowych. 4 Waitomo – HobbitonPrzejazd wzdłuż Waikato – największej rzeki Nowej Zelandii. Po drodze krótki postój w miasteczku Ngaruawahia, które jest siedzibą króla maoryskiego. Przejazd do Waitomo i zwiedzanie wapiennej jaskini oraz rejs podziemną bioluminescencyjną rzeką. Rzeka ta świeci neonową poświatą dzięki owadom, które są przyczepione do sklepienia jaskini. Jest to jedno z najwspanialszych zjawisk naturalnych na świecie. Dzięki bioluminescencji (świeceniu żywych organizmów) owady te sprawiają wrażenie rozgwieżdżonego nieba. czeka Następnie czeka nas podróż do krainy trolli, hobbitów i magii. To właśnie tutaj – w Hobbiton, nagrano większość scen do jednej z najpopularniejszych trylogii na świecie. Odwiedzimy słynny plan filmowy i zobaczymy jak mieszkał Bilbo Baggins. Historia głosi, że twórcy filmu okrążyli helikopterem całą Nową Zelandię w poszukiwaniu idealnego miejsca na nakręcenie filmu. Właśnie tak, mieli oni trafić na piękne zielone pagórki, otoczone dziką naturą. Z dala od cywilizacji, niewielka farmerska miejscowość o nazwie Matamata okazała się iście bajkową scenerią do nakręcenia kultowej trylogii „Hobbit”. Wieczorem możliwość skorzystania z fakultatywnego koncertu Maorysów wraz z kolacją (cena NZD).Dzień 5 Rotoura – Jezioro Tikitapu – Park KuirauPrzejazd w rejon aktywny geotermalnie i wulkanicznie. To właśnie tutaj, czekają nas liczne gorące źródła i gejzery, którym towarzyszy wydobywający się z głębi ziemi zapach siarkowodoru. Przejazd nad bajkowe trzy jeziora: Zielone Rotokakahi, Niebieskie Tikitapu i Tarawera, nad którym wznosi się wulkan o tej samej nazwie. Jego wybuch w XIX wieku spowodował śmierć ponad setki osób. Zwiedzanie Parku Kuirau, gdzie zobaczymy ogromne czerwone sekwoje, a także źródła błotne z gorącą wodą. Następnie przejazd do Te Puia, gdzie będziemy podziwiać Pohutu – najbardziej aktywny gejzer w całej Nowej Zelandii oraz do wioski maoryskiej, gdzie będziemy podziwiać słynnego ptaka kiwi, który jest symbolem Nowej Zelandii. Przejazd do wodospadu Huka. Przyjazd do największego w Nowej Zelandii, leżącego w kraterze wulkanu, krystalicznego jeziora Taupo. Przejazd do Parku Narodowego Tongariro (UNESCO) i wycieczka do świata „Mordoru”.Dzień 6 Park Tongariro – WellingtonPrzyjazd do Wellington – stolicy Nowej Zelandii, Zwiedzanie miasta: kompleks budynków parlamentu, budynki rządowe, katedra św. Pawła, nowoczesne i interaktywne Muzeum Narodowe Te Papa Tongarewa. Wjazd kolejką na punkt widokowy na Mt. Wiktoria i podziwianie panoramy miasta. Z punktu widokowego rozpościera się też przepiękny widok na Cieśninę Cooka i Zatokę 7 Picton – Park Nelson Lakes – PunakaikiOdprawa na przystani promowej, i rejs przez Cieśninę Cooka w kierunku Wyspy Południowej. Następnie przejazd przez malownicze tereny Parku Narodowego Nelson Lakes do Punakaiki leżącego w obrębie Parku Narodowego 8 Hass – Park Mt. Aspiring – QueenstownPrzejazd do lodowca Franciszka Józefa, przejście malowniczą ścieżką do czoła lodowca. Istnieje możliwość fakultatywnego lotu helikopterem nad lodowcami: a/ jeden lodowiec z lądowaniem ok. 195 NZD b/ dwa lodowce z lądowaniem ok. 265 NZD Przejazd malowniczą drogą miedzy Morzem Tasmana a górami do Haast oraz Park Narodowy Mt. Aspiring Przyjazd do bajkowego miasta Queenstown. Wjazd na punkt widokowy z którego roztacza się panorama 9 QueenstownWCzas wolny na odpoczynek lub możliwość korzystania z fakultatywnych atrakcji takich jak pływanie szybkimi łodziami w kanionie rzeki Shotower, czy możliwość skoku na bungee z mostu nad rzeka Kawarau. Po południu degustacja wspaniałych nowozelandzkich win w polskiej winnicy Gibson 10 Milford Sound – Zatoka Milforda – MossburnCałodniowy wyjazd do Parku Narodowego Fiordland, który jest największym Parkiem Narodowym Nowej Zelandii. Oglądanie wspaniałych wodospadów oraz malowniczych fiordów, wśród których najdłuższy ma 45 km. Następnie postój nad malowniczą zatoką Milforda, gdzie występuje bardzo rzadki gatunek ptaka o nazwie Takehe. Ptak ten ma jaskrawe fioletowo-niebieskie upierzenie i co ciekawe, do 1947 roku gatunek ten był uważany za wymarły. Rejs po zatoce Milforda. Przejazd do hotelu i 11 Mossburn – Dunedin – Larnach – plaża Sandfly – DunedinPo śniadaniu przejazd do Dunedin – miasta na południowym wschodzie Nowej Zelandii. Miasto to położone jest nad oceanem i zachwyca niezwykłą, szkocką architekturą rodem z Edynburga. Znajduje się tam Baldwin Street, najbardziej stroma ulica świata o nachyleniu do 38%. Zwiedzanie miasta: zobaczymy przepiękny dworzec kolejowy z początku XX wieku oraz odwiedzimy cerkiew św. Michała Archanioła. Przejazd do położonego na malowniczym półwyspie Otago zamku Larnach. Wspaniałe ogrody zamku zdobyły wyjątkową nagrodę Garden of International Significance. Następnie przejazd na plaże Sandfly, gdzie przy odrobinie szczęścia naszym oczom ukażą się lwy morskie, foki i jeden z najrzadszych na świecie gatunków pingwinów – pingwin żółtooki. Powrót do Dunedin, 12 Dunedin – Głazy Moeraki – Jezioro TekapoTego dnia zobaczymy Głazy Moeraki. Głazy te, znajdujące się na plaży Koekohe są jednym z najbardziej fascynujących cudów natury. Są to ogromne, kuliste bryły, o średnicy około 2 metrów. Legendy głoszą, że głazy są skamieniałymi jajami dinozaurów. Spacer po plaży. Następnie przejazd w okolice jeziora Tekapo. Wizyta w Obserwatorium Astronomicznym Mt John znajdującym się na górze wznoszącej się ponad jeziorem Tekapo. Obserwatorium skrywa największe teleskopy Nowej Zelandii – w tym mający 1,8 metra średnicy japońsko-nowozelandzki teleskop MOA poszukujący ciemnej materii. Tuż obok, w przepięknej scenerii na brzegu jeziora, zobaczymy kamienny kościół Dobrego 13 Jezioro Tekapo – ChristchurchPrzejazd do tętniącego życiem Christchurch. Spacer po mieście zdłuż rzeki Avon, gdzie znajdują się piękne Parki Miejskie i Ogród Botaniczny. Po drodze zobaczymy także anglikanską katedrą z 1864 roku zlokalizowaną w ścisłym centrum na placu Cathedral Square. Czas wolny na zakup pamiątek, nocleg w 14 Christchurch – WarszawaTransfer na lotnisko i wylot w kierunku 15 WarszawaPrzylot do Warszawy. DLA CHĘTNYCH ISTNIEJE MOŻLIWOŚĆ PRZEDŁUŻENIA WYPRAWY O POBYT NA FIDŻI I 14 Christchurch – Auckland – Królestwo TongaWykwaterowanie z hotelu w Christchurch i przelot przez Auckland na Tonga, które jest jedyną monarchią na całym Pacyfiku. Tonga to archipelag 176 wysp, wśród nich znajdują się bajkowe plaże, aktywne wulkany i dziewicze lasy deszczowe. Przejazd do hotelu przy plaży, 15 TongaPo śniadaniu rozpoczniemy zwiedzanie głównej wyspy. Wizyta w Nukuʻalofa – stolicy kraju, gdzie weźmiemy udział w barwnych obchodach święta Tupou (udział w obchodach możliwy tylko w terminie: – Święto to zostało ustanowione dla upamiętnienia rocznicy koronacji króla Tupou I, który był pierwszym królem Tonga. Zjednoczył on wszystkie wyspy, a także, opublikował pierwsze pisemne prawa oraz otworzył pierwszy parlament i ogłosił konstytucję. Chronił też Tonga przed kolonizacją. Uroczystość rocznicy koronacji pierwszego króla hucznie obchodzi się jako Dzień Króla Tupou I. Weźmiemy udział w barwnych obrzędach, paradach i tańcach miejscowej ludności. Po południu czas wolny na kąpiele morskie i słoneczne, 16 Tonga – FidżiCzas wolny na odpoczynek, kąpiele czy nurkowanie z rurką. Popołudniu transfer na lotnisko i przelot na Fidżi. Transfer do hotelu, 17 FidżiZwiedzanie wyspy. Tego dnia czeka nas wizyta w wiosce Navala, gdzie zobaczymy jak mieszkają rdzenni Fidżyjczycy. Wizyta w lokalnej szkole katolickiej Następnie wizyta w bajkowym Parku Narodowym Koroyanitu i trekking do wodospadu 18 Fidżi – South SeaCzas wolny na odpoczynek lub samodzielne zwiedzanie wyspy lub fakultatywny całodniowy rejs wokół najpiękniejszych wysepek archipelagu na malowniczą, rajską wyspę South Sea (ok. 180 EUR). Podczas rejsu możliwość nurkowania w turkusowej wodzie. Na wyspie lunch połączony z pokazem lokalnego, fidżyjskiego 19 Fidżi – AucklandTransfer na lotnisko i przelot do Auckland. Zakwaterowanie w hotelu, czas wolny na zakup pamiątek. 20 Auckland – WarszawaTransfer na lotnisko i przelot w kierunku 21 WarszawaPrzylot do Warszawy.
Dobre wieści dla fanów Władcy Pierścieni. Nowa Zelandia gdzie ma być kręcona większość scen do nadchodzącego serialu z tolkienowskiego uniwersum, dała
Napisał 07 marzec 2011 Komentarze:DISQUS_COMMENTS Galeria zdjęć Poniedziałek, dzisiejszy dzień rozpoczął się wcześniej dla juniorek i juniorów. W ramach kolejnych atrakcji turystycznych, najmłodsi nasi reprezentanci udali się na objazdową wycieczkę po najciekawszych miejscach Wellington i jego okolicy, towarzyszy im Janusz Wlizło, który tę wprawę profesjonalnie udokumentuje fotograficznie. Są to miejsca związane z realizacją takich hitów filmowych jak Władca Pierścieni czy Avatar. Produkcja tego ostatniego była realizowana przede wszystkim w Wellington w obiektach Stone Street Studios, Weta Workshop i Weta Digital. Nagrania do filmu odbywały się również w innych częściach regionu Wellington (w Porirua City). Avatar, przebój Jamesa Camerona, jest przełom technologicznym w sztuce filmowej. Weta Digital, firma z Wellington odpowiedzialna jest za efekty wizualne w trylogii Władca Pierścieni i filmie King Kong. W opiniach specjalistów firma podniosła proces tworzenia efektów specjalnych na nowy poziom doskonałości twórczej i technologicznych. Weta Digital miała za zadanie budowania efektów specjalnych dla aż 800 w pełni komputerowych postaci. Dla Avatar, Weta Digital stworzył ponad 1800 stereoskopowych , foto realistycznych efektów strzałów. Również mimika twarzy Na'vi stworzona przez specjalistów tej firmy była wiarygodna i realistyczne. Weta Digital stosowały różne innowacyjne techniki do realistycznej animacji twarzy. Oprócz tworzenia cyfrowych postaci i środowisk, Weta Digital również tworzyła zintegrowane efekty wizualne planu zdjęciowego, wynikiem pracy firmy jest zatarcie granicy między wyobraźnią a rzeczywistością. Juniorzy obejrzeli krótki film przedstawiający produkcje efektów filmowych. Oglądali obiekty w których znajduje się wytwórnia. Prócz części kinematograficznej była wizyta na plaży dla serferów, w punkcie widokowym, skąd można było obejrzeć panoramę miasta i zatoki. Po powrocie juniorów, cała reprezentacja udała się na pierwszy trening w hali TSB Bank Arena. Zdjęcia dostępne w rozwinięciu.
Rivendell Nowa Zelandia – mapa planu filmowego. A co do konstrukcji, które zbudowano na potrzeby tego filmu – były naprawdę wypasione. Obczaj kawałek TEGO DOKUMENTU (od minuty 36:30), aby zobaczyć jak tam wyglądało w trakcie kręcenia Władcy Pierścieni. Wielka szkoda, że nie zostawili tych budowli, ale to byłaby atrakcja!
„Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć, Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać*”. W krainie… no właśnie, jest taki jeden, malutki kraj, który posłużył do nakręcenia Władcy Pierścieni. Jeśli jesteście fanami twórczości Tolkiena oraz jej kinowych adaptacji to koniecznie sprawdźcie, gdzie w Nowej Zelandii odnaleźć miejsca, które z książek na ekran przeniósł Peter Jackson. Zapraszamy was do wirtualnej (i rzeczywistej) podróży tematycznej: Nowa Zelandia śladami Władcy Pierścieni. Nowa Zelandia śladami Władcy Pierścieni: aby ułatwić wam odnalezienie filmowych miejsc przygotowaliśmy poniższą mapkę. Miejsca z mapy znajdziecie poniżej, podzielone wg lokalizacji na Wyspę Południową i Północną. Nazwy z filmów umieściliśmy pierwsze, w nawiasie znajdziecie owe miejsca w lokalnym języku 😉 UWAGA SPOJELRY!!! W Poniższych opisach znaleźć możecie spojlery wydarzeń i scen z filmu, więc jeśli nie oglądaliście Władcy Pierścieni, to… pewnie i tego wpisu nie czytacie 😉 Do lektury tekstu polecamy włączyć sobie w tle rewelacyjną ścieżkę dźwiękowa z filmu. Jedyna (trudna) decyzja to ta, czy puścić oryginał z genialną Enyą, czy np. wersję na orkiestrę symfoniczną: Nowa Zelandia śladami Władcy Pierścieni: WYSPA POŁUDNIOWA Pillars of Kings (Queenstown): Argonath, czyli gigantyczne pomniki króli Isildur i Anarion, stojące po dwóch stronach rzeki Anduiny. Posągi oczywiście zostały wygenerowane komputerowo, ale widok na rzekę będziemy mieli ten sam. A posągi… można sobie wydrukować i przyłożyć 😉 Albo dokleić w komputerze po podróży. Pillars of Kings Argonath. Kadr z filmu Władca Pierścieni Pillars of Kings w rzeczywistości, posągów nie ma, jest za to droga 😉 Bród na rzece Bruinen (Skippers Canyon): miejsce, gdzie w filmie Arwena uratowała Froda i Sama w drodze do Rivendell. Pokonała Nazguli wzbudzając fale na rzecze, które ich zmyły. Nazguli, nie Hobbitów 😉 Bród na rzece Bruinen – Arwena pozbywa się Nazguli. Kadr z filmu Władca Pierścieni Bród na rzece Bruinen. Widok na Rohan (Deer Park Heights): dobrze widoczny z Queenstown i drogi na Frankton, choć wjazd autem jest obecnie zamknięty. Miejsce niejednokrotnie grało Rohan, np. podczas podróży z Edoras do Helmowego Jaru, gdzie w tle widoczne były góry Remarkables, wznoszące się nad Queenstown. Widok na Rohan. Kadr z filmu Władca Pierścieni Pojawiające się w tle różnych scen we Władcy Pierścieni. Jedno z piękniejszych pasm górskich w Nowej Zelandii. Ithilien Camp (okolice Queenstown): miejsce, gdzie Frodo, Sam i Gollum obserwowali bitwę pomiędzy siłami Gondoru pod dowództwem Faramira, a siłami zła z Haradu (scena z Olifantami). Chcą poczuć klimat miejsca wystarczy… zostać na noc na campingu (najtańszym w okolicy) Twelve Mile Delta, który mieści się przy miejscu, gdzie filmowano tę scenę. Ithilien Camp – miejsce, gdzie Frodo, Sam i Gollum obserwowali bitwę pomiędzy siłami Gondoru pod dowództwem Faramira, a siłami zła z Haradu (scena z Olifantami) Kadr z filmu Władca Pierścieni Doklejcie Hobbitów, Golluma i voila 😉 Pola Gladden (Arrowtown): miejsce, gdzie Isildur (fajtłapa) zgubił Jedyny Pierścień. Pola Gladden. Kadr z filmu Władca Pierścieni Pola Gladden Isengard (Glenorchy/Paradise): Tuż za miasteczkiem Glenorchy i jeszcze mniejszą osadą Paradise otwiera się widok na krainę, która w filmie grała Isengard. Zamek Sarumana, jak w przypadku posągów króli, oczywiście trzeba sobie w głowie dokleić 😉 Isengard – siedziba Rady Czarodziejów i Sarumana. Kadr z filmu Władca Pierścieni Ten plener (z drobnymi przeróbkami, jak makieta zamku :p) posłużył do ożywienia tolkienowskiego Isengardu. Las Fangorn (okolice Te Anau): Miejsce, w którym Aragorn, Legolas i Gimli spotkali Gandalfa Białego po jego wskrzeszeniu przez Galadrielę. Las Fangorn – miejsce, w którym Aragorn, Legolas i Gimli spotkali Gandalfa Białego po jego wskrzeszeniu przez Galadrielę Kadr z filmu Władca Pierścieni Prawie jakby i nam się Gandalf Biały objawił 😉 Dead Marshes (okolice Te Anau): bagna, przez które Gollum prowadził Froda i Sama do Mordoru. Niedalek również kręcono pierwsze kadry Anduiny z początku filmu. Dead Marshes – Gollum prowadzi Hobbitów do Mordoru. Kadr z filmu Władca Pierścieni Dead Marshes Isengard oraz Lothlórien (Milford Sound oraz jezioro Wanaka): w obu niesamowicie pięknych miejscach (gdzie warto pojechać nawet, jeśli fanami Tolkiena nie jesteśmy) kręcono wiele scen z Isengardu i Lothlórien. Lothlorien. Kadr z filmu Władca Pierścieni Las jakby mniej majestatyczny :p Pellenor fields, Plains of Rohan (Twizel): na okolicznych, płaskich polach sfilmowano wielką scenę oblężenia Minas Tirith i bitwę na polach Pelennoru oraz równiny Rohanu. Miejsce to było największym planem zdjęciowym podczas kręcenia wszystkich części Władcy Pierścieni w Nowej Zelandii, gdzie w jednym momencie grało nawet 1500 aktorów. Pellenor fields. Rycerze Rohanu przybywają z pomocą oblężonemu Minas Thirit. Kadr z filmu Władca Pierścieni Płaskie tereny w okolicach Twizel wykorzystano jako scenerię bitwy na Polach Pellenoru i oblężenia Minas Thirit oraz jako równiny Rohanu. Nowa Zelandia śladami Władcy Pierścieni: WYSPA PÓŁNOCNA Posąg Krasnoluda (lotnisko w Auckland): pierwszy nasz kontakt ze światem Władcy Pierścieni w Nowej Zelandii będzie miał miejsce… już na lotnisku w Auckland (no chyba że lądujecie w Christchurch). Powita nas tu sporych rozmiarów posąg krasnoluda, do złudzenia przypominający ten z kopalni Mori. Jak możemy przeczytać ten „pomnik to relikt z czasów Śródziemia”, a selfie z krasnoludem będzie dobrym startem do podróży po Nowej Zelandii śladami Władcy Pierścieni tudzież Hobbita. Lotnisko w Auckland, radosny moment przylotu do Nowej Zelandii i taka niespodzianka na start, posąg krasnoluda „z historycznego okresu Śródziemia” 🙂 Lotnisko w Auckland, smutny moment wylotu, żegna nas nasz „stary” kumple :/ Mordor (Tongariro National Park): a w szczególności Mt Ngauruhoe, czyli filmowa Góra Przeznaczenia. Miejsce, do którego Frodo i Sam, prowadzeni przez Golluma, udali się z misją zniszczenia Jedynego Pierścienia, wokół czego kręci się akcja Władcy Pierścieni. Dziś Cały Park Narodowy Togariro (filmowy Mordor), na którego terenie leży Mt Ngauruhoe (Góra Przeznaczenia), to jedno z popularniejszych miejsc na trekking. Odwiedzający mają do wyboru jedno-, trzy- lub czterodniową opcję trekkingu przez tę wulkaniczną krainę. Planując włączenie go do swojej podróży pamiętajcie, iż poza latem (a czasami również latem) warunki pogodowe mogą uniemożliwić wam wyjście na szlak. Więcej informacji o tym trekkingu szukajcie w na stronie DOCu. Okolice Parku Narodowego Tongariro bardzo często zresztą służą jako plener filmowy. Kręcono tam fragment jednego z epizodów serial komediowego Flight of the Conchords (Link). Uwaga, trudno nie zakochać się w tej górze, patrząc na poniższą panoramiczną fotę ukazującą Tongariro w całej swej okazałości 😛 Mordor – Góra Przeznaczenia. Kadr z filmu Władca Pierścieni I tyle Mordoru i Samotnej Góry na żywo my widzieliśmy. Mam nadzieję, że będziecie mieć więcej szczęścia niż my. Hobbiton (okolice miasteczka Matamata): największa, najbardziej rozreklamowana i najchętniej odwiedzana przez turystów pozostałość po Władcy Pierścieni w Nowej Zelandii. Nie jest to tania wycieczka, ale ostatecznie i my się na nią skusiliśmy. Dla mnie było to spełnienie marzenia sprzed wielu lat, Karolinę skusiłem… „hobbickim” piwem, serowowanym w karczmie w Shire na koniec oprowadzania . Jak było? Czy warto? Sprawdźcie we wpisie o naszej wycieczce na jeden dzień w Hobbitonie. Hobbiton – przyjazd Gandalfa do Shire. Kadr z filmu Władca Pierścieni Hobbiton dziś 🙂 Więcej zdjęć znajdziecie w naszej relacji z dnia w Hobbitonie 😉 Rzeka Anduina (Upper Hut): jedna z setek lokalizacji, która posłużyła do stworzenia rzeki Anduiny w różnych momentach we Władcy Pierścieni. Rzeka Anduina. Kadr z filmu Władca Pierścieni Kolejny fragment Anduiny, tym razem na Wyspie Północnej. Rzeka Rohan (Upper Hut): miejsce, gdzie Aragorn został wyrzucony na brzeg i znaleziony (obudzony) przez konia… śniąc o Arwenie 😉 Rzeka Rohan – miejsce, gdzie Aragorn został wyrzucony na brzeg i znaleziony (obudzony) przez konia… śniąc o Arwenie 😉 Kadr z filmu Władca Pierścieni Tak w rzeczywistości wygląda miejsce, gdzie Aragorn został wyrzucony na brzeg i znaleziony (obudzony) przez konia… śniąc o Arwenie 😉 Rivendell (las pomiędzy Upper Hut a Featherston): jedna z lepiej zachowanych i bardziej atrakcyjnych lokalizacji w Nowej Zelandii, gdzie kręcono sceny z Władcy Pierścieni. Dojazd do parkingu pod lasem jest relatywnie dobrze oznaczony (koniec to droga żwirowa), w pobliżu znajdziemy też parę tras spacerowych i camping. Na trasie oznaczonej jako droga do Rivendell znajdziemy parę tablich ze zdjęciami z planu, informacjami (jest np. słup, gdzie można porównać swój wzrost do wzrostu Froda, Gandalfa, Aragorna, Legolasa oraz Saurona). Trasę wieńczy brama wjazdowa do Rivendell! Oczywiście z plastiku, ale wygląda jak kamienna 🙂 Brama do Rivendell. Kadr z filmu Władca Pierścieni Brama do Rivendell nadal jest! Droga z Hobbitonu i scena chowania się przed Nazgulami (Wellington – Victoria Park): park w Wellingotn, gdzie miał miejsce pierwszy dzień zdjęciowy oraz scena, w której Hobbity chowały się przed Nazgulami pod konarami drzew. Droga z Hobbitonu i scena chowania się przed ścigającymi Hobbitów Nazgulami. Kadr z filmu Władca Pierścieni Miejsce, gdzie chowali się Hobbici (korzeni już nie ma) bardzo łatwo dziś przeoczyć. Weta Cave (Wellington, Miramar): studio filmowe, gdzie kręcono efekty specjalne, szykowano kostiumy i rekwizyty. Obecnie za grube pieniądze (lembasów nie akceptują) można pójść na krótką wycieczkę, podczas której zobaczymy makiety służące do wygenerowania efektów oraz część rekwizytów i kostiumów. Scena walki z Ogrami. Kadr z filmu Władca Pierścieni Ogr przed studiem Weta Cave. Bonus!!! Nowa Zelandia śladami Hobbita Hobbit z pewnością nie powtórzył wielkiego sukcesu Władcy Pierścieni. Jednakże i w tym filmie znajdziemy olśniewające krajobrazy z Nowej Zelandii, bo dla nikogo nie było zaskoczeniem, że to właśnie tu wrócił Peter Jackson, aby kontynuować swoje dzieło. Jako bonus do trasy śladami Władcy Pierścieni po Nowej Zelandii podrzucam wam parę miejsc z Hobbita, o które również warto zahaczyć, zwłaszcza że oprócz kontekstu filmowego są zazwyczaj również miejscami, gdzie jako turyści i tak byście się wybrali 🙂 Szukacie ciekawych miejsc w Nowej Zelandii? Zajrzyjcie na stronę o Nowej Zelandii na naszym blogu! Rzeka/most Pelorus: spływ/ucieczka Hobbitów w beczkach z więzienia Elfiego króla, dobre miejsce do zatrzymania się na lunch oraz krótkiego spaceru wzdłuż rzeki. Most Pelorus – spływ/ucieczka Hobbitów w beczkach z więzienia Elfiego króla Kadr z filmu Hobbit Tak w rzeczywistości wygląda miejsce, gdzie Hobbity w beczkach uciekały z niewoli u Króla Elfów. Fiordland, okolice Milford Sound, Góry Mgliste (Mount Cook National Park): ucieczka hobbitów i krasnoludów na skrzydłach orłów przy połączonych krajobrazach obu regionów. Dodatkowo Park Narodowy Góry Cooka, jedna z najpiękniejszych części długiego pasma Alp Południowych (ciągnących się przez całą niemal długość Wyspy Południowej) posłużył jako sceneria do nakręcenia filmowych Gór Mglistych. Miejsce, którego nie może zabraknąć w waszych planach nawet jeśli Hobbita nigdy w życiu nie widzieliście i nie zamierzacie oglądać. Ucieczka hobbitów i krasnoludów na skrzydłach orłów. Kadr z filmu Hobbit Ponoć przy zachodzie słońca czasami naprawdę widać orły niosące na swych skrzydłach Hobbitów i Krasnoludów 😉 Esgaroth, miasto na Jeziorze w okolicach Samotnej Góry (jezioro Pukaki): jeden z największych planów zdjęciowych (w jednym momencie mieścił 700 aktorów oraz członków ekipy filmowej) wybudowanych na potrzeby kręcenia Hobbita. Miasto na jeziorze wzniesiono przy Tasman Downs Station na brzegu Jeziora Pukaki. Na pobliskiej Braemar Station kręcono również sceny do pierwszej części Hobbita. Esgaroth – Miasto na Wodzie podczas ataku Smauga. Kadr z filmu Władca Pierścieni Jezioro jak było tak jest, tylko Miasta na Wodzie nie ma 😉 Samotna Góra (Ruapehu): kolejny z wulkanów z Parku Narodowego Tongariro również załapał się na angaż filmowy. Podczas gdy wiele lat wcześniej wulkan Ngauruhoe zagrał Górę Przeznaczenia we Władcy Pierścieni, wulkan Ruapehu dostał rolę w Hobbicie (jego zbocza „grały” wejście do Samotnej góry). I to całkiem „dużą” rolę 😉 Wrota Samotnej Góry. Kadr z filmu Hobbit I tyle Mordoru i Samotnej Góry na żywo my widzieliśmy. Mam nadzieję, że będziecie mieć więcej szczęścia niż my. Podróż przez Nową Zelandię śladami Władcy Pierścieni może zająć nam oczywiście dłużej. W internecie znajdziecie więcej miejsc, ale większość z nich leży niestety na trudno dostępnych szlakach górskich lub terenach prywatnych. Miejsca zaprezentowane powyżej stanowią więc przewodnik po najciekawszych i w miarę łatwo dostępnych lokalizacjach, a część z nich należy dodatkowo do największych atrakcji kraju, do których ze względu na ich urodę i walory przyrodnicze wielu z was zawitałoby tak czy siak. Zapewne nieraz mijalibyście interesujące was miejsca, nie wiedząc, że np. zamek Saurona lub Królestwo Rohanu leży tuż za rogiem. Bartek jest dokładnie wzrostu Aragorna! Karolina (o dziwo) jest dokładnie wzrostu Gandalfa! Nowa Zelandia śladami Władcy Pierścieni – podziękowania Za pomoc w napisaniu tego tekstu dziękuję Koralinie, która bardzo dzielnie psychicznie i fizycznie znosiła wszystkie „cho jeszcze tam, tam była taka scena, jak Frodo…” oraz „to tylko rzut kamieniem, zjedziemy z trasy, aby cyknąć fotę i za 2 dni będziemy na trasie z powrotem”. Za znoszenie ze stoickim „no spoko” wszystkich wycieczek na łąki i w lasy, gdzie nic nie ma. I za zdjęcia do tego tekstu. To też nie była łatwa przeprawa 🙂 Jeśli podobał wam się podróż pod tytułem Nowa Zelandia śladami Władcy Pierścieni, to podzielcie się nią ze znajomymi, zwłaszcza tymi, którzy taką podróż planują lub są wielkimi fanami twórczości Tolkiena 🙂 [ezcol_1third][/ezcol_1third] [ezcol_1third][/ezcol_1third] [ezcol_1third_end][/ezcol_1third_end] Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub campera za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!
W Krainie Władcy Pierścieni. fot. * Marcin Żminkowski. Błyszczący heban pod stopami i szum Pacyfiku. Czarne plaże. A szum morza przeszywa jakąś grozą, tajemnicą. To doprowadza do hipnotycznego stanu. Można tak trwać patrząc w głębię. Fale pienią się i rozbijają o skały.
Nowa Zelandia to kraj marzenie na krańcu świata. Albo też, jak mawiają mieszkańcy tego kraju, na początku świata 😉 Tylko jak się do Nowej Zelandii dostać? Kiedy najlepiej przylecieć? Jak zorganizować podróż i do jakich miejsc warto się wybrać? Czy zobaczymy na miejscu Hobbita i krainy z Władcy Pierścieni? I ile to wszystko będzie kosztowało? Odpowiedzi poniżej. Lista wszystkich wpisów znajduje się poniżej. Kliknij, aby przejść do nich od razu. Gdzie leży Nowa Zelandia? Niby śmieszne pytanie, ale jak przyjdzie co do czego to niejednemu może zrobić się głupio :p Odpowiadamy więc, patrząc z Wrocławia dokładnie na końcu świata. Patrząc z Auckland dokładnie na jego początku 😉 Na mapie najlepiej szukać obok Australii. Do niedawna uczyliśmy się o kontynencie Australia i Oceania, w skład którego wchodzi również Nowa Zelandia. Możemy chyba powoli o tym zapomnieć, gdyż całkiem niedawno nowozelandzcy (a jakże) naukowcy wysnuli tezę, iż Nowa Zelandia to tak naprawdę część osobnego kontynentu, Zelandii, którego 90% znajduje się pod wodą. Kliknij na punkty na mapie Kiedy najlepiej lecieć do Nowej Zelandii? Nowa Zelandia leży na półkuli południowej. Co to oznacza dla nas oznacza? Pory roku w Nowej Zelandii występują dokładnie na odwrót do naszych. Gdy u nas jest zima, w Nowej Zelandii panuje lato. Aby trafić na najlepsze temperatury najlepiej wybrać się na wakacje pomiędzy październikiem a kwietniem. Pamiętać należy przy tym, że grudzień-styczeń to czas świąt i szczyt sezonu, więc w pakiecie dostaniemy tłok w najbardziej turystycznych miejscach. Pamiętać należy wtedy o zabukowaniu noclegów z wyprzedzeniem, aby nie pozostać bez dachu nad głową w okresie świąteczno-noworocznym. Znajdźcie najtańsze bilety dzięki rankingowi najtańszych wyszukiwarek lotów, który dla was przygotowaliśmy! Wiza do Nowej Zelandii Polacy udający się do Nowej Zelandii na okres nie dłuższy niż 3 miesiące nie potrzebują ubiegać się o wizę. Przy pobytach dłuższych, przedłużaniu pobytu oraz gdy udajemy się do Nowej Zelandii w celach zarobkowych zobowiązani jesteśmy do aplikowania o wizę. Wszelkich informacji na temat procesu wizowego najlepiej szukać na stronie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz nowozelandzkiego Urzędu Imigracyjnego. Przytłoczeni natłokiem informacji potrzebnych do zaplanowania wyjazdu? Zostaw to nam! Pomagamy w przygotowaniach i układamy plany podróży po Nowej Zelandii (i nie tylko). Zainteresowani? Więcej informacji tutaj. Co warto wiedzieć przed wyjazdem do Nowej Zelandii? Praca w Nowej Zelandii Nowa Zelandia staje się coraz bardziej popularnym kierunkiem wyjazdów zarobkowych Polaków. Stawka minimalna (w pierwszej połowie 2019 roku) to za godzinę pracy, w zawodach specjalistycznych to min. 25$. Ludzie są bardzo przyjacielscy, pomocni, a pracodawcy nastawieni na zbilansowanie życia zawodowego i prywatnego. Jest to dobry sposób, aby trochę dorobić i mieć więcej czasu na zwiedzanie kraju (roczna wiza working holiday) lub zostać na dłużej/na stałe (wizy profesjonalne). Sprawdźcie, jak znaleźć pracę oraz ogarnąć się po przylocie do Nowej Zelandii! Jak zorganizować road trip po Nowej Zelandii? Podpowiadamy, jak przygotować road trip po Nowej Zelandii. Dlaczego lepiej zwiedzać samochodem niż autobusami, czy auto kupić, czy może wypożyczyć, jak to zrobić i gdzie szukać kempingów. Gdybyśmy przeczytali taki wpis przed naszym wylotem do Nowej Zelandii, nasze życie zapewne byłoby trochę łatwiejsze 😉 NIech wasze takie będzie! 🙂 Jak przygotować się na trekking w Nowej Zelandii? Podpowiadamy, co trzeba wiedzieć przed wybraniem się w nowozelandzkie góry, jaki sprzęt warto ze sobą zabrać, co jeść, gdzie nocować itp. Wszystko, co potrzebujecie wiedzieć o trekkingu w Nowej Zelandii zebrane w jednym wpisie. Bierzcie i idźcie w góry! 🙂 Filmy z Nowej Zelandii, które warto zobaczyć Podróżować po danym kraju można zwiedzając zabytki, przemierzając szlaki na łonie natury, degustując lokalną kuchnię lub… oglądając filmy 😉 Znacie jakieś filmy z Nowej Zelandii? Mówią wam coś takie nazwiska jak Jemaine Clement czy Taika Waititi? Słyszeliście o Once Were Warriors tudzież Hunt for Wilderpeople? Wiecie, jak są pokazywane na ekranie problemy maoryskiej części społeczeństwa Nowej Zelandii? Jeśli na przynajmniej jedno z tych pytań odpowiedzieliście „nie”, ten wpis jest dla was! 33 oznaki, że jesteś Kiwi! Nowa Zelandia to kraj bardzo daleki od Polski i to nie tylko w sensie geograficznym. Jaki jest typowy mieszkaniec Nowej Zelandii? Jakie śmieszne lub wkurzające rzeczy robi w życiu oraz… kim jest ten Kiwi? Zapraszamy na nasze humorystyczne podsumowanie fajnych i niefajnych rzeczy, jakie zaobserwowaliśmy mieszkając w Nowej Zelandii 😉 Kultura pracy w Nowej Zelandii Rozdział „Co warto wiedzieć przed wyjazdem do Nowej Zelandii?” zaczęliśmy od pracy i na pracy skończymy. Tym razem trochę przemyśleń i spostrzeżeń na temat kultury pracy w Nowej Zelandii i relacji, jakie panują między pracodawcą a pracownikiem. Będzie słodko i gorzko. Jak bardzo, wg was, Nowa Zelandia różni się od Polski. Jeśli nie wiecie to tym bardziej polecamy lekturę tekstu. Co warto zobaczyć w Nowej Zelandii? (nasze) Najpiękniejsze miejsca w Nowej Zelandii To jest dobry tekst do rozpoczęcia poszukiwań inspiracji, co takiego w Nowej Zelandii zobaczyć. Od północnych krańców Wyspy Północnej po południowe zakątki Wyspy Południowej. Znajdziecie tutaj wszystko to, za co pokochaliśmy Nową Zelandię! Najbardziej zjawiskowe drogi Nowej Zelandii Nowa Zelandia to kraj idealny na tzw. road trip. Niesamowite krajobrazy, stosunkowo mały ruch na drogach, sporo miejsc na camping. Wspominałem już o krajobrazach? Jaraliście się od zawsze filmami drogi i marzyliście, iż pewnego dnia sami usiądziecie za kółkiem i ruszycie w kierunku zachodzącego słońca? Sprawdźcie, jak zorganizować road trip waszego życia! Milford Sound – najpiękniejszy fiord w Nowej Zelandii Milford Sound to prawdopodobnie jeden z najpiękniejszych fiordów na świecie, oczywiście poza tymi w Norwegii 😉 Miesce, którym nie sposób się nie zachwycać. Kiedy najlepiej się wybrać do Milford Sound? Co robić w regionie Milford Sound? Zobaczcie zdjęcia z tego niesamowitego miejsca, sprawdźcie informacje praktyczne i polecane miejsca. Queenstown – góry, adrenalina i tłumy turystów Jest takie miejsce w Nowej Zelandii gdzie prędzej czy później trafiają wszyscy turyści, a z którego do internetu trafiają tysiące zdjęć „najpiękniejsze” w Nowej Zelandii. To Queenstown, adrenalinowa stolica Nowej Zelandii, miejsce, gdzie narodziło się skakanie na bungee. Sprawdźcie, jakie płatne i darmowe atrakcje tu na was czekają. Southern Scenic Route: road trip po południu Nowej Zelandii Lubicie road tripy? Poczucie wolności, setki zapierających dech w piersiach miejsc, po prostu uczucie bycia w drodze? Nowa Zelandia to kraj wręcz do road tripów stworzony! Sprawdźcie, jak zorganizować tygodniową podróż szlakiem Southern Scenic Route po południu Wyspy Południowej! W tekście informacje praktyczne, rozpisany każdy dzień podróży, noclegi oraz piękne zdjęcia z trasy! Christchurch – re:start miasta Centrum Christchurch nie jest typowe. Z resztą, całe miasto nie jest typowe, ale ciekawe: z jednej strony trzęsienia ziemi sprzed kilku lat go nie oszczędziły i jeszcze się z tego nie podniosło. Z drugiej jednak to miasto tętniące sztuką i kulturą, które bardzo je ożywiają. Zobaczcie, jak to wszystko przeplata się ze sobą! Northland – atrakcje północy Nowej Zelandii Jeden z gorętszych regionów Nowej Zelandii, do którego droga wiedzie przez Auckland. Czy warto po przylocie nadrobić drogi i udać się na najbardziej północną część Nowej Zelandii? Co robić w regionie Nortland i na ile zaplanować podróż? Gdzie spać i jak nie przepłacić na noclegach i benzynie? Odpowiedzi w tekście. Jeden dzień w Hobbitonie Hobbiton – fantastyczna kraina z kart książek Tolkiena, ożywiona w Nowej Zelandii przez Petera Jacksona. Jeśli planujecie wypad do Nowej Zelandii (zwłaszcza, jeśli jesteście fanami Mistrza) sprawdźcie, jak dostać się do Hobbitonu, jak wygląda zwiedzanie oraz ile to będzie kosztowało! W bonusie metoda na opornych kompanów podróży, którzy nie podzielają waszego entuzjazmu. Nowa Zelandia śladami Władcy Pierścieni Tekst, który pobił wszelkie nasze rekordy, gdyż prace nad jego przygotowaniem trwały rok! Rok wyszukiwania i jeżdżenia w różne miejsca, które „zagrały” we Władcy Pierścieni, robienia zdjęć, szukania kadrów filmowych, ale się udało i to z całkiem niezłym efektem! Oddajemy w wasze ręce przewodnik po Nowej Zelandii śladami Władcy Pierścieni i Hobbita! Sprawdźcie (w tekście mapa!) jak dotrzeć do tych wszystkich miejsc, polecamy również galerię zdjęć miejsca z filmu vs rzeczywistość 🙂 Udanej podróży! West Coast czy Wet Coast? Co warto zobaczyć na Zachodnim Wybrzeżu Wyspy Południowej Nowej Zelandii? Czy warto nadrabiać drogi i wydłużaj trasę road tripu po Nowej Zelandii, aby jechać na West Coast? Jak tam najlepiej dojechać? I co robić w deszczu, aby dzieci się nie nudziły? Zwłaszcza, gdy ponad połowę roku leje deszcz? Sprawdźcie polecane przez nas miejsca, galerię zdjęć oraz informacje praktyczne! 7 powodów, aby odwiedzić Wellington Stolica Nowej Zelandii ma trochę pecha, będąc jakby na uboczu, podczas gdy prym wśród miast wiedzie Aucklad. Czy zasłużenie? Przekonajcie się, czy warto zatrzymać się w Wellington podczas podróży po Nowej Zelandii i zwłaszcza, podczas przeprawy promowej pomiędzy wyspami, czy lepiej od razu jechać dalej. Co warto zrobić z ekstra czasem, jeśli na prom czekamy? Mount Taranaki, nowozelandzki wulkan, który udaje, że jest w Japonii Mało jest takich kozaków w Nowej Zelandii jak Mount Taranaki. Wulkan grał już w filmach (np. jego partnerem był Tom Cruise w filmie „Ostatni Samuraj”), jest prawie idealnie okrągły, nieźle się prezentuje i jest w stanie oszukać miliony Japończyków, że jest wulkanem Fidżi 😉 A do tego tuż „za rogiem” ma Kiwi Park Jurajski! Tak to właśnie sprawa wygląda z tym wulkanem Taranaki! Nowa Zelandia poza turystycznym szlakiem Korzystając z okazji, że w Nowej Zelandii poświęcamy wiele miesięcy naszej podróży, postanowiliśmy wam pokazać miejsca spoza głównych szlaków wyznaczanych przez najpopularniejsze przewodniki i przecieranych rokrocznie tysiącami camperów. Nowa Zelandia poza szlakiem: Quail Island – wyspa złodziei ptasich jaj Wyspa Quail z pewnością nie należy do najbardziej znanych atrakcji Nowej Zelandii. Nie miała też szczęścia w przeszłości, a to złodzieje, a to tajemnicze śmierci, chorzy na trąd czy kwarantanna dla podróżnych. Czy warto tu przypłynąć będąc w Christchurch? I jak to w ogóle zaplanować? Odpowiedzi znajdziecie w tekście. Nowa Zelandia poza szlakiem: Lake Benmore Miejsce absolutny hit. Okolice Lake Benmore to jedno z piękniejszych miejsc na Wyspie Południowej, wciąż jeszcze bardzo mało znane. Sprawdźcie jak tam dojechać i co robić. Przygotowaliśmy plan wycieczki na cały dzień łącznie ze wskazówkami, gdzie jeść, aby było pięknie i malowniczo 😉 Tekst z wybitnie dużą ilością zdjęć. Nowa Zelandia poza szlakiem: Camp Stream Hut Fajny szlak będący maleńką częścią Te Araroa, który przechodzi przez całą Nową Zelandię. Jego punktem kulminacyjnym jest nocleg w chatce w górach, pośrodku niczego. Cudowna opcja na weekend z dala od turystów w Lake Tekapo. A w tekście wyjaśnienie, dlaczego niewiele spaliśmy w tej cudnej chatce. Nowa Zelandia poza szlakiem: okolice Christchurch – co warto zobaczyć poza miastem? Christchurch to główne miasto Wyspy Południowej, dla większości jedynie miejsce, z którego zaczynają i/lub kończą swoją podróż po tej części Nowej Zelandii. A to błąd, tak samo miasto, jak i jego okolice mają wiele do zaoferowania. W tekście o okolicach Christchurch podpowiadamy wam gdzie pojechać i co zrobić, aby atrakcyjnie wypełnić Invercargill – prawdziwa histora pogonii za marzeniami Film The World’s Fastest Indian to chyba jeden z najbardziej motywacyjnych filmów, jakie powstał. Dobra rola Anthonego Hopkinsa, krajobrazy Nowej Zelandii (i trochę USA) oraz walka z przeciwnościami losu o spełnianie marzeń. My dotarliśmy na południowy skraj Nowej Zelandii, aby w rodzinnym mieście Burta Munro, bohatera Pogonii za marzeniami poszukać jego śladów. Jesteście ciekawi co z tego wyszło? Co myślicie o Nowej Zelandii? Jest w waszych planach podróżniczych? Koniecznie dajcie znać w komentarzach! [ezcol_1third][/ezcol_1third] [ezcol_1third][/ezcol_1third] [ezcol_1third_end][/ezcol_1third_end] Jeśli zarezerwujecie lot, noclegi lub campera za pomocą powyższych linków, my dostaniemy parę groszy. Waszej rezerwacji nie zrobi to różnicy, a my wprawdzie kokosów nie zarobimy, ale zawsze na jakiś obiad czy wino się uzbiera 🙂 Dziękujemy!
Цаη иኆէкисалጋ ур
Γонፁбр ուбуգ
Ըይεчէγоξу ըпθ ቫօгюл
Еχጉбθճι еկуфыጪо рсестըшω
ጧпсህ ዛθдиγቃжиш խциֆይхиጤու
ዊቸυնուл иηιсኝռяጻեղ ኜяዟи
ምሻ ኒռθрօծ
Щ аբилаճаνо
ዊጢ рсօፈаχιቶ дաпу
Енըβеቩо ω ибрамωπሌ
Своσፏηየ ևծуջ ኁо
Енօче фιዮቆφет е
Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy po raz pierwszy przenosi akcję do legendarnych czasów Drugiej Ery Śródziemia. Akcja tej niezwykłej produkcji została umiejscowiona tysiące lat przed wydarzeniami z Hobbita i Władcy Pierścieni.
Każdy, kto oglądał i jest fanek filmów o Hobbitach, a mowa tu o Władcy pierścienia oraz Hobbicie będzie marzył o zobaczeniu na własne oczy rodzimych krain tych niezwykłych postaci. Nic dziwnego, skoro sceny kręcone były w jednym z najbardziej dziewiczych, a jednocześnie cywilizowanych krajów świata – Nowej Zelandii. Miejsce to można spokojnie nazwać zielonymi płucami naszego świata ze względu na ogromne połacie zieleni, bujną roślinność i mnóstwo zielonych dolin. Po długim locie docieramy Kia Ora, gdzie ruszamy po samochód, którym jedziemy do Auckland – najludniejszego miasta Nowej Zelandii. Tu zobaczymy strzeliste budynki, szklane wieżowce i starannie urządzone place zieleni w miejscach publicznych. Wszędzie na ulicach rosną palmy. Trzeciego dnia ruszamy na Półwysep Coromandel. Cudowne widoki, nieskazitelne plaże, bujna zieleń, urokliwe zatoczki czy piękne deptaki z ogrodami to tylko część wspaniałości, które czekają w tym miejscu na podróżników. Zachwycające złote plaże, na których można bez końca podziwiać wschody i zachody słońca. Kolejnego dnia zwiedzamy Rotorua – krainę gejzerów. Nowozelandzkie gejzery są niesamowite, woda w nich jest wprost turkusowa. Charakterystyczny styl architektoniczny budynków i elementy kultury Maorysów zachwycają. Tutaj można dowiedzieć się nieco więcej na temat rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii, a także na własne oczy podziwiać taniec maoryski i spróbować tradycyjnego dania tej grupy etnicznej. Kolejnego dnia zwiedzamy miasto Napier, leżącego w Zatoce Hawke’a. To stolica stylu art-deco. Jest to styl w sztuce i architekturze, który zyskiwał na uznaniu w początkach XX w i stanowił reakcję na sztukę secesyjną. W Napier szeregi przydrożnych kamieniczek są naprawdę urzekające. Dzień szósty przenosi nas do stolicy kraju, Wellington. Jest to bardzo nowoczesne miasto, w którym możemy zobaczyć piękny port. Jednak w tym miejscu każdy fan opowieści o magicznym pierścieniu musi odwiedzić The Weta Cave, gdzie można podziwiać modele i figury postaci z planu filmowego. Przez chwilę można poczuć się, jak bohater serii. Poza tym, warto wybrać się do Muzeum Narodowego Nowej Zelandii. Następne dwa dni to początek nowej przygody, gdy po oddaniu wypożyczonego auta w porcie wraz z promem odpływamy, żegnając Wyspie Północną. Przed nami rozpościera się widok na port w Picton i region, słynący z winnic – Marlborough. W porcie odbieramy nowe auto i ruszamy ku Nelson. To zaciszne miasto, w którym koniecznie trzeba wybrać się do kolonii fok (Kaiteiriati; dopłynąć można wodną taksówką) oraz Parku Narodowego Abela Tasmana. Warto też wybrać się w rejs po zatoce, choć nie jest to tanie, widoki będę niezapomniane. Dalej ruszamy wzdłuż wybrzeża ku miejscowości Punakaiki, która zapiera dech w piersiach ze względu na naturalne formacje wapienne, niesamowite klify i cudowne widoki. Można na własne oczy zobaczyć Pancake Rocks – dumę Punakaiki – wapienne formacje sprzed 30 milionów lat i naprawdę warto. Widoki niezapomniane i niepowtarzalne! Warto wybrać się na wycieczkę po jaskiniach z przewodnikiem. Przy kolejnym przystanku zmieniamy diametralnie klimat na lodowcowy, gdyż Park Narodowy Westland słynie z lodowców. Możemy tu podziwiać, jak ogromne masywy zamarzniętego lodu spuszczają swoje mroźne pasma w głąb lasów deszczowych, docierając niemalże do samego morza. To wręcz nie do opisania, nawet zdjęcia nie są w stanie przekazać piękna tego cudu natury. Dalej dajemy porwać się miastu, które nigdy nie śpi – Queenstown. To miasto nie zna strachu i słynie z ekstremalnych atrakcji. Warto wybrać się na jedną z najbardziej stromych kolejek linowych na świecie. Widoki przecudowne, a dodatkowo mocny dreszcz adrenaliny gwarantowany. Dla fanów Tolkiena obowiązkową atrakcją jest udanie się szlakiem filmowych plenerów, na których kręcone były sceny batalistyczne z trylogii Władcy Pierścieni. W drodze do Dunedin zatrzymujemy się w Zatoce Milforda i na własne oczy widzimy żywcem wyjęty z pocztówek szczyt Mitre Peak. Dunedin przenosi nas w szkockie klimaty, zwane szkocką stolicą Nowej Zelandii, zostało założone przez kolonizatorów ze Szkocji. Charakterystyczne budowle, bogate dziedzictwo kulturowe i historyczne to tylko nieliczne atrybuty tego miasta. Miłośnicy zwierząt muszą wybrać się do kolonii pingwinów i albatrosów, które zdecydowanie skradły nasze serca. Na końcu zwiedzamy średniowieczne Christchurch z malowniczymi brzegami rzeki Avon, by kolejnego dnia wyruszyć w drogę powrotną do domu.
Лυфеφуካ оկኼ ширոлолιք
Ахαψохጄφ абеቧոկи идаկистоξա
Веβιлιрեσ αрω
Натիբ ቾжукрևви φавафθմθ
Kultowa seria powraca! "Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy" już z początkiem września 2022 zadebiutuje w serwisie Amazona. Kiedy będzie można oglądać odcinki
Nowa Zelandia – przykładowe programy indywidualne ŚLADAMI HOBBITA I WŁADCY PIERŚCIENI 16 DNI5 sierpnia, 2015Wędrówka śladami filmów oraz odkrywanie uroków wysp Południowej i Północnej. 500 800 toptravel 2015-08-05 12:40:002019-04-11 10:28:09ŚLADAMI HOBBITA I WŁADCY PIERŚCIENI 16 DNIKLASYCZNA NOWA ZELANDIA 10 DNI5 sierpnia, 2015Auckland, Rotorua, Queenstown, parki narodowe 500 800 toptravel toptravel2015-08-05 11:53:302019-04-11 10:28:19KLASYCZNA NOWA ZELANDIA 10 DNI KLASYCZNA NOWA ZELANDIA 10 DNIŚLADAMI HOBBITA I WŁADCY PIERŚCIENI 16 DNISystem wykorzystuje pliki cookies. Bez tych plików serwis nie będzie działał poprawnie. W każdej chwili, w programie służącym do obsługi internetu, można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji w Polityce prywatności. .Accept CZytaj o polityce prywatności
Znaczki pocztowe Nowa Zelandia lata 40 i 50. -25%. 79,00 zł. cena z 30 dni. 59, 00 zł. Prywatny sprzedawca. KUP TERAZ z Allegro Lokalnie.
fot. Podczas zwiedzania 🙂 Nowa Zelandia to kraj, który od dawna był na naszej liście państw, o których marzymy i do którego planowaliśmy dotrzeć w podróży dookoła świata. Kraj kiwi, maori, czy kraina władcy pierścieni pobudza zmysły, chęci poznania, eksplorowania, doświadczenia i ma do zaoferowania wiele. Nowa Zelandia położona jest na dwóch głównych wyspach: północnej i południowej. Mimo tego, że stanowią jeden kraj to północ bardzo różni się od południa. Na znaczące różnice wpływa klimat, a co za tym idzie inna temperatura, fauna, flora, krajobraz i nastroje mieszkańców. Zdecydowanie warto zobaczyć obie wyspy, bo każda z nich oferuję coś innego, nietypowego, czego nie widzieliśmy w innych krajach. Pokuszę się na stwierdzenie, że Nowa Zelandia to kraj, w którym natura postanowiła zamieścić swoją esencję. Pisząc esencja natury mam na myśli wysokie, surowe góry, zielone pagórki, krystalicznie czyste jeziora, w których odbija się błękit nieba, liczne potoki, strumienie i wodospady, zielone lasy deszczowe, wulkany i księżycowy krajobraz, gejzery i buchająca z nich para niczym z piekła rodem. Do tego błękit oceanu, szerokie plaże do wyboru do koloru, nietuzinkowa fauna i flora, z wielkimi, starymi jak świat paprotkami, kolorowe papugi i ukryte w czeluściach lasu nieloty – kiwi. Fiordy, doliny, łąki, pola, lodowce i wszystko to co zapiera dech w piersiach i przypomina nam o tym jak wielka i potężna jest Ziemia, a jak mali jesteśmy my. Nie sposób jest opisać miejsca, które kryje w sobie Nowa Zelandia. Oczywiście część z nich jest bardziej znanych i rozsławionych, przez turystykę i nic w tym dziwnego. Nie wiem czy znam osobę, która nie chciałaby zobaczyć Nowej Zelandii. Jednak oprócz tych folderowych miejsc, kraj kiwi skrywa dużo więcej fenomenalnych zakamarków, które nie doczekały się specjalnej nazwy, ani infrastruktury turystycznej ułatwiającej dostęp do nich i dzięki temu w tym kraju możesz poczuć jak smakuje natura. Same jeziora, które większość turystów zna i odwiedza, mają tak długa linię brzegową, że oprócz punktów widokowych stworzonych głównie dla turystów jest setka innych miejsc (nad tym samym jeziorem), gdzie nie spotka się żywej duszy. fot. Zwyczane widoki z NZ 🙂 Utarło się, że wyspa południowa Nowej Zelandii jest numerem jeden. Powodem jest mniejsza liczba zamieszkującej ludności, spektakularne, wysokie góry, fiordy i fakt, że wyspa jest ‘bardziej dzika’. Czy po odwiedzeniu obu wysp mogę się pod tym podpisać?- Tak. Dla mnie wyspa południowa jest zdecydowanym numerem jeden. Nasz pobyt w Nowej Zelandii wypadł w okresie tamtejszej jesieni więc temperatury nas nie rozpieszczały. Domyślam się, że w okresie lata można jeszcze bardziej cieszyć się pięknem wyspy, jednak kolorowa jesień też jest piękna, a pierwsza wizyta w kraju kiwi nie musi być tą ostatnią. Nasza podróż po Nowej Zelandii trwała ponad 2 miesiące. W Christchurch kupiliśmy duży samochód, który służył nam za dom, rzecz jasna- środek transportu i schronienie przed deszczem i zimnem, którego było całkiem dużo. Jak i gdzie kupić samochód oraz informacje praktyczne o podróżowaniu po Nowej Zelandii znajdziecie tutaj. W tym poście chcielibyśmy podzielić się niesamowitymi widokami i krótkim opisem miejsc, które odwiedziliśmy podczas naszego pobytu w kraju kiwi. Co warto zobaczyć na wyspie południowej Nowej Zelandii? Nasza trasa śladami kiwi Christchurch Christchurch to największe miasto na wyspie południowej i jedno z głównych miast, gdzie odwiedzający zaczynają swoją przygodę ze względu na obecność lotniska, dobrą infrastrukturę turystyczną i dostępność do wielu produktów takich jak sprzęt turystyczny, czy dobrze wyposażone supermarkety, gdzie można zrobić zapasy żywności ( jeśli masz samochód). Lepiej wyposażyć się w suche jedzenie właśnie tam, niż kupować je w małych miejscowościach, gdzie ceny są wygórowane, a o promocjach nawet nie ma co marzyć. Nie ma się co oszukiwać, że nowozelandzkie miasta, nie są tym, co przyciąga tutaj turystów z całego świata. W konfrontacji z innymi miejscami w kraju kiwi, wypadają one nieco marnie. Christchurch w porze jesiennej jest potwierdzeniem tego, że najlepiej załatwić tam to, co załatwione być musi i ruszać w drogę. Takie wrażenie zostało nam po spędzeniu tam 2 dni na szukaniu samochodu i przygotowaniu się do dalszej podróży. Znając życie po dłuższym czasie miasto odkryłoby przed nami ciekawe zakątki i zakamarki. Jednak, żeby poczuć atmosferę niektórych miast trzeba dać im trochę czasu- a my postanowiliśmy, że nie tym razem. Są na świecie takie miasta jak Melbourne, Praga czy Rzym, gdzie po pierwszym dniu wiesz, że chcesz więcej i więcej. A są takie jak Christchurch, gdzie po paru godzinach wiesz, że możesz już jechać dalej. Miasto miastem, ale my mieliśmy to szczęście, że na końcu świata mieliśmy przyjemność spotkać naszych rodaków i spędzić z nimi 2 przyjemne wieczory z polską i nowozelandzką kuchnią, opowieściami zza oceanu i doborowym towarzystwie. Dziękujemy jeszcze raz za gościnę, czas i rozmowy do rana! Podsumowując Christchurch ukazało nam się jako zimne, smutne miasto, z którego chcieliśmy szybko wyjechać. Nie zwiedzaliśmy, nie dociekaliśmy, nie daliśmy mu szansy. Tak więc kupiliśmy samochód i daliśmy nogę. Jezioro Tekapo Turkusowe jezioro z kapliczką u boku. Głęboki kolor, góry na horyzoncie i urocza kapliczka z widokiem na to cudo tworzą niepowtarzalny klimat żeby się tam zatrzymać. Oczywiście jezioro Taupo nie kończy się na punkcie widokowym obok kaplicy. Linia brzegowa jest długa. Można zostawić samochód na jednym z kilku parkingów i udać się na długi spacer. fot. kapliczka nad jeziorem Tekapo fot. Jezioro Tekapo fot. Jezioro Tekapo Jezioro Pukaki + Glentanner Jezioro Pukaki to sławne jezioro, nad którym przy odpowiedniej widoczności rozpościera się widok na Mt Cook. Tak jak w przypadku pierwszego jeziora, linia brzegowa Pukaki jest długa, a miejsc z widokami, które zapierają dech w piersiach mnóstwo. Na jednym z brzegów znajduję się darmowy parking, gdzie można spędzić noc, a rano obudzić się w bajkowej scenerii. Wzdłuż zachodniego brzegu jeziora prowadzi droga, która wiedzie przez Glentanner do Mt Cook Village. Przy bezchmurnej pogodzie błękit nieba odbija się w tafli jeziora, dookoła góry, krystaliczne potoki i wodospady. Przy gorszej pogodzie widoki są nieco mniej zachwycające, ale nadal można podziwiać dzieło natury i czuć jej ogrom wokół. Obok jeziora znajdują się ławeczki, które zapraszają na chwile relaksu, a całkiem niedaleko kawiarenka, która jeszcze bardziej zaprasza do kupienia kawy. Nie daliśmy się długo prosić i przyjęliśmy zaproszenia. fot. Jezioro Pukaki fot. Kawa nad jeziorem Pukaki Mt Cook Village + Muller Lake + Hooker Lake Mt Cook Village to mała mieścinka, baza wypadowa na konkretne trekkingi dla zaawansowanych i mniej zaawansowanych. W sercu osady znajduję się oczywiście zaplecze noclegowe dla turystów i wspinaczy, parę budynków technicznych, przyjemna urządzona w starym stylu kawiarenka z tarasem widokowym, a oprócz tego dookoła góry, doliny, wodospady, potoki i owiana sławą góra Cooka. Bez dwóch zdań jest to miejsce dla miłośników gór, trekkingów, długich spacerów, wspinaczy i wszystkich tych, którzy kochają obcować z naturą. Oczywiście nawet poza sezonem turystów tam nie brakuje. Jednak nie jest to miejsce gdzie ustawiasz się w kolejce, żeby zrobić zdjęcie. Po drodze mija się innych turystów, ale sami lokalnymi nie jesteśmy więc nie ma się co dziwić, że prawie każdy kto do Nowej Zelandii przyjedzie to najprawdopodobniej to miejsce odwiedzi. Z wioski do Hooker Lake prowadzi Hooker Valley Track. Szlak jest łatwy- to tak jak dłuższy spacer w pięknej scenerii, lekko ponad 5 km w jedną stronę. Na końcu dochodzi się do jeziora Hooker, a za nim już tylko śnieg, lodowce i Mt Cook. Na samym początku na szlaku znajduję się jezioro Muller, które można podziwiać z wiszącego mostu. Miejsce zdecydowanie polecamy ! Sam dojazd tam to radość dla oczu. Oprócz tego klimatyczna wioska, rwące rzeki, mosty i góry to coś pięknego. Góry Cooka nie zdobyliśmy, i zdobyć nie próbowaliśmy, ale to zawsze dobry powód, żeby tam wrócić i zobaczyć jak wygląda to wszystko z innej perspektywy, nieco wyższej. fot. Jezioro Muller fot. Jezioro Muller fot. Jezioro Hooker fot. Hooker Valley Treck Wanaka Lake + Hawea Lake + Roy’s Peak Kolejne jezioro i kolejne warte uwagi, stworzone do podziwiania. Główną bazą turystyczną jest miejscowość Wanaka. Typowo kurortowe miasteczko, oferujące mnóstwo sposobów na aktywne spędzenie czasu w okolicy. Mimo tego, że turyści tam byli to panująca atmosfera pozwalała cieszyć się pięknem tego miejsca. W ciepły, jesienny dzień – niebieski kolor wody oraz kolorowe drzewa zachęcają do tego żeby zatrzymać się tam i czerpać dobrą energię z tego miejsca. To właśnie na jeziorze Wanaka rośnie samotne drzewo, które samotne jest tylko z nazwy. Co prawda rośnie samo, ale stało się ono jednym z ulubionych drzew przez odwiedzających. Codziennie mnóstwo ludzi uwiecznia je w swoich aparatach i trzeba przyznać, że wybrało sobie całkiem ładną lokalizację. Tak więc zdjęcie z samotnym drzewem mam i ja. fot. Jezioro Wanaka fot. Nad jeziorem Wanaka W sąsiedztwie Wanaka znajduję się drugie jezioro, nieco mniej turystyczne. Trzeba przyznać, że poziomem atrakcyjności nie odstaje od pierwszego. Wzdłuż jego zachodniego brzegu prowadzi główna droga, więc widoki można podziwiać zza szyby samochodu. Jezioro Hawea, bo taka jest jego nazwa podobało nam się nawet bardziej. Może ze względu na znikome zainteresowanie w tym czasie przez innych turystów, a może natura tam bardziej do nas przemówiła. Nie musze chyba pisać, że to idealne miejsce na piknik, ponieważ w Nowej Zelandii jest ich na pęczki. Tak czy inaczej było to perfekcyjne miejsce na kawę, więc nie odmawialiśmy sobie tej przyjemności. Czarna ambrozja w doborowym towarzystwie z przepięknymi widokami smakuje jeszcze lepiej . Droga wzdłuż Jeziora Hawea, po jakimś czasie łączy się z wschodnim wybrzeżem Wanaka. Znajduję się tam punkt widokowy, z którego można podziwiać drugą stronę tego cudu natury, gdzie jest nieco spokojniej. fot. Jezioro Wanaka Oprócz tych spektakularnych jezior w okolicy znajduję się szczyt: Roy’s Peak, który kusi piechurów, do wdrapania się na jego zbocza. Na górę prowadzi dość stromy szlak, który pot wyciska, nawet jesienią. Trekking tam nie należy do niedzielnych spacerów, ale do wspinaczki sporo mu brakuje. Łączny czas pokonania szlaku w dwie strony to około 5 lub 6 h. Zależy to głównie od szybkości wchodzenia i kondycji. Widoki z góry są cudowne! Z jeziora wyrastają zielone pagóry, na dole widać stada pasących się owiec, miasteczko Wanaka oraz pola dookoła. Mi osobiście przypominało to trochę norweskie lofoty, chociaż muszę przyznać, że dla mnie są one nadal w czołówce i wygrywają w tym rankingu piękna natury. fot. Roy´s Peak Trail fot. Roy´s Peak Trail fot. Roys Pea´k Trail fot. Roy´s Peak Trail fot. Roy´s Peak Trail fot. Roy´s Peak Trail Wakatipu Lake+ Queenstown Queenstown – mekka dla miłośników sportów extremalnych, snowboardzistów, narciarzy, imprezowiczów, nocnych marków, ludzi lubiących ruch, aktywność, nocne życie, góry i kozackie hamburgery. fot. Jezioro Wakatipu Witamy w Queenstown! To najbardziej znane miasto na wyspie południowej i cieszące się najlepszą renomą. Nic w tym dziwnego. Ze swoim położeniem trafiło w dziesiątkę! Jezioro, góry idealne do uprawiania zimowych sportów, dobra dostępność komunikacyjna i atmosfera, która sprawia, że to miasto żyje! Nie brakuje tam oczywiście fancy knajpek, kolorowych sklepów z odzieżą outdoorową i wachlarzu możliwości spędzenia czasu wolnego: lot helikopterem, raffting, bungee jumping, paralotnie, spadochrony i wszystko to co adrenalinkę podnosi. Oprócz usług związanych ze sportami extrealnymi Queenstown dba również o nasze żołądki. Może nie tyle o żołądki, co o kubki smakowe. Witryny kawiarenek, piekarni i restauracji zachęcają, a sława jednej z nich obiegła cały świat, a wiedzą o tym zwłaszcza fani hamburgerów. Ferburger bo tak nazywa się knajpa to legenda, która zwabia na koniec świata wszystkich tych, którzy poddają się swojej miłości do tych przysmaków. Nie daliśmy się długo prosić, jeszcze przed wjazdem do miasta nasz GPS wiedział, gdzie znajduje się owa knajpa. Czekaliśmy tylko na dobry moment, kiedy głód powie tak. Nie zwlekając ustawiliśmy się grzecznie w kolejce. Na szczęście obsługa działa bardzo sprawnie, bo chętnych na hambuksa nie brakuje. Obawiałam się trochę, że reklama zrobiła swoje i mogą nie sprostać oczekiwaniom, które były duże. Ale nie zawiedli ! To był przekozacki hamburger z frytkami! Ja wzięłam standard z wołowinką w normalnych rozmiarze, ale Kaja i Paweł polecieli po bandzie i zamówili XL ! To było coś! Po takim obiadku nawet deser nie wchodził w grę. Co do cen wypasiony XL kosztował NZD, a zwyczajny 13 NZD. Ten obiad do najtańszych nie należał, ale na pewno zaliczał się do tych najlepszych. fot. Ferburger, Queenstown fot. Ferburger, Queenstown fot. Ferburger, Queenstown Glenorchy + Paradise Do Glenorchy dojechaliśmy późnym wieczorem. Mieliśmy nadzieje na kemping i prysznic, prowadzeni przez aplikację WikiCamps. Niestety – było po sezonie, a tym samym kemping był nieczynny. Cóż darmowe rozbicie namiotu się nie udało, to może jakiś płatny nocleg? Niestety nic w promieniu rozsądnego dojazdu. Może tanie hostele? Hotele owszem, ale żeby tanie? Temperatura spadała poniżej zera więc chcąc mieć komfort dnia następnego i nie obudzić się jako sopel lodu postanowiliśmy zapłacić za najtańszą możliwą opcję. Były to domki dla backpakersów, które temperaturą nie grzeszyły, ale po odkręceniu grzejnika na maxa źle nie było. Ok 35$/os. Rano dobry start z kawą i jajkami na bekonie i można było rozpocząć mroźny, słoneczny poranek z uśmiechem na ustach. fot. Jezioro Glenorchy fot. Glenorchy fot. Jezioro Glenorchy Przyznam, że to miejsce, jezioro Glenorchy, drogi tam, a na koniec wioska, która nazywa się Paradise to jedne z miejsc, które zrobiły na mnie duże wrażenie. Czułam radość z samego przebywania tam. Tafla spokojnego, turkusowego jeziora odbijała szczyty gór. Oprócz nas nie było tam żywego ducha! Tylko my, natura, zimny poranek i wszechogarniający spokój. Nic dziwnego, że kręcili tutaj sceny z władcy pierścieni. Sama bym wybrała to miejsce, jako jedno z top. Niedaleko Glenorchy znajduję się wioska Paradise. To dopiero była sielanka. Idealne słowo, które opisuje to miejsce to Eden, kraina mlekiem i miodem płynąca, idylla albo po prostu raj. Ja czułam się jakbym przeniosła się do Pana Tadeusza i znajdowała się w Soplicowie z mojej wyobraźni. Może moja wyobraźnia pobiegła trochę za daleko ale z ręką na sercu nazwa raj jest jak najbardziej adekwatna to tego miejsca. fot. Miejscowość Paradise fot. Okolice miejscowości Paradise fot. Miejscowość Paradise Fiordland National Park Droga wiodąca od Jeziora Te Anau do Milford Sounds jest absolutnie godna poświęcenia czasu i uwagi. Mało ludzi, dużo gór i natury. Sama droga jest urzekająca. Wzdłuż trasy jest mnóstwo punktów widokowych, a oprócz tego wiele miejsc, gdzie można zacząć dłuższy lub krótszy trekking prowadzący do ciekawych miejsc. Nie trzeba się zatrzymywać w każdym, ale poświęcenie czasu na kilka z nich na pewno nie będzie czasem straconym. Naszym celem było Milford Sounds. Po drodze zatrzymywaliśmy się żeby podziwiać widoki i rozprostować kości. Ten region oferują lasy deszczowe, rwące rzeki, jeziora, góry, wodospady. A wszystko to skompresowane na stosunkowo małej powierzchni. fot. Mirror Lakes fot. Mirror Lakes fot. Chasm fot. Widoki podczas drogi przez Fjordland Milford Sounds można zwiedzić na parę sposobów, pieszo, kajakiem, czy statkiem. Pieszy trekking trzeba rezerwować z wyprzedzeniem. W zależności od sezonu chętnych jest mniej i więcej, ale zawsze są. Link do rezerwacji: . Co do kajaka, to latem na pewno jest cudnie. Przyznam, że jesienią nie widziałam żadnego śmiałka, ale może i jest opcja. Trzecia alternatywa to statek. Opcja statek sam w sobie, ale statek wraz z lunchem. My wybraliśmy statek + lunch, bo akurat o godzinie o której byliśmy na miejscu był z lunchem wiem czemu nie? Cena nie różniła się więc tyle dobrego. Bilety kosztują od 80 do 90 NZD. O tyle o ile droga na Milford Sounds zwalała z nóg, o tyle sam rejs nas na kolana nie położył. Oczywiście było ładnie, były małe foki, były wodospady i fiordy rzecz jasna. Ale spędzając sporo czasu w Norwegii co nie co się już widziało i szczerze mówiąc po zobaczeniu lofotów, rejs po Milford Sounds jesienią nie należał do tych łaaaaaaał! Nie poleciłabym tego rejsu, zwłaszcza że bilet wcale tani nie był. Chylę czoła jednak lunchowi. Było naprawdę smacznie i do wyboru do koloru: owoce morza, mięsko, różności azjatyckie,owoce, kawa, herbata, a na koniec nawet lody. Podsumowując Milford Sounds było bardzo ładne i nie chcę dawać krzywdzącej opinii. Jednak myślę, że trekking tam byłby dużo lepszą opcją! Trzeba tylko pamiętać o rezerwacji. Dzięki temu, na szlaku nie ma tłumów i Nowozelandczycy mogą kontrolować ruch turystyczny, tak aby ludzie nie zadeptali tego co piękne. fot. Milford Sound fot. Milford Sound fot. Milford Sound Bluff + Slope Point Oba te miejsca uchodzą za koniec świata. Nowa Zelandia już jest dla nas końcem świata, a tu jeszcze koniec świata na końcu świata! Pewnie, że chcieliśmy tam pojechać. Mimo wielu negatywnych opinii o Bluff, że nic tam nie ma, czuć w powietrzu zapach ryb i ogólnie nic specjalnego- pojechaliśmy to sprawdzić. Okazało się, że rzeczywiście śmierdzi rybami, mocno wieje, klimat raczej depresyjny, widoki mocno zwyczajne, a na końcu stoi żółty drogowskaz. Nie polecam. Jak dla mnie szkoda kilometrów. fot. Bluff fot. Bluff Drugim końcem świata, czyli punktem wysuniętym najbardziej na południe ( nie wliczając Stewart Island) jest Slope Point. Tam widoczki już pierwsza klasa. Droga asfaltowa zamienia się w szutrową, dookoła łąki, owce i błękit oceanu! Slope Point zasługuje na odwiedziny i na pewno kilometrów nie szkoda. My koniec świata widzieliśmy tylko z daleka. Niestety w tamtym czasie coś na drodze nie wydarzyło i zamknęli dojazd na każdy możliwy sposób więc pocałowaliśmy klamkę. Tak więc Bluff- nie, Slope Point- tak. Po drodze z Milford Sounds do Bluff mija się jedno z większych miast Invercargill. Miejsce dość smutne, bez oznak radości życia, dotknięte przemysłem morskim, rybami i lekką depresją. Gówna ulica z pamiątkami oczywiście była, nawet Starbucks więc ludzie tam żyją. Na dłuższą chwilę nie polecam. Dunedin+ Katiki Point + Moeraki Dunedin specjalnie nie zwiedzaliśmy. Miasto wyglądało jednak przyjaźniej niż Invercargill. Obierając kurs na Pack’n’Save ( supermarket) rzucił nam się w oczy wielki napis Cudburry World. Nie muszę chyba pisać, gdzie znaleźliśmy się 5 minut później? Do muzeum czekolady nie wchodziliśmy, ale do sklepu i kawiarni owszem ! Ta kawa z czekoladą made my day! To była przepyszna mocha z kokosową czekoladą coś pięknego. Takie niespodzianki rano lubię! fot. Fabryka czekolady Catbury Land fot. Kafajka w fabryce czekolady Catbury Land Z naładowanymi bateriami pojechaliśmy dalej zobaczyć foki i pingwiny. Celem było Katiki Point. Miejsce urodziwe, droga sielska, tylko dlaczego znowu było zamknięte? Tym razem droga na Pinguin Lookout była nieczynna. Pożegnaliśmy się więc tutaj z pingwinami, ale za to foczki i lwy morskie były. Jestem fanem podglądania dzikich zwierząt w ich naturalnym środowisku. Lwy morskie leniwie leżały i śmierdziały, a foczki bawiły się w wodzie, albo leniły się na słońcu. fot. Droga na Katiki Point fot. Katiki Point fot. Katiki Point fot. Katiki Point fot. Katiki Point Po drodze na północ mijaliśmy Moeraki, czyli okrągłe kamienie na plaży i w morzu. Zboczyliśmy z trasy żeby je zobaczyć i tak jak myśleliśmy nic specjalnego. Parę kamieni, mnóstwo chińczyków i tyle. Jak ktoś ma ochotę na spacer po plaży to jak najbardziej. Jak ktoś jedzie tutaj specjalnie po to, żeby zobaczyć te kule to nie warto. Na trasie mijaliśmy kolejne miasteczko, gdzie można spotkać kolonie pingwinów. Miasto nazywa się Omaru i pingwiny faktycznie są ale my nie mieliśmy szansy zobaczyć ich tutaj z bliska. Za to śmierdzące lwy morskie owszem. Widzieliśmy je na tyle blisko, że mogliśmy je poczuć. fot. Moeraki Arthur Pass To jedno z najpiękniejszych i najzimniejszych miejsc na Wyspie Południowej. Można tutaj zobaczyć kiwi, który ma swoje siedliska w tych okolicach. My widzieliśmy tylko znak, że kiwi tu występuję i na tym koniec. Kiwi jest trudno uchwytną zdobyczą. Zazwyczaj w dzień śpi a uaktywnia się nocą. fot. Arthur Pass Nie tracąc nadziei na spotkanie, udaliśmy się w treka. Treking w góry o tej porze roku nie należał do łatwych zadań, ze względu na śnieg, lód i śliską powierzchnię. Trochę adrenalinki po drodze i udało się wejść na szczyt. Widoki na masywne, ośnieżone szczyty i wąską przełęcz są bezcenne. Na górze znajduję się schronisko, a raczej budka gdzie można odpocząć itp. Nie był to sezon więc nikogo tam nie było, a ściany odbijały echo, ale miejsce w sam raz żeby uchronić się przed wiatrem i zjeść lunch. Czas trwania treka jest zależny od sezonu i trasy. My kempingowaliśmy około 2 h drogi od wejścia na szlak. Rano spokojnie dojechaliśmy do miejsca, napiliśmy się kawy i około 12 zaczęliśmy trekking. Zdążyliśmy wejść, zejść i podziwiać widoki z góry. W naszym przypadku, gdzie szlak był pokryty śniegiem i lodem rozsądnie było zejść przed zachodem Słońca, i tak też zrobiliśmy. Jeden dzień na dojazd tam z darmowego kempingu, trek, i oddalenie się w miejsce kolejnego darmowego miejsca do kempingowania wystarczy. Oczywiście jeżeli ktoś chciałby spędzić tutaj więcej dni na piesze treki w górach na pewno by się tutaj nie nudził. To miejsce to zdecydowane 10/10. fot. Nocleg przed Arthur Pass fot. Arthur Pass fot. Arthur Pass fot. Arthur Pass fot. Arthur Pass fot. Arthur Pass fot. Arthur Pass Abel Tasman National Park Do Parku udaliśmy się w celu trekkingu wzdłuż wybrzeża. Przeznaczyliśmy na ten trekking jeden dzień. Szlak jest bardzo długi i dobrze jest podzielić go na 2 dni. My spacer zaczęliśmy w miejscu Abel Tasman National Park Carpark. Jeżeli zdecydujecie się na jeden dzień trekkingu, to niestety trzeba wrócić ta samą trasą na parking. Jeżeli wybieracie opcję z noclegiem to wcześniej trzeba zarezerwować nocleg na trasie. Przykładowo 30 km od miejsca startu znajduje się Awaroa Camp site . Tam można spędzić noc i nad ranem ruszyć dalej. My nie korzystaliśmy z noclegu i w punkcie Yellow Point, który jest oddalony 7,5 km od parkingu zawróciliśmy. Był to przyjemny, długi spacer wzdłuż wybrzeża przez ‘paprotkową’ dżunglę. Po drodze szczególnie podobała nam się spokojna plaża przy Apple Bay i nietuzinkowa dla nas flora. Czy ten szlak ma coś wspólnego z achami i ochami? Nie do końca… Nie możemy powiedzieć, że nie warto tam jechać, bo na pewno warto. Jednak to miejsce nie zrobiło na nas super wrażenia. Chyba jednak wolimy góry … fot. Apple Bay fot. Apple Bay fot. Abel Tasman National Park fot. Abel Tasman National Park fot. Abel Tasman National Park fot. Abel Tasman National Park Naszą przygodę z południową wyspą zakończyliśmy w Picton. Przyjemna mieścinka otoczona górami, gdzie czeka się na opuszczenie wyspy południowej promem. Przepłynięcie Cieśniny Cooka z Picton do Wellington zajmuje około 3 godzin. Można wybrać firmę Interislander lub Bluebridge. Jeżeli nie bookujemy biletu z własną kabiną to nie ma to większego znaczenia, którą firmę wybierzemy. Ceny są podobne. Główna różnica pomiędzy kosztami za bilet dotyczy pory rejsu- dzienne są droższe od nocnych. Za dnia możemy podziwiać piękne widoki, jednak wtedy trzeba zapłacić nieco więcej za bilet. W nocy nie widać nic, ale bilety są tańsze. Prom pływa około 5 razy dziennie zależy od sezonu. Bilety można kupić on-line. My bookowaliśmy je z małym wyprzedzeniem około 4 dni i nie było problemu z wolnymi miejscami, nawet w dniu wyjazdu ( maj, poza wysokim sezonem). Cena za osobę to około 60 NZD. Z samochodem jest drożej adekwatnie co do wielkości auta. My za 3 osoby z samochodem Honda Odyssey zapłaciliśmy około 290 NZD. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o Nowej Zelandii zajrzyć do innych wpisów: JACHTOSTOP NOWA ZELANDIA NOWA ZELANDIA – INFORMACJE PRAKTYCZNE NOWA ZELANDIA- CO WARTO ZOBACZYĆ NA WYSPIE PÓŁNOCNEJ
Światowa premiera filmu odbyła się 19 grudnia 2001 roku. Film jest adaptacją pierwszego tomu powieści J. R. R. Tolkiena Władca Pierścieni zatytułowanej Drużyna Pierścienia. Kręcono go w plenerach Nowej Zelandii równocześnie z dwiema pozostałymi częściami. Kontynuacją jest film Władca Pierścieni: Dwie Wieże .
Nowa Zelandia zachwyca wiele osób, jednak szczególnie podoba się fanom „Władcy Pierścieni”. Przyjeżdżając tutaj (np. wykupując wycieczkę z biura podróży) już na lotnisku można się przenieść do tolkienowskiej krainy, gdyż znajduje się tu wielki posąg krasnoluda (lotnisko w Auckland ).
W 20 lat od międzynarodowej premiery pierwszego filmu kultowej trylogii Władca Pierścieni i po dwuletniej przerwie turyści ponownie będą mogli wyruszyć śladami Drużyny Pierścienia. Nowa Zelandia planuje otwarcie granic w 2022 2010 roku, dzięki superprodukcji Petera Jacksona świat po raz pierwszy zobaczył Nową Zelandię jako Śródziemie z powieści JR R. Tolkiena. Niemal z dnia na dzień wyspiarski kraj na końcu świata stał się wymarzoną destynacją fanów trylogii Władcy Pierścieni. Także tych, którzy ani o książkowym oryginale, ani o kraju Długiej Białej Chmury przed filmami Jacksona nie mieli w ogóle na pierwszy planWpływ filmów na turystykę w Nowej Zelandii był ogromny i pozostał jej motorem przez 20 lat. Międzynarodowe badanie odwiedzających z 2019 r. przeprowadzone przez nowozelandzkie Ministerstwa Biznesu, Innowacji i Zatrudnienia wykazało, że 18% odwiedzających wskazało filmy jako pierwszy impuls do planowania wizyty w Nowej Zelandii. Około 33% turystów odwiedzających Nową Zelandię miało w planach odwiedzenie lokalizacji planów hobbitów w Nowej ZelandiiHobbiton, czyli plan zdjęciowy w Matamata to jedna z filmowych atrakcji w Nowej Zelandii – ShutterstockOszałamiające naturalne krajobrazy zarówno północnej, jak i południowej wyspy Nowej Zelandii stanowiące tło dla wielu kultowych scen ekranizacji Tolkienowskiej prozy stało się istotnymi punktami na turystycznych mapach kraju. Stworzony jako filmowy plan Hobbiton został atrakcją turystyczną, której nie ominie żaden fan przygód Bilba, Froda i Drużyny Pierścienia. Turyści zainteresowani tym, jak działa magia kina, która ożywiła tolkienowski świat na czele z orkami i uruk-haiami rezerwują też wycieczkę do Wētā Workshop. Studio filmowe w Wellington odpowiadało za koncepcje zbroi, broni, stworzeń, miniatur i specjalnych efektów, które przyczyniły się do sukcesu filmowej Zelandia otwiera graniceNowa Zelandia nie może już doczekać się powrotu zagranicznych turystów — Shutterstock Magicznego świata Władcy Pierścieni już niedługo znów będą mogli doświadczać zagraniczni podróżnicy. Po prawie 2 latach lockdownu Nowa Zelandia z końcem kwietnia 2022 roku planuje otworzyć swoje granice dla zaszczepionych turystów. Warunki wjazdu do Nowej Zelandii:dowód szczepienianegatywny wynik testu COVID-19 wykonanego przed wylotemwykonanie testu po wylądowaniu w Nowej Zelandiiizolacja po przybyciuW pierwszych miesiącach 2022 roku kraj zacznie pierwsze fazy luzowania obostrzeń, pozwalając na wjazd swoim obywatelom i rezydentom — najpierw tylko tym z Australii a w drugiej fazie dopiero wracającym z innych części otwarcie granic wyspiarskiej destynacji czekali nie tylko podróżnicy, ale też Nowozelandczycy, z których około 13% pracuje w turystyce.
Fani w Nowej Zelandii godzinami stali w kolejce, aby móc uczestniczyć w premierowym pokazie pierwszej części "Władcy pierścieni", który odbędzie w nocy z 20 na 21 grudnia, dokładnie
Jedną z największych atrakcji Nowej Zelandii są słynne Punakaiki, czy też Pancake Rocks czyli “Skały Naleśnikowe” – nietypowe formacje skalne, jakie znaleźć można na zachodnim wybrzeżu Wyspy Południowej. Przypominają ułożone jeden na drugim naleśniki – pancakes – stąd też wzięła się angielska nazwa. Jak powstały Skały Naleśnikowe? Skały Naleśnikowe to niezwykłe formacje skalne z wapienia, które formowane były przez miliony lat, a zaczęły się tworzyć ok. 30 milionów lat temu. Warstwy, z których zbudowane są skały naleśnikowe powstały kiedy bogate w wapń fragmenty martwych organizmów żyjących w morzu osiadły na dnie morskim, a następnie zostały pokryte warstwami gliny i mułu. Z czasem niegdysiejsze dno morza podniosło ponad jego poziom dzięki trzęsieniom ziemi i uformowało linię brzegową i klify, które następnie były formowane przez morze, wiatr i deszcz do takiego kształtu, jaki widzimy dzisiaj. Skały te pełne są różnych szczelin i dziur, między nimi powstają zatoczki i cieśniny, w które z dużym impetem wdzierają się morskie fale, tworząc spektakularny wodny spektakl. I paradoksalnie – im brzydsza pogoda i im większy wiatr tym widok jest wspanialszy. Skąd oglądać skały naleśnikowe? Skały widoczne są w zasadzie już z daleka, można je podziwiać z drogi State Highway 6, chociaż oczywiście najlepiej oglądać je ze specjalnie przygotowanych ścieżek i platform widokowych w Parku Narodowym Paparoa. Przejeżdżając tamtędy nie sposób przeoczyć tego niewielkiego kompleksu turystycznego, który niekiedy wręcz pęka w szwach od turystów. Na miejscu kilka sklepików z pamiątkami, barów i kawiarenek oraz duży, bezpłatny parking. Wstęp też jest bezpłatny, co pewnie stanowi tylko dodatkową zachętę dla tłumów odwiedzających, których znaczną część stanowią wycieczki Azjatów. Choć Pancake Rocks to atrakcja słynna i bardzo polecana, to na ich zobaczenie i przejście wszystkich wytyczonych ścieżek wystarczy w zasadzie pół godziny. Polecam jednak zatrzymać się na trochę dłużej aby w spokoju poobserwować siłę Matki Natury. Spektakularna Coast Road Z Punakaiki na południe prowadzi niesamowita Coast Road, prowadząca wzdłuż wybrzeża Morza Tasmana. Droga ta zaliczana jest do najbardziej spektakularnych dróg na świecie. Faktycznie, robi duże wrażenie. Z jednej strony wybrzeże Morza Tasmana, z drugiej strony widok górskich szczytów. I to właśnie dzięki temu w Nowej Zelandii nie ma czegoś takiego jak czas zmarnowany na dojazd. Praktycznie każda trasa samochodowa to przeżycie samo w sobie, dzięki pięknu otaczającego nas krajobrazu. Dlatego dobrze być pasażerem, a nie kierowcą, by móc nasycić zmysły.
Pierwsze odcinki nowego serialu Amazona, Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy, są obiecujące! Akcja toczy się tysiące lat przed wydarzeniami z Hobbita. Serial próbuje wypełnić niektóre luki z pism Tolkiena. Jednocześnie pozostaje w większości wierny temu, co J.R.R. Tolkien zapisał w książkach i notatkach. Podkreślam, w
Dzień 1 Warszawa – AdelaideZbiórka na lotnisku Okęcie w Warszawie w godzinach popołudniowych. Przelot do Australii. Podróż do Australii – zmiany stref czasowych. Posiłki na pokładzie 2 Warszawa – AdelaidePodróż do Australii – zmiany stref czasowych. Posiłki na pokładzie samolotów. Przylot do Adelaide, przejazd do hotelu i 3 AdelaideCzas wolny na odpoczynek po podróży. Następnie zwiedzanie miasta, zobaczymy: Adelaide Oval, Muzeum Australii Południowej, Muzeum Migracji. Pod wieczór spacer po centrum miasta, przejazd do hotelu i 4 Princetown – Great Ocean RoadWykwaterowanie z hotelu, przejazd do Princetown, gdzie będziemy podziwiać bajeczne formy skalne czyli tzw. Dwunastu Apostołów. Jest to grupa naturalnie powstałych kolumn z wapienia, majestatycznie stojących w morzu, tuż przy brzegu w Parku Narodowym Port Campbell. Następnie przejazd najpiękniej położoną drogą w całej Australii – Great Ocean Road, gdzie będziemy podziwiać majestatyczne fale rozbijające się o 5 Sovereign Hill – MelbourneWizyta w Sovereign Hill – miasteczku, które jest rekonstrukcją z czasów wielkiej gorączki złota. Mieszkańcy, budynki, ulice – wszystko tutaj wygląda jak z filmu. Funkcjonuje tutaj kopalnia, można spotkać prawdziwych kowali, którzy nadal podkuwają konie, czy chociażby poszukiwaczy, którzy w rzece nadal dopatrują się malutkich kawałków złota. To właśnie tutaj, codziennie do rzeki wrzucane jest złoto warte kilkaset dolarów, zatem będziemy mogli poczuć się jak prawdziwi poszukiwacze skarbów! Całe miasto Sovereign Hill zostało stworzone z niezwykłą precyzją, podczas wizyty w tym mieście naprawdę można zapomnieć o współczesnym świecie. Przejazd do Melbourne, zwiedzanie stolicy stanu Victoria. Spacer po mieście, zobaczymy Federation Square, Eureka Tower (możliwość wjazdu na taras widokowy). Zakwaterowanie w hotelu, wieczorny spacer po Soutbank, 6 Melbourne – Hobart (Tasmania)Wykwaterowanie z hotelu, przejazd na lotnisko. Krótki przelot do Hobart na Tasmanii. Tasmania to kraina sławetnych diabłów tasmańskich, to idealne miejsce do obcowania z majestatyczną przyrodą, jej fauną i florą. Wizyta w najstarszym Parku Narodowym Tasmanii – Mt. Field, który zachwyca swoją różnorodnością. Do głównych atrakcji parku należą: Lady Barron, Horseshoe oraz niesamowity wodospad Russell 7 Strahan – Cradle MountainPrzejazd do malowniczo położonego miasteczka Strahan, skąd wybierzemy się Południowo-Zachodniego Parku Narodowego Tasmanii, wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Rejs po przepięknej rzece Gordon, która jest główną trakcją turystyczną parku. Następnie przejazd do Cradle Mountain – Lake St Clair. To kolejny Park Narodowy wpisany na listę UNESCO. Jeśli szczęście nam dopisze, zobaczymy tego dnia kangura Bennetta czy kangura rudego. Nocleg w 8 Launceston – SydneyWykwaterowanie z hotelu, przejazd na lotnisko. Przelot do bajecznego Sydney. Zwiedzanie miasta, zobaczymy Operę, Harbour Bridge i historyczną dzielnicę Rocks, centrum miasta z zabytkowymi budynkami. 9 Sydney – Blue MountainDzień wolny na odpoczynek i zwiedzanie Sydney lub fakultatywna wycieczka do Katoomby (ok. 80 EUR), miasteczka w centrum Gór Błękitnych (UNESCO). Podczas wycieczki do Katoomby przejazd do Echo Point – punktu widokowego z którego rozpościera się przepiękny widok na głębokie doliny porośnięte lasami eukaliptusowymi i liczne formacje skalne, w tym tzw. Trzy 10 Sydney – CairnsWykwaterowanie z hotelu, przejazd na lotnisko. Przelot do pięknego, tętniącego życiem Cairns. Zakwaterowanie w hotelu, czas wolny na spacery przepiękną nadmorską promenadą, kąpiele morskie i słoneczne. Wieczorem możliwość poznania nocnego życia miasta, 11 Wielka Rafa KoralowaGdzie jest Nemo? Zagwozdka każdego dziecka, ale też i dorosłych w końcu rozwiązana! To właśnie tutaj, na obszarze Wielkiej Rafy Koralowej możemy zobaczyć tę pomarańczową rybkę. Tego dnia czeka nas niezwykłe spotkanie z setkami gatunków ryb i koralowców. Fakultatywny rejs katamaranem na jedną z koralowych wysepek (ok. 90 EUR). Na miejscu – pływanie łodzią z przeszklonym dnem, nurkowanie z rurką – obserwacja wielobarwnego życia na 12 Ayers Rock – UluruPrzelot do Ayers Rock, miasta położonego w rejonie Park Narodowego Uluru/Kata Tjuta (UNESCO). Przejazd do parku, przejście wśród majestatycznych skał Olgas/Kata Tjuta. Następnie czeka nas zachód słońca przy świętej górze Aborygenów Uluru. Powrót do hotelu, 13 PerthPrzelot do Perth – miasta położonego na południowo – zachodnim wybrzeżu kontynentu australijskiego. Czas wolny na samodzielną eksplorację miasta, zakup pamiątek i 14 Perth – Pinnacles DesertDzień wolny na odpoczynek i zwiedzanie Perth lub fakultatywna wycieczka do Parku Narodowego Nambung (ok. 100 EUR) i oglądanie The Pinnacles Desert – naturalnych ostańców skalnych w kształcie iglic. Wielobarwne iglice wyrastające z pustynnych piasków zadziwią każdego. Nocleg w 15 PerthZwiedzanie Perth uchodzącego jedno z najpiękniejszych miast na zachodnim wybrzeżu Australii położonego na brzegach rzeki Swan i Oceanu Indyjskiego. Tego dnia zobaczymy historyczną dzielnice miasta z budynkiem parlamentu, udamy się na promenadę nad brzegiem rzeki Swan, a także będziemy podziwiać nowoczesną architekturę miasta ze wzgórz Parku Królewskiego i ogrodów botanicznych, a także wspaniałą przystań portową z której rozpościera się magiczny widok na Ocean 16 AucklandPrzylot do Auckland – największego miasta Nowej Zelandii. Tego dnia zobaczymy dzielnice Parnell w stylu kolonialnym z zachowanymi drewnianymi domami i willami z epoki wiktoriańskiej oraz udamy się na wzgórze wulkaniczne Mt. Eden, gdzie będziemy podziwiać panoramę miasta usytuowanego u stop 50 wulkanicznych wzgórz. Następnie czeka nas przejazd na najpopularniejszą plażę miejską Mission Bay, skąd rozpościera się widok na malowniczo usytuowaną wulkaniczną wyspę Rangitoto. Na koniec dnia przejazd do bajecznych ogrodów zimowych. 17 Waitomo – HobbitonPrzejazd wzdłuż Waikato – największej rzeki Nowej Zelandii. Po drodze krótki postój w miasteczku Ngaruawahia, które jest siedzibą króla maoryskiego. Przejazd do Waitomo i zwiedzanie wapiennej jaskini oraz rejs podziemną bioluminescencyjną rzeką. Rzeka ta świeci neonową poświatą dzięki owadom, które są przyczepione do sklepienia jaskini. Jest to jedno z najwspanialszych zjawisk naturalnych na świecie. Dzięki bioluminescencji (świeceniu żywych organizmów) owady te sprawiają wrażenie rozgwieżdżonego nieba. czeka Następnie czeka nas podróż do krainy trolli, hobbitów i magii. To właśnie tutaj – w Hobbiton, nagrano większość scen do jednej z najpopularniejszych trylogii na świecie. Odwiedzimy słynny plan filmowy i zobaczymy jak mieszkał Bilbo Baggins. Historia głosi, że twórcy filmu okrążyli helikopterem całą Nową Zelandię w poszukiwaniu idealnego miejsca na nakręcenie filmu. Właśnie tak, mieli oni trafić na piękne zielone pagórki, otoczone dziką naturą. Z dala od cywilizacji, niewielka farmerska miejscowość o nazwie Matamata okazała się iście bajkową scenerią do nakręcenia kultowej trylogii „Hobbit”. Wieczorem możliwość skorzystania z fakultatywnego koncertu Maorysów wraz z kolacją (cena NZD).Dzień 18 Rotoura – Jezioro Tikitapu – Park TongariroPrzejazd w rejon aktywny geotermalnie i wulkanicznie. To właśnie tutaj, czekają nas liczne gorące źródła i gejzery, którym towarzyszy wydobywający się z głębi ziemi zapach siarkowodoru. Przejazd nad bajkowe trzy jeziora: Zielone Rotokakahi, Niebieskie Tikitapu i Tarawera, nad którym wznosi się wulkan o tej samej nazwie. Jego wybuch w XIX wieku spowodował śmierć ponad setki osób. Zwiedzanie Parku Kuirau, gdzie zobaczymy ogromne czerwone sekwoje, a także źródła błotne z gorącą wodą. Następnie przejazd do Te Puia, gdzie będziemy podziwiać Pohutu – najbardziej aktywny gejzer w całej Nowej Zelandii oraz do wioski maoryskiej, gdzie będziemy podziwiać słynnego ptaka kiwi, który jest symbolem Nowej Zelandii. Przejazd do wodospadu Huka. Przyjazd do największego w Nowej Zelandii, leżącego w kraterze wulkanu, krystalicznego jeziora Taupo. Przejazd do Parku Narodowego Tongariro (UNESCO) i wycieczka do świata „Mordoru”.Dzień 19 Park Tongariro – WellingtonPrzyjazd do Wellington – stolicy Nowej Zelandii, Zwiedzanie miasta: kompleks budynków parlamentu, budynki rządowe, katedra św. Pawła, nowoczesne i interaktywne Muzeum Narodowe Te Papa Tongarewa. Wjazd kolejką na punkt widokowy na Mt. Wiktoria i podziwianie panoramy miasta. Z punktu widokowego rozpościera się też przepiękny widok na Cieśninę Cooka i Zatokę 20 Picton – Park Nelson Lakes – PunakaikiOdprawa na przystani promowej, i rejs przez Cieśninę Cooka w kierunku Wyspy Południowej. Następnie przejazd przez malownicze tereny Parku Narodowego Nelson Lakes do Punakaiki leżącego w obrębie Parku Narodowego 21 Hass – Park Mt. Aspiring – QueenstownPrzejazd do lodowca Franciszka Józefa, przejście malowniczą ścieżką do czoła lodowca. Istnieje możliwość fakultatywnego lotu helikopterem nad lodowcami: a/ jeden lodowiec z lądowaniem ok. 195 NZD b/ dwa lodowce z lądowaniem ok. 265 NZD Przejazd malowniczą drogą miedzy Morzem Tasmana a górami do Haast oraz Park Narodowy Mt. Aspiring Przyjazd do bajkowego miasta Queenstown. Wjazd na punkt widokowy z którego roztacza się panorama 22 QueenstownCzas wolny na odpoczynek lub możliwość korzystania z fakultatywnych atrakcji takich jak pływanie szybkimi łodziami w kanionie rzeki Shotower, czy możliwość skoku na bungee z mostu nad rzeka Kawarau. Po południu degustacja wspaniałych nowozelandzkich win w polskiej winnicy Gibson 23 Milford Sound – Zatoka Milforda – MossburnCałodniowy wyjazd do Parku Narodowego Fiordland, który jest największym Parkiem Narodowym Nowej Zelandii. Oglądanie wspaniałych wodospadów oraz malowniczych fiordów, wśród których najdłuższy ma 45 km. Następnie postój nad malowniczą zatoką Milforda, gdzie występuje bardzo rzadki gatunek ptaka o nazwie Takehe. Ptak ten ma jaskrawe fioletowo-niebieskie upierzenie i co ciekawe, do 1947 roku gatunek ten był uważany za wymarły. Rejs po zatoce Milforda. Przejazd do hotelu i 24 Mossburn – Dunedin – Larnach – plaża Sandfly – DunedinPo śniadaniu przejazd do Dunedin – miasta na południowym wschodzie Nowej Zelandii. Miasto to położone jest nad oceanem i zachwyca niezwykłą, szkocką architekturą rodem z Edynburga. Znajduje się tam Baldwin Street, najbardziej stroma ulica świata o nachyleniu do 38%. Zwiedzanie miasta: zobaczymy przepiękny dworzec kolejowy z początku XX wieku oraz odwiedzimy cerkiew św. Michała Archanioła. Przejazd do położonego na malowniczym półwyspie Otago zamku Larnach. Wspaniałe ogrody zamku zdobyły wyjątkową nagrodę Garden of International Significance. Następnie przejazd na plaże Sandfly, gdzie przy odrobinie szczęścia naszym oczom ukażą się lwy morskie, foki i jeden z najrzadszych na świecie gatunków pingwinów – pingwin żółtooki. Powrót do Dunedin, 25 Dunedin – Głazy Moeraki – Jezioro TekapoTego dnia zobaczymy Głazy Moeraki. Głazy te, znajdujące się na plaży Koekohe są jednym z najbardziej fascynujących cudów natury. Są to ogromne, kuliste bryły, o średnicy około 2 metrów. Legendy głoszą, że głazy są skamieniałymi jajami dinozaurów. Spacer po plaży. Następnie przejazd w okolice jeziora Tekapo. Wizyta w Obserwatorium Astronomicznym Mt John znajdującym się na górze wznoszącej się ponad jeziorem Tekapo. Obserwatorium skrywa największe teleskopy Nowej Zelandii – w tym mający 1,8 metra średnicy japońsko-nowozelandzki teleskop MOA poszukujący ciemnej materii. Tuż obok, w przepięknej scenerii na brzegu jeziora, zobaczymy kamienny kościół Dobrego 26 Jezioro Tekapo – ChristchurchPrzejazd do tętniącego życiem Christchurch. Spacer po mieście wzdłuż rzeki Avon, gdzie znajdują się piękne Parki Miejskie i Ogród Botaniczny. Po drodze zobaczymy także anglikanską katedrą z 1864 roku zlokalizowaną w ścisłym centrum na placu Cathedral Square. Czas wolny na zakup pamiątek, nocleg w 27 Christchurch – WarszawaTransfer na lotnisko i wylot w kierunku 28 WarszawaPrzylot do Warszawy. DLA CHĘTNYCH ISTNIEJE MOŻLIWOŚĆ PRZEDŁUŻENIA WYPRAWY O POBYT NA FIDŻI I TONGA. UWAGA: dla chętnych istnieje możliwość przedłużenia wyprawy o pobyt na Fidżi i Tonga. Dzień 27 Christchurch – Auckland – Królestwo Tonga Wykwaterowanie z hotelu w Christchurch i przelot przez Auckland na Tonga, które jest jedyną monarchią na całym Pacyfiku. Tonga to archipelag 176 wysp, wśród nich znajdują się bajkowe plaże, aktywne wulkany i dziewicze lasy deszczowe. Przejazd do hotelu, 28 Tonga – udział w barwnych obchodach święta TupouPo śniadaniu rozpoczniemy zwiedzanie głównej wyspy. Wizyta w Nukuʻalofa – stolicy kraju, gdzie weźmiemy udział w barwnych obchodach święta Tupou (udział w obchodach możliwy tylko w terminie: – Święto to zostało ustanowione dla upamiętnienia rocznicy koronacji króla Tupou I, który był pierwszym królem Tonga. Zjednoczył on wszystkie wyspy, a także, opublikował pierwsze pisemne prawa oraz otworzył pierwszy parlament i ogłosił konstytucję. Chronił też Tonga przed kolonizacją. Uroczystość rocznicy koronacji pierwszego króla hucznie obchodzi się jako Dzień Króla Tupou I. Weźmiemy udział w barwnych obrzędach, paradach i tańcach miejscowej ludności. Po południu czas wolny na kąpiele morskie i słoneczne, 29 Tonga – FidżiCzas wolny na odpoczynek, kąpiele czy nurkowanie z rurką. Popołudniu transfer na lotnisko i przelot na Fidżi. Transfer do hotelu, 30 FidżiZwiedzanie wyspy. Tego dnia czeka nas wizyta w wiosce Navala, gdzie zobaczymy jak mieszkają rdzenni Fidżyjczycy. Wizyta w lokalnej szkole katolickiej Następnie wizyta w bajkowym Parku Narodowym Koroyanitu i trekking do wodospadu 31 Fidżi – South SeaCzas wolny na odpoczynek lub samodzielne zwiedzanie wyspy lub fakultatywny całodniowy rejs wokół najpiękniejszych wysepek archipelagu na malowniczą, rajską wyspę South Sea (ok. 180 EUR). Podczas rejsu możliwość nurkowania w turkusowej wodzie. Na wyspie lunch połączony z pokazem lokalnego, fidżyjskiego 32 Fidżi – AucklandTransfer na lotnisko i przelot do Auckland. Zakwaterowanie w hotelu, czas wolny na zakup pamiątek. 33 Auckland – WarszawaTransfer na lotnisko i przelot w kierunku 34 WarszawaPrzylot do Warszawy.
Nowa Zelandia, położona na południowym Pacyfiku ok.1600 km od południowo-wschodnich wybrzeży Australii, składa się głównie z dwóch wysp - Wyspy Północnej i Wyspy Południowej oraz z kilkuset małych wysepek. Do Nowej Zelandii należą także trzy małe zamorskie terytoria w Oceanii: Tokelau, Niue, Wyspy Cooka.
Nowa Zelandia wycieczka Śladami Hobbita i Władcy Pierścieni 16 dni Kiedy Peter Jackson kręcił “Władcę pierścieni”, swoją słynną trylogię o hobbitach, elfach i rycerzach, okazało się, że nie trzeba komputerowo tworzyć fantastycznych scenerii, bo tolkienowskie Śródziemie istnieje naprawdę – to Nowa Zelandia. Zapraszamy do wędrówki śladami filmów oraz odkrywania uroków wysp Południowej i Północnej. Cena zależy od terminu wyjazdu, ilości osób oraz standardu hoteli. Opcje Program można zakończyć wypoczynkiem na Fiji. 1 dzień AUCKLAND Przylot rano do Auckland. Transfer do hotelu w centrum miasta. Dzień wolny. 2 dzień AUCKLAND – ROTORUA Śniadanie. Przejazd grupowy w kierunku Rotorua przez malownicze rejony Waikato.. Wizyta w jaskiniach Waitomo Glowworm, przeprawa łodzią przez Glowworm Grotto oświetlonych tysiącami malutkich punkcików – pochodzących od świecących robaczków zwisających z sufitu groty. Obiad. Przejazd do Agrodome na obrzeżach Rotorua, skąd zaczyna się objazd autobusem Hobbiton Movie Set przez tereny Matamata, gdzie nagrywany był film Władca Pierścieni i Hobbit.. Przejazd do Rotorua. Zakwaterowanie w hotelu. 3 dzień ROTORUA Śniadanie. Wizyta w Parku geotermalnym, gdzie można zobaczyć gejzery wyrzucające strumienie pary i gorącej wody na wysokość do 20 oraz dolina wulkaniczna Waimangu. Powrót do hotelu. Po południu transfer na wieczór folklorystyczny, taniec wojenny Maorysów i inne pokazy połączone z kolacją. Powrót do hotelu. 4 dzień TONGARIRO Śniadanie. Opuszczenie Rotorua. Transfer wzdłuż malowniczego Jeziora Taupo do Parku Narodowego Tongariro. Park Narodowy Tongariro jest pierwszym parkiem narodowym Nowej Zelandii. Został utworzony w 1887r. na Wyspie Północnej, na terenach ofiarowanych przez wodza Maorysów. Obejmuje on południową część Wyżyny Wulkanicznej, łącznie ze świętymi szczytami ludu Tuwahare. Nazwa parku wywodzi się od maoryskich słów tonga riro – „ogień wyniesiony”. W parku występują czynne wulkany, gorące źródła i rzadkie gatunki fauny (kiwi, sokół nowozelandzki). Nocleg w hotelu na terenie parku. Z jego okien można podziwiać widok na Góry Ruapehu oraz Park Tongriro. 5 dzień TONGARIRO – WELLINGTON Śniadanie. Transfer hotelowy na stację kolejową (5 min.) Wyjazd z Parku, przejazd pociągiem Kiwi Train do Wellington. W czasie jazdy można podziwiać piękne krajobrazy.. Przyjazd do Wellington. Stolica Nowej Zelandii to przede wszystkim chluba Nowozelandczyków, miasto położone w centrum kraju, dokąd wszyscy mają blisko. Położona jest na północnej wyspie w jej południowej części. Wcześniej, kiedy stolica Nowej Zelandii zlokalizowana była w Auckland, osadnicy z południowej wyspy musieli przebyć cały kraj aby się tam dostać. To jednak tylko dygresja w temacie stolica Nowej Zelandii. Prawdziwym powodem było między innymi ryzyko odłączenia się wyspy południowej od Kolonii, gdyż był to okres odkryć złóż złota na wyspie południowej oraz duża waga portu Wellington. Stolica Nowej Zelandii zlokalizowana jest w Cieśninie Cooka, na północy znajdują się piaszczystą plaże, na wschodzie góry Rimutaka. Za nimi rozciągają się równiny Wairarapa z pięknymi winnicami, do których można wybrać się na degustacje win nowozelandzkich. Transfer do hotelu. Zakwaterowanie. 6 dzień WELLINGTON Całodzienna wycieczka śladami Władcy Pierścieni – wizyta w miejscach związanych z filmem – Rivendel, rzeka Anduin, Aragorn, Ogrody Isengard, Góra Wiktorii, Gordon itd. Obiad w czasie zwiedzania.. 7 dzień WELLINGTON – NELSON Przejazd do portu, skąd przeprawa promem przez cieśninę Cooka na wyspę Południową do małego miasteczka Picton. Transfer do uroczej miejscowości Nelson, położonej na północnym wybrzeżu. Nelson leży nad zatoką Tasmana i z trzech stron otoczone jest górami. Jest dogodnym punktem wypadowym do znajdujących się w pobliżu jaskiń oraz trzech parków narodowych – Abel Tasman, Jeziora Nelson oraz Kahurangi. Zakwaterowanie w hotelu 8 dzień NELSON Śniadanie. 90 min. przelot helikopterem na Nelson i okolicą związaną z filmami Władcy Pierścieni. Stop na Górze Olympus oraz w sercu Kahurangi National Park. Powrót do Mount Nelson z przelotem nad Zatoką Tasmańską. Popołudnie wolne. 9 dzień NELSON – CHRISTCHURCH Śniadanie. Transfer do Picton, skąd dalsza podróż odbędzie się pociągiem Tranz Coastal, wzdłuż malowniczego wybrzeża. Przyjazd do Christchurch. Zakwaterowanie w hotelu. 10 dzień CHRISTCHURCH Śniadanie. Całodzienna wycieczka Lord of the Rings Edoras z obiadem. Przejazd w górskie rejony Mt Potts i Mt Sunday zmienione w filmie na Edoras, stolicę ludu Rohan. Przejażdżka jeepami, stop na obiad z szampanem. 11 dzień CHRISTCHURCH – WANAKA Śniadanie. Transfer do Wanaka. Przejazd jedną z najbardziej malowniczych dróg Nowej Zelandii, w drodze miejscowość Pukaiki. Zakwaterowanie w Wanaka. 12 dzień WANAKA Śniadanie. Wycieczka – przelot małym samolotem do Doliny Siberia, jedno z najdzikszych miejsc Nowej Zelandii – malownicze szczyty, lodowce, jeziora górskie i stoki porośnięte gęstymi lasami. Lądowanie w sercu Alp Południowych, czas wolny na trekking przez dolinę.. Powrót łodzią po malowniczej rzece górskiej. 13 dzień WANAKA – QUEENSTOWN Śniadanie. Transfer do Queenstown ok. 1,5 godz. Zakaterowanie w hotelu w centrum miasta. Po południu wycieczka – Nomad Safari do krainy Władcy pierścieni Safari w malownicze rejony, które były scenerią dla filmu – rzeka Dart – Insegard, Las Lothorien, obóz Ithilien.. Powrót do Queenstown. 14 dzień MILFORD SOUND Śniadanie. Wycieczka do krainy fiordów Milford Sound.. Początkowo droga prowadzi wzdłuż jeziora Te Anau, jednego z najgłębszych jezior w Nowej Zelandii, dalej droga do Zatoki Milforda prowadzi poprzez fiordy, z licznymi zakrętami i różnicami wysokości i uważana jest za jedną z najpiękniejszych dróg na świecie. Rejs statkiem wzdłuż zatoki Milforda, która ma długość ok 20 km. Widok majestatycznych, stromych ścian skalnych przyprawia o zawrót głowy. Krajobraz ten został stworzony w Plejstocenie przez lodowiec, który twarde skały magmowe i metamorficzne dolin rzecznych przekształcił w doliny ze stromymi ścianami, a następnie zostały one wypełnione wodą morską. Piknik lunch w czasie wycieczki. Powrót do Queenstown. 15 dzień QUEENSTOWN Śniadanie. Wyjazd na safari łodziami po rzece Dart. Rzeka Dart wije się malowniczo przez długą dolinę otoczoną pokrytymi śniegiem szczytami, lodowcami i wodospadami. Treking przez stare lasy Beech. Powrót autobusem przez dzikie rejony ze stopem w punktach widokowych. 16 dzień QUEENSTOWN – AUCKLAND Śniadanie. Przelot do Auckland i wylot do Polski.
Obecnie bardzo popularną atrakcją w tych okolicach są piesze wędrówki a samo bajkowe jezioro ma świetne warunki do uprawiania sportów wodnych. Bardzo popularną i emocjonująca atrakcją jest uwieńczenie zwiedzania śladów Władcy Pierścieni – Wystawa Weta Workshop Znajdująca się na przedmieściach miasta Wellington.
OPIS TRASY PROGRAM WYCIECZKI CO JEST W CENIE? OPINIE KLIENTÓW INFORMACJE PRAKTYCZNE Niezwykle obszerna trasa obejmująca obie wyspy Nowej Zelandii i kilka najważniejszych miejsc Australii, zaprojektowana z myślą o osobach pragnących poznać jedno z najdalej oddalonych od Polski miejsc w komfortowych warunkach, bez zbędnych postojów i straty czasu. Dla kogo: trasa dla każdego, aż biorąc pod uwagę długie przejazdy autokarem lepiej czuć się będą na niej osoby lubiące podróże lądowe. Intensywność: trasa bez ograniczeń wiekowych. ATUTY TEJ WYCIECZKI: Autorski, bardzo bogaty program zwiedzania. Północna i południowa wyspa Nowej Zelandii, ze słynnym Hobbitonem. Możliwość zobaczenia kiwi i kangura. Odwiedziny przy najsłynniejszej górze półkuli południowej - mieniącej się różnymi kolorami słynnej Uluru. Ubezpieczenie kosztów leczenia obejmuje ryzyko powikłań i zaostrzeń chorób przewlekłych. Wyżywienie: dwa posiłki w ciągu dnia. Urozmaicona kuchnia. Bilety wstępu w cenie wycieczki. 1 dzień WYLOT Z WARSZAWY Spotkanie z pilotem i grupą na lotnisku Chopina w Warszawie. Przelot do Auckland z przesiadkami. 2 dzień DALSZY LOT DO AUCKLAND Kontynuacja podróży do Nowej Zelandii. Przekroczenie równika. 3 dzień AUCKLAND Przylot do Auckland – największego miasta Wyspy Północnej i całej Nowej Zelandii. Zwiedzanie miasta położonego u stóp wygasłego wulkanu: dzielnica Parnell z zabytkową kolonialną zabudową, Queen Street. Przejazd obok wzgórza wulkanicznego Mt. Eden. Kolacja w obracającej się restauracji znajdującej się w wieży widokowej SkyCity. Nocleg w Auckland. 4 dzień AUCKLAND / WAITOMO / HOBBITON (MATAMATA) / ROTORUA Wyjazd w kierunku Rotorua. Po drodze zwiedzanie słynnych jaskiń Waitomo, pływanie łodzią po podziemnej rzece i oglądanie świetlików. Dalszy przejazd do miasteczka Matamata, w okolicach którego na prywatnej farmie znajduje się wioska hobbitów znana z filmów „Władca Pierścieni” oraz „Hobbit”. Zwiedzanie Hobbitonu. Dalszy przejazd do Rotorua. Nocleg w Rotorua. 5 dzień ROTORUA Zwiedzanie Rotorua (gejzery, gorące źródła), w tym Te Puia Termal Reserve. Oglądanie najbardziej aktywnego gejzeru kraju – Pohutu, starej wioski maoryskiej i słynnego ptaka nielota – kiwi, symbolu Nowej Zelandii. Wjazd na punkt widokowy z którego roztacza się piękny widok na jezioro Zielone i Niebieskie. Wieczorem maoryski koncert wraz z tradycyjną kolacją hangi. Nocleg w Rotorua. 6 dzień ROTORUA / TAUPO / WELLINGTON Przejazd na południe wyspy do Wellington (ok. 6 godz.). Przejazd przez malownicze tereny okolic Taupo (miasto i jezioro o tej samej nazwie). Przyjazd do stolicy Nowej Zelandii – Wellington. Zwiedzanie miasta, oglądanie z okien autobusu kompleksu budynków parlamentu, budynków rządowych, katedry św. Pawła. Wizyta w Muzeum Narodowym Nowej Zelandii Te Papa Tongarewa podczas której można lepiej poznać historię i kulturę Nowej Zelandii. Nocleg w Wellington. 7 dzień WELLINGTON / NELSON Podróż do Nelson (ok. 6 godz.): najpierw promem przez malowniczą cieśninę Cooka na Wyspę Południową Nowej Zelandii, następnie przejazd z Picton w okolice Nelson. Wizyta w Muzeum WOW, niezwykle oryginalnym miejscu, gdzie moda łączy się z kolekcją starych samochodów. Nocleg w Nelson. 8 dzień NELSON / FRANZ JOSEF Oglądanie formacji skalnych o kształcie placków naleśnikowych w Punakaiki. Przejazd przez Hokitika, następnie wzdłuż wybrzeża Morza Tasmana, do stolicy wiecznych lodowców – Parku Narodowego Westland . Przejazd do Franz Josef/Fox (w sumie 7 godz.). Nocleg w Franz Josef lub Fox. 9 dzień FRANZ JOSEF / QUEENSTOWN Przejście szlakiem turystycznym – paprociową drogą do czoła lodowca Fox. Dwugodzinny spacer do lodowca odbywa się w towarzystwie profesjonalnego przewodnika. Fakultatywnie przelot helikopterem z lądowaniem na lodowcu. Wyjazd do Queensland malowniczą drogą wzdłuż wybrzeża, a następnie jeziora Wanaka (ok. 6 godz.). Przyjazd do górskiego kurortu – Queenstown – położonego nad jeziorem Wakatipu. Nocleg w Queenstown. 10 dzień QUEENSTOWN / FIORD MILFORD SOUND Wycieczka do fiordu Milford Sound. (ok. 5 godz. w jedną stronę). Przejazd wzdłuż brzegów jeziora Wakatipu do Te Anau – miasteczka położonego przy wejściu do Parku Narodowego Fiordland . Przejazd tunelem do fiordu Milford Sound. Rejs statkiem po fiordzie, oglądanie flory i fauny Wyspy Południowej. Powrót do Queenstown. Nocleg w Queenstown. 11 dzień QUEENSTOWN / ARROWTOWN Przejazd do Arrowtown – historycznego miasteczka pierwszych poszukiwaczy złota z lat 60. XIX w. Degustacja słynnych nowozelandzkich win z Otago. Powrót do Queenstown. Czas wolny. Nocleg w Queenstown. 12 dzień QUEENSTOWN / CAIRNS Przelot z możliwą przesiadką do Cairns w Australii – tropikalnego miasta na północy kontynentu. Czas wolny na odpoczynek lub spacery promenadą. Nocleg w Cairns. 13 dzień CAIRNS Czas wolny. Dla chętnych fakultatywnie wycieczka nad Wielką Rafę Koralową . Nocleg w Cairns. 14 dzień CAIRNS Kolejny dzień wypoczynku w podzwrotnikowym klimacie Cairns. Czas można wykorzystać również na fakultatywną wycieczkę do górskiej miejscowości Kuranda – miasteczka poszukiwaczy złota. Nocleg w Cairns. 15 dzień CAIRNS / AYERS ROCK / ULURU Przelot do czerwonego serca Australii – Ayers Rock. Zwiedzanie Parku Narodowego Uluru - Kata Tjuta z ogromnymi głazami Olgas oraz oglądanie świętej góry Aborygenów Uluru. Uluru to monolit skalny o długości 3 km i wysokości 348 m, zdający się zmieniać swoje zabarwienie w zależności od kąta padania promieni słonecznych. Nocleg w Ayers Rock. Ze względu na ograniczoną liczbę bezpośrednich lotów z Cairns do Ayers Rock, możliwy jest przelot przez Sydney lub Alice Springs. 16 dzień AYERS ROCK / SYDNEY Wizyta w centrum kultury Aborygenów. Transfer na lotnisko w Ayers Rock i przelot do Sydney. Nocleg w Sydney. 17 dzień SYDNEY Zwiedzanie Sydney – największego miasta Australii. W programie przejazd obok starej historycznej dzielnicy Rocks z kolonialną zabudową z czasów królowej Wiktorii. Do najważniejszych zabytków miasta należy również kościół św. Jakuba oraz mennica z pierwszej połowy XIX w. Rejs statkiem po zatoce, skąd można podziwiać widok na miasto. Podczas rejsu lunch. Oglądanie najbardziej charakterystycznej budowli i symbolu miasta, ikony współczesnej architektury, jaką jest wielki gmach Opery . Ciekawym obiektem jest też jeden z najwyższych i najdłuższych jednoprzęsłowych mostów świata – Sydney Harbour Bridge, rozciągający się 52 m nad wodami Zatoki Sydney. Wizyta na jednej ze słynnych miejskich plaży. Fakultatywnie wjazd na obrotowy punkt widokowy na najwyższej budowli miasta – Sydney Tower (305 m). Nocleg w Sydney. 18 dzień SYDNEY / GÓRY BŁĘKITNE Wyjazd do Parku Narodowego Gór Błękitnych . Pobyt w parku oferuje fantastyczne widoki, wspaniałe trasy wędrówek pośród wąwozów, gajów drzew gumowych i malowniczych urwisk. Błękitna mgiełka, której góry zawdzięczają swą nazwę, powstaje z olejku wydzielanego przez drzewa eukaliptusowe. Przejście do formacji skalnej o nazwie Trzy Siostry. Dla chętnych fakultatywnie zjazd najbardziej stromą kolejką na świecie w kompleksie Scenic World. Wizyta w urokliwym Parku Dzikiej Przyrody, w którym można obejrzeć rodzime zwierzęta Australii: kangury, koale, strusie, węże oraz krokodyle. Nocleg w Sydney. 19 dzień WYLOT Z SYDNEY Przelot do Warszawy z przesiadkami. 20 dzień Powrót do Warszawy PUBLIKACJA I KOPIOWANIE PROGRAMÓW WYCIECZEK, TREŚCI INFORMACJI PRAKTYCZNYCH ZAMIESZCZONYCH NA STRONIE W CAŁOŚCI LUB W CZĘŚCI, BEZ WYRAŹNEJ, PISEMNEJ ZGODY BIURA JEST ZABRONIONE. Cena obejmuje: Przelot na trasie Warszawa - Auckland i Sydney - Warszawa z przesiadkami w portach l lotniczych oraz przeloty (Queenstown - Cairns, Cairns - Ayers Rock, Ayers Rock - Sydney). Przejazdy mikrobusem lub autokarem wg programu. Zakwaterowanie w hotelach ****/*** i motelach w pokojach 2-os. z łazienką (2 osoby w pokoju). Serwis kawy i herbaty w pokojach. Bilety wstępu do zwiedzanych obiektów wymienionych w programie. Opiekę polskiego pilota grupy na całej trasie wycieczki oraz lokalnego przewodnika lub opieka pilota-przewodnika na całej trasie wycieczki. Posiłki (ilość wskazuje cyfra w ikonce przy każdym dniu programu). Ubezpieczenie KLiA (w tym ryzyko powikłań i zaostrzeń chorób przewlekłych), NNW i bagażu. Opłaty lotniskowe oraz opłatę za wystawienie biletu. Elektroniczne potwierdzenie podróży (ETA) do Nowej Zelandii dla posiadaczy paszportu RP. Opłata na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny. Opłata na Turystyczny Fundusz Pomocowy. Podatek VAT. Cena nie obejmuje: Napojów do posiłków. Napiwków dla lokalnych przewodników i kierowców płatnych w Australii i Nowej Zelandii (80 USD). Udziału w wycieczkach i zajęciach fakultatywnych nie objętych programem zwiedzania. Usług tragarzy na lotniskach i w hotelach. Testów na COVID-19. Wymagania dot. paszportu RP: Paszport musi być ważny minimum 6 miesięcy od daty powrotu do Polski oraz posiadać co najmniej 2 wolne strony. Australia: Wiza turystyczna do Australii wyrabiana jest elektronicznie. Wnioski należy składać za pośrednictwem strony internetowej Ministerstwa ds. Imigracji ( Standardowe ubezpieczenie CT Poland w podróży w zakresie kosztów leczenia wynosi 100 000 EUR Podniesienie sumy ubezpieczenia kosztów leczenia do: 150 000 EUR - dopłata około 45 PLN/os. 300 000 EUR - dopłata około 75 PLN/os. W przypadku chęci podniesienia sumy ubezpieczenia powyżej 300 000 EUR prosimy o kontakt z biurem obsługi klienta: info@ tel. 22 6545133 Biuro Podróży CT Poland gwarantuje swoim klientom stałość cen po zawarciu umowy uczestnictwa. Podane ceny uwzględniają wszystkie koszty związane z udziałem w wycieczkach CT Poland Wszystkie zamieszczone opinie pochodzą z ankiet lub e-maili od naszych Klientów PANI MARIA, BYDGOSZCZ, LISTOPAD 2018 Ocena 4/5 Przelot międzynarodowy dobry. Hotele na trasie dobre i bardzo dobre. Restauracje również dobre i bardzo dobre. Wycieczka zorganizowana bardzo dobrze. Profesjonalna, bardzo sympatyczna pilotka. Wyjazd można z pewnością polecić innym. PAN ANDRZEJ, OPOLE ,LISTOPAD 2018 Ocena 5/5 Hotele i restauracje na trasie dobre i bardzo dobre. PANI BARBARA, SZAFLARY, LISTOPAD 2018 Ocena 4/5 Przeloty. Do standardu nie mam zastrzeżeń. Jednak uważam , że nieporozumieniem jest lecieć tak określoną drogą i tak długi postój w Londynie aż 6 godzin. Podróż bardzo męcząca – można lecieć krótszą drogą – np. przez Dubaj o wiele krótszy loty. Hotele: w Auckland- średni (drzwi na taras nie otwierały się ); w Rotorua- średni (słaba jakość wifi); w Wellington hotel w centrum, ale pokoje ciasne, za oknem wysypisko śmieci; w Nelson ładny bez zastrzeżeń; w Fox Glacier- średni, ale czysty; w Queenstown hotel klimatyczny, ale średnia jakość; w Cairns pokoje duże ale brudne; w Ayers Rock hotel jak na tamtejsze warunki wystarczające; w Sydney pokoje małe ale plus że w centrum. Restauracje i jedzenie w nich serwowane bardzo dobre, smaczne. Ogólnie jestem zadowolona, jednak na poprzedniej wycieczce hotele były zdecydowanie lepsze. Wycieczka na Rafę Koralową -za długo. Mama zastrzeżenie, że biuro dopiero po wpłacie całej kwoty przyznało rozpiskę z lotami i dwoma przesiadkami (długim postojem). ANKIETA ANONIMOWA, LISTOPAD 2018 Ocena 5/5 Zbyt długie połączenia lotnicze. Hotele w Auckland, Fox Glacier, Queenstown, Cairns, Sydney OK. W Rotorua brak internetu! (WiFi), bardzo słabe. W Wellington hotel słaby, małe pokoje. W Nelson super. W Ayers Rock średni, ale rozumiem, że brak innych. Restauracje na trasie Ok. ANKIETA ANONIMOWA, LISTOPAD 2018 Ocena 5/5 Restauracje wszystkie OK. Hotele również Ok, jedynie w Rotorua brak internetu, w Wellington małe pokoje, zaś w Ayers Rock duszno w pokoju. Najlepszy hotel w Nelson. Pilotka opiekująca się grupą Pani Monika jest prawdziwą profesjonalistką – miła, inteligentna, życzliwa, kompetentna. PANI MARYLA, KOBYŁKA, LISTOPAD 2018 Ocena 5/5 Bardzo dobre przeloty. Hotele na trasie bardzo dobre, wszystkie spełniły moje oczekiwania. Restauracje wszystkie bardzo dobre. Wspaniała pilotka. PAN JERZY, JAROSŁAW, LISTOPAD 2018 Ocena 5/5 Przeloty międzynarodowe bardzo dobre. Hotele i restauracje bardzo dobre, a w Auckland, Queenstown i Cairns SUPER!!!. Brak dnia wolnego w Sydney. Bardzo intensywny, świetny program i organizacja wyjazdu. Bardzo logiczne ustalenia co do pierwszeństwa zwiedzanych obiektów- małe kolejki- świetnie przygotowany pilot, profesjonalny, dbający o turystów, duża wiedza o odwiedzanych miejscach i świetny sposób przekazywania. PANI BARBAR, JAROSŁAW, LISTOPAD 2018 Ocena 5/5 Przeloty międzynarodowe, hotele i restauracje na trasie bardzo dobre. Proponuję przedłużenie pobytu w Sydney o 1 dzień wolny. Jestem w pełni zadowolona z pilota opiekującego się grupą. Profesjonalizm, empatia. Kolejne imprezy tylko z Panią Galicką. PAN ANDRZEJ, KOBYŁKA, LISTOPAD 2018 Ocena 5/5 Przeloty bardzo dobre. Hotele na trasie wycieczki bez zastrzeżeń, jedzenie również. Nie mam również żadnych zastrzeżeń do pilotki zajmującej się nami, mogę polecić Panią Monikę z pełnym przekonaniem. Program moim zdaniem, wystarczająco intensywny nie za bardzo męczący. Państwo beata i krzysztof, Katowice listopad 2016 Standard przelotów oceniamy bardzo dobrze, szczególnie firmę Cathay Pacific, która pomimo bardzo trudne sytuacji (koniecznośc nieplanowanego lądowania z powodu choroby pasażera) starała się zapewnić komfort i pełne bezpieczeństwo podróży. Sama wycieczka fajna, ale nie było efektu wow. Trudno powiedzieć dlaczego. Może przejazdy autokarowe w Nowej Zelandii były zbyt długie, może nasze oczekiwania i wyobrażenia nieco inne. Organizacja była dobra, standardy wysokie a mimo to zabrakło jakiejś kropki nad i. Gdybym mogła coś zmienić to zrezygnowałabym z fakultetów w Cairns a wpisała fakultety do programu bo możliwość dużego wyboru wprowadziła nerwową atmosferę w wyjazd oceniam jako dobry. Państwo iwona i piotr, bydgoszcz listopad 2016 Awaryjny low w Amsterdamie oraz trzęsienie ziemi w nowej Zelandii zbliżyło 26-osobowa grupę. Szczególnie Monika, nasza przewodniczka, sprawiała że podróż okazała się wyjątkowa. Bardzo dobra wiedza na temat każdego kraju, ciekawie przekazywana i rozłożona dała nam szczególny obraz danego kraju. Monika znajduje szczególne uznanie w naszych oczach. ankieta anonimowa listopad 2016 Wycieczka bardzo ciekawa, aczkolwiek intensywna. Pozwoliła poznac klimat zarówno Nowej Zelandii jak i Australii. Na uwagę zasługuje prezentacja kultury Maorysów i Aborygenów, zabrakło prezentacji wytworów ich sztuki i były tylko w jest oglądanie zwierząt australijskich w bardzo skromnym ogrodzie. Ale jak na ilość dni i rozległość krajów wycieczka spełniła moje oczekiwania. Bardzo dobry wybór obiektów w Australii, w Nowej Zelandii było ich nieco zbyt wiele. Państwo Magdalena i Tomasz, Kraków listopad 2015 Pani Monika jest najlepszym, najbardziej profesjonalnym przewodnikiem, znakomicie radziła sobie z prowdzeniem bardzo wymagającej grupy. Pani Halina, Warszawa, listopad 2015 Wycieczka była w pełni profesjonalna. Pilotka posiada dużą wiedzę o miejscach. Spisała się na 5+. Pan Andrzej, Radzionków LISTOPAD 2015 Wyjazd udany, pilotka profesjonalna i życzliwa. Zwiedzane miejsca interesujące, pogoda dopisała, Pani Maria, Mielec LISTOPAD 2015 Wszystkie hotele były w dobrej lokalizacji, czyste, wygodne, obsługa dyskretna i pomocna. Smaczne, świeże posiłki z dobrą obsługą. Pani Alina, Wrocław LISTOPAD 2015 Osobiście wolałabym więcej spacerów w Nowej Zelandii. Może należałoby przeznaczyć więcej czasu na Australię. Niemniej jestem zadowolona z całości. Duże brawa dla p. Moniki! Pani Teresa, Świdnica LISTOPAD 2015 Hotele czyste, obsługa w porządku. Nie mam zastrzeżeń. Bardzo komunikatywna, przygotowana w stopniu bardzo dobrym do roli pilotki. Czrzeczna, cierpliwa, wyrozumiała. A to było bardzo przydatne w tej grupie. Ogólnie jestem zadowolona z wycieczki, wiele zobaczyłam, poznałam zwyczaje i zupełnie nowy kontynent, niespotykane gdzie indziej zwierzęta i krajobrazy. Było to moze spełnienie marzeń z dzieciństwa. Pani Małgorzata, Świdnica LISTOPAD 2015 Pilotka świetnie przygotowana do pracy, wykazywała się bardzo dużą wiedzą, bardzo opiekuńcza dla grupy, świetna, miła i cierpliwa. Jestem zadowolona z intensywności choć przejazdy w Nowej Zelnadii były dośc długie. Australia z przelotami wewnętrznymi bardzo mi się podobała. Pani Małgorzata, Radzionków listopad 2015 Restauracje przyjemne, czystość, jakośc dan oraz obsługi nie budzi zastzeżeń. W mojej opinii najlepszą kolację serwowano w Uluru. Wyjazd był dobrze przygotowany, program atrakcyjny. W programie zabrakło mi odwiedzania miejsc związanych z realizacją flmu Władca Pierścieni" czy "Hobbit". No i szkoda, że nie widzieliśmy kiwi. Ale ogólnie program był bardzo intensywny i bogaty a na ocenę wrażeń przyjdzie czas. Pilotka Monika była b. dobrze przygotowana i toszczyła się o nas nieustannie. Wykazała dużo cierpliwości i zrozumienia w stosunku do uczestników. Pani Dorota, Łódź LISTOPAD 2014 Bardzo udana wycieczka, korzystając z usług biura po raz 4-ty nie zawiodłam się co do świadczonych usług. Hotele w pełni spełniły moje oczekiwania. Wrażenia z podróży będą przez długie tygodnie stanowiły treść rozmów z domownikami i przyjaciółmi. Jestem bardzo zadowolona z możliwości kontaktu ze zwierzętami. I choć pogoda na trasie nie dopisała we wszystkich punktach widokowych, to jest Pilot Pani Monika Galicka jest osobą spełniającą wymogi obsługi trasy. Na następną trasę pojadę tylko z nią. Pan Lech, Chełmża LISTOPAD 2014 Przeloty, hotele, wyżywienie bardzo dobre. Impreza udana. Mała ilość atrakcji dodatkowych. Przewodniczka Monika Galicka bardzo wysoko zorganizowana, bezbłędna. Pani Ewa, Gdańsk LISTOPAD 2014 Bardzo dobry poziom przelotów, hoteli i restauracji. Z wycieczki jestem bardzo zadowolona i cieszę się że wybrałam wyjazd z CT Poland. Cieszę się też z profesjonalizmu pilota Pani Moniki Galickiej, która bardzo dobrze opiekowała się grupą. Państwo Grażyna i Jan, Wrocław LISTOPAD 2014 Generalnie jesteśmy zadowoleni, w dość krótkim czasie mieliśmy sposobność dość dużo zobaczyć i dzięki dobrej organizacji, dyscyplinie i dużej wiedzy naszej pani przewodnik wiele się dowiedziałem. Pani Monika Galicka jest doskonale zorganizowaną i profesjonalnie przygotowaną pilotką. Dbała o całą grupę i każdego uczestnika z osobna. Duża wiedza i wielka kultura osobista. Takt, ale również niemałe poczucie humoru. Chętnie jeszcze gdzieś z nią pojedziemy. Twoja opinia może być następna :) Przeloty odbywają się samolotami rejsowymi z międzylądowaniami. Dokładne informacje o godzinach przelotów i zbiórce znajdą Państwo w załączonym liście przewodnim. Podczas niektórych lotów na terenie Europy, linie lotnicze nie zapewniają posiłku oraz napojów. Wówczas istnieje możliwość kupienia kanapki na pokładzie za ok. 5 EUR/szt. Podczas długich rejsów serwowane będą dwa posiłki, w tym co najmniej jeden ciepły oraz zimne i ciepłe napoje. Ze względu na olbrzymią odległość, przeloty trwają kilkanaście godzin. Dla osób, które nie są przyzwyczajone do długich lotów, może okazać się to męczące i nużące. W podróż warto zabrać przedmioty, które uprzyjemnią nam siedzenie w fotelu np.: coś do czytania, klapki lub inne wygodne obuwie. Ponieważ loty są bardzo długie radzimy poradzić się lekarza czy nie ma przeciwwskazań do odbycia podróży i czy ewentualnie wspomóc organizm odpowiednimi lekami. Szanowni Państwo uprzejmie informujemy, że za przydział miejsc w samolocie odpowiada kontrola rejsów linii lotniczych. W miarę możliwości, ewentualnych zmian można dokonywać przy odprawie (check – in) w dniu wylotu. Podczas międzylądowań nie ma dostępu na bagażu głównego. Podczas spotkania na lotnisku pilot przekaże Państwu dokumenty podróży: wydruk biletu elektronicznego na przelot międzynarodowy, promesę wizy do Australii (dla osób które ubiegały się o nią za pośrednictwem CT Poland) oraz polisę ubezpieczeniową. Pilot wręczy również zawieszki na bagaże. Dokumenty zostaną wydane po okazaniu kopii umowy z naszym biurem. Bilety na przeloty wewnętrzne w Nowej Zelandii i Australii będzie miał ze sobą pilot. UWAGA: Po odprawie prosimy nie wyrzucać wydruku biletu elektronicznego. Może okazać się on niezbędny podczas powrotnego lotu do Polski. Zgodnie z obowiązującymi przepisami w przypadku opóźnienia lub odwołania lotu linia lotnicza zapewnia przelot w późniejszym terminie, a jeśli to konieczne także nocleg i wyżywienie. Bagaż główny: Waga bagażu nadanego przez 1 osobę w trakcie odprawy biletowo-bagażowej nie powinna przekraczać 20 kg lub 30 kg (w zależności od linii lotniczej). Dla dwóch lub więcej osób posiadających jedną sztukę wspólnego bagażu, waga bagażu nie może przekroczyć również 20 kg lub 30 kg. Informacje o przewoźniku oraz o limicie bagażowym znajdą Państwo w liście, który prześlemy na ok. trzy tygodnie przed wylotem. Podczas przelotów na Antypodach ciężar nadanego bagażu nie może przekroczyć 20 kg/os. Każda linia lotnicza ma własny taryfikator opłat za nadbagaż. UWAGA: Prosimy pamiętać o podpisaniu bagażu i zapięciu na szyfr lub kłódkę. Nasze firmowe zawieszki otrzymają Państwo z rąk pilota na lotnisku. Bagaż podręczny: 1 sztuka, nieprzekraczająca wymiarami sześcianu o wymiarach 55cm / 40cm / 20cm i nie cięższą niż 5-7 kg (zależnie od linii lotniczych); a także płaszcz, parasol, niewielkich rozmiarów torebkę i niewielką ilość materiałów do czytania na pokładzie samolotu. Wszystkich pasażerów obowiązują przepisy dot. przewozu bagażu, np. zakaz przewozu przedmiotów niebezpiecznych oraz przepisy celne i graniczne. Z uwagi na charakter wycieczki najwygodniejszym bagażem będzie walizka na kółkach. Podczas pakowania przydatne okażą się duże plastikowe torby. Może się zdarzyć, że w trakcie podróży część ubrań zamoknie od deszczu czy wilgoci w powietrzu. W wilgotnym klimacie ubrania schną wiele dni i przełożenie ich do oddzielnych plastikowych toreb pozwoli oddzielić je od reszty suchych ubrań. Zdarza się, że podczas lotu kosmetyki tracą szczelność i rozlewają się w bagażu. Dobrze jest je również zapakować w oddzielne plastikowe woreczki. Jeśli podróżujemy z drugą osobą, mając do dyspozycji dwie walizki, dobrze jest spakować część rzeczy każdej z osób do jednej, pozostałe do drugiej. W przypadku opóźnienia jednego bagażu przez linie lotnicze, co zdarza się bardzo rzadko, pozwoli to komfortowo doczekać momentu dostarczenia przez linię bagażu. Podczas wycieczki oraz podczas pobytu na lotnisku sami opłacają Państw usługi bagażowe, jeśli będą Państwo chcieli z nich skorzystać. W niektórych miejscach usługi takie nie są dostępne. Może się zdarzyć, że będą Państwo musieli sami przenieść bagaż z autokaru do hali odlotów. Prosimy wziąć to pod uwagę przygotowując bagaż. Bagaż podręczny nie powinien być zbyt duży i ciężki. Warto trzymać dokumenty lub pieniądze w oddzielnych saszetkach, dodatkowo w plastikowych torbach, co ochroni jest przed kurzem czy wilgocią. Dotyczy się to głównie paszportu, biletów lotniczych czy pieniędzy. Ze względu na przelot samolotem (zarówno podczas przelotów międzynarodowych, jak i wewnątrz Australii) w bagażu podręcznym nie wolno przewozić przedmiotów zaliczanych do niebezpiecznych (nożyki, pilniczki oraz płyny, żele i aerozole itp.). Zgodnie z przepisami płyny przewożone w bagażu podręcznym muszą znajdować się w pojemnikach, z których żaden nie może przekraczać 100 ml - muszą być one zapakowane w jedną przezroczystą plastikową zamykaną torbę o pojemności nie przekraczającej jednego litra (np. torebka dwuścienna w wymiarach 22 cm x 15cm, z plastikowym suwakiem). Perfumy i alkohol zakupione w sklepach wolnocłowych można wnosić na pokład samolotów, jednak muszą być one zapakowane w specjalnie zapieczętowane przez personel sklepu torby. PŁYNY O POJEMNOŚCI POWYŻEJ 100 ML, ZAKUPIONE POZA UE, NIE MOGĄ BYĆ WWOŻONE DO UE W BAGAŻU PODRĘCZNYM (oznacza to, że jeśli powrót do kraju odbywa się przez port UE, nie można dokonać zakupu takich płynów na lotnisku w Australii). Definicja substancji płynnych, których w dużych ilościach nie wolno przewozić w bagażu podręcznym obejmuje: wodę i inne napoje, zupy, syropy, perfumy, żele (np. do włosów), pasty (w tym pasty do zębów); kosmetyki w płynnej formie (błyszczyk, podkład, tusz do rzęs), kremy, odżywki i oliwki, spraye, substancje płynne pod ciśnieniem (np. żele do golenia, dezodoranty) oraz inne substancje o podobnej konsystencji. W bagażu podręcznym przyda się długopis, gdyż podczas podróży wypełnia się formularze wjazdowe, wyjazdowe, deklaracje celne oraz wizowe. W Nowej Zelandii obowiązuje bezwzględny zakaz wwożenia artykułów spożywczych, owoców, roślin, nasion, kwiatów itp. Prosimy o tym pamiętać pakując bagaż. Dotyczy to również bagażu głównego!!! Zezwala się na przywóz produktów spożywczych fabrycznie zapakowanych, zawierających na opakowaniu szczegółową informację w języku angielskim o składzie i nazwę kraju pochodzenia. Produkty te należy bezwzględnie wpisać do deklaracji celnej i na polecenie celnika okazać do skontrolowania. ubrania dostosowane do trasy i terminu (proszę sprawdzić w tabeli klimatycznej): lekkie, oddychające, wygodne, sweter lub inne ciepłe okrycie, które może się przydać podczas pobytu w klimatyzowanych pomieszczeniach , wygodne obuwie, np. sportowe lub sandały, które łatwo zdjąć, leki zażywane regularnie (leki zażywane codziennie lub co kilka dni należy ZAWSZE wkładać do bagażu podręcznego), małą torbę lub plecak na całodzienne zwiedzanie lub przejazdy autokarem, okrycie głowy dla ochrony przed słońcem, strój przeciwdeszczowy, okulary przeciwsłoneczne, krem z filtrem, balsam nawilżający, przejściówkę do gniazdka elektrycznego, karty pamięci do aparatu fotograficznego lub zapasowe filmy, baterie, preparat przeciwko komarom, siatkę na kapelusz przeciw owadom oraz repelent (muchy) – w Ayers Rock pojawiają się sezonowo duże ilości much – nie gryzą, ale ich obecność może być dokuczliwa dużych ręczników kąpielowych – są dostępne w każdym pokoju, grzałek elektrycznych do gotowania wody – pokoje hotelowe wyposażone są w czajniki elektryczne , wrzątek można również uzyskać z baru hotelowego, Hotele 3* i 4* oraz motele, pokoje 2- osobowe z łazienkami. Pokoje wyposażone w lodówki, elektryczny czajnik, filiżanki, talerzyki (jest też kawa i herbata). Uprzejmie informujemy, że w hotelach w Australii i w Nowej Zelandii obowiązuje zupełny zakaz palenia. W większości hoteli można wypożyczyć żelazko oraz skorzystać z usług pralni hotelowej. W hotelach przy meldowaniu wymagane jest okazanie karty kredytowej jako gwarancji za korzystanie z mini barów, rozmów telefonicznych w pokojach lub w przypadku poważnych zniszczeń dokonanych przez klientów w pokoju. Wystarczy jeśli jedna osoba w pokoju taka kartę przekaże jako gwarancje. Doba hotelowa trwa, w zależności od hotelu, od godziny 12:00-14:00 do godz. 12:00 dnia następnego. Istnieje prawdopodobieństwo, że po porannym przylocie pokoje nie będą jeszcze dostępne; w takim przypadku najpierw realizowana będzie część zwiedzania. Po otrzymaniu przez pilota potwierdzenia z hotelu o możliwości wcześniejszego zakwaterowania, grupa pojedzie do hotelu. Ze względu na bogaty program zwiedzania, i długie przejazdy w Nowej Zelandii, zazwyczaj nie ma możliwości powrotu do hotelu w ciągu dnia (grupa wyjeżdża rano po śniadaniu, a wraca wieczorem po kolacji). Zdarzają się hotele, które dysponują basenem i jeśli grupa wróci do hotelu w godzinach otwarcia basenu, można z niego skorzystać. Warto w związku z tym wziąć ze sobą czepek i kostium kąpielowy. Podczas podróży niezbędnym dokumentem będzie paszport. Paszport musi być ważny 6 miesięcy od daty powrotu z wycieczki oraz posiadać dwie wolne strony na stemple graniczne. Posiadaczy paszportów RP obejmuje ruch bezwizowy do Nowej Zelandii. Prosimy pamiętać o zabraniu paszportu. Nowa Zelandia: duża rozciągłość południkowa oznacza spore różnice klimatyczne: od podzwrotnikowego na krańcu północnym do umiarkowanego w regionach południowych, gdzie roczne wahania temperatur wynoszą kilka stopni. Wyspy leżą w strefie klimatu morskiego, co oznacza, że zmiany pogody bywają tutaj zdumiewająco gwałtowne i trzeba być przygotowanym na cztery pory roku w ciągu jednego dnia. Główny sezon turystyczny w Nowej Zelandii obejmuje cieplejsze miesiące, zasadniczo od listopada do marca, ale ośrodki narciarskie, takie jak Queenstown, działają przez cały rok. Najcieplejsze miesiące to grudzień, styczeń i luty, a najzimniejsze - czerwiec, lipiec i sierpień. Na północy Nowej Zelandii panuje klimat określany jako śródziemnomorski, z krótką łagodną zimą i długim latem. Klimat na południu jest umiarkowany, zimą od czasu do czasu zdarza się mróz. Do Nowej Zelandii najlepiej się wybrać, gdy minie styczeń, ponieważ pogoda pod koniec lata i jesienią jest mniej kapryśna niż wiosną, a poza tym od 20 grudnia do końca stycznia trwają wakacje szkolne. W lutym temperatura powietrza w Auckland to średnio 15 - 23 stopnie C. W Queenstown jest to 10-23 stopnie C. Australia: większość terytorium Australii położona jest w strefie klimatu zwrotnikowego kontynentalnego suchego lub wybitnie suchego. Wschodnie rejony kraju mają klimat wilgotny, tereny północne leżą w strefie klimatów równikowych. Na południowo - zachodnich i południowo - wschodnich wybrzeżach występuje klimat podzwrotnikowy morski. Średnie najwyższych (W) i najniższych (N) temperatur w wybranych miejscach w Nowej Zelandii, podane w °C Miesiąc Auckland Christchurch Queenstown Rotora Wellington W N W N W N W N W N I 21 17 20 14 19 13 23 12 20 13 II 22 17 20 13 19 13 23 12 20 13 III 20 17 18 12 16 11 21 11 19 12 IV 19 13 15 10 14 9 18 8 16 10 V 15 11 12 6 9 4 15 5 14 8 VI 14 10 9 5 7 3 12 4 12 6 VII 12 9 8 4 6 1 12 3 11 6 VIII 13 10 10 5 8 4 13 4 12 6 IX 14 10 12 7 10 6 14 6 13 7 X 15 13 15 10 13 9 16 7 15 9 XI 18 14 16 10 15 9 19 9 16 10 XII 19 16 19 13 18 12 20 11 18 12 Średnie najwyższych (W) i najniższych (N) temperatur w wybranych miejscach w Australii, podane w °C Miesiąc Sydney Cairns Alice Springs W N W N W N I 26 18 32 24 37 22 II 25 18 31 24 36 21 III 25 17 30 22 33 18 IV 22 15 29 22 29 14 V 19 11 27 20 23 9 VI 17 9 26 18 20 6 VII 16 8 25 17 19 4 VIII 17 9 27 18 22 7 IX 20 11 28 19 26 10 X 22 13 29 21 31 9 XI 24 15 31 22 34 18 XII 25 17 31 23 35 20 Polska – Nowa Zelandia: + 12 godzin Polska – Australia (Sydney): + 10 godzin Najlepiej zabrać ze sobą zarówno gotówkę, jak i karty kredytowe. Nigdy jednak nie należy trzymać ich w jednym miejscu. Dobrze jest również gotówkę rozłożyć na cześci. Przyda się specjalna torebka zawieszana na szyi bądź pasek z kilkoma kieszeniami, gdzie można trzymać pieniądze. Bezwzględnie należy pilnować pieniędzy w takich sytuacjach jak przepakowywanie, zakupy czy wymiana waluty. Śniadania są spożywane w hotelu. Zazwyczaj mają formę bufetu, czasami jest śniadanie kontynentalne. Obiadokolacje serwowane w restauracjach poza hotelem. Na wyżywienie nie wymienione w programie można przeznaczyć w Australii i Nowej Zelandii średnio 45-50 AUD dziennie. Podobnie jak w innych krajach, przyjętym zwyczajem jest dawanie napiwków w wysokości ok. 10% od kwoty rachunku. UWAGA!!! Istnieje zakaz wwożenia żywności do Australii i Nowej Zelandii AUTOKAR Podczas trasy grupa przemieszcza się autokarami dostosowanymi do liczebności grupy. Kolejność zapisu na wycieczkę nie decyduje o wyborze zajmowanych miejsc w autokarze. Informujemy, że od 2019 r. kolejność wsiadania do autokaru uzależniona jest kolejnością sformalizowanych zgłoszeń na wycieczkę. SAMOLOTY Zgodnie z programem wycieczki duże odległości pokonywać będą Państwo samolotami. Bilety na przeloty wewnętrzne będą w posiadaniu przewodnika lub pilota. Na trasach wewnętrznych obowiązują te same zasady przewozu bagażu, co podczas przelotów międzynarodowych. PROM: Przeprawa z Wellington do Piston odbędzie się promem pasażerskim. Grupie towarzyszy licencjonowany polski pilot wycieczek, który spotyka się z grupą w dniu wylotu na lotnisku w Warszawie. W Nowej Zelandii będzie kierowca – przewodnik towarzyszący grupie podczas podróży po Wyspie Północnej i inny kierowca – przewodnik na Wyspie Południowej. W Australii będzie inny kierowca - przewodnik w każdym mieście. Są to przewodnicy posługujący się językiem angielskim. Pilot nie oprowadza grup po obiektach muzealnych, jednak służy zawsze swoją wiedzą i doświadczeniem. Nowa Zelandia: 1 NZD = około 2,6 PLN Australia: 1 AUD = około 2,9 PLN W Polsce można zakupić dolary australijskie, które można swobodnie wymienić na dolary nowozelandzkie na miejscu. Jeżeli są Państwo w posiadaniu dolarów amerykańskich, to te można swobodnie wymieniać na miejscu zarówno na dolary australijskie, jak i nowozelandzkie. Lepszy przelicznik mają dolary amerykańskie niż euro. Ideą CT Poland jako biura specjalizującego się w organizacji wycieczek jest jak najpełniejsza prezentacja odwiedzanego kraju. Wiele imprez oferowanych przez inne biura jako opcjonalne punkty programu, u nas wliczone są w cenę imprezy. Bogate programy stwarzają stosunkowo mało okazji do ich fakultatywnego uzupełniania. Oferowane na miejscu fakultety stanowią propozycję lokalnych przewodników i mogą odbywać się tylko pod warunkiem zrealizowania głównych punktów programu. Cena wycieczek fakultatywnych uzależniona jest od ilości osób w nich uczestniczących. Informacji na temat ewentualnych wycieczek fakultatywnych przekaże Państwu pilot. Na wycieczki fakultatywne w Australii należy przeznaczyć ok. 350 AUD, na wycieczki fakultatywne w Nowej Zelandii należy przeznaczyć ok. 350 NZD. Pierwszego dnia wycieczki na ręce pilota należy przekazać kwotę na zwyczajowe napiwki dla lokalnych przewodników oraz kierowców. W cenę wycieczki nie są wliczone napiwki za usługi bagażowe w hotelach. Poza branżą turystyczną dawanie napiwków nie jest w Azji powszechnie przyjęte, jednak podczas korzystania z taksówki można zostawić niewielką resztę. 230V / 50Hz. W hotelach potrzebna jest przejściówka. Typ wtyczki, w Nowej Zelandii i Australii. Polskie telefony komórkowe posiadające roaming działają na Antypodach. W większości hoteli możliwe jest korzystanie z Internetu zazwyczaj poprzez kabel. Internet w hotelach może być płatny. Sytuacja wewnętrzna nie stwarza zagrożeń dla turystów. NOWA ZELANDIA: Podróżnych nie obowiązują szczepienia ochronne. Na terenie kraju nie występują szczególne zagrożenia sanitarno-epidemiologiczne. Opieka medyczna jest powszechnie dostępna; w większych miastach niektóre kliniki czynne są całą dobę. Ceny podstawowych porad lekarskich: internista 50-100 NZD, specjalista 80-200 NZD (należy mieć skierowanie od internisty - poza chirurgią), dentysta 50-200 NZD. Opłata w szpitalach publicznych wynosi od 350 NZD za dobę (bez kosztów leczenia, zabiegów, operacji itp.). AUSTRALIA: Poważnym zagrożeniem dla życia i zdrowia turystów mogą być jadowite węże i pająki (dotyczy to przede wszystkim osób podróżujących po buszu lub pustyni). Opieka medyczna jest jednak dobrze przygotowana na leczenie skutków ukąszeń. Dostęp do opieki medycznej jest łatwy. Doba w szpitalu kosztuje ok. 800 AUD. Koszt standardowej wizyty lekarskiej wynosi ok. 60 AUD. Ze względów praktycznych wskazane jest zabranie najczęściej stosowanych w domu leków. Apteczka podróżna powinna zawierać środki przeciw komarom, dezynfekujące, plastry, leki przeciw biegunce i przeziębieniu. Leki zażywane regularnie (codziennie lub co kilka dni) należy ZAWSZE wkładać do bagażu podręcznego). Jeśli w bagażu podręcznym planują Państwo przewozić igły do podawania leku, wówczas niezbędne będzie zaświadczenie w języku polskim i angielskim wydane przez lekarza, zaświadczające o konieczności podania leku, poświadczone pieczątką. Różnica flory bakteryjnej może być kłopotliwa dla osób o zwiększonej wrażliwości. Należy pamiętać, aby często myć i dezynfekować ręce. Tempo zwiedzania dostosowane jest do kondycji przeciętnego turysty. Podczas pobytu w środkowej Australii gdzie panują upały (około 35 stopni) należy pić dużo płynów, najlepiej wody. Aby ustrzec się chorób należy dbać o higienę osobistą, unikać żywności niewiadomego pochodzenia i pić wyłącznie napoje zamknięte fabrycznie. Prosimy unikać napojów z lodem, bowiem lód rzadko robiony jest na bazie butelkowanej wody. Przez otwarciem butelki nalezy zwrócić uwagę, czy nie była ona naruszona. Z pewnością przydadzą się środki pozwalające szybko zdezynfekować dłonie – żele, chusteczki. Woda z kranu nadaje się do mycia zębów. Nie zaleca się jej spożywania. Owoce należy spożywać po ich umyciu i obraniu ze skórki. Jedząc na ulicy powinno się zwrócić uwagę czy sprzedawca ma rękawiczki (jeśli serwuje jedzenie rękoma) oraz czy zachowane są inne podstawowe zasady higieny. Prosimy o zabranie ze sobą środków z wysokim filtrem chroniących przed słońcem. Przyda się również czapka lub chustka oraz okulary przeciwsłoneczne. Jet lag to typowa dolegliwość podczas przekraczania kilku stref czasowych w krótkim czasie. Charakteryzuje się ogólnym zmęczeniem, sennością i rozdrażnieniem. Oto kilka rad, które pomogą Państwu przyzwyczaić się szybko do nowej strefy czasowej. Zaraz po wejściu do samolotu przestawić zegarek na czas obowiązujący w miejscu docelowym. Od początku jeść i odpoczywać według czasu obowiązującego w miejscu docelowym. Podczas nocnych przelotów spać jak najwięcej. Unikać ciężkich potraw oraz dużych ilości alkoholu. Podczas lotu warto co jakiś czas wstawać i robić lekkie ćwiczenia ruchowe. Po przylocie unikać drzemki w ciągu dnia i położyć się spać według nowego czasu. Uczestnik imprezy organizowanej przez Biuro Podróży CT Poland jest ubezpieczony w Towarzystwie Ubezpieczeń i Reasekuracji Allianz Polska Ubezpieczenie obejmuje pokrycie kosztów leczenia i pomoc w podróży (assistance) do 100 000 PLN na każde zdarzenie (w tym, na podstawie dodatkowej umowy zawartej pomiędzy Biurem Podróży CT Poland a TUiR Allianz, ryzyko zaostrzeń i powikłań chorób przewlekłych); wypłatę świadczenia związanego z trwałym uszczerbkiem na zdrowiu z tytułu następstwa nieszczęśliwego wypadku do 10 000 PLN; pokrycie kosztów utraty lub opóźnienia dostarczenia bagażu podróżnego do 1000 PLN. Szczegółowe informacje można znaleźć w „Ogólnych warunkach ubezpieczenia w podróży zagranicznej TRAMP”. Prosimy o dokładne zapoznanie się z warunkami ubezpieczenia, w szczególności z częścią „Wyłączenia odpowiedzialności”. PRZEPISY WJAZDOWE NOWA ZELANDIA Obywatele RP przyjeżdżający na okres nie dłuższy niż 3 miesiące korzystają z ruchu bezwizowego, który obejmuje następujące kategorie przyjazdów: a) pobyt turystyczny, wizyta u rodziny i znajomych, b) nauka (jeden kurs trwający do trzech miesięcy), c) pobyt w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą, d) niezarobkowe uczestnictwo w imprezach sportowych lub kulturalnych, e) przyjazd w celu leczenia (udokumentowany opłaceniem świadczenia medycznego). Ruch bezwizowy nie dotyczy przyjazdów w celu podjęcia pracy, studiów wyższych i na pobyt stały. Warunki, których spełnienie uprawnia do przekroczenia granicy: 1) paszport, którego ważność jest przynajmniej o 3 miesiące dłuższa od daty planowanego opuszczenia Nowej Zelandii: 2) dobre zdrowie oraz nieposzlakowana opinia; 3) dokumenty potwierdzające deklarowany charakter pobytu i zamiar opuszczenia kraju w odpowiednim terminie (wystawiony poza Nową Zelandią potwierdzony otwarty bilet lotniczy do kraju, do którego posiada się prawo wjazdu, bądź pismo linii lotniczej lub biura podróży stwierdzające, że podróż została zarezerwowana i opłacona, albo pisemne zobowiązanie sponsora nowozelandzkiego, iż pokryje on koszt biletu powrotnego); 4) środki finansowe na zaplanowany okres pobytu, tj. 1000 NZD na osobę na każdy miesiąc lub 400 NZD na osobę na miesiąc, jeżeli zostały opłacone koszty pobytu (udokumentowane np. potwierdzeniem wniesienia opłaty za hotel lub wykupieniem voucherów hotelowych). Do udokumentowania posiadanie środków finansowych służą: gotówka, czeki podróżne, czeki bankowe (bank drafts) lub karty kredytowe uznanych firm z kredytem na wymienione kwoty. Na podstawie oceny, czy podróżny spełnia kryteria, urzędnik imigracyjny wstawia do paszportu pieczęć określającą termin opuszczenia Nowej Zelandii. Szczegółowe informacje wjazdowe: Terytoria stowarzyszone: nie ma obowiązku wizowego dla obywateli RP udających się na okres do 31 dni na Wyspy Cooka, Niue i Tokelau. Należy mieć ważny paszport i powrotny bilet lotniczy. Pobyt można przedłużyć do 6 miesięcy (opłaty z tego tytułu nie przekraczają 120 NZD). PRZEPISY WJAZDOWE AUSTRALIA Obywatele polscy wybierający się do Australii w celach turystycznych i biznesowych na okres nie dłuższy niż 3 miesiące są zobowiązani do posiadania wizy, o którą mogą aplikować poprzez platformę eVisitor. Wiza jest bezpłatna. Wnioski można składać za pośrednictwem strony internetowej Ministerstwa ds. Imigracji i Obywatelstwa Australii pod adresem: Uzyskanie pozytywnego wyniku aplikacji wizowej (potwierdzenie uzyskania wizy otrzymuje się e-mailem) uprawnia do wjazdu do Australii. Zalecane jest posiadanie wydruku otrzymanej decyzji w podróży do Australii i przy przekraczaniu granicy australijskiej. Zaleca się również konsultowanie na podanej stronie internetowej różnych rodzajów wiz i procedury ich uzyskiwania. Paszport musi być ważny na cały okres pobytu w Australii, przy czym wyraźnie zaleca się, aby był ważny przynajmniej 6 miesięcy. Dodatkowe informacje dostępne są na stronach internetowych Na międzynarodowych lotniskach Australii w grudniu 2012 wprowadzono skanery ciała jako dodatkowy element bezpieczeństwa lotniczego. Do tej kontroli wybierani są przypadkowi pasażerowie. Procedura nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i nie narusza prywatności pasażerów. NOWA ZELANDIA: PRZEPISY CELNE Nie ma ograniczeń przy wwozie, wymianie i wywozie środków płatniczych, jednak przy wwożeniu lub wywożeniu gotówki o wartości przekraczającej 10 tys. NZD należy wypełnić formularz Border Cash Report. Obowiązuje bezwzględny zakaz wwożenia artykułów spożywczych, owoców, roślin, nasion, kwiatów itp. Zezwala się na przywóz produktów spożywczych fabrycznie zapakowanych, zawierających na opakowaniu szczegółową informację w języku angielskim o składzie i nazwę kraju pochodzenia. Produkty te należy bezwzględnie wpisać do deklaracji celnej i na polecenie celnika okazać do skontrolowania. Wszystkie bagaże są prześwietlane - ujawnienie produktu nie zgłoszonego w deklaracji celnej powoduje automatyczne ukaranie podróżnego mandatem w wysokości minimum 200 NZD. Osoba, która ukończyła 18 lat, może wwieźć 50 sztuk papierosów lub 50 gramów tytoniu lub cygar (waga wwożonych różnych wyrobów tytoniowych nie może przekroczyć 50 gramów) oraz 3 butelki alkoholu o pojemności do 1,125 litra. Turyści mogą zrobić zakupy w strefie wolnocłowej lotniska przed kontrolą paszportową. Podróżny jest uprawniony do wwozu bez opłat celnych (poza rzeczami osobistymi) przedmiotów przeznaczonych na własny użytek i prezentów o łącznej wartości do 700 NZD. Nie ma możliwości uzyskania zwrotu podatku GST (VAT) pobieranego przy zakupach towarów i usług (wynosi on 15%). Niektóre sklepy oferują zwolnienie z podatku GST, gdy nabywca zleca wysłanie produktu na adres zagraniczny. Poniższy link przedstawia dodatkowe informacje dotyczące leków i substancji niedozwolonych lub tych, których wwóz na teren NZ jest ograniczony: AUSTRALIA: PRZEPISY CELNE Nie ma limitów przy wwozie i wywozie środków pieniężnych. Obowiązuje jednak zgłoszenie wwozu lub wywozu gotówki o wartości przekraczającej 10 tys. AUD. Całkowicie zakazany jest wwóz żywności, roślin, zwierząt i skór zwierzęcych. Osoby powyżej 18 rż. moga wwieźć do 50 papierosów LUB do 50 g wyrobów tytoniowych, dodatkowo nie więcej niż 1 otwartą paczkę papierosów zawierającą do 25 szt. papierosów. Takie osoby mogą również wwieźć do l alkoholu. Informacje dotyczące tego co należy zgłaszać przy wjeździe znajdą Państwo tu: PRZEPISY PRAWNE Władze australijskie przewidują wysokie kary więzienia (łącznie z dożywociem) za posiadanie narkotyków i obrót nimi. W przypadku zatrzymania lub aresztowania obywatel polski ma prawo do kontaktu z konsulem. Skrócone przepisy celne i dewizowe dotyczące RP znajdą Państwo tutaj. Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Nowej Zelandii Ambasador: Beata Stoczyńska Nowa Zelandia, Wellington, Level 9, City Chambers, 142-144 Featherston St. Wellington, Tel.: +64 4 499 7844 Tel. dyżurny: +64 21 903 319 Faks: +64 4 499 7846 @ Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Związku Australijskim Ambasador: Paweł Milewski Australia, Canberra, 7 Turrana Street, Yarralumla, 2600 ACT Tel.: +61 2 6273 1211 Tel.: +61 2 62721000 Tel.: +61 2 6273 1208 Tel. dyżurny: +61 411 540 466 Faks: +61 2 6273 3184 @ Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Sydney Konsul Generalny: Regina Jurkowska Australia, Sydney, 10 Trelawney Street, Woollahra NSW 2025 Tel.: +61 2 9363 9816 Tel. dyżurny: +61 419 488 677 Faks: +61 2 9327 2216 @ Nowa Zelandia: Urzędy i banki czynne są od poniedziałku do piątku w godz. W okresie od 24 grudnia do 3 stycznia większość urzędów jest zamknięta dla interesantów. Kraj jest położony w strefie sejsmicznej. Nad Nową Zelandią znajduje się dziura ozonowa, co sprawia, że oddziaływanie promieni słonecznych jest bardziej intensywne (o 40%) niż w Europie. Zaleca się stosowanie odpowiednich środków do ochrony przed ich działaniem. W Australii akceptowane są karty kredytowe wszystkich większych banków działających na świecie. Należy bezwzględnie stosować się do wszelkich zaleceń umieszczonych na tablicach, które ostrzegają przed niebezpiecznymi drapieżnikami (krokodyle, rekiny, meduzy) i innego rodzaju zagrożeniami dla zdrowia i życia. Słońce w okresie letnim operuje bardzo intensywnie - niezbędne jest stosowanie kremów z filtrami UV 30+ i noszenie ciemnych okularów.
Hobbiton i Parku Narodowy Tongariro – podróż śladami „Władcy Pierścieni” Rejs przez malowniczą cieśninę Cooka Pohutu – najbardziej aktywny gejzer w całej Nowej Zelandii Lodowiec Franciszka Józefa Park Narodowy Fiordland – nowozelandzkie królestwo fiordów
Picton – Wellington – Egmont NP – Waitomo Caves – Auckland – Okura – Snells Beach – Devonport – Auckland – Osaka – Seul – Frankfurt – Katowice Po przypłynięciu do Wellington postanawiamy udać się na niewielkie wzniesienie w centrum miasta – Mount Victoria (196 mnpm), z którego roztacza się fantastyczna panorama. Poprzednim razem lało, więc odpuściliśmy sobie ten punkt podróży, tym razem jest słonecznie i bezwietrznie, w dodatku bardzo ciepło. Widoki rzeczywiście są wspaniałe – podziwiamy lądujące i startujące z lotniska samoloty oraz statki wpływające i wypływające z portu. Co ciekawe spotykamy też polską wycieczkę, która wysypała się właśnie z autokaru. W zachodzącym słońcu opuszczamy stolicę Nowej Zelandii i kierując się na północ, już po zmroku docieramy do bezpłatnego DOCowskiego kampingu Waikawa położonego u stóp Tararua Forest Park. Rano ruszamy w dalszą drogę, kierując się do Parku Narodowego Egmont, który swoim obszarem obejmuje niezwykle symetryczny stożek wulkaniczny Mt Taranaki (2518 mnpm). Z Inglewood odbijamy w lewo do znajdującego się na zboczach krateru parkingu z punktem obsługi turystów, gdzie zasięgamy języka o możliwościach zdobycia góry. Okazuje się że mimo zalegającego cały rok śniegu w kraterze, w marcu, można bez żadnego dodatkowego wyposażenia wejść na szczyt. Krótka decyzja i postanawiamy w następnym dniu zaatakować wulkan. W tym celu jedziemy do miasta, by kupić szturm żarcie i wracamy na parking pod Mt Taranaki gdzie wraz z grupą innych turystów udajemy się na spoczynek w swoich samochodach. Jeszcze grubo przed świtem wyruszamy z Visitor Center (952 mnpm). Przez pierwszą godzinę idziemy dość szeroką drogą, aż do Tahurangi Lodge (1492 mnpm), prywatnego schroniska, niedostępnego dla zwykłych turystów. Tutaj zastaje nas wspaniały wschód słońca i tutaj też zatrzymujemy się na śniadanie. Następnie już wąską ścieżką podchodzimy pod żleb, który pokonujemy dość długimi, drewnianymi schodami. Teraz zaczyna się najgorszy fragment – niezwykle stromym i sypkim piargiem pokrytym drobnym żwirkiem wulkanicznym podchodzi się pod wybitny grzbiet skalny zwany Lizard (2314 mnpm), który prowadzi do wejścia krateru. Bardzo przydają się tutaj kijki, których niestety nie mamy, także nasze podejście wygląda tak – 3 kroki w górę i 1 w dół zjazd po piargu. W tym miejscu odnotowano najwięcej wypadków śmiertelnych, co prawda zimą, niemniej trzeba tu nawet latem bardzo uważać. Wreszcie osiągamy krater, w którym zalega całkiem sporo śniegu. Stąd już ostatnie 200 metrów lekkiej wspinaczki po skałach i stajemy na szczycie, z którego roztacza się fenomenalny widok. Wokół wulkanu jakby narysowany cyrklem rośnie las deszczowy. Widać Morze Tasmana i wulkany Tongariro, Ruapehu i Ngauruhoe. Godzinkę spędzamy na szczycie i gdy zaczyna się robić nieco tłoczno rozpoczynamy wędrówkę tą samą drogą w dół. Po 8 godzinach od wyruszenia w górę jesteśmy z powrotem na parkingu, a późnym popołudniem w okolicy Mokau biwakujemy na dziko wprost na plaży z widokiem na… Mt Taranaki. Tutaj z radia dowiadujemy się o kolejnym kataklizmie, który tym razem dotknął Japonię, w której przecież mamy przesiadkę na lotnisku w Osace. Póki co postanawiamy nie martwić się na zapas i wieczór spędzamy na kąpieli w morzu i wylegiwaniu się na czarnej, wulkanicznej plaży, które są charakterystyczne dla tej części wyspy. Rano wstajemy dość wcześnie i jedziemy do ostatniego zaplanowanego punktu naszej wyprawy – do jaskiń Waitomo, których łączna ilość wynosi około 300. My postanowiliśmy zwiedzić 3 ogólnodostępne, tzn. Glowworms Caves, Ruakuri Cave i Aranui Cave, kupione w pakiecie promocyjnym za 89 NZD od osoby. Zaczęliśmy od odkrytej w 1910 roku Aranui Cave, suchej jaskini niezwykle bogatej w fantastyczne formacje wapienne. Znajdują się tutaj jedne z największych stalaktytów długości 6 m i wadze 2,5 tony. Następnie zwiedzamy Ruakuri Cave, do której schodzi się głębokim szybem po spiralnych schodach. Trasę długości 1,6 km pokonujemy z otwartymi ustami, zachwyceni otaczającymi nas stalaktytami i stalagmitami, podziemnymi rzekami i wodospadem. Tutaj pierwszy raz napotykamy słynne glowworm – niezwykłe robaczki ze świecącymi na niebiesko-zielono odchodami na końcach długich jedwabnych nici. Światło, które wydzielają służy do przyciągania innych owadów, które stanowią pożywienie dla owych świetlików. W ciemnej jaskini widok jest wprost niezwykły. Najsłynniejszą pod tym względem jest jednak Glowworms Caves, gdzie całe kolonie robaczków tworzą istną drogę mleczną. Jaskinię w dużej mierze zwiedza się w łódce płynąc podziemną rzeką, co dodatkowo nadaje efekt niezwykłości i dostarcza lekki dreszczyk emocji. Z Waitomo jedziemy do Auckland, które mijamy bez zatrzymywania się i udajemy się na północ do Orewy. Duże wrażenie robi przejazd przez położony 43 m nad poziomem wody Harbour Bridge, efektowny most długości 1020 m łączący Auckland z North Shore. Kilkanaście kilometrów dalej zjeżdżamy z autostrady, która na odcinku 38 kilometrów zamienia się w jedyną płatną drogę w Nowej Zelandii, z bynajmniej niewygórowaną ceną 2 NZD za samochód osobowy. Płatność odbywa się elektronicznie, kamery odczytują rejestrację przejeżdżanego pojazdu, a kierowca ma 3 dni na wniesienie opłaty przez Internet, telefonicznie lub w specjalnym automacie na parkingach po obu końcach autostrady. My tymczasem zatrzymujemy się na nocleg w Orewie – na parkingu przy plaży na końcu małego miasteczka. Nazajutrz czaimy się kilka godzin pod Mc Donaldem podczepieni do darmowego WiFi, przeglądając głównie informacje na temat Japonii. Na szczęście lotnisko w Osace nie ucierpiało i działa, więc z powrotem raczej nie powinno być problemów. Po południu przenosimy się jeszcze bardziej na północ do Snells Beach. W bardzo ciepłej morskiej wodzie zażywamy kąpieli i wylegujemy się na skalnych półkach wychodzących głęboko w morze. I tak na błogim lenistwie mija nam cały dzień. Rano ze Snells Beach wracamy w stronę Auckland i zatrzymujemy się w Devonport, półwyspie oddzielonym od Auckland wspomnianym wcześniej Harbour Bridge. Na początek udajemy się na niewielkie wzniesienie Mount Victoria (87 mnpm), z którego roztacza się doskonały widok na city. Potem obiad i lody w okolicy portu promowego i przenosimy się do Muzeum Marynarki Wojennej (wstęp wolny). Dość ciekawie zrobione wystawy pokazują modele statków, mapy, medale, uzbrojenie, zdjęcia z operacji wojennych, w które zaangażowała się Nowa Zelandia oraz zawiłości związane z próbami nuklearnymi na Pacyfiku. Późnym popołudniem przenosimy się na plażę sąsiadującą z Woodall Park. Postanawiamy też tutaj zanocować, bo miejsce wydaje się być idealne do spania: duży parking z toaletami (niestety zamykanymi na noc) i prysznicami. Zaliczamy też tutaj ostatnią kąpiel w morzu tej zimy, tzn. lata… Nieco brutalnie wybudzeni przez kosiarki ekipy koszącej trawniki, wstajemy i zaczynamy pakowanie naszego dobytku. Do tej pory mieliśmy wszystko porozrzucane tematycznie po całym aucie, teraz musimy to upchać do naszych plecaków. Jeszcze tylko delikatna kosmetyka w środku pojazdu, uzupełnienie baku i ruszamy do Auckland. Tutaj trochę bez celu snujemy się po znanej nam okolicy i sklepach, kupując ostatnie pamiątki i prezenty dla znajomych. Następnie ruszamy w kierunku lotniska do naszej wypożyczalni. W Apexie sprawdzają tylko czy samochód jest zatankowany do pełna, nie ma jakichś wgnieceń i pęknięć na szybie, po czym zawożą nas na lotnisko. Tutaj też musimy odbębnić kilka godzin w oczekiwaniu na odlot, wreszcie wzbijamy się w powietrze rzucając ostatnie tęskne spojrzenia na ten uroczy i piękny kraj. W Osace panuje straszny chaos, okazuje się, że Lufthansa z uwagi na kłopoty z paliwem w Japonii przeorganizowała swoje loty i mamy dodatkowe międzylądowanie w Seulu. W dodatku nasz lot zostaje przesunięty o 2 godziny. Wiadomo już, że nie zdążymy na samolot do Krakowa, więc próbujemy przebukować bilety na jakiś późniejszy lot, w miarę możliwości do Pyrzowic. Mimo zapewnień obsługi japońskiej, że tego dokonała, na miejscu we Frankfurcie okazuje się, że zrobiła to połowicznie, tzn. Asiula ma rezerwację, a ja nie. Ale tu dokonuje się nieoczekiwany zwrot sytuacji, gdyż samolot do Pyrzowic z uwagi na warunki atmosferyczne zostaje odwołany, a my zostajemy skierowani po odbiór voucherów żywieniowych i hotelowych. Po dobrej godzinie biegania po całym lotnisku, załatwiamy wreszcie wszystkie niezbędne formalności i lądujemy w jakimś hotelu pod Frankfurtem. Nazajutrz rano, po śniadaniu jedziemy na lotnisko (wszystko opłacone przez Lufthanse), a z racji tego, że mamy 6 godzin do odlotu, pakujemy się w podmiejską kolejkę, którą docieramy do centrum miasta. Tutaj zwiedzamy mało ciekawe centrum i nieco przemarznięci wracamy z powrotem i odprawiamy się do lotu. Po 56 godzinach od wylotu z Auckland wreszcie docieramy do Katowic, które witają nas wielką śnieżycą i powrotem zimy. strona 1 | 2 | 3 | 4 | 5
To tam właśnie kręcono sceny plenerowe kultowego „Władcy Pierścieni” – trylogii Tolkiena, ponieważ jego reżyser – Peter Jackson – pochodzi właśnie stąd. Nowa Zelandia – egzotyka patrząc na odległość, ale przyjazne miejsce ze względu na europejski charakter.
Krajobrazy z Władcy Pierścieni Nowa Zelandia to raj dla miłośników literatury Johna Ronalda Reuela Tolkiena i jej filmowych adaptacji. Reżyser „Władcy Pierścieni”, Peter Jackson, nie bez przyczyny wybrał właśnie ten kraj na plan filmowy. Tu bowiem znajdują się niemal dziewicze, nienaruszone ludzką ręką rozległe, soczysto zielone wzgórza, wulkany, gejzery, bujna roślinność. Filmowiec wykorzystał wulkany do stworzenia Ognistej Góry Przeznaczenia, w górzystej scenerii Queenstown ulokował krainę elfów, a wzgórze Matamata na Wyspie Północnej zmieniło się w Hobbiton. Wędrówki szlakami bohaterów trylogii Tolkiena należą do ulubionych nie tylko mieszkańców Nowej Zelandii, ale i turystów z całego świata.
Amazon nakręci nowy serial odwołujący się do Tolkienowskiej trylogii „Władca Pierścieni”. Serial ten, podobnie jak niedawna głośna ekranizacja filmów o Hobbitach, zostanie nakręcony
Wyobraźcie sobie, że Nowa Zelandia to nie jest tylko kraj przepięknej przyrody, boskich krajobrazów i niezwykłych zjawisk. Jeśli pamiętacie scenerię dziecięcej serii Teletubisie to uwierzcie, że tak wygląda nowozelandzka wieś. Zrozumiałe staje się to dlaczego to jeden z najbardziej filmowych krajów świata. Ale nie zawsze na tych odległych wyspach powstają bajkowe sceny choć zawsze bajecznie wyglądają. Miejsca te ukochał, a jakże, nowozelandczyk, jeden z najbardziej znanych na świecie reżyserów – Sir Peter Jackson. Pewnie również dlatego, że w Nowej Zelandii znajduje się Weta Workshop – jedna z najsłynniejszych na świecie pracowni projektowych i jednocześnie zakład produkcji wszelkich rekwizytów do największych hitów filmów. I to właśnie tutaj powstały wszystkie postaci, zbroje, stroje, broń użyta we wszystkich częściach Władcy Pierścieni i Hobbitach. A Weta Workshop to firma, która od początku istnienia współpracuje z Peterem Jacksonem. Weta Workshop – niezwykła historiaWeta Workshop – gdzie to jest ?Weta Workshop – zwiedzanieWeta Workshop – zobacz jak oni to robiąWeta Workshop – sklep i minimuzeum Weta Workshop – niezwykła historia W 1987 roku na zapleczu swojego mieszkania w Wellington Tania i Richard Taylor – pomysłodawca założenia firmy produkującej rekwizyty nie tylko dla potrzeb filmu, zaczęli pracę na modelami i rekwizytami dla niektórych gałęzi przemysłu. Najpierw pracują dla firm i teatrów. Ale już dwa lata później nawiązują współpracę z Peterem Jacksonem i tworzą rekwizyty do jego pierwszego filmu. Pierwsze nagrody zaczęły się w 1991 roku a dalej twórczość Weta Workshop to nieustające pasmo sukcesów w dziedzinie efektów specjalnych. Bilans nagród: 38 nagród łącznie w tym 5 Oskarów 8 BAFTA Tworzyli efekty do 93 filmów w tym najbardziej znane to: Trylogia Władcy Pierścieni wszystkie części Hobbita Robin Hood Avatar Ostatni Samuraj King Kong Legenda Zorro Narnija Indiana Jones Herkules Mad Max Weta Workshop – gdzie to jest ? To niezwykłe miejsce to z jednej strony pracownia projektowa, studio produkcyjne, zespół hal i plenerów, w których kręci się filmy. Z drugiej jednak to typowo turystyczna atrakcja. Dlatego planując podróż do Nowej Zelandii koniecznie spróbujcie odszukać dzielnicę Miramar w Wellington umiejscowioną dosłownie kilka minut jazdy samochodem od lotniska i zaplanuj odwiedziny tego niezwykłego miejsca. To filmowe serce Nowej Zelandii. Tutaj znajdziesz największe wytwórnie w tej części globu. To również tutaj powstał Władca Pierścieni. Na zewnątrz przywitają Cię trolle z Władcy Pierścieni. W budynku znajdują się: centrum obsługi wycieczek i sklep. Do wyboru macie kilka rodzajów wycieczek więc sami możecie wybrać czym jesteście zainteresowani. Bilety można zarezerwować również online w Weta Workshop – Tours. Naszym zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest 45 minutowa wycieczka, która kosztuje 45 dolarów nowozelandzkich. Wycieczki rozpoczynają się o pełnych godzinach. Weta Workshop – zwiedzanie Najpierw idziecie do pokoju przejściowego, gdzie należy zostawić bagaże. W środku nie wolno robić żadnych zdjęć dlatego nie zobaczycie ich również w tym poście oprócz… chwili na końcu wycieczki gdy spotkacie się z jednym z twórców z Weta wówczas wszyscy otrzymują zgodę na robienie zdjęć. W pierwszym pokoju dowiecie się jak wygląda proces tworzenia zbroi i mieczy do Władcy Pierścieni jak również jakich materiałów do tego się używa. Co ciekawe wykonanie jednego hełmu, który używał krasnolud Gimli trwa 5-6 tygodnia. Później pozostaje już masowe kopiowanie wzoru. W kolejnych pracowniach zobaczycie postaci i kreacje scenograficzne z wielu innych filmów. Przez szyby widać jak na profesjonalnych obrabiarkach precyzyjnie wycinane są elementy scenograficzne. Widoczna jest pracownia kowalska, gdzie tworzy się metalowe dodatki. A na końcu istne cudo czyli miejsce gdzie można dotknąć skóry Golluma i zobaczyć jak powstawał Dalej widoczne są też techniki, które służą do ożywiania twarzy innych postaci a także pełne i gotowe figury z serii Władca Pierścieni. W ostatnim pomieszczeniu gdzie można już robić zdjęcia Warren Beaton – jeden z amerykańskich specjalistów od efektów specjalnych, który ma 30 letnie doświadczenie w branży, opowiadał nam jak wygląda proces tworzenia. Okazało się, że wszystko zaczyna się od zwykłej folii aluminiowej, z której wykonuje się pierwsze projekty. Jeśli pomysł spodoba się, zaczyna się dalszy proces tworzenia aż do kreacji zaakceptowanej na potrzeby filmu. Weta Workshop – zobacz jak oni to robią Na stronie studia znajdziecie ciekawe filmiki prezentujące proces tworzenia scenografii i postaci do wielu znany filmów takich jak np. Blade Runner. Weta Workshop – sklep i minimuzeum Po wyjściu na zwiedzających lub tych, którzy oczekują na swoją kolejkę zwiedzania czeka sklep z pamiątkami. Ale to nie byle jakie pamiątki a co za tym idzie, nie byle jakie są ceny. Pierścień z Władcy Pierścieni potrafi kosztować prawie 2000 dolarów nowozelandzkich. Miecz prawie 700 dolarów ale widzieliśmy też przedmioty, które przebijały te ceny ale co to dla prawdziwych miłośników kina. Uwierzcie, że po takich przeżyciach długo będzie dochodzili do siebie i potrzebny będzie szybki kontakt z rześkim nowozelandzkim powietrzem by ochłonąć. Szalony Walizki - blog o podróżach na własną rękę Doroty i Jarka. O podróżowaniu po 50tce, o kuchni, winie, fotach i nurkowaniu. Szukasz inspiracji? Zapraszamy