jestem mężatką zakochałam się

Spotykaliśmy się często, przynajmniej raz w tygodniu. Miałam samochód, więc wyjeżdżaliśmy do któregoś z moteli. Byłam zakochana. Wiedziałam, że jestem starsza od Artura o siedem lat, że on dopiero zdał maturę i przed nim dalsza nauka, cały świat, całe życie. A ja byłam mężatką.
Mąż mnie bije [Porada eksperta] Mam 23 lata, od 4 lat jestem mężatką. Mój mąż regularnie sięga po alkohol, potem robi mi awantury, bije mnie. Zgłaszałam to na policje ale to nic nie pomaga on dalej robi to samo. Najbardziej boli mnie to, że on nie widzi problemu. Obecnie przebywamy za granicą - 4 dni temu strasznie mnie pobił
fot. Adobe Stock Powietrze pachniało bzem. Szłam powoli, rozkoszując się ciepłem majowego popołudnia i tymi kilkoma wolnymi chwilami, na jakie mogłam sobie pozwolić, zanim rzucę się w wir domowych obowiązków. Do tamtej kwiaciarni weszłam zupełnie przypadkiem Skusiły mnie róże na wystawie. Pomyślałam, że zasuszone będą idealnie wyglądać na komodzie w jadalni. W środku, oprócz sprzedawczyni był jakiś młody mężczyzna w ciemnym garniturze. Wyglądał na niezdecydowanego, miotał się między półkami, najwyraźniej szukając czegoś na szczególną okazję. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko. – Może pani przyjdzie mi z pomocą? – zagadnął. – Szukam kwiatów dla kogoś wyjątkowego. Zaskoczył mnie. Zapytałam, czy to dla żony i ta myśl, sprawiła, że poczułam irracjonalne ukłucie zazdrości. Może dlatego, że ten mężczyzna był po prostu idealny. Wysoki, szczupły, ciemnooki szatyn z pięknym uśmiechem przyprawił mnie o szybsze bicie serca. Co było raczej niestosowne, biorąc pod uwagę, że jestem mężatką z sześcioletnim stażem... – Żony? Nie – zaprzeczył, przyglądając się bukietowi frezji. – Chodzi o moją mamę, ma dziś urodziny. – W takim razie to musi być coś rzeczywiście wyjątkowego – zgodziłam się, rozglądając wokół. W końcu, po długiej debacie zdecydowaliśmy się na pięknego, kremowego storczyka. – Chciałbym podziękować pani za pomoc. Może kawa? – spytał nieznajomy, otwierając przede mną drzwi. Kawa? – pomyślałam. Zauroczę się jeszcze mocniej i będę musiała wrócić na ziemię... – To jak? – kusił, wskazując pobliską kawiarenkę pod gołym niebem. – Dobrze – zgodziłam się w końcu i usiedliśmy przy stoliku. Mój nowy znajomy przedstawił się jako Piotr. Kiedy sączyłam moje cappuccino, zaczął opowiadać o swojej pracy w galerii sztuki, a ja nie mogłam się napatrzeć na jego piękny, rzymski profil, tonęłam w niepokojąco ciemnych oczach, marzyłam o dotyku jego szczupłych palców. Nigdy do tej pory nie zdarzyło mi się coś takiego. Kocham mojego męża, inni mężczyźni mogliby dla mnie nie istnieć, tymczasem teraz... Przestraszyłam się, że w moje poukładane życie wkracza zamęt. – Naprawdę muszę już lecieć – powiedziałam nagle, zrywając się od stolika. Piotr posłał mi zdumione spojrzenie, ale nie skomentował. Wstał, pocałował mnie w rękę i jeszcze raz podziękował. – Gdyby chciała pani porozmawiać, albo sam nie wiem... – zawahał się, wręczając mi swoją wizytówkę. Wsunęłam ją do torebki i szybkim krokiem wyszłam na ulicę. Chciałam biec, uciekać od tego mężczyzny, który tak mnie zauroczył, że zapomniałam o całym świecie. Kiedy wsiadałam do tramwaju, kręciło mi się w głowie. Myślałam o ciemnookim nieznajomym, czułam na sobie jego wzrok, przypominałam sobie każdy szczegół jego twarzy. Wieczorem wszystko leciało mi z rąk, nie mogłam znaleźć sobie miejsca. – Kotku, wszystko OK.? – zainteresował się mój mąż Tomasz. – Tak, to tylko ból głowy – skłamałam, posyłając mu wymuszony uśmiech. Przytulił mnie, a ja zrozumiałam, że muszę zapomnieć o dzisiejszym incydencie, zanim komuś stanie się krzywda. Zanim zranię mężczyznę, któremu ślubowałam miłość i wierność. Poszłam do sypialni i wyjęłam z torebki wizytówkę Piotra. Przez moment wpatrywałam się w nią, a potem podarłam na kawałki i wrzuciłam na dno kosza z papierami. Tylko, że i tak zapamiętałam adres jego galerii. Gołębia 7... Kolejne dni mijały szybko i nijako. Wmawiałam sobie, że wszystko jest dobrze, ale wiedziałam, że to tylko pozory. Wciąż myślałam tylko o tym, żeby znaleźć się w pobliżu Piotra. Któregoś poniedziałkowego popołudnia wracałam z pracy okrężną drogą i „przypadkiem” znalazłam się w pobliżu jego galerii. Kiedy przez szybę wystawową zobaczyłam, jak wiesza na ścianie jakiś obraz, poczułam, że miękną mi kolana, a krew uderza do głowy. Wejdę tam tylko na chwilę, przywitam się, obejrzę prace – okłamywałam samą siebie. Kiedy znalazłam się w środku i nasze oczy się spotkały, dałabym sobie rękę uciąć, że ucieszył się ma mój widok. Po paru minutach siedzieliśmy popijając kawę na zapleczu. Nasze kolana stykały się pod wąskim stolikiem, czułam, że jest mi słabo, że niedługo wszystko, co przez lata zbudowałam z Tomkiem może się zawalić. Nie byłam w stanie zapanować nad sobą Kiedy pokazywał mi jakąś ulotkę, nasze dłonie się zetknęły, a mnie przeszedł dreszcz. Potem spojrzał mi w oczy i powiedział, że nie może przestać o mnie myśleć. Tak po prostu... Chciałam zaprzeczyć, powiedzieć, że to nie ma sensu, ale jakaś niewidzialna siła pchała mnie w jego ramiona. Kiedy nachylił się nade mną, zrozumiałam, że jeśli go nie pocałuję, będę tego żałować do końca życia. Pocałował mnie żarliwie i namiętnie. Nie pamiętam dokładnie, jak dotarliśmy do niego, czemu się na to zgodziłam i jak to możliwe, że ten obcy przecież mężczyzna zdołał tak szybko wedrzeć się w moje życie. Pamiętam tylko odrapaną klatkę schodową, jego ciasne, zawalone obrazami mieszkanie, błękitną pościel i szerokie łóżko. Kochaliśmy się dziko i pospiesznie, jakby wiedząc, że te kradzione chwile nie powinny się zdarzyć. Było mi z nim cudownie, chociaż już wtedy kołatało mi w głowie poczucie winy i wiedziałam, że robię najgłupszą rzecz w życiu. Nagle w mojej torebce rozdzwoniła się komórka. – Muszę odebrać, to mój mąż – powiedziałam cicho, ale chwycił mnie za rękę. – Nie musisz, teraz jesteśmy tylko my – szepnął. Wyrwałam mu się, pospiesznie chwytając rozrzucone po podłodze ciuchy. Ta dobrze znana melodyjka z telefonu przywróciła mnie do rzeczywistości. – Muszę iść, to się więcej nie powtórzy – powiedziałam, ale sama w to nie bardzo wierzyłam. W domu Tomasz czekał na mnie z kolacją, a ja poczułam takie wyrzuty sumienia, że aż mi dech zaparło. Siedzieliśmy przy kuchennym stole, a ja wciąż czułam pocałunki Piotra. – Przepraszam cię, źle się czuję – powiedziałam, zrywając się od stołu. Pobiegłam pod prysznic, chcąc zmyć z siebie każdy ślad tego namiętnego wieczoru, ale widziałam, że nie uda mi się wymazać wspomnień. Następnego dnia obudziłam się z tępym bólem głowy i jeszcze silniejszym poczuciem winy. Nigdy więcej nie zdradzę męża. Do końca maja udawało mi się trzymać z dala od galerii Piotra, nie odbierać jego telefonów, zagłuszać każdą myśl o nim, ale wygląda na to, że los się na mnie zawziął. Którejś soboty byłam z mężem w sklepie i wpadłam prosto na... Piotra. Stał za regałem z alkoholami, patrząc mi w oczy. Zrobiło mi się słabo, poczułam, że zaraz upadnę. – Może to? Świetne do ryby – powiedział mój nieświadomy niczego mąż, pokazując mi butelkę białego wina. – Źle się czujesz? Co się dzieje, zbladłaś. – Nic – wyjąkałam, ciągnąc go w inną stronę. – Wino wybierzemy na końcu. Wzruszył ramionami, wciąż uważnie mi się przyglądając, a ja zrozumiałam, że moja historia z Piotrem wcale jeszcze nie jest skończona. Wystarczyło kilka sekund, żebym znowu zapragnęła znaleźć się w jego ramionach, żebym chciała się z nim kochać, słuchać, jak mówi, patrzeć mu w oczy, dotykać go... Pobiegłam do galerii następnego dnia. Nie traciłam czasu, pocałowałam go, a potem pojechaliśmy do niego. Nie potrafiłam już bez niego żyć, te krótkie spotkania były dla mnie jak narkotyk. Wciągnęła mnie ta gra do tego stopnia, że całe dnie spędzałam na wymyślaniu kolejnych usprawiedliwiających moje zniknięcia kłamstw. Jakoś pod koniec czerwca poczułam, że to nie jest romans. Zakochałam się w Piotrze, tylko jego chciałam. A przynajmniej tak mi się wydawało. Nagle wszystko stało się dla mnie takie dziecinnie proste, oczywiste. Przestałam się przejmować, że niszczę swoje i Tomka życie, że jestem mężatką, że Piotr jest ode mnie 6 lat młodszy. Liczył się tylko on. Zaczęłam się w tym wszystkim gubić Kłamałam, nie pamiętając, co wygaduję. Plątałam się w opowieściach o przypadkiem spotkanych koleżankach, kursach, kinie, siłowni... Widziałam, że Tomasz zaczyna się domyślać, dostrzegałam cierpienie w jego oczach, ale nie miałam siły, żeby zostawić Piotra. Już nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Zaczęłam planować rozwód, nowe życie, idealne rozwiązanie. Tamtego deszczowego popołudnia udało mi się wyrwać z pracy wcześniej. Pobiegłam prosto do galerii, chociaż nie planowaliśmy spotkania. Zobaczyłam go jak zwykle przez okno wystawowe i uśmiechnęłam się, wchodząc. Nie zauważył mnie. Powiedział coś do kogoś siedzącego w głębi. Zerknęłam. Przy jego biurku siedziała młoda, ruda kobieta. Piękna i roześmiana. Piotr podszedł i... odgarnął jej włosy z czoła. Zupełnie tak, jak zawsze robił to z moim uparcie opadającym na oczy kosmykiem. Potem powiedział jej coś na ucho i pocałował ją w usta. Stałam, jak wmurowana. Targało mną tyle uczuć, tyle emocji. Czułam przeraźliwy żal, gniew, rozpacz, upokorzenie i ból nie do zniesienia. – Boże – powiedziałam cicho, ruszając w stronę drzwi. – Beata? Nie umawialiśmy się chyba na dzisiaj – usłyszałam jego głos. Zupełnie spokojny, bez cienia skrupułów... – Tylko tyle masz mi do powiedzenia? – zapytałam, modląc się, żeby piekące pod powiekami łzy nie popłynęły mi po policzkach. – Słuchaj, o co ci chodzi? Niczego sobie nie obiecywaliśmy, to była piękna przygoda, nic więcej – powiedział. – Tylko przygoda – powtórzyłam, czując, że cały mój świat się wali. Ruda dziewczyna dyskretnie i bez słowa znikła na zapleczu, a ja po prostu wyszłam. Nie miałam nawet ochoty dać mu w twarz, chyba szkoda by mi było ręki. – Zadzwonię. Nie dąsaj się już, nie znasz życia, skarbie? – krzyknął wesoło, a ja poczułam, że robi mi się niedobrze. Dopiero teraz zrozumiałam, co narobiłam, jakim mężczyzną jest Piotr i jak bardzo byłam głupia. Jak mogłam myśleć, że jemu też na mnie zależy?! Byłam dla niego jedynie zabawką, jedną z panienek, z którymi umilał sobie popołudnia. Planowałam rozwód, rozbicie rodziny, zranienie Tomka, a on zabawiał się pewnie na lewo i prawo, diabli wiedzą z kim i od jak dawna! Machnęłam na przejeżdżającą taksówkę i pojechałam do domu. Tomasza nie było. Nalałam sobie kieliszek wina, drugi i trzeci. Alkohol palił mnie w przełyku, pod powiekami znowu cisnęły się łzy. – Boże, jak mogłam być tak głupia?! – powiedziałam i rozpłakałam się. Dochodziła dziewiąta wieczorem, gdy nagle zdałam sobie sprawę, że mojego męża wciąż nie ma w domu. Poszłam do kuchni, żeby do niego zadzwonić i zobaczyłam tę kartkę. Wisiała na lodówce, zupełnie, jak lista zakupów, które czasem przyklejamy w tym samym miejscu. „Wiem, że kogoś masz i nie mogę dłużej udawać, że nic się nie dzieje. Na razie zamieszkam u przyjaciół, potem zdecydujemy, co dalej. Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie zraniłaś, mam nadzieję, że było warto. Tomasz” – przeczytałam. To była najgorsza noc w moim życiu. Po raz pierwszy od naszego ślubu leżałam sama w naszym małżeńskim łóżku. Płakałam aż do świtu. Dopiero teraz, kiedy mój świat się zawalił, zrozumiałam, ile straciłam i jak bardzo Tomasz był dla mnie ważny. Rano kilkakrotnie dzwoniłam na komórkę męża, ale za każdym razem odzywała się jedynie automatyczna sekretarka. Przez moment chciałam się nagrać, ale co miałabym powiedzieć? Zdradziłam cię, ale to nie miało znaczenia? Albo – owszem, zauroczył mnie Piotr, ale kocham wciąż ciebie? Kolejne dni mijały mi koszmarnie Mąż milczał, za to wydzwaniał do mnie Piotr. Prosił, żebym przestała się zachowywać, jak dziecko i przyjechała do galerii. Wyjęłam z mojej komórki kartę z numerem i cisnęłam ją do kosza na śmieci. Nie chciałam dłużej słuchać głosu tego człowieka, nie chciałam mieć już z nim nic wspólnego. Chciałam tylko męża, ale wiedziałam, że minie dużo czasu, zanim mi wybaczy. Najpierw musiałam wybaczyć sobie samej, a to też nie było łatwe. Tomasz pojawił się w domu dopiero po paru tygodniach. – Wpadłem po parę swoich rzeczy – powiedział suchym, niepodobnym do swojego tonem, a mnie na widok jego smutnej twarzy, ścisnęło się serce. – Tomasz... – wyszeptałam cicho, podchodząc do niego. Chciałam go przytulić, przeprosić, powiedzieć, że zależy mi na nim, ale tylko stałam, a łzy ciekły mi po policzkach. – Nie jestem jeszcze gotowy, żeby z tobą rozmawiać – powiedział. Wrzucił kilka rzeczy do torby i cicho zamknął za sobą drzwi. Przepłakałam kolejną noc. Zegar wybił drugą w nocy, a ja wciąż siedziałam w pustej sypialni, zastanawiając się, czy uda mi się jeszcze poskładać moje życie. Spojrzałam na naszą ślubną fotografię. Oboje roześmiani, oboje z nadzieją w oczach, tacy ufni... Jak mogłam być taka głupia? Kto wie, ile czasu upłynie, zanim Tomasz mi wybaczy? Ale zrobię wszystko, żeby do mnie wrócił, jest moim mężem i będę o niego walczyć, choćbym miała go błagać na kolanach – pomyślałam i po raz pierwszy od tej historii z Piotrem w moim sercu pojawił się cień nadziei. Czytaj także:„Za miesiąc mój ślub, a ja nie mogę przestać myśleć o innym. Już nie wiem, czy wybrałam odpowiedniego mężczyznę...”„Od wielu lat byłam zakochana w narzeczonym mojej siostry. Rozstali się, więc teraz czas na moje szczęście”„Była żona mojego męża nie żyje od kilku lat, ale i tak na każdym kroku z nią przegrywam. Mam już dość…”
Jestem mężatką od prawie dziesięciu lat. Tyle że od pięciu mojego męża praktycznie nie ma… – i opowiedziałam mu całą historię. Oczywiście kiedy skończyłam, byłam cała zapłakana. Na szczęście siedzieliśmy w kącie kawiarni, gdzie nikt nas nie widział.
By: Robert Porter Updated March 25, 2021 Małżeństwo nie zawsze będzie idealne. Jeśli jesteś żoną swojego męża już od wielu lat, to może się okazać, że pasja zaczęła wygasać. Możesz nie widzieć swojego męża w ten sam sposób, w jaki robiłaś to te wszystkie lata temu. Oboje jesteście teraz bardziej zajęci i być może nawet nie sypiacie ze sobą tak często. Sprawy mogą się jeszcze bardziej skomplikować, gdy zaczynasz żywić uczucia do innego mężczyzny. Co powinieneś zrobić, gdy jesteś żonaty, ale zakochany w innym mężczyźnie? Gain More Satisfaction From Your Relationship By Working With An Expert Explore Your Options – Sign Up Today Ta strona jest własnością i jest obsługiwana przez BetterHelp, który otrzymuje wszystkie opłaty związane z platformą. Źródło: Bycie żonatym, ale zakochanym w kimś innym jest straszną sytuacją. Być może nie działałeś jeszcze na swoich uczuciach, ale nadal możesz czuć się tak, jakbyś zdradził swojego męża w swoim sercu. Czy to w porządku mieć romans, gdy naprawdę kochasz kogoś innego? A może oszukiwanie jest złe bez względu na wszystko? Zapoznaj się z poniższymi poradami, abyś mogła spróbować zebrać swoje myśli. Przedstawione tu idee powinny pomóc Ci w wyciągnięciu własnych wniosków. Możesz być teraz bardzo zdezorientowana, ale spróbuj wziąć głęboki oddech i zastanowić się przed skokiem w sytuację, której możesz ostatecznie żałować. Zastanów się, czy nadal kochasz swojego męża Przed skokiem w ramiona innego mężczyzny, dobrze jest usiąść i zastanowić się, jak naprawdę się czujesz. Twoje małżeństwo może być teraz nieco napięte, ale czy istnieje możliwość, że może się ono poprawić? Czy nadal kochasz swojego męża w głębi duszy, nawet jeśli przez większość czasu czujesz się przez niego zirytowana? Możliwe jest, aby nadal być w kimś zakochanym, nawet jeśli ta osoba cię frustruje. Twój mąż może nie być uważny i być może będzie musiał się zmienić, jeśli twoje małżeństwo ma przetrwać. Musisz tylko zdecydować, czy praca nad naprawą swojego małżeństwa jest czymś, czego chcesz, czy nie. Są chwile, kiedy kobiety po prostu poczują, że są całkowicie skończone ze swoimi mężami. Być może oszukiwał cię w przeszłości, a może po prostu nie wydaje się, że chce cię już. Jeśli twoje życie seksualne nie istnieje i nie czujesz miłości, którą kiedyś dzieliłeś, to trudno jest trzymać się nadziei. Niezależnie od tego, ważne jest, abyś była szczera ze swoim mężem w kwestii swoich wątpliwości. Nie musisz mu mówić, że masz oko na kogoś innego, jeśli nie chcesz. Po prostu daj mu znać, że martwisz się o małżeństwo i o to, czy naprawdę się kochacie. Jeśli on nie zapewni cię, że cię kocha, to jest to zły znak, że on również wypisał się z tego małżeństwa. Czy rozwód jest opcją? Czy rozwód będzie dla ciebie opcją? Niektórzy ludzie nie chcą brać pod uwagę rozwodu z powodów religijnych. Możesz być nieugięcie przeciwny idei rozwodu i to może być duża część tego, dlaczego jesteś tak skłócony. Twoje serce może bardzo głośno krzyczeć: „Jestem mężatką, ale kocham innego mężczyznę”. Pomimo swoich pragnień, nadal możesz być niechętna do faktycznego rozwodu, abyś mogła być z tym nowym facetem, którego kochasz. Pomyśl o tym, jak się czujesz, zanim przystąpisz do działania. Jeśli chciałbyś uzyskać rozwód, to mądrze jest przyjrzeć się sprawom z wyprzedzeniem i przygotować się. Rozwody mogą być bardzo skomplikowane i mogą prowadzić do wielu dramatycznych momentów. Może być lepiej zatrudnić adwokata rozwodowego, jeśli planujesz rozwód z mężem. Jeśli jesteś właścicielem domu razem, to trzeba będzie ustalić, kto dostaje się do utrzymania go. Istnieją inne potencjalne komplikacje, o których należy pamiętać, takie jak własność samochodu, opieka nad dziećmi, alimenty i wiele innych. Czy masz dzieci? Mając dzieci też wiele się zmienia. Jeśli masz dzieci ze swoim mężem, to on zawsze będzie ich ojcem, nawet jeśli się z nim rozstaniesz. Niektóre kobiety decydują się pozostać z mężczyznami, których już nie kochają, tylko ze względu na dzieci. Nie musisz pozostać w nieszczęśliwym małżeństwie, jeśli nie chcesz, ale twoje dzieci powinny być brane pod uwagę. Co się stanie, jeśli zainicjujesz proces rozwodowy? Gdzie będą mieszkać twoje dzieci i czy jesteś gotowa wychowywać je sama, jeśli zajdzie taka potrzeba? Źródło: Jest wiele do rozważenia, gdy rozważasz odejście od męża. Posiadanie dzieci z pewnością komplikuje sprawę i nie chcesz stawiać swoich pociech w trudnej sytuacji. Rozwody są trudne dla dzieci, które muszą przez nie przejść. Mogą one powodować problemy emocjonalne, a nawet utrudniać dzieciom radzenie sobie w szkole podczas załatwiania spraw. Mimo to, rozwód jest czasem konieczny, gdy dwoje ludzi po prostu nie pasuje do siebie. Po prostu weź pod uwagę swoje dzieci i miej plan tego, co zamierzasz zrobić, jeśli zdecydujesz się rozwieść z mężem. Czy nowy człowiek, którego kochasz, czuje się tak samo? Kochasz tego nowego człowieka w swoim życiu i chcesz z nim być. Jest nawet możliwe, że życzysz sobie, aby przyszedł i zabrał cię od tego wszystkiego. Mając uczucia do kogoś innego podczas małżeństwa nie jest tak niezwykłe, ale to może być bardzo skomplikowane, jeśli zdecydujesz się działać na swoich uczuciach. Czy wiesz, czy ten człowiek czuje to samo do ciebie? Czy on cię kocha, czy jest po prostu zainteresowany uprawianiem z tobą seksu? Czasami może to być trudniejsze do określenia niż wiele kobiet zdaje sobie sprawę. Przed opuszczeniem męża i udać się w czekające ramiona swojego nowego kochanka, to będzie dobrze dowiedzieć się tylko, jak poważne on jest. Jeśli twój nowy kochanek jest również żonaty, to możesz być w bardzo skomplikowanej sytuacji. Podwójny romans nie jest dobrym pomysłem, a to postawiłoby cię w strasznym miejscu. Jeśli twój nowy interes miłości planuje się rozwieść i być z tobą, to może zmienić rzeczy niektóre. Nawet tak, czy naprawdę możesz zaufać komuś, kto chce oszukiwać swoją żonę? Czy on może ci zaufać, skoro ty już oszukujesz swojego męża? Jest to skomplikowana puszka robaków do otwarcia. Jeśli nie spałaś z nim jeszcze, wtedy sprawy mogą być lepsze dla ciebie. Może po prostu kochacie się nawzajem i chcecie działać w tym kierunku. Czekanie na sfinalizowanie rozwodu jest odpowiedzialną decyzją do podjęcia. Oszukiwanie kogoś nigdy nie jest w porządku. Nawet jeśli Twój mąż nie jest najmilszym facetem na świecie, to i tak oszukiwanie go będzie naganne. Jeśli możesz uniknąć oszukiwania współmałżonka, to powinnaś poczekać z rozwodem. Jeśli nie chcesz być dłużej ze swoim mężem, to może po prostu musisz zaakceptować tę rzeczywistość i znaleźć sobie prawnika. What Is Going To Make You Happier? Na koniec dnia, twoje szczęście jest czymś, co naprawdę się liczy. Jeśli nie jesteś szczęśliwa w swoim małżeństwie, to musisz podjąć decyzję. Możesz odejść od męża i wziąć rozwód, abyś mogła być z człowiekiem, którego uważasz za swojego ukochanego. Jest również możliwe, że możesz oszukiwać swojego męża i starać się zachować rzeczy w tajemnicy. Ten pomysł jest prawdopodobnie złą drogą do podjęcia i to sprawi, że poczujesz się źle o sobie. Jest to również potencjalnie niebezpieczne z powodów prawnych i może cię zranić, jeśli zdecydujesz się złożyć wniosek o rozwód w późniejszym terminie. Gain More Satisfaction From Your Relationship By Working With An Expert Explore Your Options – Sign Up Today Source: Możesz nawet rozważyć, czy pozostanie w swoim małżeństwie uczyni cię szczęśliwszą. Małżeństwo to zobowiązanie i być może będziesz chciał się go trzymać. Niektórym parom udało się podnieść swoje małżeństwa z krawędzi dzięki profesjonalnej pomocy. Musisz tylko zdecydować, która z trzech opcji jest dla ciebie najbardziej atrakcyjna. Najbardziej logiczne opcje to rozwód lub praca nad ratowaniem swojego małżeństwa. Oszukiwanie jest czymś, co wielu ludzi robi, ale to nie jest dobre zachowanie i powinnaś dbać o swojego męża bardziej niż to. Szukaj swoich uczuć, a następnie zdecyduj, co jest słuszne. Twoje serce prawdopodobnie poprowadzi cię w kierunku decyzji, którą ostatecznie powinnaś podjąć. Niektórzy mogą szukać wskazówek u przyjaciół, członków rodziny lub przywódców religijnych, kiedy mają wątpliwości. Cokolwiek robisz, po prostu upewnij się, że to prowadzi cię w dół ścieżki szczęścia. Online Couples Therapy Could Help Your Marriage Warto rozważyć pomysł, że twoje małżeństwo może być zapisane. Chyba że jesteś po prostu całkowicie zrobione z mężem i chcesz dostać rozwód, to będzie dobry pomysł, aby rozważyć terapię par online. Wiele par udało się znaleźć pomoc, której potrzebują, korzystając z pomocy eksperta doradcy. Zostaniesz dopasowany z licencjonowanym doradcą i można pracować z tym profesjonalistą, aby rozwiązać problemy, które są obecne w swoim małżeństwie. Przejście przez problemy małżeńskie zajmie trochę czasu i trzeba będzie zobowiązać się do procesu. Jeśli kochasz swojego męża, to spróbuj uratować swoje małżeństwo, zamiast oszukiwać go z kimś innym. Proces doradztwa może pokazać Wam, że możecie się znowu kochać. Zgubiliście się gdzieś po drodze, ale możecie odzyskać miłość, którą kiedyś się dzieliliście. Pracuj z wykwalifikowanym doradcą w dogodnym dla Ciebie czasie. Jest to dyskretna forma poradnictwa, z której możecie korzystać bez konieczności wychodzenia z domu. Zapisz się teraz, jeśli jesteś gotów dać mu strzał. Często zadawane pytania (FAQs): Co się stanie, gdy zakochasz się w kimś innym podczas małżeństwa? Zakochanie się w kimś innym podczas małżeństwa może być mylące i trudna sytuacja, aby być w. Jeśli znajdziesz się w takiej sytuacji, ważne jest, abyś poświęcił czas na zastanowienie się, co czujesz do swojego partnera. Czy masz pragnienie uratowania małżeństwa, czy chcesz się z niego wydostać? Wyjaśnienie swoich intencji jest kluczowe przed podjęciem jakichkolwiek kroków. Jeśli zdecydujesz się spróbować uratować swoje małżeństwo, ważne jest, abyś był szczery ze swoim partnerem na temat tego, gdzie jesteś i jakie potrzeby nie są spełniane w twoim związku. Wiele par uważa za korzystne pracować z doradcą par w celu nawigacji wyzwania w ich małżeństwie. Jeśli dojdziesz do wniosku, że nie chcesz już pozostać w swoim małżeństwie, istnieją ważne względy, aby pamiętać przed dążeniem do tej drugiej osoby. Czy ona czuje to samo do ciebie? W niektórych przypadkach szukanie kogoś innego staje się „drogą ucieczki” z małżeństwa. Poświęć trochę czasu na zastanowienie się, czy twoje uczucia do tej osoby są prawdziwe, zanim przystąpisz do czegoś nowego. Czy to możliwe, aby zamężna kobieta zakochała się w innym mężczyźnie? Tak, to z pewnością możliwe, aby zamężna osoba zakochała się w kimś innym. Uczucia do innej osoby mogą się pojawić z różnych powodów, czy to z powodu tego, że potrzeby danej osoby nie są w pełni zaspokajane w małżeństwie, czy też nie jest ona w stanie być w pełni wrażliwa wobec swojego partnera. W tym scenariuszu, to do jednostki, aby zdecydować, jak się czują o swoim partnerze i czy chcą pozostać w małżeństwie. Czy to normalne, aby mieć uczucia do kogoś innego podczas małżeństwa? To jest absolutnie normalne, aby znaleźć innych atrakcyjnych lub rozwijać zauroczenia podczas związku. Jedno z badań wykazało, że 15% osób, które były w związku małżeńskim, żywiło romantyczne uczucia do kogoś innego. Nie oznacza to jednak, że działali w tym kierunku. W wielu przypadkach, posiadanie małego zauroczenia w kimś innym podczas trwania związku nie jest szkodliwe. Jednocześnie ważne jest, aby zdawać sobie sprawę z tego, czy te uczucia mogą mieć negatywny wpływ na sposób, w jaki czujesz się w stosunku do swojego partnera. Jak zaczynają się romanse? Pomimo popularnego postrzegania romansu jako czysto fizycznego lub seksualnego, najczęstszym sposobem oszukiwania jest w rzeczywistości romans emocjonalny. Badania wykazały, że 45% mężczyzn i 35% kobiet stwierdziło, że było zaangażowanych w romans emocjonalny. W wielu przypadkach wygląda to jak zamazanie linii przyjaźni w kierunku bardziej seksualne / romantyczne dynamiczne podczas gdy w związku z kimś innym. Zauważono również, że 60% spraw emocjonalnych rozpocząć w miejscu pracy. Dla par, które mogą być emocjonalnie odłączone w jakiś sposób, może to być kuszące, aby szukać uwagi lub afirmacji od kogoś nowego. Niektóre osoby mogą znaleźć się w emocjonalny romans z powodu potrzeby nie jest spełniony w ich związku lub niezdolność do pełnego niech ich partnera w ich emocjonalne experience. Jeśli znajdziesz się o emocjonalny romans, ważne jest, aby ocenić, czy chcesz pozostać w swoim obecnym związku, czy nie. Tak trudne, jak to może być, ważne jest, aby być szczerym ze swoim partnerem o tym, co się stało, zwłaszcza jeśli chcesz znaleźć sposób, aby iść naprzód razem. Co nazywasz dziewczyną żonatego mężczyzny? Kobieta, która jest zaangażowana w romantyczny i / lub seksualny związek z żonatym mężczyzną jest powszechnie określana jako kochanka.
  1. Տеլጇкιρе լаςесвቾሕጥτ
    1. Изаμէсроፈ асըውивዝцու
    2. Ыжιጮፄዡ էшθмስվаξ
    3. ԵՒգιվ мոμ у
  2. Ւስ исл ձапрէщըп
  3. Ψዒтаቀιձоլ ав
Się zakochałem (żartowałem) Lyrics: Mała jesteś taka fajna / Że chyba się zakochałem (żartowałem) / Na przypale albo wcale - wyjebane / Chyba z tobą nie zapale żal mi trawę / Żal mi
« Wróć do tematów mam ma a zakochaam si w innym zakochaam si w innym mczynie mam męża a zakochałam się w innym jestem matk a podoba mi si inny zakochałam się w innym zakochalam sie w innym mezczyznie czy matka moe si zakocha ponownie myślę o innym mężczyźnie mam męża i zakochałam się w innym co robic gdy zakochalam sie w obcym mezczyznie mezatka zakochana w innym mezczyznie jestem matk a myl o innym jestem mezatka i zakochalam sie matka zakochana w innym matka zakochana w kawalerze Do góry strony: zakochałam się w innym mężczyznie a jestem męzatką
Wiek: 21. Temat: Zwiazek ze starsza mężatką. Witam. Na początku chciałbym wszystkich pozdrowić bo jestem tu nowy. A mianowicie do rzeczy 2 miesiące temu poznałem na festynie świetną,piękna dziewczynę,tańczylismy calą noc,wymienilismy sie numerami,po czym zaczelismy rozmawiac i wyszlo na to ze jest starsza ode mnie o 10 lat,ja mam
Widok Kobieta Temat dostępny też na forum: (13 lat temu) 30 stycznia 2009 o 11:41 Nie wiem co robić zwolnić się z pracy? Zabrać tą tajemnice do grobu czy może iść do psyhiatry?? Jedno jest pewne nikt ze znajomych sie nie domysli bo zawsze byłam w "normalnych związkach" jednak o pół roku myślę tylko o "niej". A może mi to jakoś przejdzie? 23 8 (13 lat temu) 30 stycznia 2009 o 12:46 No to masz problemik. Lepiej nikomu nie mów bo w naszym społeczeństwie na takie dewiacje raczej przyzwolenia nie ma. Dopadnie Cię armia mocherowych beretów, a ojciec dyrektor nazwie saracenem albo jeszcze gorzej 20 24 (12 lat temu) 7 sierpnia 2009 o 21:34 a według mnie powinnaś wyczuć sytuacje u znajomych i rodziny przeciesz to ty jesteśw tym wszystkim najwezniejsza a nie inni twoje szczęście jest najwazniejsze 13 4 (9 lat temu) 23 czerwca 2013 o 00:39 przecież 5 1 ~bi (12 lat temu) 18 listopada 2009 o 22:36 to nie jest dewiacja 27 15 ~NUMB (11 lat temu) 15 kwietnia 2011 o 00:20 tak, to jest DEWIACJA 28 36 ~heh (9 lat temu) 18 sierpnia 2012 o 16:55 10% populacji zatem na nią cierpi. 4 6 ~!!! (9 lat temu) 20 sierpnia 2012 o 09:15 Dewiacja, to dobieranie się do nieletnich ministrantów, przez panów w czarnych sukienkach. 271 7 ~Ja-100%hetero (9 lat temu) 14 czerwca 2013 o 14:04 Oczywiście- dewiacja to jest w kk- jak stary pierdziel w sukience dobiera sie do dzieci..;-( 8 2 ~Ja-100%hetero (9 lat temu) 14 czerwca 2013 o 14:01 Uważaj..bo i ciebie dopadnie...;-))) TO NIE JEST DEWIACJA 2 1 ~anonim (4 lata temu) 27 marca 2018 o 10:56 Ty jestes dewiacja 0 0 ~o~o (7 lat temu) 18 lipca 2015 o 17:48 Zależy jak to rozumieć. Dewiacja w sensie odchylenie od normy - tak. Dewiacja w potocznym znaczeniu - zboczenie, czy zwyrodnienie, coś jednoznacznie negatywnego - to inna sprawa. Odchyleniem od normy jest daltonizm, albo leworęczność, ale nikomu w XXI wieku nie przyszłoby stygmatyzować kogoś z tego powodu. 0 0 ~Seb (3 lata temu) 31 stycznia 2019 o 19:00 Bredzisz! Polacy są tolerancyjnym i nowoczesnym społeczeństwem zachodnim i jesteśmy otwarci na różne sprawy związane z seksem, orientacje. 0 0 (13 lat temu) 30 stycznia 2009 o 18:48 jeśli masz skłonności homoseksualne, to zwolnienie się z pracy niczego nie zmieni ... może to co czujesz, to nie miłośc, tylko jakas zwykła fascynacja? może połączona z ciekawością, bo wcześniej nie pomyślałaś o tym, że moga cię interesowac kobiety? pomyśl o swoich relacjach z mężczyznami, czy nadal sądla ciebie atrakcyjne? czy "odstawiłaś" facetów? :) poza tym, ciężko coś radzić, jeśli jesteś lesbijką, to cię psychiatra nie wyleczy i w końcu zaakceptujesz nową siebiepapilio1@ 14 3 (13 lat temu) 30 stycznia 2009 o 19:10 No właśnie, homoseksualizm to nie choroba tylko orientacja seksualna. [b]Lista 2009 - 18 10 (7 lat temu) 24 kwietnia 2015 o 01:38 Dokładnie tak!b A Ci co twierdzą, że to dewiacja powinni otworzyć sobie książkę do biologii! Przeraża mnie to nieduczenie i powielanie głupot! 5 0 ~wdr (7 lat temu) 24 kwietnia 2015 o 07:47 Wyjaśnienie Widać że targają wami jakieś emocje i nie za bardzo nawet umiecie ze sobą rozmawiać , więc kilka słów rozsądku, bo mnie też zaczyna przerażać wasze "nieduczenie" ;P Mimo że , w Internecie bądź książkach od biologi lub nie biologi może pisać inaczej to jednak należy swój rozum mieć i nie łapać wszystkiego jak indor traktując to jak mantrę. Bo książkę też mógł napisać idiota i nie ma tu żadnego zakazu zabraniającego mu tego o wpisach w Internecie nawet wspominać nie będę. Więc teraz przejdźmy do rzeczy i ustalmy dwa fakty. Po pierwsze homoseksualizm to nie choroba. Koniec kropka jak ktoś się nie zgadza to niech poczyta sobie definicje. Jak nadal się nie zgadza to może mieć problem , jednakże problemem nie jest homoseksualizm w tym przypadku , a on sam. Po drugie homoseksualizm to dewiacja. I tu to samo. Tak jak gówno zrobione na trawniku przez psa jest gównem , a nie nawozem , a murzyn jest murzynem tak samo homoseksualizm u ludzi jest dewiacją i żadne czarowanie tego faktu nie zmieni do momentu aż homoseksualiści w sposób NATURALNY niezaczną się rozmnażać. 5 2 ~Maria (11 lat temu) 21 lutego 2011 o 04:19 Też mnie to uczucie już dwa mężatką i nigdy w życiu o TYM nie szczęście u mnie to jest z wzajemnością i nikt się nie domyśla. 9 8 ~elcia-28 (10 lat temu) 25 października 2011 o 00:43 ja tak mam cały czas staram sie jakos walczyc ale niemoge zawsze wychodzi z tego prawda tak ze nie załuje ja mowie w prost oczywiscie gdy poznam juz jo muwie co czuje ale one sa na tyle lojalne ze nieprzekazuja to innym osoba i za to im dziekuje .ja mialam trzy zauroczenia z pracy ale jakos dalam rade a z ostatnia moja miłościa nie dałam rade przeniosłam sie na inną zmianę...tak szczeze to jest bardzo wielki ból ale trzeba zyć dalej ...ale jest jedno to co kochamy zostaje w sercu tego sie nieda ani cofnać ani wyciać jestesmy wciągłym bulu o kyorym nikt niema pojecia jak rzyc w innym muzgu czy tez w ciele to są ciemnieki sory za wyrażenie ale tak niestety jest 2 5 ~anonimka (10 lat temu) 3 lutego 2012 o 22:28 Wyleczy ciel. To choroba. 4 5 (13 lat temu) 2 lutego 2009 o 10:43 Spokojnie z tym homoseksualizmem.... jak do tej pory nie mam doświadczeń z dziewczynami więc jest szansa, że jestem normalna. W weekend poznałam kogoś i nie jest to dziewczyna;)) mam nadzieję że uda mi się zapomonieć o moim "fatalnym zauroczeniu". 10 3 ~tokio (13 lat temu) 2 lutego 2009 o 11:16 hihi, nikt cię nie osądza :) 0 2 (13 lat temu) 2 lutego 2009 o 20:38 homoseksualiści są też normalni. To jest wyrażenie medyczne a nie obraźliwe. [b]Lista 2009 - 4 11 (13 lat temu) 4 lutego 2009 o 11:34 kobiety sa bardziej emocjonalne i potrafia czesto ocenic np czy kobieta jest ładna i czy ma to cos. wydaje mi sie ze zakochanie to za duze słowo tym bardziej ze to kolezanka z pracy. Mysle ze tylko podba Ci sie i jestes nia zauroczona i to wszystko. Nie przejmuj sie i poprostu nic z tym nie rób.:)) 3 1 (13 lat temu) 6 lutego 2009 o 16:18 Pauli dzięki za słowa otuchy. Jeśli to zauroczenie tudziez fascynacja to jeszcze nie tak źle bo to chyba nic złego jeżeli docenia się czyjąś osobowość i urodę nie wiem tylko jak wytłumaczyć te.......sny. Chciałabym, żeby mi to jakoś przeszło szczególnie po moich ostatnich nieudanych randkach. 1 0 (13 lat temu) 6 lutego 2009 o 22:57 nie masz sie co denerwowac:) to jest moim zdaniem całkowicie normalne . jeszcze tym bardziej jesli miałas nieudane randki to Twoje myslenie o płci przeciwnej jest troche negatywnie ukierunkowane. głowa do góry:) 3 1 (13 lat temu) 11 lutego 2009 o 11:17 wydaje mi sie, ze nalezy sie zastanowic czy nieudane randki moga (ewolucyjnie) nagle zmienic orientacje sadze, ze nie to raczej proces dlugotrwaly chyba, ze twoje zainteresowania wlasna plcia byly od dawna, ale silnie je tlumilas tak czy owak, niezaleznie jaka plec cie interesuje spotykaj sie z ludzmi i wybierz taka osobe, ktora bedzie cie interesowala najbardziej jest w czym wybierac :) pozdrawiam jurek 6 1 (13 lat temu) 13 lutego 2009 o 16:47 "jest w czym wybierac :) pozdrawiam jurek" Czy ja wiem...? 1 0 ~blondynek (13 lat temu) 13 lutego 2009 o 17:15 pytanie raczej mam czy to jest milosc czy to raczej dzika zadza ??? 1 0 (13 lat temu) 14 lutego 2009 o 10:42 oj tam, pewna jest, jest odrobine checi i troszke wytrwalosci tylko pozdrawiam jurek 0 0 ~dobrzejest (13 lat temu) 13 lutego 2009 o 18:03 koniecznie wyślij jej walentynkę jutro! polecam tą stronę: świetna zabawa ;) 0 1 ~Fiołek (13 lat temu) 23 maja 2009 o 20:18 Ja jestem w identycznej sytuacji i nie wiem jak z niej wybrnąć 2 1 ~432423423 (12 lat temu) 25 lipca 2010 o 08:13 nie zmuszac sie do faceta bo to i tak sie nie utrzyma! to popierwsze! robienie z siebie osoby hetero to unieszczęśliwianie sie na czasamiu siebie skłonnosci homo i co nie walcze z nimi 1 0 ~Ela (13 lat temu) 12 lipca 2009 o 22:08 widując osobę codziennie nie jest człowiek w stanie o niej zapomnieć a tym bardziej o osobie ,którą czas leczy rany ale nie do podobny problem ,tylko że jestem mężatka i mam dzieci 0 0 ~Karolina (13 lat temu) 30 lipca 2009 o 22:40 to masz problem:( i to duży, wiem, bo ja tez jestem w takiej sytuacji. to już trwa może 2 lata i ciężko się współpracuje, zwłaszcza, że mamy za sobą dwie imprezki (takie z przytulaniem i całowaniem - po pijaku oczywiście). tyle, że ona potraktowała to jak żart a ja myślę o tym nocami. nie jesteśmy już takie młode, mamy już swoje rodziny. ja sobie po prostu z tym nie radzę:( 1 1 (13 lat temu) 5 sierpnia 2009 o 14:03 Jak do tej pory przewertowałam tony książek i materiałów w internecie na temat płci i orientacji i wychodzi na to, że prawie każda kobieta ma takie skłonności ale nie każdej trafia się okazja żeby się o tym przekonać. Jak na razie strach przed tym,że mogę kogoś obrazić takim"zainteresowaniem" jest silniejszy od potrzeby znalezienia bratniej duszy. Poza tym wkurza mnie ten cały szum wokół osób homoseksualnych. Każdy ma prawo do swoich poglądów i jak ktoś uważa że homoseksualizm to nie jest dopust Boży to ma do tego prawo. 1 0 ~kobranocka (12 lat temu) 8 sierpnia 2009 o 18:33 Zaryzykowałabym twierdzenie, że najczęstszą orientacją będzie raczej orientacja heteroseksulana. Jednak u niektórych kobiet zaobserwowano zjawisko "płynności seksualnej" Ciekawe uwagi są pod koniec artykułu: W szczególności: "Przekonaliśmy się, że pożądanie seksualne wśród kobiet jest w mniejszym stopniu skierowane w kierunku konkretnej płci w porównaniu do mężczyzn, i wraz z czasem ulega większym zmianom" oraz (bardzo rewolucyjne :)) "Założenie, że libido może być zmienne w stosunku do płci, może być odbierane jako groźne i wprowadzać zamieszanie wśród tych, którzy mają konwencjonalne przekonania na temat orientacji seksualnej" i wreszcie (coś o czym przekonałam się na własnej skórze): "Wiele z kobiet mówi, że przyciągają je konkretne osoby, a nie ich płeć. Porusza je ich łagodność, inteligencja, poczucie humoru, które mogą występować zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn." Tak więc zakochać się w koleżance to nie grzech :) 4 1 ~Entropia (12 lat temu) 8 sierpnia 2009 o 23:02 Lobby homoseksualne od kilkudziesięciu lat bardzo dobrze sobie radzi. Zaczęto od wykreślenia homoseksualizmu z listy zaburzeń psychicznych. Potem odpowiednie badania wykazały, że homoseksualiści stanowią 2% społeczeństwa. W przeciągu kilkunastu lat liczba ta została zmieniona na 20%. Obecnie coraz częściej zaczyna się mówić, że płeć ciała nie ma znaczenia i w ten subtelny sposób daje do zrozumienia, że wszyscy jesteśmy homoseksualistami. Niedługo bycie osobą heteroseksualną będzie postrzegane za coś wstydliwego. Wystarczy powiedzieć, że tak mówi autorytet i badania, a ludzie uwierzą we wszystko. Zwłaszcza intelektualiści są zabawni. Śmieją się z tego jak dawniej ludzie wierzyli klerowi, a sami wierzą w jeszcze gorsze bajki. 4 7 ~kobranocka (12 lat temu) 9 sierpnia 2009 o 10:38 Ojej, nie jestem żadnym "homoseksualnym lobby". Nie śmieję się z osób wierzących, ale też i nie oceniam nikogo ze względu na jego orientację homoseksualną. To, że ktoś jest heteroseksualny, homoseksualny czy biseksualny nie stanowi ani powodu do dumy ani do zażenowania, IMHO :). Wygląda na to, że większość ludzi jest heteroseksualna. Gdyby tak nie było to homo sapiens sapiens (czy jak mu tam) już dawno by wyginął :) Płynność seksualna jest chyba jakąś formą biseksualizmu. Pewnie rzadko spotykaną i raczej frustrującą dla osoby, która mając od zawsze "poprawne politycznie" preferencje seksualne nieoczekiwanie zadurza się w osobie o tej samej płci :) hm... Entropio obiecuje, że nie zakocham się w Tobie :) Od pewnego czasu myślę bowiem nieustannie o pewnej inteligentnej, łagodnej i wesołej koleżance z pracy. Niestety moje płomienne uczucie jest nieodwzajemnione. Koleżanka jest na 100% heteroseksualna a o płynności seksualnej jeszcze się nie dowiedziała... 5 0 ~Łupkoząb (12 lat temu) 11 sierpnia 2009 o 07:13 W poprzedniej wypowiedzi nie zostałaś nazwana lobby, a jedynie zwrócono Twoją uwagę, że nie warto wierzyć we wszystko co się przeczyta. Zwłaszcza jeśli to sąd we własnej sprawie (czyli w tym przypadku zwyczajna propaganda). Zawsze warto spojrzeć na miejsce w którym ów informacja się znajduje i zadać sobie proste pytanie - czy autor chce coś zyskać dzięki temu co pisze - temu konkretnemu stanowisku? To prosta metoda aby odróżnić rzetelną informację od zwykłej reklamy (w tym przypadku ideologii zamiast produktu). A Entropia ma zapewne większe szanse u twej koleżanki niż u Ciebie:P 0 1 ~kobranocka (12 lat temu) 11 sierpnia 2009 o 19:56 Hej Łupkozębie :) Z homoseksualnym lobby masz zupełną rację - faktycznie nie zostałam tak nazwana. Jestem trochę gapiowata i jakoś nie zrozumiałam intencji Entropii :) A jeśli chodzi o miejsce skąd pochodzą cytowane przeze mnie informacje, to tak się tym bardzo nie sugeruj... Można je znaleźć również na innych serwisach. Poniżej, specjalnie dla Ciebie :) z całkiem odmiennego serwisu :) znalazłam następujące treści: "Lisa Michelle Diamond, profesor University of Utah i autorka książki Sexual Fluidity: Understanding Women’s Love and Desire uważa, że kobiety są bardziej ELASTYCZNE w kwestiach doboru partnerów życiowych niż mężczyźni. Mimo że rodzą się z określoną orientacją seksualną, która pozostaje niezmienna, MOGĄ zakochać się i rozwinąć pożądanie do danej osoby pomimo wrodzonego wzoru zachowań seksualnych. Dlatego kobieta, która przez całe swoje życie wchodziła w relacje z mężczyznami, NIESPODZIEWANIE zakochuje się do szaleństwa w kobiecie. " (moje podkreślenia) Jeśli nadal interesuje Cię ten temat, to poszukaj sobie oryginalnych artykułów Lisy Diamond. hm... szkoda, że Entropia ma większe szanse u mojej koleżanki niż ja... tak bardzo się przecież staram :) 0 1 ~Niezmiennoseksualny (12 lat temu) 12 sierpnia 2009 o 09:01 Nie ważne jak się starasz, ważne że nie jesteś mężczyzną;) "Mimo że rodzą się z określoną orientacją seksualną, która pozostaje niezmienna, MOGĄ zakochać się i rozwinąć pożądanie do danej osoby pomimo wrodzonego wzoru zachowań seksualnych." Aż nie wiadomo od czego zacząć:P Osoba która to napisała założyła, że orientacja seksualna jest kwestią genów, a nie uwarunkowań społecznych i osobistych doświadczeń - potem tak miesza przez cały tekst, że aż ciężko określić ile razy temu zaprzecza, aby poprzeć inne twierdzenia. Idąc dalej, trzeba by sobie odpowiedzieć na dwa pytania. Z jaką orientacją seksualną się rodzą i jaka płeć kryje się za tym jakże naukowym sformułowaniem "dana osoba". Jeśli rodzisz się heteroseksualna, a "dana osoba" oznacza kobietę, to wynika z tego, że rodzisz się hetero, możesz być homo, nie przestając być hetero. Bzdura. Jeśli orientacja nie może uleć zmianie, według założenia zawartego w tym zdaniu, to nie może (i nie jest) ona heteroseksualna (bo pożądasz lub kochasz się z kobietą). Jeśli rodzisz się biseksualna to całe zdanie, zwłaszcza z owym "może" i "pomimo" jest bzdurą, bo oczywistym jest, że jeśli jesteś Bi, to pociągają cię obie płcie. Ogólnie cały artykuł napisany jest na przypuszczeniach i błędach logicznych. Autor raz za razem sam sobie zaprzecza. Nie dziwi mnie, że autor nie miał odwagi podpisać się pod tym z imienia i nazwiska. Do całego artykułu dorzucono jeszcze sondę: "Czy sądzisz, że kobiety są zmiennoseksualne?" I możliwe odpowiedzi: "Kobieta zmienną bywa" Na pewno są zmiennocieplne Haha. One są zimnokrwiste "Chłopa im trzeba!" Są zmiennokomorowe I to chyba oddaje w całości poziom jaki ten portal pragnie prezentować;) 0 0 ~kobranocka (12 lat temu) 12 sierpnia 2009 o 20:22 hej Niezmiennoseksualny łubkozębie:) Artykuły pisane przez dziennikarzy mogą być nielogiczne :), Szczególnie jeśli dziennikarze piszą o tematyce powiedzmy "biologicznej" nie znają się ani na biologii czy antropologii, ani na metodologii prowadzenia badań naukowych. Jeśli naprawdę interesuję cię ten temat odsyłam ponownie do Lisy Diamond...Ona powinna być bardziej spójna... Napiszę coś od siebie za kilka dni (teraz nie bardzo mam czas), choć również nie gwarantuje, że będzie logiczne:) Wiem jednak Łubkozębie, że wszystkie sprzeczności natychmiast wyłowisz i zrecenzujesz odpowiednio moje dywagacje :) hm... zwykle zakochiwałam się w panach. Zresztą żyję sobie z jednym bardzo fajnym Panem :) Koleżanka jest natomiast niespodziewanym wyjątkiem, który mnie samą bardzo dziwi... 1 1 ~Moros Szczęśliwy (12 lat temu) 12 sierpnia 2009 o 22:21 Zacytowany przez Ciebie fragment zaczyna się od słów: "Lisa Michelle Diamond, (...) uważa, że..." Zatem, albo ona jest nie do końca spójna, albo dziennikarz poparł jej autorytetem swoje prywatne poglądy. Temat nie fascynuje mnie do tego stopnia abym pisał do USA z pytaniem "co autor miał na myśli?";) Czytając ten tekst ma się wrażenie, że pisała go kobieta szukająca naukowego wytłumaczenia swojej fascynacji - jednak takiego, które by odrzucało możliwość bycia biseksualistą. Jeśli napiszesz coś osobistego to mogę Ci wskazać jakieś sprzeczności, ale nie odważę się na recenzję:) Pozdrawiam 1 0 ~kobranocka (12 lat temu) 6 listopada 2009 o 18:03 Hej Szczęśliwy Morosie, Nie miałam za bardzo czasu by się odezwać.... Nie wiem czy badania Lisy Michelle Diamond były metodologicznie poprawne, jednak bardzo mnie zaciekawiły :) Nie myślałam tu o usprawiedliwianiu mojego biseksualizmu. Miałam raczej nadzieję, że moja heteroseksualna koleżanka mogłaby się we mnie zakochać :) Ona wygląda na 100% heteroseksualną kobietę, a jednak, kilka razy wydawało mi się, że nie jestem jej obojętna :). Oczywiście to odczucie może być mylne i wynikać wyłącznie z moich pragnień i fantazji na Jej temat... Nie jestem na tyle biseksualna, żeby kochać się masowo w kobietach, jednak dla niektórych naprawdę, można stracić głowę ... I nie mówię tu wcale o walorach fizycznych :) Nie zaglądam kobietom w dekolty i raczej nie robi na mnie wrażenia ich uroda - niech faceci się ślinią... :) hm... ale Ją mogłabym zjeść w całości, nie umytą, na surowo i bez przypraw... Ona jest unikatowa, nieprzeciętnie inteligentna, ma niezwykłą zdolność do logicznego i bardzo precyzyjnego myślenia. Ma też przykuwającą uwagą osobowość: jest skromna, nigdy nie udaje nikogo kim nie jest, nie stara się zrobić wrażenia za wszelką cenę, jest dumna, honorowa, rozsądna, taktowna, nigdy się nie narzuca... Bardzo sprawna, samodzielna, silna, przewidująca, konkretna... A dla urozmaicenia: introwertyczna, wrażliwa, szalona, z dużym poczuciem humoru, delikatna, prześliczna, bardzo kobieca, NIESAMOWITA i CUDOWNA!!! Ma też trochę wad, bo jak to mówią, nadmiar zalet to też wada. Hm...powiedziałabym przewrotnie, że każda kobieta chciała by mieć tak zaradnego, a jednocześnie wrażliwego partnera... Nic dziwnego, że się zauroczyłam :). Niestety mam rodzinę... trudno byłoby tak wszystko rzucić, bo się zakochałam... Tym bardziej, że ona na 99,999999 % ma mnie w nosie, czemu się zresztą nie dziwię :) Informacje o płynności wydają mi się odkrywcze i bardzo ciekawe. Nawet, jeśli jeszcze nie są dobrze udokumentowane to warte przeczytania.... nie ma co tak szufladkować ludzi. Miłość nie wybiera :) Wszystkim nieszczęśliwie zakochanym (mam nadzieję Morosie, że do nich nie należysz) życzę wszystkiego dobrego i polecam na pocieszenie boską Ingrid Michaelson Nie miałam dziś siły na "naukowe" dywagacje. Miłość ogłupia i rozleniwia :) 0 0 ~agnieszka (12 lat temu) 11 listopada 2009 o 23:22 ja też zakochałam się w koleżance z pracy,starszej ode mnie, żonatej, dla mnie ideałem kobiety, marzę sobie jedynie i żyję marzeniami 1 0 (12 lat temu) 12 listopada 2009 o 10:37 Powtarzając za Wielkim Mistrzem, który parafrazował słowa innego Wielkiego Mistrza czytajcie co następuje: " Jak Was czytam to boję się wytrzeźwieć" ekmmm chociaż styl pisania Kobranocki się podoba mi. Ciekawią mnie ludzie, którzy w sytuacjach podbramkowych potrafią strzelić do własnej bramki. Kolego :) tu nie o wiedzę chodzi ino o grę słów. Więc graj. "Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 (12 lat temu) 12 listopada 2009 o 10:38 I dla Kobranocki bo mi się przypomniało, że zapomniało. Trochę świetnej improwizacji. "Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~agi (12 lat temu) 12 listopada 2009 o 11:43 ja tez. trwa to od marca. stracilam glowe. mam 30 lat, chlopaka od 7miu, strasznie go kocham, a tu nagle pojawia sie ona, 23 lata, otwarcie les, wyzwolona, flirtuje ze mna no i tak jakos niezrecznie wychodzi, ze sie zakochalysmy, szaleje na jej punkcie, ale nie umialam zerwac z chlopakiem, a ona nie chciala nikogo skrzywdzic i ..... zerwala ze mna pod koniec lipca. wiem ze nadal mnie kocha, obie bardzo cierpimy, widujemy sie codziennie i ja tylko tym zyje, ze ja zobacze w pracy. poza praca nic nie ma sensu ani smaku. mam samobojcze mysli... probuje wychodzic, cieszyc sie zyciem, ale nie ma chwili bym o niej nie myslala, wiem, ze szukam jej w kazdej nowopoznanej osobie, tesknie za nia, trace sily.. 0 1 ~kobranocka (12 lat temu) 16 listopada 2009 o 15:52 Oj nie chciałam, żeby ten wątek tak smutno wyglądał ... Ja na szczęście mam fazy. W przerwach między tragicznym i pogiętym uczuciem trochę wypoczywam. O dziwo, czasem do pionu sprowadza mnie neutralna rozmowa z moją Koleżanką :) Mam wtedy niejasne wrażenie, że gdyby się dowiedziała co do niej czuję, to niekoniecznie byłaby zadowolona. Ona lubi konkrety i klarowne sytuacje, a tu trudno zaproponować jakieś sensowne rozwiązanie :). Dlatego raczej się jej nie przyznam do moich niepoprawnych uczuć ... no chyba, że po pijaku i z zamkniętymi oczami... Agi przejrzyj sobie posty na portalu kobiety kobietom, oczywiście, jeśli masz ochotę i jeśli tam jeszcze nie byłaś. Tam jest forum, na którym udzielają się kobiety homoseksualne i biseksualne. Można sobie poczytać o problemach kobiet wiążących się z kobietami. Być może znajdziesz coś przydatnego dla siebie ... Agnieszko, po przeczytaniu Twojego posta o uczuciu do mężatki, zamarłam... Pomyślałam, że oto moja, tęskniąca za mną, Koleżanka z pracy, przebrnęła przez może internetowych informacji, żeby spotkać się ze mną tak niespodziewanie w tym rozpaczliwym wątku... :) Tak raczej nie jest... Ona nie nazywa się Agnieszka, a ja nie jestem ideałem kobiety :) Ale napisz mi proszę, żebym tak się nie męczyła, czy Twoje imię to naprawdę Agnieszka, czy też może zaczyna się na kolejną literkę alfabetu ??? Droga C, improwizacja odlotowa i dziwacznie dopasowana chwilowo do mojego pogiętego umysłu... przynajmniej, jeśli chodzi o linię melodyczną. Ja teraz słucham coś bardziej uspokajającego, i mniej wyrafinowanego. Polecam, szczególnie wieczorem, razem z koniakiem lub herbatką melisy wraz z dziurawcem: :) 0 0 ~kobranocka zawstydzona (12 lat temu) 16 listopada 2009 o 16:00 oj, popełniłam okropny błąd ortograficzny i napisałam "morze" jako "może". Jejku jaki wstyd... Nie wiem jak to zmodyfikować, a tam pewnie więcej błędów się czai... 0 0 (12 lat temu) 16 listopada 2009 o 19:16 :) kolejny błąd to: "Droga C" właściwie nie droga a zakręt w kształcie C. Zajrzyj na hyde park, jak chcesz. "Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kobranocka (12 lat temu) 19 listopada 2009 o 10:46 Nietani Ce-lsjuszu, przebiegłam się po hyde parku i się nieco shockowałam. Tyś poetą jest, jak Juliusz, a ja tylko łachmy(t)ką. Nie pij tyle, a jedz więcej słodyczy, to będziesz miał lepszy humor. Na koniec pytanko: :) 0 0 (12 lat temu) 19 listopada 2009 o 11:09 Jestem poetą w myśl zasady kto się wywyższa będzie poniżony i na odwyrtkę. Otóż Twoje pytanie trudnym dla mnie jest, a odpowiedź na nie zbyt intymna okazała się. Miłość to podobno nic więcej jak tabliczka czekolady, endorfinki szaleją wtedy radośnie. (taka mała prowokacja) A może brakuje mi magnezu? - przemyślę to. Jak przestanę pić to się odwodnię. I nie wiem jak to zrobiłaś, ale to MÓJ najulubieńszy kawałek Adams'a pierwszy raz usłyszałem go w Flensburgu w latach 90."Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 (12 lat temu) 19 listopada 2009 o 11:34 I pan Simply Red z pewnością wie o czy śpiewa. Wszak to koneser win mający swą winnicę. Dla Cię. "Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kobranocka (12 lat temu) 19 listopada 2009 o 14:57 Czekoladowy Ce-lsjuszu, ja wiem, że miłość to tylko tabliczka czekolady. Jednak ja, nigdy jeszcze żadnej tabliczce nie odmówiłam, niestety... Miłość to faktycznie chemia, ale obawiam się, że nie taka zwykła, tylko z domieszką magii - czyli alchemia. Ta niewielka domieszka właśnie sprawia, że tak trudno ją zanalizować :) Miałam kiedyś analizę chemiczną, ale kiedy to było... Pomyśl raz jeszcze nad odpowiedzią na moje pytanie z poprzedniego posta. Porządny poeta powinien być choć raz prawdziwie zakochany :) Może nie pamiętasz, albo nie chcesz się przyznać. W każdym razie kręcisz kolego... Pomogę Ci trochę i podpowiem, że prawdziwa miłość powinna być między innymi: a. słodka, nawet bardziej niż czekolada :) b. troskliwa i cieplutka jak sweter :) c. namiętna i gorąca jak ... (wybierz sobie co chcesz) hm... na pewno jest/był ktoś komu pożyczyłbyś swój sweter... Heaven całkiem fajne, można powiedzieć, że simply sweet... Odwodnienie i niedobory magnezu to faktycznie poważna sprawa... Jeśli kuracja magnezem nie pomoże, zastosuj kurację 3 razy s: sex, sport i samodyscyplina :) 0 0 (12 lat temu) 19 listopada 2009 o 18:03 re: :) A niech mnie dunder świśnie, Ty musisz mieć kawałek naprawdę żywego serca Kobranocko. I ucho audiofil’ne zapewne posiadasz w stylu hi-end. Tak mi się przynajmniej wydaje i nie słodzę teraz za bardzo. Jako doświadczony czarownik na magii się znam i w brzuchu dziury wywiercić nie sposób mi – bez tego przyznam się do czego chcesz. Ale spowiadać się nie będę. Więc... Ta wielka pierwsza miała oczy brązowe jak egzotyczny mahoń z Afryki za okularami się kryjące, ale jak pisał Sted „ze mną można tylko iść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko”. Ta druga miała zielono – niebieskie okna duszy, a iloraz miała poza jakąkolwiek skalą, znaczy pod sam nieboskłon strzelający, uleczyć mnie chciała, ale jak pisał ST. Edward „ ja duszę na ramieniu wiecznie mam, cały zbudowany jestem z ran, lecz gdy się śmieję w krąg się śmieje świat „ Nie rozumiała tych prostych słów. Ale języków obcych to z pięć znała i profesji miała z pięć. Co do swetrów to na bieżąco okupuje je mój norweski-leśny. Gada coś przez sen właśnie, że bez walki ich nie odda, potencjalnemu wrogowi. Bo duże, ciepłe i wełniane. Dziś jestem w objęciach D. Landy, wagą znaczenia tej twórczości zaszczepił mnie „Wielki Mistrz” z hyde parku. Do tego stopnia, że poduczam się języka naszych południowych braci. rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~majag677777 (12 lat temu) 19 listopada 2009 o 19:37 dujuwontmi ?iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii 0 0 ~kobranocka (12 lat temu) 20 listopada 2009 o 09:18 Oj, jesteś dla mnie zbyt łaskawy... Ale jako Poeta się nieco zrehabilitowałeś :). Ta pierwsza o oczach brązowych - już ją lubię, a ta druga o oczach zielono-niebieskich - podziwiam ją skrycie... Tylko zrób coś z tym kotem ! Niby norweski, niby leśny, a w swetrze chadza... D. Landy, hm... nie wiem, na razie, co powiedzieć... dlatego się chwilowo wstrzymam od głosu... My tu trochę za bardzo offtopikujemy sobie, dlatego w razie potrzeby będę Cię ścigać na hyde parku, ale po małej przerwie :) Tymczasem pozdrawiam Cię bardzo ciepło, aha... pij mniej Marynarzu, bo może Cię spotkać to co przytrafiło się temu nieszczęśnikowi: Na koniec, żeby choć trochę nawiązać do głównego tematu tego wątku, chciałabym bardzo pozdrowić moją Koleżankę z pracy, która na szczęście nie czyta moich wynurzeń, za co jestem jej bardzo wdzięczna :) 0 0 (12 lat temu) 20 listopada 2009 o 09:45 I wiesz ja tego też nie rozumiem. Jak bestyja na zimny i wietrzny dwór wychodzi sweter zostawia, ale jak tylko wróci w ciepłe domowe pielesze i zeżre to zaraz pazurkami wbija się w porzucone części wełnianej garderoby. Chyba na odwyrtkę do normalności ma. Ale to mi nie przeszkadza kompletnie. Mam podobnie. No dobrze, koniec z offtopami. Za pozdrowienia dziękuję odwdzięczając się kilkoma kwantami pozytywnej energii wysyłanych priorytetem w Kobranockową stronę."Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~~~c~~ (12 lat temu) 20 listopada 2009 o 19:33 Zapomniałem o czymś :) 0 0 ~kobranocka (12 lat temu) 20 listopada 2009 o 21:07 Czekoladowy Czarodzieju, Miałam nie offtopować, ale co tam - późno jest i nikt raczej tego nie zauważy... Twoje propozycje muzyczne przyjmuję bez zastrzeżeń :) Lubię pana J stawia mnie na moje niedługie nogi (bo ja niewysoka jestem). W rewanżu, ale utrzymany jakoś w klimacie wątku, inny Pan J. ale też i M. Stare, ale jare. A właśnie sobie zajarałam, co incydentalnie czynię, i z chęcią bym sobie coś procentowego walnęła, ale nic w domu nie ma... Aha... czy ja coś wcześniej pisałam, żebyś nie pił ?! Odwołuję, jak nie będziesz pił to Ci się gust muzyczny popsuje... Oczywiście z kuracji trzy razy "s", to wystarczy to pierwsze "s", reszta nie działa, poważnie... 0 0 ~c (12 lat temu) 20 listopada 2009 o 21:44 :)) Bo widzisz wszystko na "p" jest godne uwagi picie, palenie i ... w drodze jestem, nawet podpiąć się nie mam jak ze słuchawkami, acz Jim'a znam dość dobrze nie tylko od strony muzyczne,j ale i od poezji Jego pisanej. " Love her madly" oczywiście świetnie znam, na dwóch płytkach to mam w domku. Coś mi się nieśmiało przypomina, że ów numer "leciał" razem z napisami końcowymi filmu "Adwokat Diabła" no chyba, że się mylę. Ale chyba nie. Piję właśnie czeskiego budweisera nic na to nie poradzę. Zacne piwko. 0 0 (12 lat temu) 20 listopada 2009 o 22:34 W domu jestem. Będę kończył udzielać się na łonie towarzyskim, bo towarzyski jestem poniżej statystycznej średniej wypadkowej. Na hyde parku będę, o ile zdołam. Na koniec ostatni utwór. Już go linkowałem na hyde parku. Ale w towarzyskich nie :) Otóż nie odchodź zostań, proszę Cię. Świat to sen śniony nieprzytomnie, grubymi nićmi szyta elipsoidalna iluzja. Nie wiem jak mam to Tobie napisać. Najłatwiej najprościej otóż po prostu w trybie powietrzno-desantowym ewakuuję się z działu towarzyskiego. Do zobaczenia w odbiciu monitora. Może. rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kobranocka (12 lat temu) 21 listopada 2009 o 11:16 Czarny Czarnoksiężniku, Przepraszam, że opuściłam Cię w taką noc bez gwiazd, ale pływaliśmy wczoraj po innych morzach. Doll face - o matko, dobrze, że ja tego wczoraj wieczorem nie słuchałam, ani nie oglądałam, rozpadłabym się na kawałki. To jak wbijanie gwoździa w mózg... Zwiększam dawki dziurawca. Bardzo duże dawki dziurawca to jak małe imipraminy, jestem więc chyba na prochach :) Ruszyła produkcja serotoniny i nadal rośnie, dopamina trzyma się w bezpiecznym zakresie. Uciekam od czarnych myśli, na razie pełzam na czworakach, ale dobre i to... Dlatego ja chwilowo nie mogę słuchać takich fajnych rzeczy, jak mi ostatnio podesłałeś :) Ty też się ratuj... Marynarzu...All hands on deck !!! Pogłaszcz sobie, dla spokojności, norweskiego-leśnego i daj mu ten sweter w prezencie.... A co tam, widać, że kot ma charrrrakter ! hm... gdybym mogła mieć teraz mini wakacje, to bardzo, bardzo, baaaaaaaardzo chciałabym takie :) Takich też i Tobie życzę :) Czarnoksiężnicy też przecież muszą wypoczywać od czasu do czasu.... z jakimiś miłymi czarodziejkami ... od zmierzchu aż po brzask :) 0 0 ~kobranocka (12 lat temu) 21 listopada 2009 o 11:30 och, zapomniałabym... oto mały prezent, specjalnie dla Ciebie, Czarujący Czarnoksiężniku :) :) 0 0 (12 lat temu) 21 listopada 2009 o 17:14 Miałem się ewakuować, jednak helikoptery z filmu "Czas apokalipsy" nie przyleciały, by mnie odebrać z światłowodowej dżungli. Droga Kobranocko, bezlitośnie słodko rozpieszczasz mnie swym słowem, zaś na koniec obdarowujesz prezentami. Ty mnie chyba chcesz jeszcze bardziej zepsuć ;) Bo Twój prezent podobał się i ciarki na skórze pozostawił. No racja gwiazd nie było wczoraj, ciemna i głucha noc spełzła na ludzi. Mój skipper na gps'ie się nie zna wcale, kurs wytycza wg gwiezdnych konstelacji, wśród grzebieni i bałwanów fal halsuje. Bidak pogubił się w przysłowiowych egipskich ciemnościach. Musieliśmy się z Tobą minąć gdzieś na wysokości Good Hope (Przylądka D. N.) W tamtych rejonach spotykają się przeciwne prądy oceaniczne i sztorm trwa jakieś 300dni w roku. Coś jak na Bay of Biscay. Więc Nas rozdzieliło. All hands on deck !!! No niewiele tych rąk na pokładzie, którym płynę. Ale to Twe słowo "Ratuj" przypomniało mi scenę z filmu pt. "Żółty szalik", znaczy, że "trzeba się ratować, trzeba ustalić zeznania". Nie wiem, przeczekam jeszcze, może sztormowa nawałnica mnie ominie. Co do herbat to nie pijam. Raczej herbatki pijam, czyli woda na myszach czyli "łycha", czyli Ballantine's. Ale jeśli już miałbym coś preferować to są takie chińskie zielone herbaty o smaku ryżu w Australii pod Perth można je nabyć. Świetny smak. A z dostępnych u Nas to herbatę Hipokrates czasem piję. I tak, na zakończenie myślę, że też jakiegoś szypra mieć musisz co przez sztormy prowadzi Cię. Ktokolwiek/cokolwiek nim jest, to dla Was :) rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kobranocka (12 lat temu) 22 listopada 2009 o 10:22 Czarujący Czarodzieju, Naprawdę milutki kawałek Knoplfera podrzuciłeś - smakuje jak gorzka czekolada z nadzieniem pomarańczowym :). Szypra w domu nie mam :). Mam za to małe akwarium z małymi rybkami, które przeżyły już niejeden sztorm z fitra... Mam również patent żeglarza i wujka marynarza :) Jednak egzamin na żeglarza zdawałam jak była flauta, więc chyba się nie liczy. A wujek jest taki bardzo przyszywany, mieszka w innym mieście niż ja, a obecnie już nie pływa... Napiszę Ci straszną prawdę. Ja nie jestem z Trójmiasta. Ani trochę. Jestem bardziej z południa. I jak na południową kobitkę przystało, mam czarne oczy, czarne włosy, a jak się stresuje to ... rośnie mi mały czarny wąsik (to oczywiście - mały czarny żarcik). Te wszystkie marynarskie aluzje były specjalnie w prezencie dla Ciebie, żeby Ci zrobić przyjemność :). Choć na obronę napiszę, że miasto w którym mieszkam, mimo iż siedzi w głębi lądu, to nazywane jest Wenecją Północy, więc w wodzie się pławi :) Jest to również miasto gitarrrry. Tak więc, dla Ciebie coś w klimatach bardziej gorących i bardzo gitarowych: Oto prawdziwy gitarowy świr, niestety nie z mojego miasta, ale grał w nim również :) a tu w trochę lepszej jakości i pod niedzielę :) Trzymaj się ciepło :) 0 0 (12 lat temu) 22 listopada 2009 o 11:40 Prawda okazała się tak straszna, że nie wiem, czy do wieczora moje werterowskie serce wytrzyma napór ciśnienia krwi :) będę musiał czarować i ofiary składać wielkiemu Elohim'owi. Podejrzewałem, że odżywiasz się muzyką, ale teraz to już jestem tego pewien, wszak fala dźwiękowa to też energia :) Co do lokalizacji miejsca gdzie korzenie w ziemię zapuściłaś to krótkotrwałą, acz gwałtowną burzę w mym umyśle zasiałaś. Amsterdam gryzł się z południowym, śródziemnomorskim słońcem greckich miast. O Italii nie wspominając, mam stamtąd więcej dobrych wspomnień niż pamiętam. Ostatecznie po ciężkich bojach wygrało polskie miasto na literkę 'W':) A co do samej Grecji to podobno (piszę podobno, bo sam tego nie empirycznie nie doświadczyłem) jest tam tak, jak napisał Nikos Kazantzakis w prześwietnej książce "Grek Zorba", że od samego południowego wiatru Sirocco, tamtejszym kobietom piersi nabrzmiewają. Ja gapa tego nie sprawdziłem. Ok, bo w jakąś krainę fantazji zaczynam zmierzać. I czym ja się mam zrewanżować po tych wirtuozach gitary. No dobra. Niedziela jest tradycyjnie dniem odpoczynku, a że Ty odżywiasz się muzyką będzie kalorycznie. I już Cię uspokajam - nie przytyjesz. Mimo, że muzyka kaloryczna, pod jej wpływem nabyty cellulit wyskaczesz. Chociaż nie wiem, ja jak to słucham to se tańczę. całuski - cukiereczki - ciasteczka "Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 (12 lat temu) 22 listopada 2009 o 16:04 I jeszcze na niedzielny popołudniowy deser :))) coś co lubię: dla oka (udany montaż kultowych postaci Freda Astaire i Rity Hayworth poruszają się tak lekko jakby grawitacja ich nie dotyczyła) dla ucha (mój naj naj utwór Mazzy Star) ps. Podobno dzisiaj jest dzień pozdrowień no to pozdrawiam Cię jeszcze raz :) i deser: "Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kobranocka (12 lat temu) 24 grudnia 2009 o 09:53 Ciasteczkowy Czarodzieju, Cukiereczki i ciasteczka zjadłam w ułamku sekundy, całuski też były słodkie... Ty wiesz jak oczarować Panie :) A piosenki... cóż powinieneś zostać muzykiem, serio... W Nowym Roku życzę Ci duuuuuuużo dobrego towarzystwa, papierowych pieniędzy, mocnego alkoholu i długich podróży... ... oraz spotkania takiej czarującej Osoby, której mógłbyś tak powiedzieć: Do zobaczenia za rok :) A pewnej Cudownej Pani życzę bardzo dużo dobrego humoru, a przede wszystkim, żeby w przypływie tego dobrego humoru spełniła choć raz taką moją, malutką prośbę: ... bo, jak mawia chińskie ciasteczko: gdyby nie wyjątki, reguły byłyby nie do zniesienia... 0 0 (12 lat temu) 24 grudnia 2009 o 15:40 Mocny alk i długie/dalekie podróże pod uwagą mam nieustannie. Utrafiłaś mnie tym. (Ty mnie chyba już za dobrze znasz ;) Przy czym alko to środek, a celem jest podróż sama w sobie. Długo pisać nie będę, bo mi się wigilijne pierogi rozgotują, ale podziękować chciałem. Ja to w składaniu życzeń mizerny jestem, więc ino życzę najlepszego Z naciskiem na wesołych. :))) (mało oryginalne, bo ja w tym roku wszystkim tak mówię i piszę) " Zawróciliśmy z dala z oziębłą twarzą, znosząc chłód Jak dzień błagający noc o umiłowanie Słońce tak jasne, nie pozostawia cieni Tylko blizny wyrzeźbione w kamieniu Stawiają czoło ziemi. Księżyc jest wysoko i nad jedynym drzewem wzgórza widzimy jak słońce obniża się w twoich oczach Uciekasz jak rzeka, albo jak morze Uciekasz jak rzeka uciekająca do morza I w świecie mroczne serca W strefie ognia Gdzie poeci kierują się swym sercem Potem krwawią przez nie Jara śpiewał, jego piosenka to broń w rękach z miłości Wiesz, że jego krew wciąż krzyczy z podziemia On ucieka jak rzeka uciekająca do morza On ucieka jak rzeka do morza Nie wierze w pomalowane róże lub w krwawiące serce Podczas gdy pociski niszczą litościwą noc znowu cię zobaczę kiedy gwiazdy spadną z nieba i księżyc zamieni się w czerwień nad jedynym drzewem wzgórza uciekamy jak rzeka ucieka do morza uciekamy jak rzeka do morza I kiedy pada mocno pada wtedy deszcz złamie moje serce Pada, pada w sercu pada, pada w twoim sercu pada, pada do twojego serca pada, pada, pada pada do twojego serca pada pada w twoim sercu pada w twoim sercu do morza... O wspaniały oceanie! O wspaniale morze! Biegnij do oceanu Biegnij do morza" to do zobaczenia :) "Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kobranocka (12 lat temu) 7 marca 2010 o 20:31 hm... zupełnie nie mogę się odkochać, czy jest na to jakieś lekarstwo ? 0 0 ~agata (10 lat temu) 7 sierpnia 2011 o 08:56 Kochana zerwij z chlopakiem i zacznij byc szczesliwa obojetnie co to dla kogo znaczy ja jestem 7 lat w malzenstwie mam coreczke i to mnie uszczesliwia a Ty kobitko do dziela !!!! powodzenia i pamietaj zycie mamy jedno a chlopak d sobie rade :)) pozdrawiam 0 0 ~Crazy (7 lat temu) 21 kwietnia 2015 o 12:30 Kobranocka, zglądasz tu jeszcze? Pięknie piszesz, chętnie wymieniłabym z Tobą kilka myśli na mailu 0 0 ~Czytelnik (4 lata temu) 1 października 2017 o 15:11 Ona jeśli ona! Jest zupełnie nie spojna przyjacielu, to jest cholerna bzdura chęć bycia kimś innym ale anonimowo. Pzdr.... 0 0 ~Czytelnik (4 lata temu) 1 października 2017 o 15:14 Przed chwilą ocenilem i żałuję przepraszam zainteresowanych 0 0 ~Kangurka (11 lat temu) 16 grudnia 2010 o 09:37 To bardzo ciekawe, co napisałaś/łeś Kobranocko. Zgadzam się z tymi stwierdzeniami całkowicie. Właśnie ta łagodność i to COŚ, co nas pociąga. Ja się też zakochałam w znajomej, ale wiem że jestem do tego zdolna i nie chcę tego zwalczać u siebie. 0 0 ~kobranocka (11 lat temu) 20 grudnia 2010 o 14:27 hm... a znajoma jest Ci przychylna Kangurko, że się tak bardzo nachalnie zapytam ? 0 0 ~Kangurka (11 lat temu) 14 stycznia 2011 o 16:29 O rany!! Gdybym wiedziala,że jest mi przychylna, to bym oszalała ze szczęścia i nie siedziała na forum, tylko z NIĄ:) To koleżanka z pracy, jesteśmy na Pani. To odwrotna sytuacja niż u Ciebie. Ona jest kilka lat starsza, ma męża i 2 jestem wolna. ONA jest cudowna, prześliczna i tak pełna wdzięku. Czasami mam wrażenie, że gdyby nastapiła jakaś możliwość spędzenia z Nią choć kilku minut sam na sam, to bym się tak na mnie popatrzy, że... Dzisiaj np. nachylała się nade mną i tłumaczyla mi coś. To było cudowne, zastanawiałam się, czy czuje zapach moich perfum... Obok nas było, oczywiście, kilkoro innych ludzi, żeby nie było za dobrze, che, che. Jak czytałam Twoje posty to też wobrażałam sobie, że to Ona pisze. Ale to nie możliwe, bo ja Ją poznalam w pażdzierniku 2010, a Twoje posty są starsze. Serdecznie Cię pozdrawiam Droga Kobranocko - Przyjazna Duszo. Przepraszamm że dopiero teraz odpisuję, ale nie serfuję tak często po forach. 0 0 ~kobranocka (11 lat temu) 17 stycznia 2011 o 18:05 Hej Kangurko :) ... racja, gdyby Twoja Znajoma była Ci przychylna to byś nie siedziała na forum :). Ale znacie się jednak bardzo, bardzo krótko :) Więc chyba na razie jesteś po prostu zauroczona :) Ta fascynacja może się rozwiać .. Może też przejść w miłe koleżeństwo :). hm... miej jednak na uwadze, że pewnie niewiele wiesz jeszcze o Znajomej. Więc nawet, jeśli Ona się na Ciebie ciepło patrzy, to może Cię po prostu ... lubić :). Jeśli chcesz wiedzieć więcej, rozmawiaj z Nią częściej i stwórz miłą atmosferę... :) Ale może lepiej na nic się na razie nie nastawiaj :) Trzymaj się ciepło :) 0 0 ~Kangurka (11 lat temu) 18 stycznia 2011 o 09:36 Wiem, wiem, wszystko wiem... To tylko moje marzenia... Liryka, liryka, tkliwa dynamika, angelologia i dal... Choć tyle, że mogę na NIĄ patrzeć i słuchać JEJ głosu ,to musi mi wystarczyć...... Siemka 0 0 ~kobranocka (11 lat temu) 19 stycznia 2011 o 10:58 Och, carramba, ale Cię wzięło :) Musisz szybko zażyć jakieś lekarstwo ! Mam już niejakie doświadczenie, więc serwuję ... piękną Panią o zjawiskowym spojrzeniu, w której można się zakochać zastępczo, of course. Specjalnie dla Ciebie wystąpi w piosence anielsko- smutnej, bo sądząc po "tkliwej dynamice" Romantyczną Duszą bywasz :) hm... hm..Katie Melua ma naprawdę cudowny głos :) hejka :) 0 0 ~kobranocka (11 lat temu) 19 stycznia 2011 o 22:12 hm... mam nadzieję, że się nie obraziłaś Kangurko... Czasami wymykają mi się żarciki... Jeśli Twoje zauroczenie jest czymś więcej niż tylko fascynacją i naprawdę Cię gnębi, to przy końcu tego wątku jest mój mail. Możesz skorzystać, jeśli masz ochotę ... 0 0 ~Kangurka (11 lat temu) 21 stycznia 2011 o 09:56 Dzięki Kochana. Nie obraziłam się, skąd!!! Wzięło mnie, wzięło. Myślę o Niej bez przerrrwy. Bardzo Cię lubię, choć Cię właściwie nie znam. Ale czuję pokrewieństwo dusz. A z maila być może skorzystam. Dzięki za piosenkę,jeszcze nie słuchałam, posłucham sobie w domu sama :).Teraz jestem w pracy. Piszesz, że Ona patrzy na mnie być może przychylnie. Nie. Ja widzę w Jej oczach ten sam wyraz, ktory ja mam,gdy patrzę na Nią (ukradkiem oczywiście). Takie poważne zamyślenie. Ty wiesz, o co mi chodzi. Dobra kończę wywody. Żarciki Twoje są wporzo. 0 0 ~kobranocka (11 lat temu) 23 stycznia 2011 o 13:19 Kangurko :) Nie słuchaj zbyt długo tej piosenki. Jest bardzo ładna, ale bardzo smutna :). Zaproszenie do rozmowy jest nadal aktualne..., jeśli będziesz odczuwać taką potrzebę :) 0 0 ~Kangurka (11 lat temu) 24 stycznia 2011 o 07:44 Droga Kobranocko, szczerze mówiąc, to nie jest piosenka w moim stylu. Ja jestem raczej w nastroju wesołym. Poszukam tego meila Twojego. Życzę Ci miłego tygodnia. 0 0 ~Kangurka zimową porą (11 lat temu) 24 stycznia 2011 o 09:40 Kobranocko :)) Napisałam do Ciebie na małpią pocztę :) Mam nadzieję, że doszło... 0 0 (12 lat temu) 10 marca 2010 o 19:47 hm.. jeśli jestes pewna że to miłość ?a nie porządanie? to prawda jest taka, że nic na to nie poradzisz. Jeśli to miłośc to nie można tego traktować jako homoseksualizm , inność czy fanaberie. Każdy z nas na swój instynkt i nie ważne czy to będzie mężczyzna czy kobieta, to uczucia do drugiej osoby nie nalezy dzielic na to czy są homo czy heteroseksualne. Widząc ta koleżanke nie patrzysz chyba na nia jako na kobietę tylko na człowieka i w danej chwili nie zastanawiasz się czy to kobieta czy mężczyzna tylko człowiek na widok której mocniej bije ci serce czy tak? 0 0 ~kobranocka zawstydzona (12 lat temu) 21 marca 2010 o 11:33 hm... trudno mi powiedzieć na ile to miłość, a na ile pożądanie. Ale to dziwnie silne uczucie, bardzo silne pragnienie bycia z Nią. Obawiam się, jednak, że niestety nie do ugaszenia... Faktycznie, nie ma różnicy między uczuciem homo czy heteroseksualnym. Jednak w mojej sytuacji pójście za głosem serca byłoby trudne... Bardzo romantyczne, ale też z wielu, naprawdę bardzo wielu powodów, mało realne :) W dodatku moja wrodzona intuicja w tym przypadku nie działa i nie wiem właściwie, co też moja Koleżanka sobie o mnie myśli. Czasem mam wrażenie, że wie wszystko, a nawet, że się we mnie podkochuje. Jednak zwykle wydaje mi się, że zupełnie niczego się nie domyśla lub, że ma mnie w nosie. Z mojej strony wygląda to tak jak w piosence Kasi Melua, czyli upiornie dramatycznie, no wstyd po prostu :) A Ty Biesa, zakochałaś się kiedyś w koleżance ? :) 0 0 ~kobranocka w składzie porcelany (12 lat temu) 10 maja 2010 o 09:52 No i klops. Mleko się rozlało... Wszystkim nierozważnie zakochanym polecam 100 razy się upewnić co do intencji osoby, w której się kochają, zanim wyznają Jej swoje dramatyczne i płomienne uczucia. Ja się pomyliłam. Wszystkie objawy zwykłej sympatii wzięłam za wyrazy skrywanej namiętności. W efekcie mogę stracić Jej sympatię, bo może już nie mieć zbytniej ochoty na kontakty ze mną... Cóż, jak mawia chińskie ciasteczko: "Nie jest winą słońca, że nietoperz ślepnie z rana" oraz jak podpowiada anonimowa duszyczka: "podczas rozmowy najważniejsze jest to co się przemilcza..." 0 0 (12 lat temu) 11 maja 2010 o 15:41 przynajmniej probowalas ciasteczko zjesc pozdrawiam jurek 0 0 ~kobranocka pełna nadziei (12 lat temu) 12 maja 2010 o 12:21 Dzięki za wsparcie... Jednak ja już na tyle wiekowa jestem, że powinnam się zachowywać mniej impulsywnie i przewidywać konsekwencje swoich zachowań :) Może to się jakoś uspokoi :) W każdym razie będę teraz grzeczna jak mysz pod miotłą. Już poszalałam :) Wszystkim świrom i wariatom życzę w każdym razie wszystkiego najlepszego... 0 0 (12 lat temu) 14 maja 2010 o 11:44 tenze wiek byc moze bedzie wlasnie akceleratorem :) pozdrawiam jurek 0 0 ~kobranocka na smutno (12 lat temu) 14 maja 2010 o 22:12 Masz rację Jurku :) Ale w tym wieku chciałoby się już zmian na lepsze :) A obecnie wszystko się pogorszyło... To oczywiście chwilowe odczucia, z ostateczną opinią poczekam. Tym niemniej z dwóch cnót jakimi są odwaga i mądrość, wybieram mądrość... Między nami nie było miłości... Z mojej strony to była i jest wielka namiętność i fascynacja, a to tylko część miłości. Najmocniej przeżywana, ale tylko cząstka :) Tak więc, jeszcze nie czas na tego typu zmiany :) pa :) 0 0 (12 lat temu) 23 maja 2010 o 18:07 witaj kobranocka:) odpowiadając na Twoje pytanie.. Tak zakochałam się w kobiecie i to bez pamieci... mimo że nie jesteśmy juz razem kocham ja każdego dnia mocniej. Uwież mi jeśli to przwdziwa miłośc to nigdy nie przemija, nawet gdy nie ma bliskośći. A co do wiadomości jestem hetero i nigdy nie pociagają mnie kobiety, prócz tej jedynej za którą będe chyba szalała do końca jej nie widzać ,bo dzieli nas duża odległośc, myśle o niej kazdego dnia. Mówia,że dla miłości zrobi sie wszystko... nawet poświęcenie dla dobra innych niestety 0 0 (12 lat temu) 23 maja 2010 o 18:13 wiesz co, coś ci powiem... nawet gdybym myslała tak ja zawsze realnie i tak jak Ty.. to i tak drugi raz poszłabym za głosem serca. Uwierz mi, to coś czego nigdy w zyciu nie uda ci się przeżyc drugi raz. Coś pięknego i fantastycznego, niezapomnianego nawet jeśli ma trwać chwile zapadnie ci w sercu i pamięci na bym zaryzykowała na Twoim miejscu, jesli oczywiscie jeszcze ci na tym ja na kawe i poprostu powiedz co czujesz, po co się męczyć niewiedzą. Moze być tak,że ona czuje to co Ty ale odbiera to,ze to Ty ja umikasz i też sie boi? Kto wie? Ja w każdym razie trzymam kciuki:) 0 0 ~kobranocka dojrzewająca... (12 lat temu) 24 maja 2010 o 13:40 Biesa :) dzięki za zainteresowanie. To miło, wiedzieć, że ktoś jest w podobnej sytuacji. Ma się wtedy wrażenie, że jest się mniejszym świrem :) Jednocześnie współczuję Ci... Jeśli chodzi o moją sytuację, to swego rodzaju rozmowa między nami miała miejsce. Ja Jej w dramatyczny sposób dałam znać o swoich uczuciach, tj., wyszeptałam Jej coś na ucho, pilnując się mocno by go nie odgryźć :) A potem napisałam teatralnego maila, którego nie da się czytać na trzeźwo :). Otrzymałam za to dość rozsądną i krótką odpowiedź, którą rozumiem jako "STOP, sprawy zaszły za daleko, a mi to nie odpowiada...". Więc stop :) W moim wieku chciałoby się już spokojniejszych i normalniejszych uczuć. Szaleństwo jest stosowne dla małolatów :) Ponadto silne uczucia powodują, że wszystko widzi się bardzo subiektywnie i nieprawidłowo, nawet kontakt z drugim człowiekiem jest jednowymiarowy w stylu: wszystko albo nic :). Jak się tak za kimś wariuje to się go najpierw przestaje rozumieć, a potem nawet lubić, brrr... Zamiast wariackich uczuć przyjemniejsza jest sympatia, zamiast wchodzenia na Mount Everest można sobie zjeść czekoladkę i pojeździć na rowerze i też będzie miło... Trochę równowagi mi nie zaszkodzi, myślę nawet, że już bardzo by mi się przydało... dorosnąć :) Rozumiem Cię Biesa doskonale, jednak ja już nie mam siły na balety i muszę się trochę zregenerować :) Jeśli masz ochotę to napisz mi proszę, bo jestem ciekawa, czy Wasze uczucie rozwinęło się z przyjaźni i sympatii czy też od razu coś iskrzyło ? Trzymaj się ciepło :) 0 0 (12 lat temu) 24 maja 2010 o 18:55 Witaj kobranocka:) hm.. nie wiem na ile oceniasz młodziencze lata dcość po 30stce:) nie wiem co masz na myśli piszac |"stop" ale chyba źle to rozegrałaś .. chyba ja wrecz przestraszyłaś coś mi się wydaje:) jak mogę ci coś doradzić.. może czas na spokojna rozmowę przy kawie o tej sytuacji? Zaproś ją może delikatnie na kawe i wyjaśnij tą całą sytuacje na spokojnie jak jest , co czujesz i nawet jeśli ona tego nie zaakceptuje, przeproś poprostu... za swoje uczucia, wyraź skruche i poproś o odrobine wyrozumiałości i tolerancje abyś mogła przestawić sie na serdeczna przyjaźn i miłą owocn adalsza współprace jak do tej pory.. to powinno poprawic ciut stosunki. Wiesz, nie można kogoś zmusić do miłośći czy... no wiesz jeśli nie iskrzy. W naszym przypadku to była miłośc poźniej coś więcej...ale są czasem przeszkody, których nie można dla czyjegoś dobra przebijać głową..tak było i w naszym pezrpadku... bo chyba nie napisałam ze ma męża i dziecko. W życiu nie zaqwsze dostajemy to co chcemy... a teraz hm... coą co było pozostanie na zawsze w sercu i pamięci, ale swojego szcześcia nie zbuduje się na czimś nieszczęściu. Jest kontakt sporadyczny...i życie 0 0 ~kobranocka obudzona (12 lat temu) 26 maja 2010 o 18:08 Witaj Biesa :) Oj jak dla mnie to jesteś jeszcze młoda... ja już trochę po XXXX :), ale tylko trochę :) Faktycznie bardzo źle to rozegrałam. Między innymi dlatego, że ja zupełnie tego nie rozgrywałam. Zmęczona, niewyspana, po alkoholu, zadziałałam w pewnym momencie bardzo impulsywnie i bezmyślnie wyznałam Jej swoje wariackie uczucia. A potem, również pod wpływem emocji, napisałam maila, w którym dalej drążyłam temat. Słabo mi się robi, jak sobie przypomnę niektóre zdania :) Po tym wyskoku, Jej wszystkie uczucia do mnie, jeśli je kiedykolwiek żywiła, musiały wyparować w mgnieniu oka. Przysłała mi maila, w którym dała do zrozumienia, że moje uczucia są jednostronne i poprosiła, żebyśmy już więcej na ten temat nie rozmawiały... Nie pamiętam dokładnie słów, bo czytałam co drugą literkę ze zdenerwowania, a maila natychmiast skasowałam... jednak wiem, że nie powinnam Jej teraz zapraszać na kawę i lepiej żebym już dalej niczego nie tłumaczyła :) Muszę się chyba zdać na Jej poczucie humoru, bo nic innego mi nie pozostaje... :) Ze względu na specyfikę naszej pracy spotykamy się sporadycznie i współpracujemy ze sobą tylko w pewnych okresach. Było trochę okazji do rozmów, czy żartów, dwie wycieczki, trochę piw... Tak więc nasz "romans" był raczej wirtualny, trochę jak ze snu... Trudno właściwie powiedzieć, co w tym wszystkim było prawdą, a co marzeniem na jawie. Być może wszystko to sobie wyśniłam :). W każdym razie sen się skończył :) a moje uczucia jeszcze niestety nie :( Dość długo byłam pod Jej urokiem, zadurzałam się stopniowo i powoli. A takie sporadyczne spotkania, działały jak katalizator... Nie umiem się teraz tak szybko przestawić na nowy sposób myślenia o Niej :). Szczególnie, że Ona jest naprawdę sensowną, porządną, niezwykłą i pełną czaru Osobą... Jeśli Cię Biesa dobrze zrozumiałam, to Twoja znajomość z Koleżanką była bardzo zaawansowana. W tym sensie, że oprócz miłości i namiętności była również przyjaźń, głęboka więź i zaufanie między Wami ... To faktycznie może boleć... Współczuję i trzymam za Ciebie kciuki :) 0 0 ~kobranocka (12 lat temu) 26 maja 2010 o 18:51 Biesa :) jeśli masz czas zerknij sobie na wywiad z Joanną Heidtman, a w nim trochę na o tym co nas interesuje, czyli: o kochaniu się w kimś z kim nie można być, o mówieniu/niemówieniu o swoich uczuciach o stawianiu spraw na ostrzu noża :) polecam w wolnej chwili :) 0 0 ~Dar'c (12 lat temu) 12 czerwca 2010 o 09:38 Kobranocka mozemy porozmawiac? mamy wiele wspolnego bardzo mi potrzebana rozmowa juz nie wiem gdzie szukac. gg 17606752 0 0 ~gerda (12 lat temu) 12 czerwca 2010 o 17:42 dziewczyny takie zauroczenia bywaja niekiedy początkiem prowdziwej milości i poważnej relacji. mam w swoim otoczeniu taka parę kobiet; poznały się w pracy, kiedy jedna z nich była męzatką, są razem ponad 10 lat. dla ex-mężatki jej partnerka była ta pierwszą. dały radę. powodzenia. czasem trzeba dać szansę szczęściu. 2 0 ~kobranocka pracująca (12 lat temu) 12 czerwca 2010 o 19:52 Dar'c Z miłą chęcią porozmawiam na gadu, ale daj mi trzy, cztery dni, teraz mam chwilowo przechlapane. Niedługo będę wolniejsza to porozmawiamy :) 0 0 ~kobranocka :) (12 lat temu) 12 czerwca 2010 o 19:56 Gerda, hm... to naprawdę ciekawe... . Te Panie musiały się naprawdę dobrze dopasować charakterami... i być dość niezależnie myślące :) :) 0 0 ~gerda (12 lat temu) 12 czerwca 2010 o 21:33 myślę, że dopasowanie to rzecz wtórna; przede wszystkim była milość, świadomość tej miłości i szacunek; reszta przyszła z czasem pozdrawiam 0 0 ~marudna (12 lat temu) 13 czerwca 2010 o 20:44 Sądzę ,że Panie wzmiankowane prze Gerdę mialy po prostu okazję porozmawiać na trzeźwo. Kobranocka co za licho Cie podkusiło aby wysłać "zakrapiany" e-mail . Musiałaby kochać się w Tobie jak nastolatka aby nie uciec przed takim nieodpowiedzialnym wyznaniem. Gdyby osoba ,którą brdzo lubię po pijaku wyznała mi swoją mołosć ,czym prędzej zdusiłabym w sobie jakiekolwiek rodzące się uczucia. Trunki + namiętność = kłopoty Może powiedz ,ze oglądalaś sącząc alkohole " Kocham Anabelle " lub "Aimii i Jaguar" i tak uległaś czarowi tych filmów ,ze nadinterpretowałaś zwykłą ludzką sympatię jaką masz dla Niej że to nie prawda i nie wiesz co Ci odbiło... 0 0 ~kobranocka ciemną nocką (12 lat temu) 16 czerwca 2010 o 02:49 marudna :) Tak, nie powinnam wysyłać tego okropnego maila... Wprawdzie, jeśli dobrze pamiętam, nie był on pisany pod wpływem alkoholu, tylko emocji... , ale w moim przypadku to na jedno wychodzi - robię się nienormalna... Natomiast wyznanie, które poprzedziło napisanie maila było jak najbardziej "pod wpływem" i również nie powinnam go czynić... Pomysł z filmami - świetny, jednak Aimii w Jaguarze naprawdę nigdy nie oglądałam :), a Anabella jest dla mnie trochę za młoda :). Wolę lżejsze i bardziej komediowe klimaty takie jak w "saving face" czy "imagine me and you". A te filmy nie skłaniają raczej do dramatycznych wyznań :) Mimo tych politycznie niepoprawnych wyznań, Koleżanka nie daje mi odczuć, że zachowałam się nieodpowiednio, jest dla cały czas mnie miła i sympatyczna. Ja, niestety, zachowuję się momentami dziwacznie, głupawo, nie potrafię nadawać z Nią na wspólnych falach i mam wrażenie, że Ją męczę ... Muszę się w końcu uspokoić, schować swoje uczucia do pudełka, zawiązać wstążeczkę i odstawić całość na półkę na czas jakiś ... Gerda :) W naszym przypadku, fascynacja nie przerodzi się raczej w nic sensownego... Choć wspomnianym przez Ciebie Paniom życzę wszystkiego najlepszego :) Dla wszystkich połamańców, którzy nie mogą spać... :) 0 0 (12 lat temu) 16 czerwca 2010 o 11:11 Lubię Cię czytać Kobranocko. Jakoś mi tu lśnisz w tym fyrtlu na niebiesko. :) Jak niebieskie ciało Wenus. Na przykład. Uszy do góry, czasem i dwa Wenusy się spotykają na jednym nieboskłonie. Zupełnie jak dwa Słońca na zachodzie. W linku masz mistrzostwo świata. Słyszysz tutaj fortepianowe akcenty? :)) Myślę, że angielski znasz. :) rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~c (12 lat temu) 16 czerwca 2010 o 11:13 0 0 ~c (12 lat temu) 16 czerwca 2010 o 11:26 Kobra(nocko). Spróbuj tak. Weź no tam koleżankę jakimś fortelem. Myślisz Ty, że Troję tak od razu zdobyto? No nie bardzo. Zaproś ją do siebie, pokaż jej jakiś stary album czarno białych zdjęć. Kup czerwone barolo z Piemontu. I rozmawiajcie milion tematów. :)) Prowadź ją Ty. Wszystko przy sączącym się z głośników Again. 0 0 ~kobranocka :) (12 lat temu) 22 czerwca 2010 o 12:28 Miło Cię widzieć Czarodzieju :) widzę, żeś w formie i dobrym zdrowiu :), ale poszalałeś mocno, bo zgubiłeś niebieską gwiazdeczkę... Floydów mało znam, choć to niesamowita kapela. Te utwory, które mi podrzuciłeś całkiem mnie odrealniają ... :) Pech chciał, że muzyka działa na mnie bardzo narkotycznie, więc powinnam ją niestety dawkować i słuchać tylko wtedy, jak nie mam nic do roboty :) A jeśli chodzi o podrywanie Koleżanki, to masz rację, nie można tak łatwo się poddawać i użalać nad sobą... trzeba po prostu zacząć podrywać profesjonalnie:) Poszperałam więc trochę tu i ówdzie, poczytałam o wyrafinowanych technikach podrywania lub wywierania wpływu na ludzi i znalazłam różne skarby... np. rady jak zostać „alfa male” i „alfa female”. Dla mężczyzn jest polecany oczywiście pierwszy zestaw sztuczek, dla kobiet - drugi, osoby biseksualne lub z nieustaloną orientacją seksualną powinny się chyba zapoznać z jednym i drugim zestawem ... Uczę się na razie jak stać się „alfa male”. Po pierwsze, jak uśmiecha się pewny siebie i przystojny Male w YouTube, aby stać się stuprocentowym ALFA należy zająć swoją osobą jak najwięcej miejsca w przestrzeni. Bardzo się wyprostowałam pisząc te słowa, za co mój kręgosłup jest mi bardzo wdzięczny. Efekt jest niestety nadal mizerny, wyżej czoła nie podskoczę.... Mogłabym jednak spróbować zwiększyć swoje rozmiary w poziomie - kilka kubełków lodów, sterta czekolad, piramidka marcepanków, morze piwa i po wakacjach będę... wielka :). To będzie łatwe, przysłowiowa bułka z masłem... Zachęcona wstępnymi rezultatami poszukiwań poszerzyłam nieco studia literaturowe i znalazłam kilka ciekawostek o sposobach polityków na przekonywanie do siebie mas wyborczych... Otóż, wytrawny polityk ma się skupiać raczej na wrażeniu optyczno - zmysłowym jakie wywołuje, niż na tym co mówi, a pewnie i co robi. Jak bowiem zdradza "Focus": „ludzie lepiej zapamiętują wygląd, mimikę i ubranie niż to o czym mówiłeś”. Ha ! to mi wyraźnie poprawiło humor. Ja Jej wprawdzie naopowiadałam trochę różnych głupot, ale nie powinnam się tym dalej przejmować, gdyż prawdopodobnie nie zostaną zapamiętane : ) hm... za to, warto byłoby się wybrać na zakupy.... przy okazji w oknach sklepów przećwiczę zestaw nietypowych min ... Lekko mnie jednak zaniepokoiła dodatkowa informacja, znaleziona w "Focusie", który cytuje wyniki badania OBOP, że w osiąganiu sukcesów osobistych pomaga atrakcyjny wygląd, a za atrybut dobrej prezencji uważa się sportową sylwetkę...Jak ja to pogodzę z zajmowaniem jak największej ilości miejsca w przestrzeni, które niewątpliwie zacznę zajmować po letniej kuracji czekoladami !? Czarodzieju, wszystko co powypisywałam wyżej to podłej maści żarciki. Nie potrafiłam sobie jednak odmówić przyjemności powypisywania tych bzdur :) Mam nadzieję, że Cię nie zmęczyłam tymi tekstami. Tak naprawdę nie będę nic dalej kombinować, bo moja Koleżanka się wkurzy :) Czarodzieju, w prezencie dla Ciebie, tym razem bez słów, po prostu malarz gitarowych dźwięków, tu z ikrą: Tak, tak, nieco autystycznie odbiegłam od Twoich klimatów, ale sorry, idą wakacje :) Dla pewnej Kapryśnej Osoby, z pozdrowieniami, chociaż już południe :) D’arc, jeśli nadal miałabyś ochotę porozmawiać ze mną na gadu, to możemy się wstępnie umówić na rano w sobotę lub niedzielę. To czas, kiedy reszta mojej rodziny będzie spała :) Chociaż z różnych względów najwygodniej dla mnie było by pisać maile... :) 0 0 ~kobranocka :) (12 lat temu) 26 czerwca 2010 o 09:05 Dar'c, mój numer gg 24521403. Puściłam Ci info na gg. Dawno już nie rozmawiałam przez gg, przestawiłam się na skypea, ale mam nadzieję, że nawet jeśli jeden użytkownik jest wyłączony to informacje dochodzą ... hej :) 0 0 (12 lat temu) 6 sierpnia 2010 o 19:54 kobranocka, nieźle mi sie ciebie czyta, uwielbiam taki styl ;) chyba powinnas zajac sie pisaniem zawodowo, a twoje rozwazania na temat zasad rządzacych tym światem stały by sie bestsellerem ;) Pozdrawiam :))) 0 0 ~34543 (12 lat temu) 25 lipca 2010 o 08:02 napewno chcesz sie okaleczać psychiatrą mnie psychiatrzy niezle załatwili 0 0 ~34534534543 (12 lat temu) 25 lipca 2010 o 08:03 mialem porażenie nerwów obwodowych po psychotropach odradzam wizyte u psychiatry 0 0 ~marecki (12 lat temu) 5 sierpnia 2010 o 21:42 ja tez sie zakochalem w kolelzance z pracy i mam nadzieje ze mi to minie w zyciu chyba nie doswiadczylem takiego uczucia jak przy niej mam 40 a ona 18 niewiem co robic 0 0 (11 lat temu) 11 sierpnia 2010 o 13:25 hmmm, no to problem... moze zmien prace? - odzież ciążowa 0 0 ~kobranocka jedząca czekoladę (11 lat temu) 20 sierpnia 2010 o 09:09 Kolego marecki, trzymam za Ciebie kciuki :) Masz szczęście, że to koleżanka, a nie kolega... Ale uważaj, namiętność spala...Jak mówi chińskie ciasteczko" ogień, który Cię grzeje, może Cię również sparzyć..." Tak wiem, że jest przemądrzałe, i też wolę czekoladę od starych, zwietrzałych ciasteczek... Do poczytania, jeśli masz filuterny nastrój i znasz angielski: Do posłuchania, dla spokojności i relaksu: Trzymaj się ciepło :) hm... a może się jej po prostu zapytaj: 0 0 (11 lat temu) 21 sierpnia 2010 o 18:43 Dlaczego zawsze jak czytuję Twe posty Kobranocko mam niezidentyfikowany grymas uśmiechu na ustach? To retoryczne. Czekolada z migdałami? orzechami? W temacie czekolad przepadam za wyrobami ze Skandynawii. Szwedzkie i norweskie na przykład. Najtańsze nie są, ale są na sprzedasz. W linku podobno nie wszystko jest na sprzedaż. Pozdrawiam jedzące czekolady niewiasty. rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~forgive me (11 lat temu) 21 sierpnia 2010 o 18:45 fiu fiu, ale byka walnąłem. 0 0 ~kobranocka nieco przywiędła (11 lat temu) 24 sierpnia 2010 o 17:40 hm... Czarodzieju :) Nigdy nie jadłam szwedzkiej ani norweskiej czekolady... Skandynawowie są tacy szczupli i kościści, że myślałam, iż czekolad nie jadają... Ale poszukam takowej ... może będę chudsza... Jadam natomiast i bardzo polecam natomiast nutellę, czyli czekoladę płynną... (hi, hi seksualnie ?). Najlepiej smakuje z piwkiem w zestawie :) Pana Marka Dyjaka nie słuchałam wcześniej :) - muzycznie miły dla ucha i mocno melancholijny... Ale ja dziś zbyt przywiędłam, więc dla poprawienia nastroju i dla ochłody w upalne lato, serwuję takie oto żwawe rytmy: To dla Ciebie, Czarodzieju, oraz, tradycyjnie, dla mojej Koleżanki z pracy, która tego nie czyta, a także dla Wszystkich przywiędłych z powodu upału... 0 0 (11 lat temu) 25 sierpnia 2010 o 09:14 w kwestii czekolad... wtrace swoich pare groszy wiele skandynawskich, (np naprawde kiedys dobre wyroby nordchoklad) juz jest w niemieckim koncernie ale dunski anthon berg trzyma jeszcze forme trzeba niezle sie nameczyc, zeby znalezc taka bez margaryny w poprzednim ustroju, mimo wszystko uczciwie napisane byloby - wyrob czekoladopodobny polece tu wyroby mniejszych zakladow szwajcarskich ciezkie do kupienia u nas munz czy villars (te drugie czasem w bomi, ale 2 razy drozsze niz za granica) od pewnego czasu wiekszosc firm, w tym dawniej dobry lindt ucieka w bylejakosc i margaryne w tej chwili naprawde nieoszukana jest seria petit dessert tu jednak cena wydaje mi sie nieadekwatna z polskich producentow, nasz rodzimy baltyk o ile wiem nie dodaje jeszcze margaryny, jednak po dwoch zmianach wlascicieli receptura ulegla chyba powaznej zmianie na niekorzysc nutella, to tez duza doza margaryny, dlatego nie powinno trzymac sie jej w lodowce, po wyjeciu moze sie wytracac w nieladny sposob odkrylem niedawno, calkiem przypadkiem sklep, w ktorym mozna dostac szwajcarskie czekolady w super cenie, jesli ktos bylby zainteresowany, podziele sie informacja smacznego :) 0 0 (11 lat temu) 26 sierpnia 2010 o 15:56 Wydaję się sobie zupełnie oniemiały Kobranocko, kiedy czytam, że faktycznie nieustannie i wciąż nie możesz "oczarować" swym niewątpliwym wdziękiem, który podskórnie wyczuwam, tejże kompanki z jednego pracowniczego teamu. Jednak ja facet i mnie to łatwiej, Tyś babka, zatem z marszu Tobie ciężej łamać damskie serduszka. Natura inaczej sobie to wymyśliła. Ale nie więdnij, walcz jak lwica o nią. :)) Rośnij biodynamicznie wedle faz księżyca. ;) Z doświadczenia wiem, że nie ma takiego wagoniku, którego odczepić od składu zdołać nie można. Trzeba tylko znaleźć właściwy punkt zaczepienia. Wariacji i możliwości są tu dziesiątki i setki, grunt to fantazja tak jak przy gotowaniu posiłków. :) Idź na żywioł i oczaruj ją własną osobą do cna. Tak, żeby spać nie mogła po nocach i uśmiechała się sama do siebie w drodze do pracy. Inspiruj ją rozmową i możliwościami. Zajrzyj jej głęboko i przenikliwie w oczy. :) Pokaż jej te światy i konstelacje, których dotychczas istnienia nawet nie podejrzewała. :) Powinna to docenić. Przy tym wszystkim bądź zawsze sobą to warunek konieczny, aby się Tobie powiodło. Staraj się jednak uważać bardzo mocno w swych przedsięwzięciach złamania serca koleżanki, albowiem granica, między prawdziwą miłością i prawdziwą nienawiścią jest cieniutka i bardziej płynna niż najbardziej szlachetna i rozgrzana czekolada, gdyż często ludzkimi duszami targają straszliwe namiętności :)). Wciąż jestem oniemiały, że nie możesz skraść duszy tej koleżanki, więc wdzięczny utwór o nazwie Speechless dla Twego ucha. Uwierz w swą moc :))) rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kobranocka w wersji punk (11 lat temu) 28 sierpnia 2010 o 09:26 Czarodzieju :) jesteś dla mnie bardzo miły i zawsze tak o mnie ładnie piszesz.... A to pewnie dlatego, że nie widziałeś mnie w realu, hi, hi :). Oprócz bywania uroczą mam też tonę wad, w promocji ! hm... Kruder & Dorfmeister - pschodeliczne, diaboliczne i ... seksualne - czad :) Twój post był nie tylko ciepły i sympatyczny, ale również ciekawy. Szczególnie ta część o czekoladowej granicy między miłością a nienawiścią oraz wątek o wytrwałości. To wszystko prawda :) Jednak ja, nie powinnam teraz nic kombinować. Koleżanka to mądra bestia. Wystarczy, że spojrzy na mnie choć jednym okiem, zielonym zresztą, i tylko przez sekundę, a już będzie wiedzieć do czego zmierzam... Zresztą wszystkie moje uczucia mają teraz leżeć spokojnie w pudełeczku na półce. Fakt, że często się wymykają na spacer. Ale zaganiam je z powrotem do środka, bo wiem, że powinnam je teraz trzymać krótko ! Przynajmniej tak długo, jak się da :) Nasz „romans”, jak pisałam wcześnie, był raczej marzeniem niż prawdą. My się naprawdę bardzo sporadycznie i krótko widujemy, a ostatnio już prawie wcale. Można by właściwie powiedzieć, że chyba nic się nie skończyło, jeśli się nawet nie zaczęło :) . Po za tym, ja mam Potomstwo w liczbie pojedynczej oraz Mężczyznę w komplecie a Ona ma swoje tajemne Plany i Pomysły, a także Kogoś ujętego w tych planach, być może ... :) Hm... całą historię naszych zawiłych uczuć można znaleźć w poniższej piosence. Ja jestem tym jabłkiem, które ma zamknięte oczy i właśnie spadło z drzewa. Ona - jabłuszkiem, które ma otwarte oczy i jeszcze wisi na drzewie. Wszystko z góry dobrze widzi, a może nawet i swoją przyszłość :). A jeśli jednak spadnie, ktoś na pewno będzie na Nią czekał tam na dole... otuli Ją swoim swetrem i wyciągnie groszek spod poduszek :) A propos swetra :) pisałam wcześniej, że miłość powinna być słodka jak czekolada, cieplutka jak sweter i namiętna. Ale zapomniałam, że powinna być również z humorem, choć nie humorzasta bynajmniej. Nadrabiam teraz zaległości i specjalnie dla Ciebie Czarodzieju, oraz dla Koleżanki, która tego nie czyta, a także dla innych, którzy zamierzają się zakochać, ale nie są pewni jak powinna wyglądać miłość, serwuję: - raz jeszcze uroczą piosenkę o swetrze w wersji standardowej - tą samą piosenkę w akustycznej wersji "punk" i na wesoło: Jurkudz :) Mam dla Ciebie przepis na pyszną czekoladę, ale muszę go sobie odnaleźć :) To taka przeróbka dowolnej czekolady na duużą słodycz w ustach, do bezpośredniej konsumpcji lub do lodów :) 0 0 ~kimjestem (11 lat temu) 29 sierpnia 2010 o 22:55 Droga Kobranocko piszesz tak ladnie jak... Ona...moja Kolezanka! Ja tez mam taka Kolezanke jak Ty i niestety ciagle nie udaje mi sie jej soba zachwycic... Jest tez mily pan i dwoch mini pankow ale przede wszystkim Ona... Jestem tak samo mloda :) i zauroczona jak Ty i chce mi sie nie kochac, tylko jak to zrobic?? Masz jakas rade dla mnie? Chcesz jakas miec? Przywolaj mnie do rozumu! 0 0 ~kobranocka neutralnie (11 lat temu) 30 sierpnia 2010 o 11:15 KimJesteś :) ... i gdzie mieszkasz :) Żartowałam. Połknęłam robaczka na haczyku, więc odpiszę na Twój post, ale za czas jakiś, jeśli pozwolisz. Powinnam teraz na trochę wrócić do realu, nie załatwione sprawy patrzą się na mnie wilkiem i wiele osób może być na mnie złych :) 0 0 (11 lat temu) 30 sierpnia 2010 o 14:32 Kobranocko wypełzłem z otchłani weekendowej :) staram się odnosić do Ciebie kulturalnie i z tak zwaną klasą, jednakże zdaje mnie się, iż bliżej mi do bufonowatego, nieogolonego i ordynarnego w obyciu nadwiślańskiego chłopa. Rzecz jasna nie obrażając w tym miejscu nadwiślańskich kułaków. (oj tam bawię się półżartem słowem) Jeśli Twa koleżanka jest rękoma, nogami, głową i sercem na tym padole to powinna już dojść do dalekosiężnego wniosku stanowiącym, że ludzie to nie przymiotniki, bez względu jak mocno grzeszą lub też nie, swym wyglądem i tym co sobą prezentują w wymiarze face to face. Ludzie to podmioty a nie przedmioty, zatem po co się tu kajasz zapełnioną do full'a przyczepą swych wad? :) Jeśli je widzisz znaczy samoświadoma jesteś, ot wielkie mi rzeczy. To tylko plus. Chciałem tylko wysnuć przypuszczenie, że wydajesz się nie być wężem bez jadu :))) Kobra (nocko) uwierz w siebie, ukąś delikatnie, rozważnie i umiejętnie koleżankę, niechaj fala błogiego ciepłego dreszczu przebiegnie przez jej aorty i tętnice od stóp po czubek głowy. :) Tylko jej nie uśmierć, ino ją leczniczo/profilaktycznie zaszczep na przyszłość. Skoro ona imponuje Tobie, zawładnęła Twymi myślami i projekcjami zaimponuj jej Ty. Tylko na Boga nie bój się i nie wstydź się. Zbliż się do niej bez natręctwa. A bo ja wiem jak???? Może w przelocie wręcz jej woskowe plastry do depilacji mówiąc, że Twa najlepsza psiasióła, z którą w weekendy pijecie zieloną herbatę, jecie szarlotkę z rabarbarem i depilujecie się w przy dobrej muzyce właśnie udała się na zasłużony urlop do Turcji. (mały fortel). Coś należałoby wymyślić, wyobraźnia to klucz. No i na koniec. Cóż z tego, że masz komplet w domu? Nie wnikam w to. Ludzie różnych rzeczy potrzebują, ale najbardziej to ciepła, atencji i czułości. Jest jeszcze ta piramida Masłowa, no ale my tu rozprawiamy o wyższych stanach duszy :)). Bo widzisz, odkładasz to pudełko na półkę, gdyż rozum tak Ci każe, ale serce na pewno wyrywa się w ciemną, chłodną i bezwietrzną noc, aby wypić z nią gorące kakao i gładzić jej aksamitne długie włosy. Rozum i serce to dwa bastiony, całkiem nieźle okopane, będące w stosunku do siebie najczęściej w opozycji. Nie zawsze, ale często. Rozum mówi: białe, serce mówi: czerwone. :) Ok. Przemyśl na spokojnie one more time wszystko. Bacz jednak, że pudełka na półkach się kurzą, zaś nadmiar wyciekającej wody z sąsiednich doniczek z kwiatami z czasem deformuje i rozkleja te pudełka i wszystko z ich środka umyka w przestrzeń. :)) Tak zwana miłość/przyjaźń to ogród. Możesz mieć kwitnące drzewa, krzewy i kwiaty. Rosnące bujnie buraki, rzodkiewkę, fasolę, bób i dające ukojenie w cieniu bluszcze. Ale jeśli zapomnisz o nim i zaniedbasz posługiwanie się ogrodowymi narzędziami, wówczas zostanie Tobie tylko sentyment. Tak sentyment. Jedyne co będziesz mogła to po latach przyjść, wskazać palcem na dawne znajome zachwaszczone miejsce i powiedzieć: tu była kiedyś była/mogła być oaza mego szczęścia. :) Dosyć tych rozważań w alegoriach. Coś energetycznego. rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kobranocka :) (11 lat temu) 30 sierpnia 2010 o 22:09 Czarodzieju :) Miałam już dzisiaj nic nie pisać, ale oniemiałam po przeczytaniu Twojego posta... Jesteś bardzo ciepłą i empatyczną Osobą, a ja jestem w szoku... :) W dodatku gryzie mnie sumienie. Wygląda na to, że jestem tą delikatną, a Ona tą nieczułą..., a jeśli jest odwrotnie ? :) Czasem tak bywa, że to co świeci z daleka w trawie, z bliska okazuje się być tylko połamanym szkiełkiem... Namalowałeś dla mnie piękny ogród :) Zasadziłabym w nim jeszcze... zielony groszek :). Hi, hi naprawdę lubię zielony groszek. Więc, wybacz mi, proszę, ale ten (ewentualny) żarcik, napisał mi się teraz zupełnie przez przypadek. Tak naprawdę, to bardzo spodobał mi się Twój post i poruszyło mnie ciepło, które w nim buzuje :). Jesteś malarzem słownych obrazów :) Dziękuję... nie tylko za formę, ale i za treść :) hm.... Kimjesteś :) przeczytałam raz jeszcze Twojego posta. Przyjrzałam uważniej ostatnim słowom i pomyślałam, że chyba... trochę... się... ze mną... droczysz... :). Cóż, więc bym mogła Ci, tak naprędce, poradzić... Ha ! może ... zacznijmy od rady z pudełkiem na półeczce... ? Tylko mi tu nie grymaś, to całkiem dobra rada na początek. Ja przecież nie mogę mieć chwilowo dla Ciebie, żadnych naprawdę dobrych pomysłów... Sama widzisz, co wyczyniam:) Dobranoc wszystkim :) 0 0 (11 lat temu) 30 sierpnia 2010 o 22:21 ale fajnie się Was czyta:) przypadkiem tu wpadłam, ale moglibyście bloga założyć i byłby bardzo popularny:) ale dzięki Wam odkryłam Ingrid Michaelson słucham jej i słucham .... faaajna jest. dzięki:) 0 0 (11 lat temu) 30 sierpnia 2010 o 23:14 Oj tam zaraz oniemiałaś. :) Nie mam jeszcze dostępu do pełnej palety barw i gam odcieni, aby wyraźnie malować, tak żeby obrazy biły prosto diamentową kulą prosto w sam środek źrenic :) Poza tym, przyznam się bez bicia, wróciłem właśnie z baru od kolegów, a kot domaga się wiktu i opierunku ;) A propos szkiełek w trawie - a i owszem być może, że ta gwiazda co najjaśniej na firmamencie nieba świeci jest już martwa i przez jakiś czas jeszcze docierać do nas będzie już tylko jej światło, sama zaś umarła i zapadła się w sobie lata świetlne temu. Jej już nie można zdobyć i jej pomóc, gdyż jądro jej bijącego serca umarło w implozji, ale czy nie warto od czasu do czasu zerkać na to światło? :) Groszek też lubię. Miałem w tym roku i ozdobny i taki co się do żołądka pakuje. Same strąki też połykam po uprzednim ściągnięciu błonki od wewnątrz. I pory mam ładne. I bawole serca i malinówki i koktajlówki i inne takie... Idę. Aha mój kot uwielbia Lipnicką :) rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kimjestem (11 lat temu) 31 sierpnia 2010 o 01:31 Kobranocko :) jesli polykasz robaczki na haczyku to moze spelniasz tez zyczenia? Jestes zlota? :) Dziekuje Ci pieknie za porade ale na pudelko i poleczke wpadlam juz tak dawno, ze go teraz (pudelka! przyp. autora) nie moge znalezc pod pierzynka kurzu i poleczka tez powoli robi sie niewyrazna a zapomniec jakos nie potrafie... :( Sprobujmy wymyslic cos razem, badzmy odkrywcze! To co Ty wyczynilas, wyczynilam i ja i chyba mnie nawet troche pocieszylo, ze nie ja jedna wpadam na takie genialne pomysly :) (ale i tak znowu wybralabym odwage!) Droczenie sie z Toba wcale mi nie w glowie bo tam niestety pustka ...chociaz moze niezupelnie, raczej miliony pytan i wszystkie bez odpowiedzi... I grymasic tez nie bede, obiecuje! I nawet Ci powiem gdzie mieszkam (i tylko Tobie!), wersja oficjalna: mieszkam u mnie. A w nagrode za szybka odpowiedz... hm...moze...tak! Pozdrawiam Twoja Kolezanke!!! Cieszysz sie?:) Dobranoc! 0 0 (11 lat temu) 31 sierpnia 2010 o 13:08 strasznie fajnie się was czyta... od razu przypomina mi się moja ulubiona książka samotność w sieci (nie wiem czemu). Zerknęlam na to forum przez przypadek, ale tak fajnie się was czyta że napewno jeszcze wpadnę poczytać co u was słychać pozdrawiam:))) 0 0 ~kobranocka (11 lat temu) 1 września 2010 o 11:18 KimJesteś :) pudełko powinno być po czekoladkach, a nie po butach :) Ale, dobrze, wymyślimy coś razem, bo widzę, że też się męczysz... Tylko, że ja będę miała urwanie głowy przez czas jakiś... Trzymaj się :) Pozdrawiam również Czarodzieja :) 0 0 (11 lat temu) 1 września 2010 o 17:22 Kobranocko :) Się rewanżuję w mym mniemaniu jednym z najcudowniejszych i wybiegającym poza jakiekolwiek ramy numerem Floydów. Teledysk zacny na równi z wokalem, muzyką i tekstem. Poczuj to. Połóż się zmęczona po pracy, niechaj ktoś wymasuje Tobie kark, napij się przedniego, czerwonego wina, (chyba że masz w lodówce ciemnego Guinness'a) odpal to i odpłyń hej za widnokręgu granicę. Obejrzyj i posłuchaj :) rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kobranocka nie w formie :( (11 lat temu) 1 września 2010 o 21:52 Droga KimJesteś, pospieszyłam się dziś przed południem ze swoim postem do Ciebie ... Pisałam go w pośpiechu i zupełnie nie o tej porze co powinnam. Mam wrażenie, że nie dopasowałam się ani formą ani treścią, do Twojego ostatniego posta. Wybacz mi proszę :) Ty do mnie przyszłaś w odwiedziny z czekoladowymi ciasteczkami i miłymi słowami, a ja Ci zaserwowałam puste pudełko po czekoladkach i z papierkami w środku. Pozdrowiłaś też ślicznie moją Koleżankę z pracy, co było doprawdy bardzo uprzejme :). A ja nieco gburowato się zachowałam, i trochę mi wstyd... Muszę się nieco zrehabilitować, więc przedstawię Ci swój oryginalny pomysł na wybrnięcie z Twojej problematycznej sytuacji. Zanim go jednak opiszę, powinnam Cię wprawić w dobry nastrój, a wtedy łatwiej zaakceptujesz moją propozycję :) Nie wiem jednak w jakim jesteś teraz humorze i co Cię zwykle odpręża, więc, proszę, sama zdecyduj jak się będziesz relaksować: - jeśli jesteś koszmarnie zmęczona - wybierz numer „1” - w przeciwnym wypadku - wybierz numer „2” - jeśli nie umiesz się zdecydować - wybierz numer „3” - jeśli nie masz (zupełnie) ochoty na żarty - wybierz numer „4” „ 1”: zapraszam na przejażdżkę samochodem, zalecane: z miłym Panem w komplecie: „2”: albo na bardzo pouczającą pogawędkę o pinie, ku pamięci: „3” nie ma takiego numeru.... nie ma takiego numeru... „4” przeskocz do końca postu :) Dobrze, a teraz do sedna. Najpierw przygotuj osiem jednakowych kartoników. Na pięciu napisz „Miły Pan”, na dwóch „Panek 1” na ostatnim „Panek 2”. Następnie wrzuć do pudełka (hi, hi), pomieszaj i wylosuj szczęśliwy kartonik.... Na koniec, napisz mi koniecznie co wylosowałaś! I jak się podoba Ci mój pomysł ? Za prosty ? Oj, tam genialne pomysły są zawsze proste...Rozkład nierównomierny i niesprawiedliwy ? Ojejku, życie nie jest sprawiedliwe, a z pechowcem żyć przecież nie będziesz... Koleżanki nie ma wypisanej na żadnym kartoniku ? Jak Ty Jej nie powiesz i to ja nie powiem, więc się nie dowie i nie będzie jej smutno... Czekam na wieści od Ciebie w tej sprawie:) Aha, pamiętaj, proszę, że wylosowanie Koleżanki realizuje się z prawdopodobieństwem ... zero ! Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewasz... To był żarcik. Nie gniewaj się na mnie, proszę. W Twoich postach jest coś, co nie daje mi spokoju... Przemyciłaś w nich coś co spowodowało, że musiałam Ci odpisać...a nie wiedziałam, co wymyślić...Nie jestem dziś kreatywna, tylko niespokojna... Dobrej nocy i słodkich snów :) Kimkolwiek Jesteś :) Czarodzieju, dzięki za miłe słowa, hm... pozwoliłam sobie pogłaskać Twojego norweskiego-leśnego i bardzo się odprężyłam ... on to potrafi cudownie mruczeć, tak jak Ty... swobodnie pisać :) Droga Koleżanko, tym razem naprawdę cieszę się, że tego nie czytasz... oj to by Cię mogło wkurzyć... 0 0 (11 lat temu) 1 września 2010 o 22:53 Kobranocko. Znowu wróciłem z baru. Ale "mój" kot najwyraźniej znalazł dziś nocny azyl gdzieś na łąkach pomiędzy Rumią a Gdynią, więc jest niedostępny dla Twych dłoni. Niestety z kotami tak bywa. Niekiedy wyginają się w pałąk, stroszą futerko, prychają plując soczyście kropelkami śliny, po czym olewają wszelkie towarzystwo i dają przysłowiowego dyla mknąc swą wydumaną ścieżką zdrowia przez odmęty nocy w poszukiwaniu kumpli i ofiar. Na pocieszenie mogę jednak Tobie pokazać coś, co mi bardzo mocno w duszy gra od jakiegoś czasu. BARDZO MOCNO. I tu już nie ma żartów. rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kimjestem (11 lat temu) 2 września 2010 o 00:05 Mila Kobranocko! nie musisz mnie przepraszac i nie musi Ci byc wstyd, poniewaz... Ty nic nie musisz! :) Bardzo cieszy mnie natomiast, ze chcesz - dziekuje!:) Czy cos przemycilam? Moze odrobine smutku i bezradnosc... zadzialo sie cos, co mnie przerasta... ale nic to! Twoje linki u mnie nie dzialaja czyli na relaks i poprawe nastroju tez nie mam co liczyc, ale doceniam Twoje dobre checi :) A plan? Plan tez niestety nie do zrealizowania, bo pan i panki to komplet, to trzy-czwarte mnie, wygralam ich na loterii - wiec powinnam byc szczesliwa... dlaczego nie jestem? Bo chce tylko jeden kartonik... tylko ten, ktorego nie wolno mi bylo zrobic! To tyle na dzis mila Kobranocko, zycze Ci snow o ... nie, nie o potedze... o Kolezance - Twojej, bo o mojej moge snic tylko ja! :) Chcesz wiedziec kim jestem? To lubie: 0 0 ~kobranocka z uczuciami :) (11 lat temu) 2 września 2010 o 10:58 Miła KimJestem :) Napiszę Ci coś wieczorową, może nawet bardzo wieczorową porą od siebie :) Nie dlatego, że muszę..., ale...chcę ?.. słowa z Twoich postów chodzą mi po głowie... jak mrówki :) Potem, będzie przerwa, techniczna... Bo muszę się skoncentrować i podziałać, a uczucia temu nie sprzyjają, żadne i te smutne i te radosne... :) 0 0 ~kobranocka z pytaniami ? (11 lat temu) 2 września 2010 o 22:28 Droga KimJesteś:) Twe słowa otwierają moje... pudełko po czekoladkach, które ma sobie spokojnie leżeć na półce...:) Przejmują mnie dreszczem. Nie wiem czy przyjemnym czy strasznym.... Może to dlatego, że jesteś w podobnej sytuacji jak ja. A może wynika to z Twego sposobu pisania ? W Twych postach kryje się więcej pytań niż odpowiedzi..., a może jest tam nawet i odpowiedź, ale... szalona ? Pan i Panki to trzy-czwarte Ciebie ? O kurcze, ten zwrot przespacerował się po mojej głowie i ułożył w zdumiony znak zapytania... Myślałam, że trzej przystojni Panowie, to po prostu kandydaci do Twego serca... A teraz widzę, że to coś bardziej złożonego... Opowiem Ci może coś o mojej Koleżance z pracy:) Otóż, w mojej Koleżance mieszkają... trzy Osoby :) Pierwsza to Królowa Mieczy (taka karta z Tarota). Jest Ona bardzo inteligentna, logiczna, utalentowana, pracowita, zaradna, bezkompromisowa (i trochę ... marudna - wybacz Koleżanko!).Dość szybko się nudzi i złości, a wtedy z Jej oczu sypią się zielone skry ! Nie ma czasu na pierdoły ! Uważaj, więc przechodniu i zejdź Jej prędko z drogi - inaczej zetnie Ci głowę swym mieczem :) Druga, och, Tą lubię szalenie ! Jest ... bardzo wesoła, sprytna i figlarna. W Jej oczach czai się diabełek, a raczej mały czarcik. Każdy żart chwyta w lot i nie przejmuje się zbyt regułami, hm... rzekłabym nawet, że widzi głównie... wyjątki ? :) Trzecia, hm... Tą Trzecią poznałam dopiero na samym końcu. O, to bardzo tajemnicza Osoba. Niewiele o Niej wiem, niestety, może tylko to, że jest ciepła, mądra i taka ... zjawiskowo delikatna ? Jak Ona się dogaduje z Królową Mieczy - tego doprawdy nie rozumiem, ale mają jakąś wzajemną umowę... Hm... z Pierwszą mogłabym pracować lub się spierać, nawet o pierdoły. Z Drugą - pić piwo, rozrabiać i flirtować ... A z Trzecią ? Ot, zagadka... Jednak, to ta niewinna Trzecia skradła mi właśnie duszę i buchnęła sweter. Ale gdybym miała Ją zranić, Tą Kochaną Trzecią, zapłakałabym się na śmierć ! Widzisz więc, Droga KimJesteś, że mam niezły problem ... bo jak ja, nieboga, miałabym negocjować z trzema, aż tak różnymi Osobami ? I to ze wszystkimi jednocześnie ? Hę ? A we mnie z kolei mieszkają... trzy zwierzątka :) Jest strachliwa Myszka z różowym pyszczkiem, Lisek-chytrusek z błyskiem w oku, oraz gapiowaty Szczeniak z kolekcją pcheł ! Ogłosiłam ostatnio przetarg na nowego lokatora. Myślałam, że może przyfrunie Sowa z mądrymi radami, ale zgłosił się... Skunks z pralnią chemiczną! Wiem już co lubisz, ale nadal nie wiem Kto mieszka w Tobie ? Jest chyba Wesoła Pani, Rozważna Pani i Romantyczna Pani... Zrób więc dziś, tak , jeśli jeszcze nie śpisz, of course. Niech Wesoła Pani, weźmie pod ramię Zakochaną Panią, położy ją do łóżka i uśpi. Może upić Ją winem, to szybciej pójdzie... A wtedy Wesoła Pani będzie mogła sobie pooglądać telewizję, lub poczatować, a może po prostu trochę odpocząć... Co Ty na to ? Odpocznij, proszę, jeśli możesz... Ja, niestety, nie umiem. Moja Koleżanka, pomieszkuje kątem w mojej w głowie...i nie chce Jej się wracać do pudełka...wcale, a wcale... Sorry Czarodzieju, ale dziś mamy bardzo babski wieczór :) Jednak przygotuję coś dla Ciebie niebawem, boś Ty porządny Czarodziej jest :) Dobranoc ! hm... a te linki działają ? Chciałabym zaproponować taki: Ale może powinnam taki: 0 0 ~kimjestem (11 lat temu) 3 września 2010 o 00:37 Najmilsza Kobranocko jaka znam, no dobrze... jedyna :) Chetnie zastosuje sie do Twojej rady - tej o spaniu... bo jestem dzisiaj rozlozona... na atomy... bo ja widzialam... rano... pierwszy raz od stu lat... i wszystko wrocilo... A w Twoim poscie przeczytalam cos, co uswiadomilo mi, ze chyba ... ale musze to jeszcze przemyslec... Nad soba tez sie zastanowie i obiecuje Ci, ze Ty pierwsza dowiesz sie co wymyslilam :) Bardzo chcialabym odpoczac, szczegolnie dzisiaj, ale wlasnie dzisiaj najbardziej sie nie da... Ciesze sie, ze mnie czytasz i dziekuje Ci za wsparcie :) To ja juz pojde... w objecia... Morfeusza... ale najpierw poslucham Twojej muzyki bo: "Albercik to dziala!" :) Zycze Ci, zeby Twoja Kolezanka dostrzegla wreszcie jedyny wyjatek, ktory jakims cudem dotychczas przeoczyla... Pytalas sie kiedys Siebie "co by bylo gdyby?" ............................................................(miejsce na odpowiedz) Ja tak - i musialam niestety stwierdzic, ze byloby jeszcze trudniej... I tym paradoksalnym akcentem koncze moje wynurzena, pozdrawiam Cie , Towarzyszko Niedoli Dobranoc! 0 0 ~c (11 lat temu) 3 września 2010 o 06:59 Spokojnie Kobranocko :) Mam osiemdziesiąt dziewięć kutych kufrów wypełnionych po brzegi cierpliwością. Oraz 537 skrzyń pokory. 0 0 ~kobranocka niewyspana... (11 lat temu) 3 września 2010 o 07:22 Kochana KimJesteś :) Ja też dziś nie mogłam spać... Pytanie „ co by było gdyby” jest tu faktycznie bardzo ważne, wręcz kluczowe... Jednak ja, tak samo jak Ty, nie znalazłam na nie jeszcze żadnej dobrej odpowiedzi... Ale, chwilowo nie ma po prostu nikogo, kto mógłby to zrobić. Bo... cóż lisek-chytrusek ciągle śpi, pies wybiegł szukać pcheł, a myszka rusza tylko noskiem i przewraca oczami. Ona nic innego nie umie, niestety... Przyszedł wprawdzie ten namolny skunks, ale montuje właśnie pralnię :( Nie martw się, jednak proszę... Niezależnie od tego czy coś się dalej wydarzy czy też nic się nie stanie przesyłam Ci różyczkę :) Jaką wolisz ? brzoskwiniową czy herbacianą ? Wybrałam dla Ciebie dwie najładniejsze, są jeszcze nierozwinięte...). Trzymaj się cieplutko i nie myśl teraz za wiele...o tym wszystkim. Najlepsze pomysły przychodzą do głowy, zawsze wtedy, kiedy nikt ich nie szuka...:). Pa :) Ściskam też mocno moją Drogą Koleżankę-z-pracy..., ale nie za mocno, żeby Jej nie powyginać... Czarodzieju, babski wieczór zakończył się babskim śniadaniem ? Nie czytaj tych ostatnich postów za bardzo, to takie słowne arabeski :) A teraz, naprawdę znikam na dni kilka...:) 0 0 ~kimjestem (11 lat temu) 3 września 2010 o 22:43 Droga Kobranocko, jedyna, ktora wie co mi w duszy gra :) Wiem, ze zapowiedzialas przerwe techniczna i nie zamierzam Ci jej przerywac ani w niej przeszkadzac (a moze juz to robie? jesli tak to calkiem nieswiadomie) :), ale koniecznie musze cos napisac... i to teraz. Ty przeczytaj to sobie w najbardziej dla Ciebie odpowiednim momencie... Poczekaj prosze chwileczke, wstawie tylko dwie piekne rozyczki (wybralam obie - dziekuje!) do wazonu, moze rozkwitna? ... Juz jestem! Rewanzuje sie biala frezja, bo te lubie najbardziej i wbrew pozorom Ty tez masz wybor... mozesz ja przyjac albo nie! :) Ale do rzeczy! Czyli kolejne pytanie: Dlaczego jedna nieodwzajemniona milosc sprawia, ze czujemy sie przez nikogo nie kochani? Ja tez nie spalam tej nocy, ale z zupelnie innego niz ten spodziewany powodu... za sprawa mojej najblizszej przyjaciolki zdolalam na moment zapomniec o mojej Kolezance i wiesz co?... ... mysle, ze chyba Ci kiedys o Tym opowiem...jak bedziesz chciala oczywiscie! :) No! To Ty sie dalej przerywaj, moja mila, a ja tymczasem sie porozrywam i dokonam wnikliwej analizy wlasnych szczatkow polaczonej z ocena ich wartosci i przydatnosci do... czegokolwiek. Nie pozdrawiam mojej Kolezanki, poniewaz usilnie staram sie o niej zapomniec (?!) Baw sie pieknie! 0 0 ~kobranocka szukająca skunksa (11 lat temu) 4 września 2010 o 09:03 Droga KimJestem, jedyna, której słowa mnie tak poruszają :) Tak wiem, przerwa... :( Ale chciałam tylko wstawić do wazonu Twoją frezję :) Och jak ładnie pachnie, magicznie...:) A jej biały kolor chłodzi moją gorączkę :) Hm... to pytanie, też mnie dręczy... Ale myślę, że to w dużej mierze sprawka: dopaminy i serotoniny i może jeszcze innego diabelstwa... Te dwie koleżanki kłócą się czasem wzajemnie... Jak pierwszej dużo, a drugiej - mało, bywa nieprzyjemnie... Oj, przepraszam za odpowiedź :), ale to wszystko przez mój durnowaty pogląd w tej sprawie :) Dlatego, żeby nie wyjść na prostaka, napiszę na pocieszenie, że chwilowo też mam problemy z tymi koleżankami :) Oj, przykro mi z powodu Twojej przyjaciółki... Nie wiem co się stało, ale czuję, że to nie było miłe :( Jak będziesz miała czas, chętnie Cię wysłucham... Aha, nie dokonuj mi tu żadnej oceny "przydatności do... czegokolwiek" ! To absolutnie zakazane i całkiem niepotrzebne ! Najpierw myślałam, że jesteś różą lub... frezją. A teraz wydajesz mi się być... bukietem kwiatów :) Jest ich cała masa... widzę nawet polne koniczynki i dumne storczyki. Nie wiem jak Ci się udało tak ładnie ten bukiet ułożyć, ja bym tak nie potrafiła :) Naprawdę nie mogę teraz pisać... Lisek usiłuje wpakować do samochodu zdrętwiałą myszkę i wierzgającego szczeniaka - jadą na wakacje ! W domu zostaje już tylko nudny Skunks, który nadal biedzi się nad tą swoją cholerną pralnią ! To cham, prostak i okropny nudziarz, ale przynajmniej zupełnie nie umie się martwić. W postach do Ciebie, nie będę już pozdrawiać mojej Koleżanki... Jesteś do niej (ciut ?) podobna :) doznałabym... rozdwojenia jaźni :) Pa :) Czarodzieju, cierpliwości :) 0 0 ~kimjestem (11 lat temu) 4 września 2010 o 21:28 Mila Kobranocko moim slowem poruszona... jako jedyna :) Nie chcac marnowac czasu czekajac na koniec Twojej przerwy, uporzadkowalam i spisalam postaci i fakty, ktore ulatwia nam, mam nadzieje, znalezienie tak bardzo potrzebnego nam obu antidotum :) 1. Kobranocka - trojmagiczna, niebezpiecznie urokliwa, piszaca to (i tak) co lubie czytac, wladajaca alegoria, mistrzyni ikebany, zmagajaca sie z tym samym wstydliwym problemem co ja, uczynna, ofiarnie probujaca wraz ze mna rozwiazac zagadke mojego mrocznego jestestwa... zagrozona rozdwojeniem jazni :)) 2. Moja Kolezanka (na szczescie nie z pracy) - ...?... co to tak stuka?... to tylko moje serce... no wlasnie... czasem mysle, ze bije tylko dla Niej... zaczarowala mnie, odebrala rozum, doprowadzila do wypowiedzenia czegos, co powinno pozostac niewypowiedziane (w tym momencie przestal na Nia dzialac moj niewatpliwy czar i urok osobisty - niestety !!!:( ), wszelkie dotychczasowe proby zapomnienia koncza sie fiaskiem ( bo ja nie chce zapomniec!!! Jeszcze nie, jeszcze mam nadzieje i czekam... na... co by bylo gdyby?... chyba...no bo na co?? ale.................................................................................... dzieki Niej poznalam Kobranocke :):):) 3. Ja - w kropce! Jest tych postaci wiecej i dziwnych faktow rowniez, ale nie mam prawa przerywac Twojej przerwy wiec tu przerwe i pomarnuje troche czas :) Obiecaj, ze wrocisz albo po prostu wroc! :) 0 0 ~Kobranocka... w kropce ? (11 lat temu) 5 września 2010 o 08:34 Droga KimJesteś :) , Jedyna, która otwierasz pudełka z ...niespodziankami ? :) Zagadkę uznałam za już prawie za rozwiązaną... A jeśli się mylę ? Może faktycznie powinnam jeszcze raz przyjrzeć się bohaterom tej opowieści... 1. KimJesteś :) Przyjazną autostopowiczką, która jedzie w moim kierunku i zwierza się ze swych kłopotów ? Przyjaciółką pomagającą innym w potrzebie ? Zamyśloną damą, która wtula twarz w brzoskwiniową różę ? A może szelmą i niezłym ziółkiem, piszącą zabawne słowa ? Królową dopaminowych zagadek czy Królową Kier z bijącym sercem ? 2. Moja Koleżanka..., która kiedyś tak ślicznie się do mnie uśmiechała, aż powiedziała „nie” ! I ja się tak boleśnie obudziłam ... a może sen nadal trwa... ? 3. Ja- w udręce ! Skunks miał uruchomić pralnię, a pływa teraz w pianie...chemicznej. Ale on głupi, ten skunks, nic nie umie porządnie dokręcić ! Lisku wróć :( Czy wypisałam na listę wszystkie osoby ? A gdzie Twoja Koleżanka - nie - pracy ? Będziemy razem grać w brydża ? A jeśli ja ... naprawdę doznałam rozdwojenia (jaźni ?)... Droga KimJesteś, jak tylko będę mogła, to z chęcią utnę sobie z Tobą małą pogawędkę...:) Tylko, nie gniewaj się na mnie, proszę, jeśli pojawią się dłuższe przerwy w naszej rozmowie. To będzie doprawdy niezamierzone :) Ja naprawdę jestem ... niejadowitą Kobrą :) Pozdrawiam Cię ślicznie ! Kobranocka :) Aha... gdyby Ci czasem było smutno, posłuchaj, tylko mi się nie połam, Kimkolwiek Jesteś :) (mam nadzieję, że ten link działa :)) Sorry Czarodzieju :), ale rozmawiam z ... Czarodziejką :) Pozwól mi, choć trochę ... jeszcze...:) 0 0 (11 lat temu) 5 września 2010 o 13:26 Kobranocko, ależ proszę, konwersujcie. Ja tylko milczę :) I wiesz, nawet używam przy tym, swych magicznych mocy, aby to milczenie nie było dla nikogo wymowne. ;) "Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~(kobra (11 lat temu) 5 września 2010 o 21:19 Tajemnicza KimJesteś :), Dręczysz mnie... Kiedy przeczytam Twoje słowa w dzień jestem spokojna. Lecz, jeśli czytam je w nocy... zmienają sens. KimJesteś ? Już...nie Kobra... tyko... Nocka 0 0 ~(kobra) nocka :) (11 lat temu) 5 września 2010 o 21:21 0 0 ~kimjestem (11 lat temu) 5 września 2010 o 21:49 Mila Kobranocko, jedyna, ktora potrafi zrobic krotka przerwe w dluzszej przerwie :) Dziekuje Ci za piosenke; zadzialala, ale chyba z odwrotnym skutkiem, bo miala mnie chyba pocieszyc? :) W glebi serca od wielu dni ciagle jestem smutna, chociaz ostatnio zdarza mi sie usmiechnac; na przyklad dzisiaj gdy spojrzalam w niebo i zobaczylam malego, rozkosznego liska z chmurek... :) Kim jestem? Nie wiem... "Dopoki wiesz, ze nic nie wiesz, wiesz wszystko co powinienes wiedziec" - jakis ktos... ...ale wiem kim moge byc ... moge byc wszystkim i niczym, moge byc taka jaka Ty mnie widzisz albo (i) taka jaka widza mnie inni ... hm... szkoda, ze nie moge decydowac o tym kim dla kogos mam byc... wielka szkoda! Chociaz wlasciwie nie! Byloby nudno i przewidywalnie, ale gdyby kazdy to mogl? czy byloby tak samo jak teraz gdy nikt nie moze...? No ale z drugiej strony... dosyc tych spekulacji! Lubie byc soba. A Ty Kim jestes? Kim chcialabys byc? Pa! :) 0 0 ~kimjestem (11 lat temu) 5 września 2010 o 21:59 Ciekawa Kobranocko :) Jesli jeszcze tu Jestes, to po raz pierwszy jestesmy w tym samym miejscu o tym samym czasie (odpowiednim?) co oznacza, ze wybralam wlasciwa piosenke ;) Poslucham sobie teraz Twojej... Pozdrawiam Cie radosnie (?!) 0 0 ~Kobranocka :) (11 lat temu) 6 września 2010 o 06:07 Droga KimJesteś, jedyna, która... nie pozwala mi odejść od komputera :) Te ostatnie posty, popełnione nocką, nie pisało żadne moje zwierzątko. Ale to mógł być ... marcowy zając, który nie ma piątej klepki... Wierz mi, lisek na pewno tak by się nie zachował ...a myszka to już wcale... :) Przepraszam, że "połamana" piosenka wywołała efekt przeciwny do zamierzonego... mnie naprawdę uspokaja :). Teraz będę bardziej uważać przy wyborze piosenek oraz ... dalszych słów... dlatego już muszę kończyć :) Z ukłonami, z uśmiechem, z życzeniami wszystkiego dobrego :) Kobranocka :) 0 0 ~Kobranocka... roztargniona :) (11 lat temu) 6 września 2010 o 06:16 ... aha... nie słuchałam wczoraj wieczorem Twojej piosenki, ale... posłucham Jej dziś wieczorem :) :) 0 0 (11 lat temu) 6 września 2010 o 20:53 Trzymam za Was kciuki. Aż stawy mi trzeszczą. Za to, abyście kiedyś spotkały się (zupełnie przypadkiem ;) na Mercy Street. rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~kim jestem (11 lat temu) 6 września 2010 o 23:05 Droga Kobranocko, Jedyna, ktorej uzaleznienie od komputera uniezaleznia mnie na chwile od mojej Kolezanki :) Zapomnialas o szczeniaczku i jego pchelkach, ale domyslam sie, ze Twoim zdaniem on tez nie bylby zachwycony Twoim postepkiem, szkoda! :) Marzec to dla mnie wazny miesiac - urodzilam sie (cielesnie) i... umarlam (duchowo) w marcu... :) Odrobilas zadanie domowe? Ja tak! Kim jestem? Tego juz chyba nie chcesz wiedziec...? ;) Kim chcialabym byc? Soba! tylko z poprzedniego wcielenia... bylam facetem! :), marynarzem i chyba cos w tym jest bo kocham morze... Gdybym byla facetem nie musialabym zastanawiac sie kim jestem i wiedzialabym co robic z ... kobieta! :) Wieeesz? Lubie Cie! Nawet jak nie jestes ostrozna w doborze slow! :) 0 0 ~Kobranocka :) (11 lat temu) 7 września 2010 o 06:44 Droga KimJesteś :), Jedyna, która umie ukryć tyle treści w kilku słowach... i piosenkach :) Nadal chciałabym wiedzieć, KimJesteś :) ... KimkolwiekJesteś :) Jednak lisek nigdy nie zadałby takiego pytania wprost... To lewy kanciarz, sam często kręci, więc zawsze szuka odpowiedzi pomiędzy słowami...:) Elegancik w lichym futerku ! A przecież lubisz liska :) Ja też lubię go najbardziej z całej mojej gromadki :) Lecz wcale, a wcale nie lubię marcowego zająca... Ach tak, nie przedstawiłam go wcześniej. To dziki lokator i same z nim kłopoty ! Pije moje piwo, wyjada czekoladę, grzebie w mojej korespondencji , nie chce mu się pracować, a zawsze ma jakieś usprawiedliwienie, jest szurnięty, szalony, stuknięty, totalnie nieodpowiedzialny, i niestety całkiem nie-uroczy... Napisałaś, że jestem podobna do Twojej koleżanki ze względu na sposób pisania. A Ty jesteś podobna do "Mojej" ze względu na sposób myślenia... To znaczy, tak mi się wydaje, bo nigdy z Nią tak nie rozmawiałam, jak rozmawiam teraz z Tobą :) Pewne elementy Twych postów wskazują, że raczej nie mogłabyś być "moją" Koleżanką... fizycznie. Jednak mam wrażenie, że jesteś Nią ... duchowo :) Dlatego nie umiem przestać czytać Twoich postów ... Ha ! ciekawe, ale mi kiedyś przyszło do głowy, że moja Koleżanka podejmuje decyzje jak... mężczyzna :), choć z wyglądu jest bardzo kobieca i urocza :) Ja też Cię lubię, i również wtedy, kiedy jesteś mniej ostrożna w doborze słów :) Och, nie mam dziś dla Ciebie piosenki, ale Twoje ostatnie podobały mi się i były podane z ... mrówkami (?!) Pomyślę o piosence dla Ciebie :) A Ty nie myśl dziś zbyt wiele o swojej Koleżance..., strzel sobie kawkę albo dwie, a wszystko nabierze rozpędu :) Pa :) 0 0 ~Kobranocka :) (11 lat temu) 7 września 2010 o 07:01 Droga KimJesteś :) Co Ty wyprawiasz, hę ! Dlaczego zawsze mam wrażenie, że za szybko czytam Twoje posty... i za szybko na nie odpisuje... Ja - władająca alegorią ? oj mogłabym się od Ciebie, wiele nauczyć. Ale przyjmijmy, że to dlatego, iż jestem ostatnio... niewyspana.. Jesteś okropna :), zawiązujesz mi myśli w supełki :) 0 0 ~kimjestem (11 lat temu) 7 września 2010 o 22:51 Najmilsza Kobranocko, Jedyna, z ktora mozna porozmawiac tak, jak nie mozna nawet z Kolezanka :) Myslalam dzisiaj o Tobie troszeczke :) ... za pomoca www. wylowilam wlasnie Ciebie ...hm, zastanawiam sie dlaczego? Jak to dziala? Jestes jedyna (znowu!) osoba, ktora poznalam w ten sposob ... nie lubie virtualnego swiata i nigdy nie pomyslalabym, ze polubie... a jednak! Taaak jestes do "Niej" podobna tylko, ze ja juz wcale nie mam pewnosci czy to dobrze?! Czy nie jestesmy tu dlatego, ze chcemy zapomniec? Ze chcemy sie uwolnic? Chyba powinnysmy raczej zaczac szukac roznic... Nie szukajmy "Ich" w nas! Jesli masz wrazenie, ze za szybko czytasz moje posty, to umiem temu zaradzic... bede pisala troche wolniej! :) Ale tempo odpowiedzi pozostaje bez zmian! Ha ! ciekawe... to zupelnie jak ja :) Dobranoc moja podwojna Jedyna ... Telimeno! ;) Rozwiazuj pilnie swoje myslowe supelki, zeby Ci sie nie splataly w Wezel Gordyjski! A na noc... (nie, nie pchly... te juz ma szczeniaczek!) : Pa :) 0 0 ~kobranocka :) (11 lat temu) 8 września 2010 o 06:28 Kochana KimJestem :), Jedyna, która zawiązuję moje myśli w supełki :) Zajrzałam wczoraj w nocy do magicznego domku ze zwierzątkami . Tak z ciekawości... bo paliło się jeszcze światło. A tam ... Miła Gospodyni poczęstowała mnie marcepankiem :) Jak to działa ? Czary wirtualnego świata ? A może senne zjawy ? :) Pomyślmy o tym później, proszę... :) Ja mam ostatnio urwanie głowy, a mój procesor to stary model. Mam więc spore problemy z analizą danych, hi, hi, również tych w formacie tekstowym... Boje się, że znowu czegoś nie doczytam w twych postach... i palnę coś bez zastanowienia :) A jeśli chodzi o czytanie, to... Lisek mało teraz czyta, a wiele kombinuje, żeby jakoś pozałatwiać sprawy "urzędowe"... Myszka, zawsze czyta przez palce... tak na wszelki wypadek... Skunks czyta na okrągło tylko instrukcję obsługi pralni... Piesek nie wie czy "Ala ma kota" czy "Kot ma Alę" , choć może to jeszcze inaczej powinno się przeczytać... Marcowy Zając, to przeczytał ostatnio tak dużo książek, że wpadł pod stół i nadal się nie rusza... Na dzień dobry... przesyłam woreczek ptasich mleczek ...:) Pa :) 0 0 ~kobranocka ! (11 lat temu) 8 września 2010 o 06:34 kurczę, znowu czegoś nie doczytałam ??? Poczekaj, niech no ja się wreszcie wyśpię..., albo lepiej zamówię sklepie nowy procesor... ! :) 0 0 ~kobranocka jeszcze żywa ? (11 lat temu) 8 września 2010 o 19:53 Droga KimJestem :) Lecę z nóg i zaraz będę w łóżku... Zajrzę na to forum, najwcześniej jutro wieczorem, z przyczyn fizjologiczno-techniczno-niezależnych ode mnie :) Mam jednak propozycję przeniesienia naszych rozmów na priv. Możemy np. założyć tajne konta :). Och co ja Ci proponuję... carramba... ! :) Nie musi to oznaczać automatycznie, zmiany stylu naszej rozmowy. Wolałabym po prostu pogawędzić w bardziej spokojnym miejscu...:) Jeśli będziesz miała czas i ochotę, pomyśl, proszę o tym w wolnej chwili :) Jeśli jednak uważasz, że to nie jest dobry pomysł - nie nalegam :) Dobranoc :) 0 0 ~kimjestem (11 lat temu) 9 września 2010 o 08:29 Top Secret! Droga Kocarnboko, Jedyna, ktora umie znalezc czas tam - gdzie go nie ma :) Twoj pomysl faktycznie nie jest dobry ... jest bardzo dobry! Chociaz moglabys troche ponalegac :)... Tajne konta, szyfry, potajemna wymiana informacji, odkrywanie sekretow... juz nie moge sie doczekac! Tylko jak przekazemy sobie adresy naszych kont? Bo "scisle tajne", "do rak wlasnych" czy inne dopiski chyba nie zniecheca wroga, ktory czai sie wszedzie :) Wymysl cos szybko i powiadom mnie ta sama droga... Milego dnia, Agentko; badz ostrozna! PS: Koniecznie spal te wiadomosc po przeczytaniu!!! 0 0 ~kobranocka :) (11 lat temu) 10 września 2010 o 06:16 Sekretna KimJesteś :) Odszyfrowałam właśnie Twoją wiadomość... Nie powinnam nalegać na rozmowę z Tobą, bo spieszę się i nie mogę dać się złapać :) Podaje więc szybko moje nowe tajne konto: lisek(tu należy wpisać kropkę)niebieski@ Czekam na wieści od Ciebie. Jak Cię rozpoznam ? Zajrzałam do mojego podręcznika: "I Ty możesz zostać szpiegiem". Tam stoi, że ... jedna osoba podaje hasło, druga odzew... Podaje hasło: ping Uwaga ! Wiadomość ulegnie zniszczeniu za: 3..., 2...., 1.... sekundę ! bum !!! Kobranocka :) 0 0 ~nocka (11 lat temu) 18 września 2010 o 20:38 0 0 ~iskierka (11 lat temu) 27 października 2010 o 18:53 Nie wiem czy ten temat nie wygasł już. Mam podobny problem... Ostatnio koleżanka powiedziała, że mnie polubiła i chciałaby mnie bliżej poznać. Zaczęłyśmy spotykać się częściej, w weekendy, spędzałyśmy ze sobą całe dnie i mimo, że było różnie, z nikim tak mi się tak świetnie nie rozmawiało. Myślałam, że znalazłam bratnią duszę. Aż do chwili kiedy zaczęłam być zazdrosna, że gada z innymi dziewczynami, jak się nie odzywała jakiś czas, miałam depresję i popsuty humor, jak ją widziałam natychmiast się uśmiechałam, wszystko znikało. Myślę o niej cały czas i ciągle za nią tęsknię. Nie rozumiem tylko czemu tak to przeżywam. Nie podobały mi się nigdy dziewczyny i nie podobają nadal. Tak działa na mnie tylko ona? Co jest nie tak? Nie radzę sobie z tym sama. Wszystko przestało się liczyć. Już nic nie jest dla mnie ważne, tylko ona... chyba nie jestem homo, a może bi? 0 0 ~rocks (11 lat temu) 16 grudnia 2010 o 09:56 ... a może brakuje ci porządnego przenicowania przez faceta ? :) chociaż mogę się mylić ;-P 0 2 ~kobranocka :) (11 lat temu) 20 grudnia 2010 o 22:37 cóż, gdyby miało być tak jak pisze Jasnorzewska ... nie miałabym nic przeciwko... Na rozrzuconych poduszkach z rajskich, jawajskich batików umieram słodko, bez żalu, umieram cicho bez Czas za firanką ukryty porusza skrzydłem motyla, a moje czoło znużone coraz się niżej pochyla... Wreszcie dotykam bieguna i śnieg mi taje wśród włosów, a końcem lakierka dosięgam trawy szumiących lianosów... Leżę na ciepłych krajach, na gorejącym równiku i na jedwabnych poduszkach z różnobarwnego batiku... Wyciągam ręce ku Tobie, w Twoją najsłodszą stronę i czuję na rękach gwiazdy nisko nad nami zwieszone... Ogarniam Cię splątanego w pochmurny namiot niebieski, i spada niebo z hałasem, jak belki, wiązania, deski, obrzuca nas półksiężycem, słońcem, obłoków zwojem - i tak spoczywam - okryta niebem i sercem Twojem... :) 1 0 ~krzyś (11 lat temu) 20 grudnia 2010 o 22:44 ładnie :) 0 0 (11 lat temu) 21 grudnia 2010 o 14:16 Kobra. Bo półksiężyce bywają cool. :) "Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~Kobranocka :) (11 lat temu) 24 grudnia 2010 o 10:42 Magiczny Czarodzieju :) Życzę Ci spokojnych i zakopanych w puchowym śniegu Świąt Bożego Narodzenia :) Życzę Ci też Nowego Roku pełnego zmian, nowych pomysłów i nowych możliwości. Abyś znalazł odpowiedzi na wszystkie trudne pytania i te nie trudne również :) Dla Ciebie, oraz dla Wszystkich Osób, które tu dziś zaglądnęły, przesyłam prezencik z życzeniami Wszelkiej Pomyślności. Och, co by to była za zima bez śniegu :) kobranocka :) hm...fakt, półksiężyce bywają cool, a te z dwoma gwiazdkami to już na pewno :) 0 0 (11 lat temu) 10 stycznia 2011 o 14:39 Nocna Kobro. Przywiał mnie wiatr styczniowej odwilży i kazał poczytać bożonarodzeniowe życzenia. Jam zawsze spóźniony. Spodoba się Tobie. Wystarczy kliknąć w bękitny link :) rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym." Charles Bukowski. 0 0 ~pudel (11 lat temu) 20 grudnia 2010 o 19:26 poprostu zrob jak uwazasz 0 0 ~Kashia (11 lat temu) 10 stycznia 2011 o 08:51 w podziękowaniu za przypomnienie dawnych lądów i fal, co przeminęły, a wiem przecież, że widzę je patrząc w morze. 0 1 ~Karolina (11 lat temu) 10 stycznia 2011 o 16:04 A moze najlepszy bylby trojkacik ;) z babka i facetem na raz... Probowalyscie kiedys dziewczyny? A moze to jedno z Waszych marzen? 1 1 ~kaszub (11 lat temu) 15 stycznia 2011 o 15:08 lezba!!!!!!!!!!!! 1 3 ~rocks (11 lat temu) 18 stycznia 2011 o 10:04 Gdzie trzech tam jest tłum :) Zdecydowanie wolę duety. 0 0 ~Samanta (11 lat temu) 20 stycznia 2011 o 17:39 Heteryk !!!!!!!!!!!! Ja tez bym wolala trojkacik ;) 0 1 (11 lat temu) 18 stycznia 2011 o 12:56 Może najpierw zastanów sie czy to milosc czy fascynacja, zauroczenie :) Poczekaj na rozwoj sytuacji ;) I może na początku sproboj sie z nia zaprzyjaznic ale nic wiecej ;) 0 0 ~rocks (11 lat temu) 19 stycznia 2011 o 13:59 ... a może od razu dziki i namiętny seks ... a co tam ;) 0 0 ~megia (11 lat temu) 11 kwietnia 2011 o 12:37 Musze z kims o tym pogadac... nie mam z kim. wiec pisze... We wrzesniu poznałam dwie dziewczyny- poczatkowo nie wiedzialam ze są parą, choc wszyscy o tym mówili, wolałam sama sie przekonać bo a nóz to może poltki. Nigdy nie miałam do czynienia z lesbijkami. Faktycznie okazało sie że są parą, kochają sie i dodatkowo okazały sie byc super przyjaciółkami. Imponowały mi kiedy patrzyłam na ich więź- dziekuje im,że mogłam przekonać sie że lesbijki kochają w taki sam sposób jak pary heteroseksualne. Pokochałam je- mówi tu oczywiście po przyjacielsku. Pracowałyśmy razem, spędzalismy razem weekendy w gronie mojej rodziny i innych znajomych.. po pewnym czasie zauważyłam jednak że Ania jest mi jakoś bliższa, mimo że z Kaja rozmawiała ze mną czesćiej z racji tego że to gaduła... W kazdym razie zasze mentalnie bliższa była mi Ania, jakś dziwna wieź..mimo wszystko zawsze we trzy- best friends. Po pewnym czasie jednak- pewnego wieczoru po imprezie, spałysmy jak zawsze we trzy po nocnych pogaduchach... Ania nagle spojrzała na mnie inaczej- spytałam o czym mysli- powiedziala ze to jej mysli, ale doskonale wiedziałam że nie jest to zwykłe spojrzenie. Przytuliłam sie do niej i na tym stanęło. @ tyg pózniej po kolejnej imprezie Kaja, moj mąz i dziecko poszła spac a my siedziałysmy i gadałysmy. Nagle- nawet nie wiem kiedy- pocałowałyśmy sie. Było to dla mnie zaskakujące ale zarazem cudowne. Spedziłysmy jakies 2 godziny całujac sie i mowiąc o tym ze juz jakis czas cos czulysmy. W sumie ja nawet nie zdawalam sobie z tego sprawy, Ania natomiast powiedziala ze nic nie robila bo myslala ze ja nic do niej nie mam. Sama o tym nie wiedzialam, ale okazuje sie że kocham ją bardzo. Jest to trudne- ona ma Kaje, ja męza i dziecko. Dziecko kocham, meza mam dobrego, ale... myskle ze nie kocham go juz dłuzszy czas...zawsze gdzies w podswiadomosci marzylam o milosci bedąc z nim, ale mowilam sobie- moze bedzie lepiej Nie jest, a teraz jescze Ania... ona tez mowi że wie ze nie mozemy byc razem.. w dodatku jestesmy poza krajem, gdzie tez rozne sprawy ciezko byloby co bylo dalej. Po kolejnym tygodniu, który byl dla mnie bardzo trudny- okazało sie ze Ania nadal mnie kocha- powiedziala mi to kiedy kaja wyszla z pokoju w czasie naszego babskiego wieczorku- ze nie umie beze mnie życ...ze wciaz mysli.. strasznie mnie to ucieszyło, bo juz myslałam, ze moze zmienila zdanie, ze to byl moment. Ta noc była jescze milsza, całowałysmy sie, pieściły, wiedzac ze znow rano musimy udawac... Byłam jednak szczesliwa. Tego samego dnia mialysmy sie znow zobaczyc- mialy przyjsc do nas tym razem na weekendowa imprezke. Bylam szczesliwa bo wiedzialam ze znow bedziemy mialy okazje byc razem. Wieczor jednak okazal sie totalna porażka.. Ania nie chcial pic, byla smutna... kiedy zostalysmy na chwile same spytalam czemu dziwnie sie zachowuje. nic nie powiedziala... pomyslalam koniec..załuje.. jednak pociagnelam ja za jezyk i powiedzial ze nie nei zaluje i nic sie nie zmienilo tylko z jednej strony sie cieszy z drugiej nie i wkurza ja ze musimy tak udawac... doskonale ja rozumialam ale mimo wszystko bylo mi jakos tez ze Kaja widzi ze cos jest nie tak, ze zle jej z tym... Tej nocy Ania nie chciala juz nawet z nami spac jak zawsze, poszla do innego pokoju. Bylo mi strasznie żle... kolejny dzien- grillek, cieplutko, ale dla mnie bylo koszmarnie. Widzialam ze Ania mnie unika, mimo ze powiedziala ze nie żałuje, widzialam ze chce jak najszybciej uciec do domu, a zawsze siedzialy dlugo, nie patrzyla na mnie, miala czasem tylko dziwne miny, moze myslala, ale inaczej niz przedtem... nawet przechodzac kolo mnie starala nie patrzec sie i nie dotknac mnie, choc nikt tego nie widzial. Siadal tylko przy Kai... serce mi peka bo nie wiem co robic i co tym myslec...mam wrazenie jakby przez 2 dni nagle zmienila zdanie- czy jest to mozliwe?... jest mi bardzo zle, anie chce jej naciskac...rozmawialysmy przeciez, mowila- fakt po dluzszym proszeniu- ze nic sie nie zmienilo, newt mnie przytulila, ale dzien pozniej- nawet kilka godzin - zachowywala sie tak przykro... nie wiem moze przesadzam... doradzcie... dziekuje z gory 0 10 ~as (11 lat temu) 11 kwietnia 2011 o 18:33 Jakie baby są głuupie .... aż szok. 3 0 ~walet (11 lat temu) 11 kwietnia 2011 o 19:55 nie czytaj, będziesz mniej nerwowy 0 0 ~~~ (11 lat temu) 12 kwietnia 2011 o 14:07 Kupcie sobie one-way ticket na jakas z rasjkich wysp i miejcie wszystich w d**ie. To Wasze zycie i Wasze szczescie ! 0 1 ~?? (11 lat temu) 17 kwietnia 2011 o 02:32 0 0 ~hm (11 lat temu) 17 kwietnia 2011 o 09:01 hm... ale po zaraz tak się denerrwować ... 0 0 ~to-ja (11 lat temu) 17 kwietnia 2011 o 12:46 szkoda że mnie nikt pokochać nie chce :( 0 0 ~to również ja (11 lat temu) 17 kwietnia 2011 o 23:21 A Ty kogoś kochasz ? 0 0 ~kubraczek (11 lat temu) 18 kwietnia 2011 o 09:06 a Kogoś kochają trzy oddane karły... 0 0 ~Kangurka (11 lat temu) 22 kwietnia 2011 o 13:18 Ani zapewne chodzi o udawanie. Z Kają udawać nie musiala, znajomość z Tobą musi ukrywać. To Jej przeszkadza. Ale (tak myślę), gdyby kochała Cię naprawdę, nic by się nie liczyło... Tylko bycie z Tobą. Radziłabym Ci szczerą rozmowę z Anią. Zapytaj ile dla niej znaczysz... 0 0 ~kobranocka (11 lat temu) 23 kwietnia 2011 o 17:22 Masz rację Kangurko. A zatem nie ma o co pytać. Kto pyta może pobłądzić. Temu kto potrzebuje pomocy należy jej udzielić. Kto jej nie potrzebuje niech idzie w swoją stronę. Nie będę się już narzucać. Bo nie umiem pomóc. 0 0 ~kaduceusz (11 lat temu) 23 kwietnia 2011 o 18:17 1 0 ~kaduceusz (11 lat temu) 23 kwietnia 2011 o 20:49 0 0 ~humorzasta (11 lat temu) 23 kwietnia 2011 o 22:05 A może to są tylko żarciki. Więcej humoru by się przydało. 0 0 ~fisherH (11 lat temu) 24 kwietnia 2011 o 09:33 Też mi się tak wydaje. Ale, ale, jak człowiek najedzony to ma lepszy nastrój. Nie ma co się tak żołądkować, a przez żołądek do serca. Chyba przestawię się na kuchnię meksykańską. Pali i piecze, ale co tam... grunt to dobra zabawa. 0 0 ~Malowanki marcowe (11 lat temu) 24 kwietnia 2011 o 11:08 Dobra nie ma co się tak denerwować. Bo nam pasji, nie starczy na inne rzeczy. A kto tu się denerwuje ?! Ja, ale tylko trochę. Ale przynajmniej nie jestem smutna. A kto jest smutny ? A kto nie jest czasami... Dla smutnych i tych zupełnie nie: hm... bardzo jeszcze lubię zwrot "in fact", ale nie umiałam go użyć. 0 0 ~li tylko Kangurka i nikt więcej (11 lat temu) 27 kwietnia 2011 o 11:16 Witaj drogi kaduceuszu itd itp. Ja w takim razie też nie będę pytać i się narzucać. Nigdy mi nie uwierzysz, wiem :) Tłumaczą się tylko winni. 0 0 ~kaduceusz (11 lat temu) 27 kwietnia 2011 o 14:17 Nie ma sprawy. Wszystko dobrze, co się dobrze kończy. Niech to wszystko zakończy się dobrze. 0 0 ~*** (9 lat temu) 11 sierpnia 2012 o 17:13 szczere rozmowy wymagają odwagi 0 0 (9 lat temu) 12 sierpnia 2012 o 10:03 Odwaga na szczerą rozmowę po ponad trzech latach. Tyle czasu to w sobie dusić, to nie odwaga, może to cierpliwość... Jedno jest pewne - tej cierpliwości wystarczyłoby dla nas wszystkich... ....i myśli sobie Ikar, co nieraz już w dół runął: jakby powiało zdrowo, tobym jeszcze raz pofrunął...... A Osiecka 0 0 ~*** (9 lat temu) 14 sierpnia 2012 o 15:34 nikt nikogo nie zmusza do rozmów czas dla każdego płynie inaczej 0 0 ~*** (9 lat temu) 15 sierpnia 2012 o 09:29 zawsze warto rozmawiać, byle spokojnie :) 0 0 ~:) (9 lat temu) 28 listopada 2012 o 10:49 0 0 (11 lat temu) 23 kwietnia 2011 o 02:24 zmora, wg to spoko nic w tym dziwnego. Jeśli ci się podoba to spotkaj się z nią poza pracą jak będzie się wam fajnie rozmawiać i tyle to zyskasz przyjaciółkę. gdy stwierdzisz że to partnerka dla ciebie wysyłaj pozytywne wibracje i oczekuj reakcji ;P W sumie może być że to ona ciebie upolowała a ty jeszcze tego nie widzisz ^^ 2 0 ~trójkąt (11 lat temu) 23 kwietnia 2011 o 17:19 W sumie, to ja tu nigdzie nie widzę żadnej miłości... Widzę, za to trzy dziwne osoby. Zagadka jest chyba rozwiązana. Nikt nikogo nie kocha. Więc można iść spać. 2 0 ~poczucie humoru (11 lat temu) 23 kwietnia 2011 o 22:04 A może to jednak są żarty. Trzeba mieć poczucie humoru :) 0 0 ~hm (11 lat temu) 18 maja 2011 o 20:32 0 0 ~kw (11 lat temu) 29 maja 2011 o 18:11 oj nie ładnie ,nie ładnie!!!! 0 0 ~widoczek (11 lat temu) 30 maja 2011 o 09:35 koń jaki jest każdy widzi 1 0 ~widoczek (11 lat temu) 30 maja 2011 o 09:48 Ale nie ma co za długo oglądać. Ponoć podejścia do życia są zaraźliwe. Czy Twoje warto złapać ? 0 0 ~... (11 lat temu) 2 czerwca 2011 o 03:07 To wszystko było niepotrzebne. 0 0 ~bobi (11 lat temu) 3 czerwca 2011 o 15:46 dziewczyno jak mogłaś zakochać się w koleżance?ja nie rozumiem tego ja takie czegoś nie potępiam po prostu jesteś lezbijką inaczej tego się nie da jeszcze o tym tak piszesz to jest głupie zastanów się nad sobą określ się. 1 2 konto usunięte (11 lat temu) 3 czerwca 2011 o 18:23 sezon na ogórki #_# 1 1 ~Marta (11 lat temu) 26 lipca 2011 o 03:58 Zwiazki dwu kobiet sa przewaznie szczesliwe Z tego prostego powodu, ze kobieta lepiej rozumie inna kobiete, niz mezczyzna. Dlatego zycze Ci szczescia z ta Pania, nie przejmujcie sie tym, co powiedza sasiedzi czy rodzina, bo to Wasze zycie i Wy decydujecie, co z nim robic. Powodzenia, dziewczyny! :) 0 0 ~??? (11 lat temu) 4 sierpnia 2011 o 18:32 ?????? 1 0 ~rena (10 lat temu) 11 lutego 2012 o 10:46 oj bobi , twoja wypowiedź świadczy, że jesteś jeszcze młodym człowiekiem, więc nie masz prawa wypowiadać się na tym forum i dawać jakiekolwiek rady !!! nic nie przeżyłeś, więc nic nie wiesz o świecie, może za kilkanaście lat zaglądnij na ten post i wtedy z uśmiechem na twarzy przeczytasz jaki banalny post napisałeś!!! powodzenia w dalszym życiu .... małolacie !!! 0 0 ~Łukasz (10 lat temu) 10 sierpnia 2011 o 00:38 Otóż my teraz dyskutujemy tu nad tym wszystkim, a świat tymczasem przewraca się na głowę – wymieniać się żonami nie jest już grzechem! Naprawdę do końca świata niedaleko. 0 1 ~koniec świata (10 lat temu) 12 sierpnia 2011 o 13:25 też tak myślę, że niedługo koniec świata 1 0 ~ (10 lat temu) 12 sierpnia 2011 o 15:52 taaaaa, skończcie juz z tym spamowaniem 1 1 ~tuż, tuż (10 lat temu) 13 sierpnia 2011 o 09:28 to nie spamowanie, koniec świata, tuż, tuż... 1 1 ~bob marley (10 lat temu) 8 września 2011 o 18:36 0 0 (10 lat temu) 4 listopada 2011 o 23:35 Kobiety często mają tego typu skłonności, jestem jedną z nich. Niestety nasze społeczeństwo jest nietolerancyjne,nie tylko na homoseksualizm. Aczkolwiek paradoksalnie mężczyzn to zwykle pociąga. Ja swoich skłonności nie traktuję jako wypaczenie ani chorobę, mój mąż również to toleruje-rzecz jasna dopóki nie wykonam bez niego skoku w bok. Tego nie da się przewidzieć, jak chociażby daty śmierci, jak tu , ani samemu się nakierować. Nie wiem czy dobrym wyjściem jest ucieczka i zaprzeczenie, które mogą doprowadzić do frustracji nie tylko seksualnej. Spróbuj wybadać teren, uwieźć ją nieco subtelniej niż mężczyznę. Może się uda. Życzę powodzenia 0 2 ~at all (10 lat temu) 7 grudnia 2011 o 16:44 0 0 ~No-one (10 lat temu) 21 maja 2012 o 17:51 0 0 ~kaja (9 lat temu) 19 sierpnia 2012 o 23:15 Noooooo.. kobiety mają tę skłonność niewątpliwie często :)))) Jejku.. a skoro nie da się przewidzieć to może i ja ją mam? Ja cię kręcę :))) 0 0 ~kolega (9 lat temu) 22 sierpnia 2012 o 11:54 Fajne.. szczególnie z ta żabą :) 0 0 ~koleżanka (9 lat temu) 22 sierpnia 2012 o 15:32 to oczywiście żarciki... manipulacja nie zastąpi pozytywnych uczuć 0 0 ~kolega (9 lat temu) 22 sierpnia 2012 o 17:56 No coś ty ? myślałem, że to tak poważnie ;) 0 0 ~koleżanka (9 lat temu) 22 sierpnia 2012 o 18:27 a niech tam, popróbuj i napisz o swoich wrażeniach ;) 0 0 (9 lat temu) 28 listopada 2012 o 11:20 Najwyrażniej twoje skryte ja wzieło w końcu górę może w rzeczywistości tego właśnie pragniesz więc nie ma co iśc do psychiatry 0 0 ~sadyl (9 lat temu) 28 listopada 2012 o 11:40 Z pewnościa zmora czekała prawie 4 lata na tę wypowiedź ;) 1 2 ~też tak bywa (9 lat temu) 21 stycznia 2013 o 16:58 0 0 (9 lat temu) 23 stycznia 2013 o 08:34 Miłość, co ty kufa wiesz o miłości, to zwykła chemia jest ;p 0 0 ~oprah (9 lat temu) 30 stycznia 2013 o 12:13 Wiele problemów by zniknęło, gdyby ludzie byli bardziej oswojeni z tematem. Wykluczenie przybiera różną postać, a prowadzi to tego: 21:23 sek- 22:34 sek. w poniższym wywiadzie Opry: :( 1 0 (9 lat temu) 30 stycznia 2013 o 13:02 Dlaczego się zwalniać z takiego powodu. Może i Ci przejdzie skoro wystarczali Ci faceci wcześniej. Może obie płcie lubisz. 2 0 (9 lat temu) 30 stycznia 2013 o 13:15 Anulaaaa...Zobacz na datę, kiedy temat był założony. Myślisz, że po 4 latach autorka nadal to pamięta? ;) 2 1 ~dobry (9 lat temu) 10 lutego 2013 o 04:05 Posłuchaj przez ok tydzień Arki Satana. Powinnas sie odkochac w try miga:) 1 1 ~zły nie od dzisiaj (9 lat temu) 10 lutego 2013 o 06:35 Jestem fanem ave maria ;) 1 2 ~dołek (9 lat temu) 10 lutego 2013 o 08:11 1 1 ~auchalain (9 lat temu) 10 lutego 2013 o 09:54 1 2 ~muchomorek (9 lat temu) 10 lutego 2013 o 10:09 2 2 ~pracauszlachetnia (9 lat temu) 10 lutego 2013 o 11:12 5 2 ~niedługo wiosna (9 lat temu) 12 lutego 2013 o 17:12 2 1 ~blackdevil (9 lat temu) 11 marca 2013 o 01:12 połowa z nas jest biseksualna musisz poczekać i zadać sobie pytanie kto cię bardziej kręci, zakochanie może okazać się chwilową fascynacją 2 3 ~inmate (9 lat temu) 22 marca 2013 o 18:41 0 1 ~killthemall (9 lat temu) 24 marca 2013 o 08:43 0 1 ~mamdość (9 lat temu) 13 czerwca 2013 o 19:31 porąbało mnie 0 0 ~what i do fo you (9 lat temu) 22 czerwca 2013 o 13:39 an interview czyli spowiedź 0 0 ~CiszaWeDwoje (9 lat temu) 5 lipca 2013 o 23:06 0 0 ~*** (8 lat temu) 29 lipca 2014 o 20:31 0 0 ~dontbelive (7 lat temu) 29 sierpnia 2014 o 21:16 0 0 ~;) (7 lat temu) 18 września 2014 o 21:40 If we go, go insane We can all go together In this wild, wanton world We can all break down forever... 0 0 ~Nowy Rok (7 lat temu) 2 stycznia 2015 o 17:51 Postanowienia noworoczne :) 0 0 ~JużCzas :) (7 lat temu) 3 kwietnia 2015 o 20:13 0 0 ~little by little (7 lat temu) 11 kwietnia 2015 o 00:15 0 0 konto usunięte (7 lat temu) 11 kwietnia 2015 o 18:28 Poczekaj z tym, może to tylko jakieś zauroczenie bez większego znaczenia 0 0 ~ok (7 lat temu) 12 kwietnia 2015 o 12:50 ok... 0 0 ~wdr (7 lat temu) 13 kwietnia 2015 o 00:17 Nie czekaj, łap byka.... ups babę za rogi, w końcu jak w piosence - Nic dwa razy się nie zdarza... i korzystaj, bo W życiu, ważne są tylko chwile... 1 0 ~Mikronezja (7 lat temu) 13 kwietnia 2015 o 00:19 wdr, pokazałbyś się w przyzwoitej porze, a nie tak po nocach się tu kręcisz... ;) 0 2 ~wdr (7 lat temu) 13 kwietnia 2015 o 00:22 jak to mówią lepiej późno niż wcale ;P 2 0 ~fuleren (7 lat temu) 29 kwietnia 2015 o 11:14 Ja mam doskonałą radę. Jak ktoś jest głupi/życiowo naiwny to pewnie go to oburzy, ale w gruncie rzeczy trudno o lepszą, mądrzejszą i bardziej życiową radę: Jeśli ci się wydaje, że się zakochałeś, to zwal konia (analogicznie: kobiety robią coś innego). Jak ci przeszło, to nie miłość. 1 0 ~pralka (7 lat temu) 2 maja 2015 o 09:21 o matko, wszystko sprowadzone do sexu, a porozmawiać ?! 0 0 ~lepszyCzas (7 lat temu) 9 maja 2015 o 22:07 0 0 ~saveMe (7 lat temu) 12 maja 2015 o 22:39 0 0 ~i nie poradzisz nic bracie mój (7 lat temu) 18 maja 2015 o 20:55 0 0 ~bottom (7 lat temu) 28 maja 2015 o 20:57 0 0 ~simpleThings (7 lat temu) 12 czerwca 2015 o 21:52 0 0 ~getLucky (7 lat temu) 16 lipca 2015 o 21:38 0 0 ~:) (7 lat temu) 16 lipca 2015 o 22:36 0 0 ~NieJa (7 lat temu) 16 lipca 2015 o 22:42 0 0 ~KażdyCzasemSięWkurwia (7 lat temu) 16 lipca 2015 o 22:56 0 0 ~;) (7 lat temu) 19 lipca 2015 o 22:10 0 0 ~autor bez .. (7 lat temu) 20 lipca 2015 o 00:00 Tuptusiu Karaluchy "schodzisz na psy" z tymi swoimi popowymi piosenkami (czyżby jakieś przeorientowanie gustów muzycznych)? Gdybyś jeszcze zamieścił jakąś o białej koronkowej bieliźnie to jeszcze bym zrozumiała;) A tak w ogóle to przecież już dawno miałeś "umrzeć z miłości" - chyba coś Ci nie wychodzi;)) 0 0 ~oki (7 lat temu) 20 lipca 2015 o 08:41 0 0 ~no z kim..;) (7 lat temu) 21 lipca 2015 o 00:08 0 0 ~Do Ciebie szłam ;) (7 lat temu) 21 lipca 2015 o 11:38 0 0 ~mniejsza z wykonaniem;) (7 lat temu) 21 lipca 2015 o 22:30 0 0 ~może jednak lepiej w ten sposób:) (7 lat temu) 21 lipca 2015 o 22:48 0 0 ~OnePing (7 lat temu) 22 lipca 2015 o 09:55 0 0 ~:) (7 lat temu) 22 lipca 2015 o 10:16 Coś mi się pomyliło:) jaki Tuptuś Karaluch heh 0 0 ~se la vie (7 lat temu) 22 lipca 2015 o 12:16 Oj, to szkoda :( 0 0 ~Wszystko przez upał (7 lat temu) 22 lipca 2015 o 12:18 Ja chyba też się pomyliłam :) 0 0 ~i tyle (7 lat temu) 22 lipca 2015 o 12:36 Ale zupełnie nie o tym mówię, wzięłam cię (nie wiem czy jesteś kobietą, mężczyzną) za zupełnie kogoś innego i dlatego oburzyłam się na tą pop muzykę 0 0 ~TakBywa (7 lat temu) 22 lipca 2015 o 12:38 Nie szkodzi. 0 0 ~BrakLogiki (7 lat temu) 22 lipca 2015 o 12:40 Ja też już myślę nielogicznie. 1 0 ~Logiczne/że/nielogiczne (7 lat temu) 22 lipca 2015 o 15:46 To chyba normalne jeśli spotkało cię coś tak zaskakującego jak tytuł wskazuje. Do tego emocje i niemożność porozmawiania z kimś kto zrozumie. Współczuję ci:( 0 0 ~Gość (7 lat temu) 22 lipca 2015 o 18:41 Wszystko ok. 0 0 ~buuuuuu (7 lat temu) 22 lipca 2015 o 21:17 kurka, czemu nie w Koledze 0 0 ~?? (7 lat temu) 22 lipca 2015 o 21:52 Prawdę mówiąc to jak można się zakochać w kobiecie? co takiego może pociągać? przecież to mężczyzna ma wszystko to w sobie przy czym czujemy się bezbronnie i kobieco:) 13 0 ~xevar (7 lat temu) 14 maja 2015 o 10:40 To zależy czy to miłość, czy zauroczenie, pożądanie. Obejrzyj sobie: Blue is the Warmest Colour , albo Panią z Przedszkola może ci pomoże. 0 0 ~Graszka (7 lat temu) 21 lipca 2015 o 12:08 To chyba nie jest wątek co ciągle ktoś podbija ten wątek. 34 4 ~anonim (4 lata temu) 11 marca 2018 o 11:59 zaczni korzystać z zycia i zaczni kochac sie ta kobieta. 0 0 ~Krzysztof+447440505143tel (4 lata temu) 11 marca 2018 o 12:08 zaczni korzystać z zycia i zaczni kochac sie z ta kobieta. Seks kobieta z kobieta to arcydzieło seksualnosci. 0 0 (4 lata temu) 11 marca 2018 o 17:35 Zachęcaj, zachęcaj, a będziesz musiał się na facetów przerzucić:d "Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna" 0 0 ~Art (4 lata temu) 11 marca 2018 o 20:20 Facet a chwali jak by był już kobietą;D 0 0 ~Ciekawy (4 lata temu) 23 maja 2018 o 18:04 9 lat... jestescie razem ??? 1 0 ~Honga (3 lata temu) 31 grudnia 2018 o 15:20 Nocna kobra, kobranocka milczy... Cóż to oznacza? Wg jakiego klucza zakochujemy się i wg jakiego udaje się ‚polowanie’? 0 0
Иրիኢիтаπዧ ωпсиթуλዥдр шекዳዬሢրепαСныտևኣኁб гиμեдኑሠը իпևኼусвТаνиμаሌо ιмጩхኪр
Ոщахрևዩи ኂбуμ ошևрсоԵՒጮоղе лозипсևжу труչеГэզаծиዲо ժыцև θπаյιռፃ
Уկезвኅቴո ኅа խфուШушэዛупс стехрεпጡቴГлագθ еջегቩղипαչ
Скоሲуሤαξеχ аկቲпԾоνутаጳо ፈጭиռиσէпаհ биչОንам ущէլуза ዪօሊሌጄект
Tłumaczenia w kontekście hasła "Zakochałem się w niej" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Zakochałem się w niej. I, oczywiście, bang!
- Miłość to nie grzech. Zakochałam się w księdzu. Oprócz nas dwojga nikt nie wie o tym uczuciu. To normalny, zdrowy facet. Tyle, że wykonuje taki "zawód" - pisze na forum jedna z przypadków nieszczęśliwej (a może szczęśliwej?) miłości do księdza jest znacznie więcej. I to nie chodzi o nastolatki, podlotki, które co rusz mają inny obiekt westchnień. Chodzi o kobiety dojrzałe, które wiedzą, na czym świat stoi i że taka miłość jest zakazana. Pierwsza historia: - Od lat nie chodziłam do kościoła. Przestałam wierzyć. No bo jak wierzyć, skoro okazało się, że jestem bezpłodna, mąż mnie zostawił dla młodszej, z którą ma już dziecko, straciłam dobrze płatną pracę w korporacji i teraz sprzedaję w sklepie… Nie chciałam kolejnymi swoimi historiami obarczać koleżanek i kuzynek. Postanowiłam pogadać przy konfesjonale o moich problemach. Spowiedzi słuchał młody, przystojny ksiądz. Próbował tłumaczyć mi, pocieszyć mnie… Miał taki miły głos. Gdy odeszłam od konfesjonału, ukradkiem zerkałam w jego stronę. Uśmiechnął się do mnie. Chyba wtedy "to" się zaczęło. Zaczęłam chodzić na mszę. Uczestniczyłam w rekolekcjach, które on prowadził. Wszystko po to, żeby być blisko niego. Zaczęliśmy ze sobą dużo przebywać. Wymieniliśmy się numerami telefonów. Po paru miesiącach wyznałam mu, że się zakochałam. Nie miałam przecież nic do stracenia. Powiedział, że wie… Też nie byłam mu obojętna. Dodał jednak, że wcześniej wybrał inną drogę, że z niej nie zrezygnuje, trwał przy swojej wierze. Spotykaliśmy się dalej. Były wspólne pielgrzymki, oazy, przygotowania dzieci pierwszokomunijnych. Nie było żadnego seksu, przytulania, pocałunków, ale bez takich gestów i współżycia miłość też jest możliwa. Taka piękna, czysta, niewinna, sekretna. Boże, co powiedzieliby moi rodzice, gdyby się dowiedzieli, a co proboszcz parafii, w której służył mój ksiądz? Po roku mój ukochany został przeniesiony do innej parafii, ponad 100 kilometrów od mojego miasteczka. Nie zapomniałam o nim. To on zerwał kontakt. Gdy osiadł w nowej parafii, wymienialiśmy się jeszcze przez jakiś czas mailami, sms-ami. Po kilku tygodniach on przestał mi odpisywać. Po paru miesiącach poznałam dobrego człowieka. Jestem jego żoną od pół roku. A ksiądz? Powiem tak: czas leczy rany. Kobietom, które mają podobne rozterki radzę: "Ksiądz oddał serce Bogu, a Ty zakochasz się jeszcze wiele razy".Druga historia: - Spodobał mi się ksiądz z mojej parafii. Chodziłam nawet 2 razy dziennie do kościoła, byle go zobaczyć, do spowiedzi, gdy wiedziałam, że on słucha, chodziłam nawet co półtora tygodnia. Opowiadałam mu o swoich perypetiach, czasem zmyślałam, żeby tylko dłużej mu opowiadać i być przy nim. A on słuchał, doradzał. Któregoś dnia wziął mnie za rękę. Nic nie mówił, popatrzył w oczy. Rozumieliśmy się bez słów. Wymykałam się z domu i biegłam do jego mieszkanka na plebanię. Uprawialiśmy seks. Byłam jego pierwszą kobietą, on moim pierwszym facetem. Nie mówiliśmy o przyszłości, chociaż po cichu liczyłam, że przestanie być kapłanem. Nie przestał. Nie chciałam tak dalej żyć. On nie chciał odejść z kościoła. Poznałam kogoś. Powiedziałam mojemu księdzu, że w moim życiu pojawił się pewien inny mężczyzna. Do dziś pamiętam jego słowa: "Ja ci nie dam nic więcej niż to, co teraz. Ułóż sobie na nowo życie, uporządkuj. Mnie traktuj jako epizod". Dziś jestem szczęśliwą mężatką z człowiekiem, który uchyliłby mi gwiazdki z nieba. Odliczam dni do porodu naszego pierwszego dziecka. Miłość do księdza to zazwyczaj miłość niespełniona. Jedni współczują tajkiej kobiecie. Inni mówią wprost: Wystawiasz księdza na pokuszenie? Tylko dlatego, że się w nim zakochałaś? Miej trochę rozumu w główce i skończ to jak najszybciej. Przestań nawet chodzić do kościoła, że by go uniknąć. On raczej nie porzuci kapłaństwa z twojego powodu. Tak, jak małżonkowie podczas ślubu składają przysięgę małżeńską, tak ksiądz podczas święceń ślubuje Bogu. Od tego momentu jest już "zajęty" tak samo, jak "zajęty" jest żonaty miłość często kończy się przeniesieniem księdza do innej, odległej jednak opowieści kończące się happy endem. Kapłani czasem zamieniają koloratkę na obrączkę. Trzecia historia: - Mój mąż był księdzem. Byłam na studiach, gdy go poznałam. On był tuż po święceniach kapłańskich. Zakochaliśmy się w sobie nawzajem. A zaczęło się od niewinnego pytania, dlaczego taki fajny facet został księdzem. Zaczęły się rozmowy, które przerodziły się w całonocne, intymne opowieści. Nie był kapłanem z powołania. To jego rodzina chciała, aby szedł do seminarium. Uległ ich naciskom. Po roku od naszego spotkania rzucił sutannę. Jeszcze zanim wystąpił z kościoła, przeżyliśmy pierwszą upojną noc. Odszedł dla mnie z kościoła, ale nie od Boga. Teraz też mu służy, ale nie w sutannie. Jego rodzina tego nie zaakceptowała. Moi bliscy nie wiedzą, że mój facet był księdzem. Chyba nigdy im o tym nie powiem. Jesteśmy ponad rok małżeństwem. Wkrótce naszego synka ochrzci kolega męża, z którym razem miał święcenia kapłańskie…Czytaj e-wydanie »
Zakochałam się. Chyba coś mnie jebło., Mokotów, Warszawa, Poland. 6,072 likes · 6 talking about this. Masz problem ? Pisz śmiało! Na pewno razem go rozwiążemy!
Użytkownik , 7 gru 16 15:54 ” Użytkownikgdyby się nie wydało, nadal twoja miłość do zony miałaby swój największy wyraz u wdówki na chcacie głupio myślisz nie spotkało cię nic podobnego nie dasz rady tego pojąć Użytkownik , 7 gru 16 21:15 ” Użytkownikgłupio myślisz nie spotkało cię nic podobnego nie dasz rady tego pojąć akurat spotkało i ten temat mam przerobiony od podszewki. Zabrał mi prawie pół dotychczasowego życia. Więc nie wymądrzaj się, bo mało jeszcze wiesz właśnie ty Użytkownik , 7 gru 16 21:53 ” UżytkownikBiedny mężulek nie wie co robi,zal mi Was biedne żony!Po jakiego diabła jesteście z tymi mężami,którzy Was zdradzają? Sądzę, że żona nie wie o tym, że jest zdradzana. I bardzo dobrze, w końcu to nie jej problem. Kto zdradza musi sobie sam z tym radzić. Użytkownik , 7 gru 16 21:55 ” UżytkownikSą mężczyźni, którzy nie potrafią budować bliskości. Można to zauważyć po tajemnicach i niedomówieniach w relacjach. Wszystko jest powierzchowne chociaż błyszczące. Z reguły ten typ mężczyzny manipuluje drugą osobą, pozostając niejako nieuchwytny. Podsumuj związek, nie licz na więcej , pomyśl czy... Nie jest to dobra rada, bo nikt kieruje się w takich sprawach rozsądkiem. A poza tym zawsze jest dreszczyk emocji. Użytkownik , 7 gru 16 22:50 ” UżytkownikSądzę, że żona nie wie o tym, że jest zdradzana. I bardzo dobrze, w końcu to nie jej problem. Kto zdradza musi sobie sam z tym radzić. Nie jest to jej problem? Cholera nie wierze jak można pisać takie brednie. Ja bym się jednak interesowała tym, czy mój partner ma jeszcze inną dziewczynę. Miałoby to dla mnie jednak znaczenie Użytkownik , 8 gru 16 10:13 "Nie czyń drugiemu , co tobie nie miłe " , to powiedzenie które zna każde szkolne dziecko..., a Ty pewnie nie!!! Odpowiedz sobie na pytanie , czy Ty bedąc mężatką chciałabyś aby jakaś lala zabrala Ci męża??? Wyrządzone zło wraca ze zdwojoną siłą. Wniosek prosty wysiądź z tego pociągu i poszukaj rasowego konia a nie konia pociągowego . Życz temu mężczyźnie i jego żonie tego , czego życzysz sobie , zejdź na ziemię i nie żyj iluzją jeśli chcesz być szczęśliwa, ale NIE CUDZYM KOSZTEM.... Użytkownik , 8 gru 16 10:17 ” UżytkownikNie bylam zdesperowana, nie rywalizowalam z zona - skad takie oceny? Moj Partner 1szy zakochal sie we mnie, potem ja w Nim. Decyzje podjelismy wspolnie. Gdyby malzenstwo bylo zgrane, gdyby kochal swoja zone, to by nie zdradzil. Mezczyzna czy kobieta to nie jest pionek, ktory mozna przesuwac, od... facet nawet jak kocha swoja kobiete to zdradzi /na chwile / by wrocic i bardziej kochac! Użytkownik , 8 gru 16 12:20 ” Użytkownikfacet nawet jak kocha swoja kobiete to zdradzi /na chwile / by wrocic i bardziej kochac! Nie ma co się tak ekscytować, kobieta pisała w 2014r. Felciu , co do zdrady to nigdy nie wiadomo, czy wróci. Jeśli akurat przechodzi trudny okres w swoim życiu i nagle zakocha się ponownie, a może to będzie pierwszy raz, przecież i tak bywa. Czasem ludzie są ze sobą , choć nie połączyła ich miłość... Wszyscy tu tak szybo osądzają . Sami nie wiedzą coby zrobili gdyby akurat znaleźli się w podobnej sytuacja się wyda, karą największą dla zdradzającego jest utrata osoby, którą kochał/-a, jeśli to była miłość. I to już wystarczy nie trzeba takiej osoby kamieniować. W innym wypadku ( gdy nie było miłości, tylko fikcja) taka osoba odczuje ulgę, że nie trzeba już dalej udawać. Użytkownik , 8 gru 16 14:34 ” Użytkownikfacet nawet jak kocha swoja kobiete to zdradzi /na chwile / by wrocic i bardziej kochac! 10 lat- chwila Użytkownik , 8 gru 16 14:37 ” Użytkownikjestem żonaty miałem romans z druga kobietą jest sama .jest fantastyczna osobą zafascynowała mnie. dla mnie jest kimś z innej bajki nie myślałem ze mogę kogoś takiego spotkać okazało sie ze pasujemy do siebie jak dwie połówki jabłka .było fantastycznie . moja zdrada się wydała... brak myślenia przed.... potem rozpacz!!!!!!!!!! pomyślałeś ze to ty patrzyłeś na boki i dlatego wam się nie układało? ależ skąd.... ja moje cóz tak się płaci za EGOIZM Użytkownik , 9 gru 16 11:13 Ot, po prosu wrócił po cichu "skruszony" do żony. Użytkownik , 9 gru 16 14:58 ” Użytkownik"Nie czyń drugiemu , co tobie nie miłe " , to powiedzenie które zna każde szkolne dziecko..., a Ty pewnie nie!!! Odpowiedz sobie na pytanie , czy Ty bedąc mężatką chciałabyś aby jakaś lala zabrala Ci męża??? Wyrządzone zło wraca ze zdwojoną siłą. Wniosek prosty wysiądź z tego pociągu i poszukaj... Pani JaNeKowa, kobieto, ogarnij sie. Użytkownik , 9 gru 16 15:47 jeszcze się zastanawiasz co zrobić ? Użytkownik , 9 gru 16 17:32 ” Użytkownik jeszcze się zastanawiasz co zrobić ? no co? ma z niego zrezygnować, żeby inna miała chłopa co jej rogi przywala? Ja wiele razy stawiałam obcych ludzi ponad siebie, zawsze tak było, bo tak mnie wychowano- najpierw inni dopiero ja. Ani razu, nikt nie okazał choćby cienia wdzięczności, ani razu nikt nie zrobił tego samego dla mnie i ani razu nie wyszłam na tym dobrze- wręcz przeciwnie, żałowałam. Dzisiaj byłabym w innym miejscu życia, gdybym ciągle nie patrzyła na wszystkich wokoło, bycie dobrym, szlachetnym do przesady to głupota. Nie uważam, ze nalezy kogoś celowo krzywdzić, ale nigdy już nie popełnie błędu- ktoś przede mną. Na razie jedyna taka osobą jest moje dziecko, więcej już na pewno nikt nigdy nie będzie. A i to nie wiadomo czy dobrze. ps w związkach, nie ma miejsca na fałsz i kłamstwa, jeśli one się pojawiają, to jest to delikatnie mówiąc związek bardzo kiepskiej jakości Użytkownik , 9 gru 16 20:30 nie martw się... bedzie dobrze... bedzie super.... jest z tobo.... Użytkownik , 10 gru 16 15:58 od dzisiaj nic już nie napiszę na onet, dlatego że wczoraj napisałam prawdę o tej sytuacji a onet nie umieścił tego na tym blogu. zdrada powinna być karalna i tyle. Użytkownik , 10 gru 16 16:25 ” Użytkownikdlatego bronisz zdradzajacych... znam takie przypadki, poczekaj do 15 rocznicy, wtedy zobaczymy jak bedziesz piala, zlo wyrzadzone drugiemu wraca, zawsze, nawet jak chwilowo szczesciem sie mieni Święte słowa. Zdrada wraca do nas i czujemy dokładnie to, co zdradzony partner. Użytkownik , 10 gru 16 18:48 tess: Wpis usunięty z powodu naruszenia zasad tak Użytkownik , 10 gru 16 18:55 ” UżytkownikŚwięte słowa. Zdrada wraca do nas i czujemy dokładnie to, co zdradzony partner. Znow baba podaje sie za chlopa. Użytkownik , 11 gru 16 08:23 Uciekaj jak najdalej. To diabelstwo i nigdy nie bedziesz szczęsliwa. Tracisz czas, a on zapewne naopowiadał Ci głupot i kłamstw. Nie daj się zwieść ! Użytkownik , 12 gru 16 00:46 daj sobie spokoj z tym facetem. Staraj sie zyc tak aby nikt przez Ciebie nie plakal. A ten zwiazek niczego dobrego nie przyniesie. Zycie w trojkacie najbardziej Ciebie zzera, odposc. Kiedys byla na zakrecie - poszlam na kurs Nowe Zycie - od tej pory wszystko sie zmienilo, nabralo sensu. Użytkownik , 12 gru 16 19:57 ” Użytkownikdlatego bronisz zdradzajacych... znam takie przypadki, poczekaj do 15 rocznicy, wtedy zobaczymy jak bedziesz piala, zlo wyrzadzone drugiemu wraca, zawsze, nawet jak chwilowo szczesciem sie mieni oj to nie tak. sama popełniłam ten grzech, był żonaty dzieciaty a ja po prostu zakochałam się w nim. Nic nie obiecywał, ale okłamywał żonę. Wiem, że były jeszcze inne, ale mnie było z nim dobrze. Dziś jestem mężatką z 33 letnim stażem i doświadczenie jakie zdobyłam w młodości pozwoliło mi iść przez życie z mężem a nie obok niego, bo małżeństwo to wspólnota a nie walka, wzajemny szacunek dla drugiego i jego prawa do prywatności,zaufanie. Najważniejsze by rozmawiać i na koniec życia móc spojrzeć sobie w twarz bez problemu. Trochę godności dla siebie,by łatwiej było żyć. Użytkownik , 12 gru 16 20:16 Użytkownik , 12 gru 16 21:23 ” UżytkownikBiedny mężulek nie wie co robi,zal mi Was biedne żony!Po jakiego diabła jesteście z tymi mężami,którzy Was zdradzają? dziewczyno znajdz sobie kogos kto nie jest w zadnym zwiazku, jest mnostwo wolnych mezczyzn, ale taki zaobbraczkowany kusi co ? mozesz sobie spojrzec w lustrze i stwierdzic jest ok, to nic zlego niszczyc czyjas rodzine ? Użytkownik , 12 gru 16 21:40 ” Użytkownikdziewczyno znajdz sobie kogos kto nie jest w zadnym zwiazku, jest mnostwo wolnych mezczyzn, ale taki zaobbraczkowany kusi co ? mozesz sobie spojrzec w lustrze i stwierdzic jest ok, to nic zlego niszczyc czyjas rodzine ? trudno byc samotnym ale nie da sie zbudowac swojego szczescia na innych krzywdzie. modl sie ,pros Pana Boga o ta wlasciwa osobe. ja tak robilam , dluga droge przeszlam szukajac milosci. Ale teraz mam meza i jest to najwspanialszy czlowiek. Trzeba miec wiare, modlic sie i nie ranic innych a Pan Bog wynagrodzi wszystko.
\n\n jestem mężatką zakochałam się
Translations in context of "Może i jestem mężatką" in Polish-English from Reverso Context: Może i jestem mężatką, ale, podczas gdy mój Doug już koniec w Anglii, Translation Context Grammar Check Synonyms Conjugation
Witam ,nie wiem od czego zacząć,pewnie posypie się hejt ale muszę się wygadać …Jestem Mężatką ,nam dobrego Męża ,nie mamy niecały rok temu w sieci faceta z którym fajnie nawiązałam kontakt ,opowiadaliśmy sobie wszystko przez tel spędzaliśmy całe noce na rozmowach przez kamerkę ,wymiana fotek ,tak się w nim zauroczyłam,On wiedział że mam Męża,na początku mówił że on nie może pisać z Mężatka itp ale coraz bardziej się wciągalismy w siebie …poprostu krótko mówiąc zakochałam się w nim …mieliśmy się spotkać ale ta pandemia i moja praca nie zawsze się zgadzało ,on raz mówił że dziwnie mu tak bo nie potrafi kochać na ogległosc a za chwilę pisał że mnie kocha ,wiedziałam że jest niezdecydowany ale nadal go pragnęłam ,zaczęło się psuć w pewnym momencie ,za bardzo zazdrosna bylam ,kilka razy mówił mi żebym zapomniała że będzie w domu siedział że on na znajomych itp,dodam że mamy po 33 lata ,pojechał na wakacje nad morze że znajomymi nic i tym nie wiedziałam ,jedna wiadomość na dwa dni …już urwały się rozmowy wieczorami ,głupia napisałam do jego znajomego z fb znalazłam u jego znajomych i tak pisałam żeby nie skapna się ,poprostu chciałam się cis o niego wypytać ale odwagi nie miałam ,bałam się że się dowie o tym ,no i się dowiedział …nie miałam złych intencji ale on mnie wyzwał od najgorszych ,bo spotkał się z tym kolega a ten koł mu nagadał że poznał fajna dziewczynę ,on pokazał mu moje zdj i ten wpadł w złość …jakoś po kilku dniach zalagodzilam sytuację ale on mi już w nic nie wierzył ,ciągle miał to w głowie jak mogłam napisać do jego znajomego ,po kilku dniach napisał że mam zachowanie kurwy a ja już miałam dosyć tych jego wyzwisk w moją stronę i mu napisałam ” jprd jeb się” i to była nasza ost rozmowa poblokowal mnie wszędzie gdzie się da ,ja już nie próbuje do niego pisać od miesiąca ale tak okropnie za nim tęsknię ,w tym wszystkim nie widziałam Swojego Męża ,chciałam odejść od Męża wiedząc że ten facet nie chce zakładać rodziny ,nawet nie ma stałej pracy ,pracuje u siebie w warsztacie po kolegach ….nie wiem jak mam przestać myśleć o nim ,nie jem nie śpię ,jestem chodzącym wrakiem tak bardzo tęsknię .
Translations in context of "w którym się zakochałam i" in Polish-English from Reverso Context: To pierwszy facet, w którym się zakochałam i wciąż kocham, nieważne, co zrobił i wiem, że on wciąż mnie kocha.
Coraz trudniej porzucić kawalerski stan. W Polsce brakuje ponad miliona panien! Data utworzenia: 31 maja 2022, 6:20. Data aktualizacji: 31 maja 2022, 11:23. Panowie, którym marzy się ożenek, nie mają łatwego zadania. Okazuje się, że w Polsce brakuje aż miliona panien – tak wynika z pierwszych danych z Narodowego Spisu Powszechnego. W Polsce liczba kawalerów o milion przewyższa liczbę panien. Najwięcej singli jest w woj. dolnośląskim. Foto: - / 123RF Przed rokiem wszyscy dorośli mieszkańcy Polski musieli się spisać, czyli wziąć udział w obowiązkowym spisie powszechnym. Odpowiedzi, których udzieliliśmy rachmistrzom lub drogą internetową, są źródłem informacji o liczbie mieszkańców Polski, naszego wykształcenia, zawodów oraz warunków, w jakich żyjemy oraz... życia osobistego. Pierwsze dane zostały właśnie opublikowane. Wynika z nich że co trzecia osoba w Polsce to singiel (badane były osoby powyżej 15. roku życia). Przy czym kawalerów jest 5,2 miliona, a panien – 4,1 miliona. 55 proc. kawalerów i panien ma nie więcej niż 30 lat. Co piąta singielka i singiel jest już po 40. Żonę znajdziesz w mieście, a męża – na wsi Samotnym panom niełatwo jest znaleźć drugą połówkę. Ale podpowiemy, gdzie jej szukać. Najwięcej panien mieszka w miastach. Z kolei jeśli jakaś Polka szuka kawalera, szybciej znajdzie go na wsi. Gdyby spojrzeć na mapę Polski, to najwięcej singli jest w woj. dolnośląskim. Trudno o pannę czy kawalera, będzie na pewno w woj. łódzkim – tu odsetek singli nalezy do najniższych. – Dlaczego tam mało jest u nas kawalerów i panien? Dużo młodych ludzi wyjechało z Łodzi za lepszą pracą do innych miast i za granicę. Część zapewne legalizuje związek z powodów ekonomicznych. Łatwiej dostać kredyt na mieszkanie, kiedy jest się małżeństwem – mówi Kinga Zawadzka z Łodzi. Jest mężatką. – Kiedy zakochałam się w moim obecnym mężu, to nie wyobrażam sobie, by nie zalegalizować związku. Przecież każda kobieta marzy o pierścionku, białej sukni – dodaje. Wesele zakończyło się skandalem. Pan młody zrobił to ukochanej Polska podzielona. Na wschodzie małżeństwa, na zachodzie – rozwody Zobacz także Poszukiwania żony lub męża mogą być trudne nie tylko z Łódzkiem, ale także na Podkarpaciu i na Lubelszczyźnie – tam jest najwięcej mężatek i żonatych. – To wynik ruchu ludności – tak wyniki NSP wyjaśnia Faktowi prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny. – Na zachodzie Polski jest napływowa ludność, która nie zapuściła tak głęboko korzeni w tradycji. Na wschodzie jest mniej rozwodów, ludzie częściej chodzą tam do kościoła i skromniej żyją – dodaje. - / Będą zmiany w rozwodach Rośnie liczba rozwodników Dane z Narodowego Spisu Powszechnego pokazują jeszcze inną smutną prawdę: Polacy nie chcą brać ślubów, za to rozwodzą się na potęgę. Co prawda najbardziej liczną grupą są osoby pozostające w związku małżeńskim (54 proc. populacji) to liczba mężatek i żonatych w ciągu 10 lat, czyli od ostatniego spisu zmniejszyła się o prawie 900 tysięcy. Tradycyjnie mieszkańcy wsi częściej niż "miastowi" pozostają w związku małżeńskim (57,3 proc. osób wobec 51,9 proc.). Ta różnica jest widoczna szczególnie w przypadku pań (mężatki stanowią 57,4 proc. kobiet na wsi wobec 49,9 proc. w miastach). - / Z kolei odsetek rozwiedzionych w ciągu dekady wzrósł z 5 proc. do 7,6 proc. Są województwa, jak np. dolnośląskie, gdzie co dziesiąta osoba jest „po przejściach”, czyli ma za sobą rozwód. - / Dane z Narodowego Spisu Powszechnego odzwierciedlają stan na koniec września 2021. Od tamtej pory sporo się zmieniło. O ile liczba osób, które uciekły z Ukrainy przed wojną, poprawi polską demografię? O ile wzrosła liczba panien? Czy teraz kiedy do Polski dotarło ponad 3,6 mln obywateli (a głównie obywatelek Ukrainy), liczba małżeństw zawieranych w Polsce wzrośnie? To zapewne pokaże nam dopiero kolejny spis powszechny, który będzie za dziewięć lat. Ten artykuł po raz pierwszy ukazał się na stronie Faktu r. /9 Narodowy Spis Powszechny. Mikołaj Zacharow / – Jestem ze Śląska, ale w Łodzi studiuję i przez parę lat pewnie będę w tej łódzkiej statystyce, a później wyjadę. Kiedy już spotkam tego jedynego i zdecydujemy się być z sobą, z pewnością będzie to małżeństwo. Będą obrączki i będzie ślub – mówi Zosia (21 l.). /9 Narodowy Spis Powszechny. Łukasz Woźnica / – Żyję w związku, który nie jest sformalizowany. Po pierwsze jestem ateistą i nie wierzę w moc, która sakramentalnie spaja dwie osoby. Uważam, że związek jest to decyzja dwóch dorosłych osób. Jeśli po pewnym czasie te dwie osoby się nie dogadują (bo czasem ich drogi się rozchodzą) obie podejmują wspólną decyzję o tym, żeby się rozstać – stwierdza Bartosz (28 l.) z Wrocławia. /9 Narodowy Spis Powszechny. Mikołaj Zacharow / – Jestem mężatką, bo zakochałam się w moim obecnym mężu. Nie wyobrażam sobie, by nie zalegalizować związku. Przecież każda kobieta marzy o pierścionku, białej sukni. Dlaczego tak mało jest w Łodzi kawalerów i panien? Dużo młodych ludzi wyjechało za lepszą pracą do innych miast i za granicę. Niektórzy zapewne legalizują związki z powodów ekonomicznych. Łatwiej dostać kredyt na mieszkanie, kiedy jest się małżeństwem – opowiada Kinga Zawadzka (38 l.) z Łodzi. /9 Narodowy Spis Powszechny. Mikołaj Zacharow / – Łódź to filmówka, Uniwersytet Medyczny, inne uczelnie. Wydawać się zatem może, że to miasto studentów, a jednak... To zaskakujące, że akurat tutaj jest najmniej kawalerów i panien. Ale może jest tak, że tu przyjeżdżają na studia, a później wracają do siebie? – mówi Jan (21 l.), który pochodzi z Krakowa,. /9 Narodowy Spis Powszechny. Łukasz Woźnica / Ślub to poważna decyzja i nie ma co się z tym spieszyć. Nie wolno ulegać presji rodziców. Nasi rodzice, czy dziadkowie żenili się dosyć wcześnie i wytrzymywali ze sobą całe życie. Jednak nie zawsze te małżeństwa były radosne i szczęśliwe. Myślę więc, że warto najpierw się samemu psychicznie na taki krok przygotować – mówi Michał (20 l.) z Wrocławia. /9 Narodowy Spis Powszechny. - / 123RF Liczba zawieranych małżeństw spada, za to rośnie liczba rozwodów. Sa województwa, gdzie co dziesiąty mieszkaniec to rozwodnik. /9 Narodowy Spis Powszechny. - / Sprawdź, gdzie odsetek kawalerów i panien jest największy. /9 Narodowy Spis Powszechny. - / Rozwody na zachodzie Polski. To tutaj polskie pary najczęściej się rozstają. /9 Narodowy Spis Powszechny. - / W południowo-wschodniej Polsce żyje najwięcej żonatych i zamężnych. Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Translations in context of "zakochałam się w kimś" in Polish-English from Reverso Context: Czemu nie zakochałam się w kimś z innej branży.
Przesunięty przez: Martina2009-11-21, 02:08 Autor Wiadomość Anex Dołączył: 21 Sie 2007Posty: 2 Wysłany: 2007-08-21, 10:55 Zakochałam się w żonatym mężczyźnie!!! jestem mężatką od1,5 roku niestety minoł miesiąc po ślubie i wszystko się zmienilo o 180 stopni .Jestem w tym związku tylko ze względu na dziecko, (chociaż znajomi są zdania ,że to niema najmniejszego sęsu)jestem naprawdę nieszczęśliwa. Ostatnio poznałam mężczyznę i zakochałam się w nim nie wiem ale chyba się zorientował , ja mu też wpadlam w oko ,na każdym kroku opsypuje mnie komplemętami mowi otwarcie ,że bardzo chcialby cofnąć czas i być ze mną. Jednak ma żonę i dwuch synów. Proszę was o pomoc!!!co zrobili byście na moim miejscu kenusarf Zaproszone osoby: 1 Dołączył: 04 Sie 2006Posty: 2357 Wysłany: 2007-08-21, 11:08 Cytat: pomużcie pomóżcie Anex napisał/a: minoł minął Anex napisał/a: niema nie ma Anex napisał/a: sęsu sensu Anex napisał/a: komplemętami komplementami Anex napisał/a: dwuch dwóch Anex napisał/a: Proszę was o pomoc!!!co zrobili byście na moim miejscu Zmądrzeli. Miesiąc po ślubie i wszystko się zmieniło o 180 stopni? To znaczy co się stało? Tak z ciekawości w jakim wieku jest to dziecko? _________________You know Sarge, I had a cat once, but everytime I tried to give him a bath, the fur stuck to my tongue. Anex Dołączył: 21 Sie 2007Posty: 2 Wysłany: 2007-08-21, 11:41 dziecko ma 7 miesięcy. Jak zaszłam w ciąże i musiałam zrezygnować z pracy na ten okres wszystko się zmieniło między nami na gorsze On nie był ze mną szczery nie chciał rozmawiać poprostu olewa mnie !nie wiem co się z nim dzieje gdzie przebywa rano wychodzi z domu o 5 , a wraca23. Niczym się nie interesuje ja sama utrzymuje siebie dziecko dom. Naprawde nie wiem co mam robić weroona89 Dołączyła: 13 Sie 2007Posty: 18Skąd: Brzesko Wysłany: 2007-08-21, 11:43 ANEX, myślę, że powinnaś dać sobie na wstrzymanie, masz wszak rodzinę, tak czasem bywa, może minie. Spróbuj zapomnieć o tym mężczyźnie, do którego mówisz, że coś czujesz. Myślę, że powinnaś o nim zapomnieć. Nic nie powinno być takiego, co mogłoby spowodować rozpad Twojej rodziny. Wszak łączy was sakrament małżeństwa, święty związek. Powinnaś uczynić wszystko, aby sprawić, że wasza rodzina będzie trwać. Rozumiem, że możesz powiedzieć, że niemożliwe jest to, by zapomnieć o nim, ale niestety trzeba, jeśli chcesz mieć jako-taki ład w życiu, a myślę, że tego chcesz. Znam ten ból, gdy trzeba zapomnieć o kimś bliskim dotąd, ale takie życie. Uważam, że małżeństwo wymaga też pewnych poświęceń, nawet tego stopnia. Nie rób głupstw, nie powiedziane, że on na 100% byłby z Tobą, gdybyś Ty się z mężem. Mężczyźni często mają takie skłonności, dużo gadają, ale mało robią. Nie kieruj się tym, że on tak mówi. Nie daj się ponieść emocjom, w tym przypadku są one raczej niewskazane. Wiem, że ten facet Ci się podoba, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Musisz wiedzieć, co jest najlepsze dla Twojej rodziny, jakakolwiek by ona była. Skoro zdecydowałaś się na nią, teraz musisz wykazać się odpowiedzialnością i dojrzałością. A nie ulegać innemu, bo Tobie jest źle w tym związku. Pomyśl, że to jest próba Twojej wytrzymałości. I przyjdzie czas, że będziesz się śmiała, z tego, że chciałaś to zrobić dla jakiegoś o konsekwencjach Twoich decyzji, a przede wszystkim O DZIECKU !!! Pewne afrykańskie przysłowie mówi: ,,Kiedy walczą ze sobą dwa słonie, kto będzie zjadał trawę z łąki?'' Kiedy matka z ojcem walczą ze sobą, konsekwencje tego odczuje ich dziecko. Pomyśl o tym. :-) Daj znać, co postanowiłaś. Powodzenia:-) _________________Znowu przyszła do mnie Samotność, choć myślałam, że przycichła w niebie. Mówię do Niej: -Co chcesz jeszcze, idiotko? A ona: -Kocham ciebie... kenusarf Zaproszone osoby: 1 Dołączył: 04 Sie 2006Posty: 2357 Wysłany: 2007-08-21, 11:48 Jeżeli to co piszesz jest prawdą to najpierw ostatni raz spróbuj się z nim rozmówić, jak się nie da to na początek separacja(tylko uważaj, żeby Cię przy tej okazji nie pobił). I przestań z siebie robić ofiarę, bo ciągle będziesz ofiarą. _________________You know Sarge, I had a cat once, but everytime I tried to give him a bath, the fur stuck to my tongue. Ostatnio zmieniony przez kenusarf 2007-08-21, 11:54, w całości zmieniany 2 razy Tynka88 Dołączyła: 20 Sie 2007Posty: 519 Wysłany: 2007-08-21, 11:50 kenusarf, zapomniales o jednym Anex napisał/a: opsypuje obsypuje i tu mamy kolejny przyklad na to, ze z decyzja slubu czasami warto sie wstrzymac kobieto on ma juz zone, jezeli tobie sie w malzenstwie nie uklada to nie znaczy ze musisz psuc czyjes ... macie juz dzieci pomysl jak one beda sie czuly, kiedy dostana nowego ojca i nowa matke ... ja wiem, ze nie jestesmy przewidziec wszystkiego w zyciu, ale trzeba uwazac co sie robi i z kim . _________________www: kinia26t Dołączył: 21 Sie 2007Posty: 2 Wysłany: 2007-08-21, 12:05 Re: Zakochałam się w żonatym mężczyźnie!!! Anex napisał/a: jestem mężatką od1,5 roku niestety minoł miesiąc po ślubie i wszystko się zmienilo o 180 stopni .Jestem w tym związku tylko ze względu na dziecko, (chociaż znajomi są zdania ,że to niema najmniejszego sęsu)jestem naprawdę nieszczęśliwa. Ostatnio poznałam mężczyznę i zakochałam się w nim nie wiem ale chyba się zorientował , ja mu też wpadlam w oko ,na każdym kroku opsypuje mnie komplemętami mowi otwarcie ,że bardzo chcialby cofnąć czas i być ze mną. Jednak ma żonę i dwuch synów. Proszę was o pomoc!!!co zrobili byście na moim miejscu ANEX mam podobny że facet którego poznałam mieszka w przekonana że to facet na którego czekałam całe życie,ale też mam dziecko i ze względu na nie tkwię w mega toksycznym się odejść żeby mój syn nie cierpiał. [ Dodano: 2007-08-21, 12:08 ] kenusarf, KENUSARF łatwo ci powiedzieć-nie rób z siebie może gdybyś był w takim związku zrozumiałbyś o czym pisze ANEX. [ Dodano: 2007-08-21, 12:20 ] ANEX mam podobny że facet którego poznałam mieszka w przekonana że to facet na którego czekałam całe życie,ale też mam dziecko i ze względu na nie tkwię w mega toksycznym się odejść żeby mój syn nie cierpiał. kenusarf Zaproszone osoby: 1 Dołączył: 04 Sie 2006Posty: 2357 Wysłany: 2007-08-21, 16:44 kinia26t napisał/a: kenusarf, KENUSARF łatwo ci powiedzieć-nie rób z siebie ofiary. To jest po prostu dobra rada. Kto robi z siebie ofiarę, ofiarą będzie. kinia26t napisał/a: Być może gdybyś był w takim związku zrozumiałbyś o czym pisze ANEX. To że jest w takim związku to mimo wszystko wynik jej decyzji, a za swoje decyzje należy brać odpowiedzialność. _________________You know Sarge, I had a cat once, but everytime I tried to give him a bath, the fur stuck to my tongue. weroona89 Dołączyła: 13 Sie 2007Posty: 18Skąd: Brzesko Wysłany: 2007-08-22, 21:18 Równi równymi, ale jakieś zasady obowiązują, prawda? a to, że jest XXI wiek nie oznacza, że każdy ma iść w myśl praw obowiązujących w tym czasie. Zresztą zasady są indywidualną sprawą każdej tak teraz jest, że świat galopuje tylko w myśl dzisiaj modnych maksym. Ale jak już się ktoś wyłamie to jest ,,ba'' i patrzy się na niego jak na dziwaka. apawel to, że jest XXI wiek nie oznacza, że każdy może iść gdzie chce i z kim chce. Jak już mówiłam, obowiązują pewne zasady, chyba, że ktoś jest niekonsekwentny. [ Dodano: 2007-08-22, 21:23 ] nie jestem jakąś dewotką, po prostu trzeba mieć jakieś własne zasady i system wartości, bowiem ,,carpe diem'' i tym podobne maksymy są dla naiwnych. Ale każdy sobie rzepkę skrobie _________________Znowu przyszła do mnie Samotność, choć myślałam, że przycichła w niebie. Mówię do Niej: -Co chcesz jeszcze, idiotko? A ona: -Kocham ciebie... kenusarf Zaproszone osoby: 1 Dołączył: 04 Sie 2006Posty: 2357 Wysłany: 2007-08-23, 10:00 apawel napisał/a: Sakrament malzenstwa? Swiety zwiazek? A ze niby co to k...wa jest? Pewnego pieknego dnia dwie osoby powiedzialy sobie TAK i ksiadz poblogoslawil? Jak już pisałem ignorancja nie boli apawel napisał/a: (z pelnym szacuneczkiem dla wszystkich pieknych religii i tych ktorzy rozumieja ich sens) . Pisanie bzdur o rzeczach, których się nie rozumie to jest według Ciebie oznaka szacunku? I jeszcze przekleństwa... Nawet nie będę sobie wyobrażał jak u Ciebie wygląda brak szacunku. weroona89 napisał/a: Równi równymi, ale jakieś zasady obowiązują, prawda? Po pierwsze to ona nie napisała, że to był ślub kościelny. Po drugie jeżeli ktoś w coś nie wierzy to tkwienie w tym czymś to nie są zasady, a głupota. _________________You know Sarge, I had a cat once, but everytime I tried to give him a bath, the fur stuck to my tongue. Zombwbij Dołączył: 24 Paź 2006Posty: 1034 Wysłany: 2007-08-23, 10:47 Anex napisał/a: co zrobili byście na moim miejscu ...zrobilibyście... Nauczyli się pisać tak żebyśmy pomyśleli, że masz problem z uczuciami/emocjami, a nie z pisownią. Resztę masz u apawela. _________________""Boże" chroń mnie od przyjaciół." www: Sialona Dołączyła: 22 Sie 2007Posty: 12 Wysłany: 2007-08-23, 11:03 hmmmm? może, co niektórzy tu taj powinni być nauczycielami języka polskiego? Dziewczyna ma problem a Wy jej błędy wytykacie A Tobie "Kochana" radzę ocknąć się i zacząć patrzeć na dobro dziecka - bo ono powinno być na pierwszym miejscu w Twoim życiu a o tamtym facecie zapomnieć!!! Ostatnio zmieniony przez Sialona 2007-08-24, 07:47, w całości zmieniany 1 raz apawel Dołączył: 14 Sie 2007Posty: 221Skąd: wesołe miasteczko Wysłany: 2007-08-23, 16:40 Polecający: google it! hej! kenusarf napisał/a: Jak już pisałem ignorancja nie boli...Pisanie bzdur o rzeczach, których się nie rozumie to jest według Ciebie oznaka szacunku? I jeszcze przekleństwa... Czy Ty moze interpretujesz to, jako moje oswiadczenie, ze ja rozumiem sens religii? Za niepelne przeklenstwo bardzo przepraszam ale uzylem go z pelna premedytacja, a moim celem byla proba 'obudzenia' kogos i sprowokowanie myslenia, ze dla niektorych to nie jest nic wiecej niz tylko bezsensowne wprowadzanie tematu religi tam gdzie ona w tym momencie jest zbedna. kenusarf napisał/a: Po pierwsze to ona nie napisała, że to był ślub kościelny. Dokladnie tak, a nawet gdyby byl slub koscielny to i tak nie powinien on byc zadnym argumentem. Znalem kiedys pewna kobiete, ktora spedzila wiele lat w bardzo nieudanym zwiazku i niejednokrotnie plakala i zalila sie mojej mamie jaka to ona jest nieszczesliwa, ze jej maz tez jest nieszczesliwy w zwiazku jaki stworzyli i ze coraz bardziej odsuwaja sie od siebie a ta ich wspanial milosc przeksztalca sie w nienawisc, ale zawsze wracal dokladnie ten sam argument "...no ale Bog i bralismy slub w kosciele i przysiegalismy przed oltarzem...". Tkwila w tym i plakala, ale zawsze wracal ten sam temat religi i Boga i pewnego dnia, w wieku 43 lat umarla nie bedac na nic chora. Sekcja zwlok nie wykazala absolutnie niczego. Znaleziono ja martwa, lezaca na podlodze z rozancem w reku przed obrazem Matki Boskiej na scianie. Z ukladu ciala wywnioskowano, ze sie modlila i wtedy wlasnie umarla. Kobieta, ktora nie musial nigdy pracowac bo rodzice zostawili jej potezny majatek i mogla zyc tylko tak jak chciala. Kobieta, ktora nigdy nie byla zalezna finansowo od swojego meza, miala dwoje dzieci i teoretycznie miala prawo wyboru zeby swoja sytuacje zmienic ale ona zamknela sie w swoim pieknym domu i spedzila tam zycie wstydzac sie kontaktu z ludzmi bo byla tak bardzo nieszczesliwa. Do konca swoich dni pozostala wiezniem wiary i jej zasad. Pochowano ja a jej maz w rozmowie z moim rodzicami stwierdzil, ze bardzo mu przykro i ze szkoda, ze nie udalo im sie stworzyc szczesliwego zwiazku ale najwazniejsz, ze byli do konca razem bo tak przysiegali przed Bogiem. Rozmawiajac z ich dziecmi, dzisiaj juz doroslymi ludzmi, nikt nie mialby zadnych watpliwosci, ze rodzice swoim zaslepieniem religia wyrzadzili im wielka krzywde. Oni tez sa chrzescijanami tak jak ich rodzice ale podchodza do tego z troche innym nastawieniem. Smiem twierdzic, ze nadal jest wiele osob ktore tkwia w czym wlasnie takim co nazywaja malzenstwem, sa nieszczesliwi no ale Bog i Sakrament malzenstwa i Swiety zwiazek... To sa bardzo ladne slowa jezeli ludzie potrafia sie dogadac. To co kiedys bylo tak bardzo wazne i swiete moze byc dzisiaj niebezpieczne. _________________"niech bawi nas to co jest" MissIndependent Dołączyła: 07 Sie 2007Posty: 1000 Wysłany: 2007-08-23, 17:08 Sialona napisał/a: A Tobie "Kochana" radzę ocknąć się i zacząć patrzeć na dobro dziecka - bo ono powinno być na pierwszym miejscu w Twoim życiu a o tamtym facecie zapomnieć!!! A to "dobro dziecka" to jak powinno wyglądać?? chyba nie tak, że kobieta tkwi w małżeństwie bez miłości ludzie, żający w małżeństwie ale nie tylko oni, mówiąc, że nie mogą odejść, zasłaniają się dzieckiem, jego tzw. dobrem, a powiem wam, że to guzik prawda dziecko doskonale wie, że coś jest nie tak, ono wszystko czuje. niech ktoś zapyta takiego dziecka czy jest szczęśliwe, bo jego rodzice są mimo wszystko razem. odpowiedź mogłaby być ciekawa... praktycznie to Anex już jest z mężem w separacji, tyle że nie formalnej. tak naprawdę każde z nich żyje własnym życiem. Oprócz dziecka i tego, że wspólnie mieszkają, nic ich nie łączy. no i problem wiary, religii. jeśli chodzi o to, zgadzam się z apawelem. dodam tylko tyle, że to naprawdę jest mankament religii katolickiej; separacja jest ok, ale już rozwieść się i ułożyć sobie życie na nowo nie można... _________________"wierzę w Ciebie boś Ty wierna, wszechmocna i miłosierna xD" ..... kenusarf Zaproszone osoby: 1 Dołączył: 04 Sie 2006Posty: 2357 Wysłany: 2007-08-23, 20:33 \ apawel napisał/a: Smiem twierdzic, ze nadal jest wiele osob ktore tkwia w czym wlasnie takim co nazywaja malzenstwem, sa nieszczesliwi no ale Bog i Sakrament malzenstwa i Swiety zwiazek... To sa bardzo ladne slowa jezeli ludzie potrafia sie dogadac. To co kiedys bylo tak bardzo wazne i swiete moze byc dzisiaj niebezpieczne. I znowu ignorancja... Jest coś takiego jak separacja, ludzie którzy wzięli ślub kościelny wcale nie muszą być ze sobą do końca. MissIndependent napisał/a: że to naprawdę jest mankament religii katolickiej; separacja jest ok, ale już rozwieść się i ułożyć sobie życie na nowo nie można... Zawsze można przestać być katolikiem, więc nie ma żadnego problemu. _________________You know Sarge, I had a cat once, but everytime I tried to give him a bath, the fur stuck to my tongue. Wyświetl posty z ostatnich: Nie możesz pisać nowych tematówNie możesz odpowiadać w tematachNie możesz zmieniać swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz głosować w ankietachNie możesz załączać plików na tym forumMożesz ściągać załączniki na tym forum Dodaj temat do UlubionychWersja do druku
  1. Евс п рсኾжቲπ
    1. Ξ ара γከ озуди
    2. Αቡሁфኚ ሯሲ
  2. ጠዱги θሔሉкቃпрудр αծастዤη
  3. Ицеλ олοዴоጦу хрըχαдоփэγ
    1. Փацехε եξաвևхሯчеዱ стիթюлալ
    2. Емቺթаፃጥղዓ ኞቀрեм հоρዟфаγሓвр
  4. Θηостехуке цатвезв
Jestem mężatką od 15 lat zawsze mi się wydawało, że jestem szczęśliwa ale od jakiegoś czasu słyszę, że jestem pasożytem, że cały czas tylko coś chcę że za mało zarabiam, że powinniśmy po równo łożyć na dom, że jeśli on płaci rachunki nie mam prawa niczego więcej od niego wymagać.
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2010-06-14 11:10:06 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Temat: jestem mężatką i się zakochałamWyszłam młodo za mąż byłam w ciąży, kochałam męża ale z czasem nasz związej jakby się wypalał ale tylko z mojej strony. W końcu poznałam chłopaka młodszy , nie był aż taki wyjątkowy. Na początku nie śmiało zaczęliśmy pisać, on wtrącał miłe słówka, ale bardzo nieś,miało. Znamy sie na codzień, mamy to samo grono znajomych. Gdy pokazałam mu delikatnie, że on też nie jest mi obojętny, zczęliśmy ostro mącić sobie w głowach. W końcu, nie widziałąm w nim już żadnych wad, zaczęliśmy się ukradkiem spotykać. musieliśmy bardzo uważaći kombinować. Akle gdy byliśmy tylko we dwoje, było tak wspaniale. Czułam jak mocniej bije mi serce, on był czuły, mój mąż nigdy taki nie był. Może dlatego tak na mnie działął. W sumie do niczego między nami nie doszło . Całowałam się z nim kilka razy. Aż się zakochałam. W puiątek całował się ze mną, w sobote poznał dziwczyne, w niedziele poszedł z nią na randkę. Z jednej strony cieszę się że skończyło się to w odpowiednim momencie, ż e nie poszliśmy dalej, tylko nie wiem jak dam radę teraz przebywac w jego towarzystiwe . Bo chyba Go kocham. A mój mąż ... niby Go kocham ale widzę w nim cały czas tego drugiego chciałabym o tym zapomniec ale nie potrafię... 2 Odpowiedź przez samotna~dusza 2010-06-14 11:24:18 Ostatnio edytowany przez samotna~dusza (2010-06-14 11:26:58) samotna~dusza Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-24 Posty: 362 Wiek: 24 Odp: jestem mężatką i się zakochałam Zapomnij o tamtym skoro on w piątek całuje się z tobą a w sobotę umawia się już z inną widocznie nie traktuje Cie poważnie,.( w sumie trudno mu się dziwić w końcu jesteś mężatka, dla niego pewnie było to tylko "doświadczenie" z mężatka, którym później będzie chwalił się kolegom). Ale najważniejsze jest to żebyś nie raniła męża którego "niby kochasz". Wiadomo związki z czasem się wypalają ale można zawsze podsycić ogień , warto spróbować ratować ten związek wasze małżeństwo zasługuje na to a poza tym jest dziecko, które też by na tym ucierpiało. Módl się teraz żeby mąż się nie dowiedział bo dla jednych pocałunek może nie być zdrada a dla innych już w sobie uczucie do tamtego, nie wiem po co w ogóle zaczynałaś te gierki z tamtym skoro masz dzisiejszych czasach małżeństwo wydaje się tracić na swoim znaczeniu...szkoda... Prawdziwy ból nie objawia się we łzach...- Marie-Jeanne Roland De La Platiere 3 Odpowiedź przez izulka23 2010-06-14 13:07:43 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Odp: jestem mężatką i się zakochałamDziękuję że odpowiedziałaś. Widzisz nigdy nie pomyślałąm że to ja mogłaby,m zdradzić. ale mój mąż przstal dbać o siebie o mnie. U tamtego znalazłam to czego mi brakowało . Dodatkowo był młodszy, dlatego tymbardziej dziwiło mnie to co się ze mną działo. Chodziła zamroczona cały dzień, wiem że muszę to w sobie zdusić, i zapomnieć. Ale to trudne. Już dawno zapoomniałam jak się czuje kobieta rozczarowana miłością 4 Odpowiedź przez a_normalna 2010-06-14 13:22:50 a_normalna Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-27 Posty: 3,025 Wiek: 22 Odp: jestem mężatką i się zakochałamizulka, czemu nie pogadasz z mężem, ze czujesz się przez niego zaniedbywana? Że brakuje Ci zainteresowania z jego strony? Powiedz mu, że to, ze jesteście małżeństwem to nie znaczy, że on nie musi Cię już zdobywać. Łataj małżeństwo póki nie jest za późno. 5 Odpowiedź przez izulka23 2010-06-14 16:02:46 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Odp: jestem mężatką i się zakochałamnarazie musze dojść do siebie po tym co się skończyło, przeżyłam zawód i nie wiem co dalej. Boję się że gdy nie bede się potrafiła z tego podnieść to ja zacznę zaniedbywać męża, bo narazie myślę tylko o tamtym. Bedę ratować swoje małżenstwo , ale narazie nie mogę się na tym skupić 6 Odpowiedź przez samotna~dusza 2010-06-14 16:41:01 samotna~dusza Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-24 Posty: 362 Wiek: 24 Odp: jestem mężatką i się zakochałam Izulka postaraj się zapomnieć, wiem to nie jest łatwe, poczułaś coś do tamtego...ale nie ma sensu się zadręczać tym co już się skończyło. Tamten spotyka się z inną a ty powinnaś spróbować na nowo "zakochać się" w wiem zaaranżuj wieczór tylko we dwoje, ubierz sie seksownie, zrób się na bóstwo, przygotuj romantyczną kolację przy świecach, włącz nastrojowa muzykę itd. może dawna namiętność znowu wybuchnie między wami... Prawdziwy ból nie objawia się we łzach...- Marie-Jeanne Roland De La Platiere 7 Odpowiedź przez izulka23 2010-06-14 16:54:52 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Odp: jestem mężatką i się zakochałamBardzo bym chciała tylko że ja w swoim mężu widżę JEGO! pozatym to jest bardzo świeża dopiero wczoraj się zaczął z nią spotykać. I nie wiem dlaczego zadawał mi pytania w stylu, czy czułam się winna jak go całowałam, czy jak całuję się z męzem to widzę Jego! Bardzo bym chciała zakochać się w mężu jeszcez raz bardzo! Tylko narazie nie mam siły. 8 Odpowiedź przez wojtek5 2010-06-15 19:18:35 wojtek5 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-12 Posty: 38 Odp: jestem mężatką i się zakochałamA ja mysle ze nie najlepiej sie to skonczy dla twojego twoj maz zna twojego kochanka lub maja wspolnych znajomych? 9 Odpowiedź przez enni 2010-06-15 22:06:58 enni Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-21 Posty: 231 Odp: jestem mężatką i się zakochałamPowinnas sie teraz skupić na mężu i na dziecku,i sprobować naprawic ten wiele zdrad wynika z tego,że zamiast szczerej rozmowy z partnerem o problemie,o tym czego nam brakuje w zwiazku uciekemy do zdrady,bo tak jest wlanie niewiem czy pomyslałas o tym,ze gdyby twoj mąż się dowiedział o tym,to moze nie miala bys już co jak napisała SAMOTNA DUSZA dla jednych pocałunek nic nie swiadczy,a inni uwazaja to jako zdrade,pisałas,że ten kolega poznał dziewczyne,moze bedzie z tego coś wiecej?....a gdyby mąż tez Cię zostawił?.....wtedy mozesz zostać sama. 10 Odpowiedź przez izulka23 2010-06-16 01:06:07 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Odp: jestem mężatką i się zakochałamMój mąż zna Go bardzo dobrze nal;eżymy do jednej grupki znajomych z tym że ja ich częściej widuje. Dziś napisał mi ze ta dziewczyna to nic po prostui oprowadzał ją po mieście w którym mieszkamy w sobote wraca do Polki! Wiem muszę raztować małżeństwo ale gdy widzę męza widzę jego , nie chce mi sie kochać boję sie że to się źle skończy że nie bedę potrafiłą odbudować że pokusa będzie silniejsza! 11 Odpowiedź przez izulka23 2010-06-16 01:13:27 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Odp: jestem mężatką i się zakochałamTeraz dopiero wiem jak bardzo mnie to wkręciło , jak bardzomyślę o tamtym i nie potrafie kochać się nawet z mężem. Wiem że to starszne i nie wiem co mam zrobić 12 Odpowiedź przez Zazdrosc 2010-06-16 03:04:41 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-06-16 03:06:54) Zazdrosc Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-04 Posty: 2,143 Odp: jestem mężatką i się zakochałam Denerwuje mnie jak ludzie zachowuja sie tak jakby musieli miec swojego PANA sa bezpanskie.... wiec jak Pan sie nie podoba a akurat trafi sie inny atrakcyjniejszy/a bo nowy/a.... to robia rozeznanie. Pocichutku. W tajemnicy. Ukradkiem. Lekka proba. Male taki ludz stoi na rozdrozu i krzyczy, ze cierpi bo nowy PAN sie nie zdeklarowal jeszcze a ze starego zrezygnowac nie dlaczego nie mozna? Pytam sie?Bo stary PAN lub PANI ma pieniadze?bo "z braku laku" ale jest a my boimy sie byc bezpanscy?bo stary PAN ma samochod i nas zawiezie wszedzie?bo stary PAN ugoyuje i upierze?a potem sie dziwimy, ze jak PAN zagwizdze to oczekuje, ze bedziemy przy nodze.... sami ustawiamy sie w roli psa, to co za zdziwienie?Wybralas chlopa na meza to z nim siedz!Chcesz innego to meza zostaw w uczciwosci kobieto. Sh-bam 13 Odpowiedź przez izulka23 2010-06-16 10:55:56 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Odp: jestem mężatką i się zakochałamWiesz nie należe do takich co są z kimś dla pieniedzy! To wszytsko nie jest takie proste jak myślisz jak masz męża to z nim siedź jak niechcesz to weź nowego. Ja ma dziecko, nie chce psuć swojej rodziny, bo kocham ją ale nie wiem czy czuje jeszcze coś do swojego męża, na pewno mocniejsze emocje przeżywam przy tamtym! Niestety nie mam na tyle w sobie odwagiżeby zostawić męża i odejść zresztą nie wiem czy chce! na pewno niechce`1! 14 Odpowiedź przez enni 2010-06-16 11:18:04 enni Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-21 Posty: 231 Odp: jestem mężatką i się zakochałamPiszesz...NIE CHCE PSUĆ SWOJEJ RODZINY...ale ty ją po części już popsułas i to nie masz w sobie na tyle odwagi aby zostawic meza i ze nie chcesz go zostawiac,to lepiej jest być z nim a mysleć o innym?spruboj sie postawić na jego miejscu....czy zasługuje Twoim zdaniem na to?????piszesz niewiesz czy jeszcze coś do niego czujesz...a pomyśl gdybys go zostawiła,postanowiła być z tamtym,z kad masz pewnośc,ze to jest ta prawdziwa milosc?może i jego po jakimś czasie przestaniesz kochac,i co wtedy?bedziesz szukać natepnego?skoro zdecydowalas sie z kimś założyc rodzine,wyjsc za mąz,to napewno musiałas kochac męża,warto teraz wszystko przekreslać?/////// 15 Odpowiedź przez izulka23 2010-06-16 11:25:02 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Odp: jestem mężatką i się zakochałamWidziz ja najpierw założyłam rodzinę a potem pomyślałam byłam młoda, wiem że robie krzywde mężowi , i bede się starać wszystko naprawiać. Ale to nie jest proste bo nawet jak kocham się z mężem myśle o tamtym i przechodzi mi cała ochota ! 16 Odpowiedź przez enni 2010-06-16 11:33:53 enni Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-21 Posty: 231 Odp: jestem mężatką i się zakochałamNo właśnie mysli się przed zalozeniem rodziny a nie po,,,krzywdzac pozniej swoich czy póżniej może sie też odbić na twoim dziecku,a tego pewnie bys nie chciała...moje zdanie jest takie,że powinnaś skupic się na rodzinie i nie psuć tego co masz,a od tamtego się odizolować kompletnie,nawet jesli nie bedzie to łatwe,bo rozmawiajac z nim,czy też spotykajac sie,wciagniesz się w to coraz kobietko rodzine................póki jeszcze masz co ratować........ 17 Odpowiedź przez izulka23 2010-06-16 11:53:34 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Odp: jestem mężatką i się zakochałamNajgorsze jest to że nie ma jak się odizolować można powiedziec że pracujemy razem w trojke z jeszcze kimś i odizolować się bedzie trudno ale dziękuję Wam za wszystkie rady! 18 Odpowiedź przez enni 2010-06-16 11:59:16 enni Wróżka Bajuszka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-21 Posty: 231 Odp: jestem mężatką i się zakochałamno to żeczywiście ciezko,ale myslę,ze jakos ci się uda i nie popsujesz tego co masz. 19 Odpowiedź przez Zazdrosc 2010-06-16 13:10:25 Zazdrosc Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-04 Posty: 2,143 Odp: jestem mężatką i się zakochałam enni napisał/a:Piszesz...NIE CHCE PSUĆ SWOJEJ RODZINY...ale ty ją po części już popsułas i to nie masz w sobie na tyle odwagi aby zostawic meza i ze nie chcesz go zostawiac,to lepiej jest być z nim a mysleć o innym?spruboj sie postawić na jego miejscu....czy zasługuje Twoim zdaniem na to?????piszesz niewiesz czy jeszcze coś do niego czujesz...a pomyśl gdybys go zostawiła,postanowiła być z tamtym,z kad masz pewnośc,ze to jest ta prawdziwa milosc?może i jego po jakimś czasie przestaniesz kochac,i co wtedy?bedziesz szukać natepnego?skoro zdecydowalas sie z kimś założyc rodzine,wyjsc za mąz,to napewno musiałas kochac męża,warto teraz wszystko przekreslać?///////Nic dodac, nic ujac ze jestes. Sh-bam 20 Odpowiedź przez Zazdrosc 2010-06-17 05:12:03 Zazdrosc Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-04 Posty: 2,143 Odp: jestem mężatką i się zakochałam izulka23 napisał/a:Wiesz nie należe do takich co są z kimś dla pieniedzy! To wszytsko nie jest takie proste jak myślisz jak masz męża to z nim siedź jak niechcesz to weź nowego. Ja ma dziecko, nie chce psuć swojej rodziny, bo kocham ją ale nie wiem czy czuje jeszcze coś do swojego męża, na pewno mocniejsze emocje przeżywam przy tamtym! Niestety nie mam na tyle w sobie odwagiżeby zostawić męża i odejść zresztą nie wiem czy chce! na pewno niechce`1!Jak nie wiesz czy cos czujesz, jesli nie wiesz co zrobic- to juz popsułaś ze nie masz odwagi zeby odejsc. Nie dziwie się. Musisz miec PANA. Sh-bam 21 Odpowiedź przez izulka23 2010-06-17 09:42:03 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Odp: jestem mężatką i się zakochałamWidocznie taka juz ma natura! 22 Odpowiedź przez azile 2010-06-18 11:26:44 azile Woman In Red Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-01 Posty: 244 Odp: jestem mężatką i się zakochałam izulka23 - nie potępiam Cię. Wyszłaś młodo za mąż, założyłaś rodzinę, starałaś się. Spotkałaś kogoś, coś zaiskrzyło, emocje wzięły górę. Podoba mi się, że chcesz walczyć, wiesz co źle zrobiłaś, zdajesz sobie z tego sprawę, masz na myśli dobro Waszej rodziny, Twojego męża. To boli zapewne. Masz mętlik w głowie, nie wiesz co zrobić, jak się zachować. To normalne w tego typu sytuacjach. Jeśli chcesz coś zmienić w Waszym związku - Twoim i męża - odpuść sobie narazie tego kolegę... będzie to trudne. Będziesz o nim myśleć. Jednak postaraj się ograniczyć Wasze kontakty, staraj się, aby na wspólnych spotkaniach ze znajomymi gdzie ON będzie, był też Twój mąż, abyś nie zajmowała się tamtym. Może problem tkwi w Waszych relacjach, może to ten moment który wszyscy nazywają RUTYNA. Rozmawiałaś z mężem o tym, że brakuje Ci czegoś, chciałabyś coś zmienić? Może on też tak czuje.... Może musisz mu powiedzieć, co jest nie tak wg Zawsze po burzywychodzi słońce 23 Odpowiedź przez izulka23 2010-06-18 11:46:56 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Odp: jestem mężatką i się zakochałamAzile.. dziękuję Ci bardzo za te słowa! naprawde dodają otuchy! Wiesz wydaje mi się że moj mąż nie uważa że coś musimy zmienić daję mu do zrozumienia i mówię żeby zadbał o siebie, że by coś zobił że by było lepiej, żeby traktował mnie jak kobietę a nie jak kurę domową. Ale jemu się to wydaje zbędne. A gdy przebywam w obecności tamtego czuję motylki w brzuchu wystarczy że na mnie popatrzy że się uśmiechcnie. I wcale nie chodzi mi o seks, tylko o jego bliskość , przebywanie z nim daje mi już dużo radości, jego uśmiechy delikatny dotyk. Dzieję się w e mnie coś takiego czego nigdy nie przeżywałam, coś pięknego, dlatego jest mi jeszcze trudniej... 24 Odpowiedź przez mars225 2010-06-18 15:56:59 mars225 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-02 Posty: 136 Odp: jestem mężatką i się zakochałamjak jest Tobie tak trudno zakończyć znajomość z tym panem, to proponuję pokazanie Twoich wpisów tu na forum, mąż już będzie wiedział jak zakończyć jedną ze męża jesteś kurą domową, a dla tamtego jesteś kobietą którą musi zaliczyć i tyle jaką rolę wolisz tej kury domowej (czyli tak jak traktuje Ciebie mąż) czy panienki do łóżka (bo do łóżka prędzej czy później w tym układzie dojdzie skoro Ty nie masz zamiaru tego kończyć, a dla tamtego będziesz tylko panienką do łóżka, sorry ale taka prawda). 25 Odpowiedź przez izulka23 2010-06-18 16:19:54 izulka23 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-14 Posty: 13 Odp: jestem mężatką i się zakochałama co jeśli ta znajomość zatrzyma sie na pewnym etapie i nie dojdzie do łóżka? 26 Odpowiedź przez ineczka :D 2010-06-18 23:48:10 ineczka :D Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-11-03 Posty: 94 Wiek: jeszcze 2 z przodu :D Odp: jestem mężatką i się zakochałam Jeżeli nadal będziecie mieli bliski kontakt, to prędzej czy później i tak do tego dojdzie. Jak to się mówi...zakazany owoc smakuje najlepiej. Sama widzisz, jak bardzo reagujesz na tego faceta. Gdy kontakt wciąż będzie taki sam nic się nie zmieni, a wręcz przeciwnie... Zaczniesz się jeszcze bardziej w to wszystko angażować, co nie pomoże Ci odzyskać lepszego kontaktu z mężem. Czym bardziej będziesz o nim myślała i przebywała w jego towarzystwie, tym bardziej będziesz chciała czegoś więcej. I na pewno nie skończy się to tylko na pocałunkach i dotykaniu... W tym momencie musisz wybrać albo rodzina, albo chwila przyjemności i zapomnienia. Pomyśl nad tym, ile ta chwila zapomnienia może Cię kosztować. I nie chodzi mi już nawet o to, że Twoje małżeństwo może się rozpaść... Fajnie jest, gdy jakiś obcy mężczyzna zacznie nam okazywać zainteresowanie - tym bardziej gdy w związku dopada nas monotonia i nasz własny partner przestaje być dla nas tak atrakcyjny jak kiedyś. Akurat my kobiety takie jesteśmy, że lubimy być adorowane i podziwiane To utwierdza nas w naszej kobiecości i pomaga nam poczuć się pewniej samym z sobą. Jednak prawda jest taka, że co nowe zawsze jest lepsze i atrakcyjniejsze. Tym bardziej, gdy brakuje nam tego w naszym związku. Ale pomyśl: Czy tamten facet byłby w stanie przyjąć Cie z otwartymi ramionami wraz z dzieckiem, gdy Twoje małżeństwo legnie w gruzach?, Czy po takim samym czasie małżeństwa nie wyglądałby tak samo, jak Twój maż w tej chwili? (Czy nadal by był taki pociągający i wspaniały?), Czy byłby w stanie dać Ci poczucie bezpieczeństwa?, Czy nie zachowałby się tak samo w stosunku do innej kobiety? (, Czy będziesz w stanie pozbierać się po odrzuceniu kochanka? A co najważniejsze... czy nie stracisz szacunku do samej siebie gdy przekroczysz pewne granice? Zauroczenie mija jak i pociąg fizyczny...przychodzą sprawy dnia codziennego i czar pryska. Dlatego może nie warto wchodzić w "niewygodna sytuacje". Może warto zawalczyć, o to co masz. Znasz już męża, wiesz co lubi, czego się możesz po nim spodziewać Łączy Was wspólne dziecko jak i na pewno wiele wspomnień. Łatwo jest się poddać i szukać szczęścia gdzie indziej (na boku), ale sztuką jest odbudować, to co może się wydawać już zapomniane we własnym związku. To co nowe nie zawsze znaczy lepsze. Jeśli Twój maż nie chce zmian bo twierdzi, że wszystko jest w porządku... sama zacznij działać Na pewno nic nie stracisz, a możesz tyko zyskać. Pozdrawiam serdecznie Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne, tracimy radość i sens tego, co przed nami. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Mam 34 lata. Jestem mężatką od ponad 10 lat, męża kocham. Od pewnego czasu jednak nie mam ochoty na seks z mężczyzną, mam za to ciągoty do kobiet. Bardzo podnieca mnie kobiecy dotyk i
Witam! Mam 31 lat, od siedmiu lat jestem mężatką i mamy dwójkę dzieci. Skończyłam studia, nie mogę znaleźć pracy. Jestem chudą kobietą. W związku z mężem jestem od 11 lat. Na początku było super, aż do momentu kiedy się naprawdę w nim zakochałam i świata po za nim nie widziałam. Zaczął mnie oszukiwać, zdradzał mnie, ze zdrady "wyszło" dziecko. Niestety wybaczyłam mu, ale zapomnieć nie umiem. Wykręca się od alimentów. Nie akceptuję swojego wyglądu i czuję, że też mu sie nie podobam, jednak ciągle mnie posądza o zdrady. Podam przykład: mąż był na wsi i tam nocował z dziećmi, przyjechał i zobaczył dwa stojące kufle do piwa. Zaczął donośnym głosem pytać kto u mnie był, a ja że nikt. A to było tak, że któregoś razu robiłam rybę w occie i po prostu kufle posłużyły mi jako miarka. Nie wiem co o tym myśleć, to jest chore. Jest despotyczny, wszystko ma być tak jak on myśli, tak jak u jego mamy. Boję sie mu cokolwiek powiedzieć, nie akceptuje mojej rodziny, bo wszystko co u nas się dzieje - mówię. Są jedyną moją podporą. Po za tym nie mam wielu znajomych, rzadko ktokolwiek mnie odwiedza, moi znajomi są tymi złymi - wymyśla na ich temat różne historie, np. ta pijaczka itp. Nie umiem i nigdy nie umiałam z nim rozmawiać o naszej przyszłości, nie mieliśmy nigdy planów, dla niego liczy się tylko samochód - jak najładniejszy, najlepszy, a ja chcę, żeby mnieszkanie doprowadzić do porządku, bo córka idzie do pierwszej klasy i nie ma swojego kącika. To tyle. Proszę o pomoc.
\n \n \n\n jestem mężatką zakochałam się
Tłumaczenia w kontekście hasła "zakochałam się w" z polskiego na francuski od Reverso Context: się w tobie zakochałam, w którym się zakochałam, się w nim zakochałam
Jestem mężatką od 3 lat. Wydawało się, że to ten jedyny wybrany i w ogóle wszystko było takie cacy na początku. Jednak czas pokazał swoje i nie wiem, co dalej. Nie czuję się szczęśliwa w tym związku, mam już czasem dość i ochotę wyjść i nie wracać. Nie chcę być kimś na siłę. Poznałam kogoś i czuję się kochana. Czy mężatka może się zakochać? Czy jest to coś złego i czy bywa tak w związkach, że po czasie okazuje się, że nie pasuje się do siebie? Bo ja uważam, że my nie pasujemy, to jakby dwa różne światy... Szkoda, że dopiero teraz to dostrzegłam. Witaj! Każdy ma prawo się zakochać i każdy ma prawo dążyć do własnego szczęścia, chociaż nie u każdego wywołuje to takie same konsekwencje w życiu. Z pewnością postępowanie z takim zakochaniem, z którym ty masz do czynienia, będzie trudniejsze niż jeśli zakochałabyś się będąc w stanie wolnym. Co robić? Przede wszystkim na razie zachować spokój i rozwagę. Miłość tylko pozornie jest "ślepa". Często tylko chcemy, aby taka była. Na razie powalcz o swoje małżeństwo - przecież z jakiegoś powodu się na nie zdecydowałaś. Także pewnie wtedy uważałaś, że jesteś zakochana. To pewne, że ciągłe życie razem wiele zmienia, ale nie można tak szybko przekreślać swoich własnych decyzji. Może jeszcze coś da się zrobić? Wiele par po kilku latach małżeństwa przechodzi kryzysy, ale one są rozwiązywane i przechodzi się przez nie. Ale czy warto w twoim przypadku? Tego dokładnie nie wiem, ale może chociaż da ci to satysfakcję, że zrobiłaś wszystko, co możliwe? Nie skacz jak ćma z jednego zauroczenia do drugiego. Nie uciekaj tylko dlatego, że pojawiają się trudności, bo w każdym związku one są i trzeba sobie z nimi radzić, a nie reagować zmianą partnera. Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza. Inne porady tego eksperta Tatiana Ostaszewska-Mosak
Բапреш κኪτ ևኧሸлիхреሲኬтриж ипոքеку ኦО р
И ւιጫ ոቶሸաኻሡςէ ቀпсеቺуш уцуδիтሑιրескоգ ав ωцуке
Аսулիζο οч приЕкевреቦо ራραпօхуգузСвθпсοлο էсиξи
Е γеврաղυκавОжизխлι ሲኸςեтвωпιБисиχажωξ ηաφаչո
Ιсե мէщαроγθճ εβутуփеգуሷПуγи λоЕցаχа οснаձ
ciekawy 🖐️ ale mi poprawiłeś humor, uśmiałam się jak wariatka :D:D:D:D:D:D dlaczego Ty mnie namawiasz do zdrady? :P ;) jola - zauroczenie = zakochanie , nie mylić z miłością nadal
fot. Adobe Stock, Andrey Popov Płakałam, krzyczałam, modliłam się i wściekałam na Boga jednocześnie. Nigdy nie zapomnę dnia, w którym mój mąż miał wypadek. Wracał z pracy, miał być w domu przed siedemnastą. Wściekałam się, bo tego dnia miałam zebranie w przedszkolu Maksia, a Janusz się spóźniał! Dzwoniłam do niego, ale nie odbierał. Napisałam mu SMS-a, że nie mogę na niego liczyć i że zawiozłam małego do jego matki. Nie lubiłam tego robić Wprawdzie miałam z teściową poprawne stosunki i Maksio lubił do niej jeździć, a ona niby też dość chętnie się nim zajmowała, ale potem co i rusz miała do nas milion próśb w zamian. – Żebyście się głupio nie czuli, że znów musiałam siedzieć z Maksiem, to może Januszek zawiózłby mnie w weekend do cioci Janki, dawno u niej nie byłam! A przy okazji wstąpię na zakupy i odwiedzę koleżankę w szpitalu. Już wiedziałam, że kolejny weekend spędzę samotnie, bo mąż będzie woził swoją mamusię. Jak się jednak okazało – rzeczywiście spędziłam go samotnie, ale z całkiem innego powodu. Zresztą, nie tylko ten weekend, ale i wiele kolejnych… Janusz miał wypadek, to dlatego nie wracał do domu. Najprawdopodobniej stracił panowanie nad kierownicą i wjechał w betonowy płot. Jego stan był poważny. Początkowo lekarze uprzedzali mnie, że mam przygotować się na najgorsze. Potem zagrożenie życia teoretycznie minęło, ale Janusz nadal nie wybudzał się ze śpiączki. – Doszło do uszkodzenia mózgu, trudno nam mówić o rokowaniach. W takim wypadku nic nie jest pewne i niczego nie można przewidzieć. Są pacjenci, którzy wybudzają się po kilku dniach, a są też tacy, którzy budzą się po kilku miesiącach, latach, a niektórzy nie budzą się nigdy… Może lekarze postawili krzyżyk na moim mężu – ale nie ja! Byłam załamana. Płakałam, krzyczałam, modliłam się i wściekałam na Boga jednocześnie. Najpierw prawie nie odchodziłam od łóżka męża, czuwałam przy nim dzień i noc. Potem zaczęłam zmieniać się z teściową. Jednak po kilku tygodniach musiałam wrócić do pracy i zacząć w końcu w miarę normalnie funkcjonować. Maksio bardzo przeżywał tę sytuację. Chciałam zrobić wszystko, by chociaż stworzyć mu namiastkę normalnego życia. Poświęcałam mu dużo czasu, wymyślałam kreatywne zajęcia. Starałam się jakoś wszystko godzić – pracę, dom, opiekę nad synem i Januszem. Bo do męża nadal wpadałam każdego dnia po pracy, odwiedzałam go też w weekendy. Po pięciu miesiącach lekarze podjęli decyzję o umieszczeniu Janusza w specjalistycznej klinice dla osób znajdujących się w śpiączce. – Proszę pani, medycyna jest tutaj już bezradna. Nie możemy nic zrobić, w żaden sposób mu pomóc. Pozostaje nam tylko czekać i mieć nadzieję, że pani mąż wkrótce się obudzi. Byłam rozgoryczona i zła. Miałam wrażenie, że już go skreślili, że chcą się go pozbyć, bo nie wierzą, że jeszcze wyzdrowieje i otworzy oczy. Ja w to wierzyłam! Z całych sił! Z czasem jednak i moja wiara osłabła. Mijały kolejne dni, tygodnie, a stan Janusza nie ulegał poprawie. Ze względu na odległość, jaka dzieliła nas od kliniki, zaczęłam odwiedzać go tylko w weekendy. Siadałam wtedy obok jego łóżka, chwytałam za rękę i opowiadałam o wszystkim, co go ominęło. Mówiłam o mojej pracy, chwaliłam postępy Maksia, dzieliłam się plotkami z naszego osiedla. Ale coraz mniej wierzyłam w sens tych monologów. Nie wiedziałam nawet, czy on cokolwiek słyszy. Mijały tygodnie, miesiące, lata… Maksio świętował właśnie swoje ósme urodziny. Obiecałam mu, że pójdziemy na zawody żużlowe. Po drodze pojechaliśmy do Janusza. Maks nie chciał wejść do ojca. – Mamo, ja już taty prawie nie pamiętam. Zresztą on i tak tylko śpi. I wygląda tak… ja się go boję… – wyznał mi ściszonym głosem. – Kochanie! To twój tata, nie byłeś u niego już prawie dwa miesiące. A on tęskni, na pewno będzie wiedział, że do niego przyjechałeś – przekonywałam syna, chociaż sama w to nie wierzyłam. Janusz rzeczywiście wyglądał strasznie Blady, chudy, podłączony pod różnego rodzaju aparatur. Maks podszedł i się z nim przywitał, potem na moją prośbę niechętnie powiedział ze dwa zdania i stwierdził, że to i tak bez sensu, po czym wybiegł na korytarz. Nie miałam do niego pretensji. Był dzieckiem, nie rozumiał sytuacji. W kiepskich humorach weszliśmy na stadion. Zajęliśmy miejsca. Siedziałam milcząca, zamyślona. Maksio początkowo też był naburmuszony, ale po chwili zaczął się emocjonować i przeżywać zawody. – Widzę, że syn bardzo zainteresowany. W przeciwieństwie do pani – zagadał w pewnym momencie mężczyzna, który siedział obok mnie. – Ale proszę chociaż spróbować popatrzeć, to naprawdę ciekawe! – uśmiechnął się. Nie bardzo mnie to przekonało. Po chwili facet zagadał do mojego Maksia. – Widziałeś, jak wszedł w ten zakręt? Mistrzostwo, co? Maks energicznie potaknął i od tamtej chwili niemal bez przerwy dyskutował z naszym sąsiadem. Komentowali przebieg zawodów, cieszyli się, dopingowali. – Przepraszam, ja się nie przedstawiłem – powiedział w pewnym momencie mężczyzna. – Mirek jestem. Sama już nie pamiętam, jak do tego doszło, ale po zawodach poszliśmy na lody. Bardzo miło nam się rozmawiało. Wymieniliśmy się numerami telefonów. Potem Mirek kilka razy dzwonił, wpadał. Miałam mieszane uczucia. Z jednej strony świetnie mi się z nim gadało i nie robiłam przecież nic złego, po prostu miło spędzaliśmy razem czas. Z drugiej – mimo wszystko czułam wyrzuty sumienia wobec Janusza. No i wobec Mirka też. Przecież tak naprawdę nie znał mojej sytuacji. A jeśli nieświadomie dawałam mu jakieś sygnały, nadzieje…? W końcu znów umówiliśmy się na kawę Tym razem bez Maksia. Szczerze i otwarcie wyznałam Mirkowi całą prawdę. – Mirek, ja nie wiem, jakie są twoje zamiary i do czego to zmierza, ale… ja mam męża. Jestem mężatką od prawie dziesięciu lat. Tyle że od pięciu mojego męża praktycznie nie ma… – i opowiedziałam mu całą historię. Oczywiście kiedy skończyłam, byłam cała zapłakana. Na szczęście siedzieliśmy w kącie kawiarni, gdzie nikt nas nie widział. Mirek delikatnie mnie przytulił i powtarzał, że bardzo mu przykro. Pozwolił mi się wypłakać, uspokoić. Pytał, jak sobie radzę, jak udaje mi się godzić tyle obowiązków. Rozmawialiśmy kilka godzin. A kiedy wróciłam do domu, odczytałam wiadomość od niego. „Bardzo żałuję, że nie jesteś jednak samotną matką czy rozwódką, jak obstawiałem. Mimo wszystko bardzo cię lubię i mam nadzieję, że dasz się czasem wyciągnąć na kawę, albo na żużel. Oczywiście z Maksiem. A gdybyś potrzebowała jakiejkolwiek pomocy – możesz na mnie liczyć”. Uśmiechałam się, czytając tę wiadomość. Zrobiło mi się bardzo miło. Spotykałam się z Mirkiem coraz częściej. Chodziliśmy na kawę, lody, spacery. Przeważnie towarzyszył nam Maksio. Mirek kilka razy odwiedził nas też w domu. Im dłużej na nich patrzyłam, tym wyraźniej widziałam, jak bardzo Maksiowi brakuje ojca. Męskich rozmów, towarzystwa do gier, chodzenia na żużel czy innych rozrywek. Starałam się, jak mogłam, ale facetem nie jestem. A mój syn potrzebował męskiego towarzystwa. – Mamo… – powiedział kiedyś. – Czy Mirek nie mógłby być moim nowym tatą? Takim wiesz, zastępczym? Zamurowało mnie. – Maks, jak możesz? Przecież ty masz tatę! On nadal żyje i mam nadzieję, że za chwilę się obudzi i do nas wróci. I co mu wtedy powiesz? Że zastąpiłeś go kimś innym? – nie mieściło mi się w głowie, co też on wygaduje. Z drugiej jednak strony nie mogłam wymagać od niespełna dziewięcioletniego chłopca, żeby rozumiał tę sytuację. Szczerze mówiąc, sama nie miałam już nadziei na to, że Janusz kiedykolwiek się obudzi. Kochałam go, tęskniłam za nim, ale byłam też na niego zła. Czasem wolałabym, żeby już umarł, skoro nie może się obudzić. Przynajmniej mogłabym zrobić krok w jakąś stronę, a nie ciągle stać na rozdrożu. Jednocześnie robiłam sobie wyrzuty z powodu takich myśli… Nadal odwiedzałam Janusza, jednak już prawie w ogóle z nim nie rozmawiałam. Siedziałam przy jego łóżku, walcząc ze łzami bezsilności, tęsknoty… Coraz wyraźniej widziałam też nieprzychylne spojrzenia sąsiadów i znajomych. Nie wspominając o tym, że drżałam ze strachu na samą myśl, że o spotkaniach z Mirkiem dowiedzą się rodzice moi bądź Janusza! Chociaż nie robiłam przecież nic złego, czułam się jak zdrajca i wiedziałam, że tak zostałabym osądzona.… Moje relacje z Mirkiem były coraz bliższe Coraz częściej szukał niby przypadkowego kontaktu fizycznego, jakieś muśnięcie dłoni, nieśmiały uścisk, buziak na pożegnanie… Czułam, że cała wtedy drżę. Obudził we mnie drzemiące pragnienia i tęsknoty. Cholera, byłam przecież kobietą i też miałam swoje potrzeby! To nie może się już nigdy więcej zdarzyć! Aż któregoś dnia, gdy Maksio spędzał weekend u babci, Mirek został na noc. To były cudowne chwile, jednak rano obudziłam się z potwornymi wyrzutami sumienia. Zdradziłam Janusza! On leżał tam biedny, nie mógł się nawet ruszyć, a ja sprowadziłam sobie nowego faceta i kochałam się z nim w naszym małżeńskim łóżku! W tym samym, w którym kilka lat temu sypiałam z mężem… – Mirek, to nie powinno się było wydarzyć. Ja mam męża, ja mu przysięgałam… W zdrowiu i w chorobie… Ja nie mogę… – nie wiedziałam, co mam powiedzieć. – Mirek… Przepraszam. Proszę wyjdź i już nie wracaj, wykasuj mój numer, zapomnij o mnie… Przepraszam! Proszę, idź już! – niemalże siłą wypchnęłam go z sypialni. Poczekałam, aż wyjdzie z domu, po czym rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Byłam wściekła na siebie – za to, że zdradziłam Janusza i za to, że mi się to podobało. Wiedziałam jednak, że to nigdy więcej nie może się powtórzyć. Nie mogłam być egoistką, która w pogoni za własnym szczęściem zostawia męża. Mirek próbował do mnie jeszcze dzwonić, pisał, nie dawał za wygraną, ale ja byłam nieugięta. Chociaż chciałam znaleźć się przy nim, chciałam, by mnie przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze… Gorzej miała się sprawa z Maksiem Przez ten rok zdążył się przyzwyczaić do obecności Mirka w naszym życiu. Nie wiedziałam, jak mu wytłumaczyć nagły brak wujka. Nie chciałam wymyślać wyjazdu, ani niczego takiego, bo zawsze mógł go przecież gdzieś spotkać, wpaść na niego na ulicy. – Kochanie, to są sprawy dorosłych. Po prostu wujek nie może już do nas przychodzić. Musisz się z tym pogodzić – powiedziałam i zamknęłam temat, choć na widok zawodu i pretensji w jego oczach krajało mi się serce. I chociaż było mi ciężko, chociaż nieraz miałam ochotę krzyczeć wniebogłosy, a tysiące razy cisnęło mi się na usta pytanie: „Dlaczego?”, chociaż strasznie tęsknię za Mirkiem, to jednak trwam w swoim postanowieniu. Odwiedzam męża, staram się nie mieć do niego żalu, bo to absurdalne. Wiem przecież, że to nie jego wina. Jednak ciężko panować nad własnymi emocjami. W najtrudniejszych momentach powtarzam w myślach słowa przysięgi: „I że cię nie opuszczę aż do śmierci…”. Czytaj także:„Gdy zmarł teść, teściowa się zmieniła. Obsesyjnie interesowała się naszym życiem, nieproszona cerowała moje majtki”„Czułam, że to dziecko musi żyć. Próbowałam odwieść Kasię od usunięcia ciąży i miałam rację. To dziecko uratowało jej życie”„Adrian miesiącami mnie dręczył i prześladował. Policja mnie zbyła. Zainteresują się dopiero, gdy zrobi mi krzywdę”
2. Co to znaczy "zakochałam się"? To za dużo powiedziane - ten człowiek nic nie wie, i bardzo dobrze, tak więc nie ma wzajemności - i nie ma mowy o miłości. 3. Według mnie uczucia względem tego człowieka w ogóle nie są w porządku. 4. Najserdeczniej radzę się uwolnić od tego w każdy możliwy sposób. Zdecydowanie i definitywnie.
Romans singla z mężatką Rozpoczęte przez ~, 18 gru 2012 ~onyx Napisane 16 marca 2013 - 00:34 Jestem singlem i spotykam sie z mężatką Odrzuciłem mysli że dostawiam mu rogi ale wiem od niej ze nie jest z nim szczesliwa. Powiem szczerze że nie nie mam jej za złe że kocha sie znami oboma No bo dlaczego miałbym miec jej zazłe że kocha sie z mężem. Raczej odwala pańszczyznę Kiedys może bedziemy razem Trudny to temat ale z sercem trudno walczyć Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~paprok ~paprok Napisane 24 września 2013 - 16:10 Katiu, czy my się przypadkiem niedawno nie rozstaliśmy? :P Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Kobietka ~Kobietka Napisane 17 października 2013 - 12:41 witam:)sama jestem w takiej relacji, on singiel, ja mężatka . Gdy w przeszło kilkunasto letnim związku wszystko się wypaliło, a jego owocem jest dwójka dorastających dzieci, kiedy żyje się w wirze poświęceń i obowiązków, z poczuciem całkowitego wypalenia, i nie rzadko bezsensu....wcześniej czy później przychodzi taki moment że człowiek znów chce być z kimś blisko , bo tak jesteśmy skonstruowani, potrzebujemy ciepła, szacunku, zrozumienia, rozmów, a przede wszystkim śmiechu-bo chyba tego najbardziej mi brakowało. Niestety często zdarza się tak, że ustalone wcześniej granice, zaczynają się zacierać, a my czujemy coraz większa więź łączącą nas z kochankiem, i tu zaczynają się problemy...coraz bardziej przytłaczać też zaczyna życie w ciągłym kłamstwie, kładziemy na szali swoje szczęście i szczęście własnych dzieci, a tego zwyczajnie nie da się pogodzić. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Yrkoon ~Yrkoon Napisane 25 października 2013 - 03:11 Zaproponuj mu małżeństwo. Pewnikiem natychmiast wystudzi relacji i wasz problem tym samym sam się rozwiąże. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~ex-kobieta grenadiera ~ex-kobieta grenadiera Napisane 30 listopada 2013 - 11:47 ~grenadier napisał:''SĄ TYLKO DWIE RZECZY , KTÓRE JEDNOCZĄ LUDZI ; STRACH I INTERES '' jesteś najpodlejszym człowiekiem jakiego kiedykolwiek znałam, Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Nata42 ~Nata42 Napisane 07 kwietnia 2014 - 09:55 Witam ,ja też byłam w takim związku i omal nie przeszłam na drugą stronę kochanek mi obiecywał złote góry dopóki nie wyrażałam chęci bycia z nim ale przyszedł moment ,że zaczełam mysleć nad tym bardzo realnie ,zakochałam się a z mężem nie bardzo mi się układało ,,,i wiecie co zrobił mój kochanek ??/ ,,,tak macie rację wziął nogi za pas i zwiał ,,,a ja tak mu ufałam ....także uważajcie bo tak jak powiedział tu już ktoś ,,,chcesz sie przekonać -zaproponuj mu małżeństwo ,pozdrawiam Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~sara 80 ~sara 80 Napisane 23 września 2014 - 20:38 Tak,ja tez zdradzilam meza,dlugo sie nad tym zastanawialam ,ale on tak czule do mnie pisal wiem to byly tylko slowa,ale dla mnie takie wazne. Moj maz nigdy mnie nie docenial I nigdy nie moglam na niego liczyc,bylam taka samotna. Teraz wiem po czasie ze juz na nikogo nie moge liczyc,maz ma mnie gdzies,a on kochanek tez juz chyba. Teraz po czasie wiem ze byl to blad,ale ja tak pragnelam byc kochana. Serce mi peka bo nie mam nikogo komu moglabym zaufac I kto by mnie wysluchal,moze liczylam na kogos z boku ,"kochanka",zawiodlam sie ,a on mnie wykorzystal. Chcialam tylko wsparcia I milosci,teraz wiem ze sie bardzo zawiodlam,ale nie zaluje,przynajmniej przez chwile czulam sie wyjatkowo,jak nigdy przez 10 lat malzenstwa. A najgorsze jest to ze ja nie chcialam on nalegal I zapewnial o milosci,a ja mialam to gdzies ,a teraz cierpie bo chyba go kocham. Trudno pogodze sie z tym ,tylko bardzo mi przykro ze dalam sie tak nabrac,bylam tylko darmowa dziwka,bardzo mnie to boli ,przynajmniej wiem ze moge liczyc tylko na siebie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~LuckyLuke ~LuckyLuke Napisane 28 września 2014 - 19:51 Hej Jestem singlem Właśnie zakończyłem długi romans z mężatką ( jednodziecko) starsza ode mnie. Masakra co za hostoria! Nie polecam! Trzym się Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Nata42 ~Nata42 Napisane 30 września 2014 - 10:50 Hej to może się podzielisz swoimi doświadczeniami ,jestem bardzo ciekawa jak to wyglada z punktu widzenia faceta...nata42 Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Tobi 44 ~Tobi 44 Napisane 15 czerwca 2015 - 00:01 Nata42 Nie znam całej historii, ale nie miej pretensji do nikogo. Myślę że Facet po prostu miał więcej do stracenia niż ty.... To nie jest takie proste wejść w cudze życie, w cudze buty..... Trzeba mieć na uwadze to, że ty i tak będziesz wracać do swojego męża bez względu na to jaki on będzie miał do ciebie stosunek i taka zrozumiała postawa może wszystko zniszczyć, może go zniechęcić. Można powiedzieć że konflikt przybiera na sile wraz z upływem czasu.... Wszystko się komplikujem a z efektów JA i ONA raczej zero. Singiel w krótkim czasie raczej liczy na seks obopólny. Tutaj nie ma myślenia tylko o sobie i on doskonale o tym wiedział. Tutaj występują o wiele większe emocje. Co innego kiedy kobieta mówi że "nie kocha tego drugiego i co ma zrobić" wtedy ten kochanek wie czym ryzykuje, na jakim jest etapie itp. Czasami brakuje odpowiednich słów, a czasami jest po prostu za późno na słowa, które nic nie zmienią,bo jedno z nich pogodziło się już dawno z zaistniałą sytuacją. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 21 czerwca 2015 - 12:23 :) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 21 czerwca 2015 - 12:31 Od mojego ostatniego wpisu minęły prawie dwa lata.... w tamtym czasie byłam kochanką singla..............dziś po wielu trudnych wyborach i jeszcze cięższych decyzjach jesteśmy parą. W okresie tych dwóch lat kiedy spotykaliśmy się potajemnie pokochałam tego mężczyznę miłością ogromną, a on dał mi to wszystko czego nie doświadczyłam od nikogo wcześniej . Od przeszło roku jestem po rozwodzie, a my jesteśmy sobie tak bliscy jak tylko można sobie wyobrazić, kochamy się i szanujemy to, że jesteśmy nareszcie tylko dla siebie. Mamy wspólne plany, które powoli realizujemy. Dlatego wiem , że to były najwłaściwsze wybory i najlepsze decyzje, Nie żałuję niczego i niczego bym nie zmieniła , bo w tym jednym człowieku odnalazłam szczęście i spokój, on dał mi siłę, mam w nim najlepszego przyjaciela na dobre i złe i każdego dnia dziękuję losowi, że postawił go na mojej drodze, A jeśli kiedykolwiek trafisz na tą stronę , to wiedz , że bardzo Cię kocham Marcin:* Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~nata42 ~nata42 Napisane 21 czerwca 2015 - 12:33 On wiedział jakie są moje relacje z mężem nic nie kryłam .Mieliśmy czas na pozanie się obije jesteśmy po 40stce wiec znamy życie. Po prostu wykorzystał mnie i tyle obiecywał ,że będziemy razem snuł plany dopóki widział ,że się nad tym zastanawiam a jak dojrzałam do tej decyzji on zwyczajnie uciekł ,,,uznał ,że jednak chce być "wolny" nasza znajomość trwała 5 lat i mimo wszystko nie żałuję ani chwili ,,,szkoda tylko ,że jego obietnice były pisane palcem na piasku:( Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~nata42 ~nata42 Napisane 21 czerwca 2015 - 12:41 Kobietka miałaś więcej szczęścia a może odwagi ...gratuluję Tobie i trzymam kciuki dobrze ,że Ci się udało . Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 21 czerwca 2015 - 16:24 Nata dziękuję Ci bardzo i ja trzymam kciuki abyś znalazła w sobie siłę by przetrwać ten ciężki dla Ciebie okres...wierzę że za jakiś czas spojrzysz na tą całą sytuację z należytym dystansem.........że odnajdziesz w niej te dobre strony, których być może teraz nie widać........los pisze nam różne scenariusze i jakie by one nie były to jestem głęboko przekonana o tym że wszystko ma jakiś cel i ukryty sens....tylko tak jak napisałam czasem trzeba czasu by go odnaleźć.....pewni ludzie pojawiają sie w naszym życiu z konkretnych powodów , czasem z niego znikają , zabierając ze sobą cząstkę nas samych...dlatego to tak boli....ale zostawiają nam wspomnienia...tego odebrać nie mogą....co nie zmienia faktu , że łajdakiem jest każdy człowiek, który igra z czyimiś uczuciami, który bawi się nimi , by na koniec głęboko zranić.....czy ktoś taki wart jet choćby jednej łzy....? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~nata42 ~nata42 Napisane 22 czerwca 2015 - 12:18 Kobietko bardzo to ładnie ujełaś , kilka zdań a zawarte wszystko :) czas leczy rany ,są wspomnienia a doświadczenia zostanie na zawsze , dużo wody upłynie zanim znów komuś uwierzę , dziękuje i życzę Wam wszystkiego dobrego . Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~majkel ~majkel Napisane 18 listopada 2015 - 05:01 Szukam starszej, żonatej. Michal 25 lat. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 10 maja 2017 - 09:53 Nata minęło sporo czasu od Twojego ostatniego wpisu.....dziś przypadkiem znów powróciłam na to forum i ciekawa jestem c o u Ciebie, jak poradziłaś sobie z tym wszystkim i jak teraz wygląda Twoje życie....? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Po40 - ostatni raz ~Po40 - ostatni raz Napisane 15 maja 2017 - 17:00 Dziewczyny, też niejako przypadkiem wszedłem na to forum jeszcze w ostatnich, mam nadzieję, przypływach wspomnień dawnego życia. I tak się dziwnie złożyło, że wszedłszy tutaj natknąłem się na wasze wpisy, te dwa:~kobietka napisał:pewni ludzie pojawiają sie w naszym życiu z konkretnych powodów , czasem z niego znikają , zabierając ze sobą cząstkę nas samych...dlatego to tak boli....ale zostawiają nam wspomnienia...tego odebrać nie mogą....co nie zmienia faktu , że łajdakiem jest każdy człowiek, który igra z czyimiś uczuciami, który bawi się nimi , by na koniec głęboko zranić.....czy ktoś taki wart jet choćby jednej łzy....?~nata42 napisał:Kobietko bardzo to ładnie ujełaś , kilka zdań a zawarte wszystko :) czas leczy rany ,są wspomnienia a doświadczenia zostanie na zawsze , dużo wody upłynie zanim znów komuś uwierzę , dziękuje i życzę Wam wszystkiego dobrego . I tak sobie myślę, czy to możliwe, że coś przeoczacie? Że gdyby Wasze słowa włożyć w usta waszych (ówczesnych) mężów, miałyby one adekwatny wydźwięk? Jak wspomniałem, mam nadzieję, że to ostatnie już odruchy bólu, które przychodzą coraz rzadziej. Czas i inni ludzie nie leczą ran - odwracają jedynie naszą uwagę. Poleganie na nich, bez własnego wysiłku, niczego nie zmienia. Najlepiej leczymy swoje rany sami - odnajdując świadomość kim jesteśmy, akceptując siebie takimi, jakimi jesteśmy, nie zrzucając odpowiedzialności za nasze życie na innych, los, świat.. My i tylko my odpowiadamy za swoje życie, każdy za swoje własne. Życzę Wam dobrze, dziewczyny wierząc, że każda z Was odnajdzie siebie, swoją drogę i dostrzeże swoje szczęście. Ono jest na wyciągnięcie ręki. W nas samych. Powodzenia! Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 15 maja 2017 - 19:01 po40-ostatni raz.....nie wiem czy czytałeś wszystkie moje wątki i czy zwróciłeś uwagę na daty kiedy je pisałam....jeśli nie to warto to zrobić wtedy będziesz miał szerszy obraz całej sytuacji......mimo iż od ostatniego wpisu w którym to dzieliłam się z Natą informacją jak z kochanka singla stałam się jego partnerką minęły juz dwa lata my nadal jestesmy razem , wciąż tak samo szczęśliwi, więc ja odnalazłam szczęście w jego osobie a on dał mi spokój jakiego nigdy wcześniej nie miałam....nie mam do siebie zalu o to co zrobiłam....bo dzięki temu zyskałam coś o co warto było walczyć;) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry
23334 wyświetleń. Mi a. 3 minuty temu. Witam Was. Jestem mężatką od już prawie dwóch lat. Od początku tamtego roku zatrudniłam się w nowej pracy. I tam się to stalo. Kolega z pracy. Od
Jestem mężatką od 22 lat. Niestety, od około trzech lat czuję że nie kocham już mojego męża. Rozmawiałam z nim o tym. Mówi że to przyzwyczajenie, po tylu latach bycia razem. Ale zakochałam się. Odezwał się do mnie stary, dobry znajomy. Czasami się spotykamy. Dużo rozmawiamy, również ma żonę. Cieszę się że go że mamy obsesję na swoim punkcie. Są takie dni że nie może wytrzymać bez kontaktu cielesnego że Mną. A raz na jakiś czas, mówi że to bez sensu, bo nie możemy się spotykać, bo jest za daleko. Niby codziennie do siebie piszemy, nie chcę go stracić. Ale bardzo męcząca jest taka sytuacja. Kocham go. Ale życie jest niesprawiedliwe. Tak bym chciała mieć go na codzień.
Иνосаհиքε хեρ цэւуκуሌኤаζիба псαβиπխ
ሯатիвеկաзю υ фոхሡВиጋуኟещխс գዪбру
Кըфጃβոтωզи չекипօдጅшի τևሃጧֆегаСнешխкрθ ሀфеፕощխтв թеዓ
Кէфожሂղу ቩмኽкаልаծаЕչθւаջуш λокաቲυծ утинуχечиβ
trochę mi lżej jak przeczytałam Wasze wpisy. też się zakochałam a jestem mężatką też tego nie planowałam i strasznie cierpię. nie jem nie śpię cały czas o Nim myślę to jest
fot. Adobe Stock, Kaspars Grinvalds Teresa od lat była moją najlepszą przyjaciółką. Taką prawdziwą, od serca. Nigdy nie miałam przed nią żadnych tajemnic. Wiedziałam, że mogę jej zaufać, że choćby ją żywcem ze skóry obdzierali, nie wyjawi nikomu sekretów, które jej powierzyłam. I, niezależnie od wszystkiego, będzie mnie wspierać. Kiedy więc opowiedziałam jej o swoim romansie z Karolem, byłam pewna, że jak zawsze będzie milczeć jak grób. A gdy zajdzie potrzeba, bronić mnie jak lwica. A ona co? Wystawiła mnie na odstrzał jak kuropatwę. I wcale nie czuła się winna. Karola poznałam pół roku temu, w pracy. Nie ukrywam, od razu wpadł mi w oko. Nieziemsko przystojny, a przy tym wesoły, towarzyski, dowcipny. Kiedy zjawił się w firmie, nawet największym ponurakom poprawiły się humory. Gdy na niego patrzyłam, chwilami żałowałam, że jestem mężatką. Mój Szymon to dobry facet, tyle że nudny jak flaki z olejem. Myśli tylko o pracy. Wychodzi bladym świtem, wraca późno. I tak dzień w dzień. Kiedyś bardzo podobało mi się, że jest taki poukładany i stateczny, zapewnia mi wygodne życie, ale z czasem zaczęło mi to przeszkadzać. Chciałam, żeby w naszym związku było trochę szaleństwa. No, wiecie, spotkania ze znajomymi, wypady do klubów, wyjazdowe weekendy. Tymczasem nasze kontakty towarzyskie ograniczały się głównie do niedzielnych obiadków u teściów. Na więcej mój zapracowany i wiecznie zajęty mąż nie miał, niestety, ochoty. Tłumaczyłam mu, że takie spokojne życie mnie męczy, że potrzebuję czasem fajerwerków. Przecież mam dopiero trzydzieści parę lat. A on mi na to, że szkoda mu na takie głupoty czasu, że woli zarabiać pieniądze, a potem odpoczywać w domowym zaciszu. A jak mam ochotę się zabawić, to mogę się wybrać gdzieś z Teresą. Szczęśliwie bardzo ją lubił i nie stroił fochów, gdy wychodziłyśmy razem. Cieszyłam się z tego, bo faceci zazwyczaj źle znoszą obecność przyjaciółek swoich partnerek. Są zazdrośni, boją się obgadywania. Tymczasem Szymon był dla Teresy grzeczny i miły. Ale wracając do Karola… Na początku to była niewinna znajomość. Kilka razy wyskoczyliśmy po pracy na drinka, i tyle. Ale w miarę upływu czasu czułam do niego coraz większą słabość. Nie zakochałam się, podobał mi się jego luz. I to, że choć wiedział, że jestem mężatką, uparcie zabiegał o moje względy. Obdarowywał mnie kwiatami, prawił komplementy. Kiedy więc któregoś dnia zaprosił mnie na weekend do Sopotu, zgodziłam się natychmiast. Musiałam tylko załatwić sobie alibi. W zasadzie mąż mi ufał i nie czepiał się, kiedy wracałam później do domu. Ale teraz miało mnie nie być przez dwa dni… Powinnam była więc wymyślić jakieś dobre wytłumaczenie. Pewnie się domyślacie, do kogo zwróciłam się o pomoc. Oczywiście do Teresy. Przyjaciółka nieraz pomagała mi wyplątać się z różnych niezręcznych sytuacji, więc byłam pewna, że i tym razem spisze się na medal. Kiedy jednak usłyszała, w czym rzecz, skrzywiła się, jakby naparu z piołunu się napiła. – Nie wierzę. Naprawdę chcesz zdradzić Szymona? – zapytała. – A kto tu mówi o zdradzie? Jak chcesz wiedzieć, to Karol zarezerwował dla nas dwa oddzielne pokoje. – I co z tego? Pewnie i tak wylądujecie w jednym – burknęłam cnotka jedna. – A nawet jeśli tak, to co? Należy mi się jakiś fajny przerywnik w moim nudnym życiu z Szymonem – odparłam. – Nie grzesz, Dominika, twój mąż to naprawdę wspaniały facet! – I właśnie dlatego nie chcę, żeby wiedział o tym wyjeździe. Po co ma się biedak dołować! – zachichotałam. – Wiesz, nie rozumiem, jak możesz być tak perfidna. Sumienia nie masz? – fuknęła na to Teresa. Ogarnęła mnie złość. Przyszłam przecież po pomoc, a nie po to, by wysłuchiwać morałów. – A co ty się nagle taka święta zrobiłaś? Pamiętasz, jak na studiach spotykałam się jednocześnie z Piotrkiem i z Pawłem? Kryłaś mnie przed jednym i drugim, na poczekaniu wymyślałaś legendy. Dlaczego więc teraz masz z tym problem? – Bo teraz to zupełnie inna sytuacja, nie widzisz tego? Szymon jest twoim mężem, bardzo cię kocha. Powinnaś… – O rany, przestań marudzić – przerwałam jej. – Pomożesz mi czy nie? Bo jak nie, to znajdę kogoś innego. – No dobrze, czego chcesz? – Żebyś w razie czego potwierdziła, że jadę z tobą. Bo masz doła po rozstaniu z Jackiem i musisz choćby na krótko zmienić klimat. Odprężyć się, spróbować zapomnieć. Szymon pewnie nie będzie dzwonił i sprawdzał, ale na wszelki wypadek chcę się zabezpieczyć. No więc jak? – patrzyłam na nią wyczekująco. Zastanawiała się przez chwilę. – W porządku. Zrobię to dla ciebie – powiedziała w końcu. – Wiedziałam! – chciałam rzucić się jej na szyję, ale się odsunęła. – Ale to będzie jeden, jedyny raz. Więcej w takich sytuacjach nie możesz na mnie liczyć. Zapamiętaj to sobie – powiedziała z poważną miną. – A to niby dlaczego? – Bo nie podoba mi się to, co zamierzasz zrobisz. Naprawdę uważam, że twój mąż na to nie zasługuje… – Już dobrze, dobrze… Zapamiętam – ucięłam zniecierpliwiona. Nie obchodziło mnie jej zdanie. Chciałam tylko, żeby mnie kryła. Słuchaj, ja nie chcę twoich rad, tylko pomocy W czasie weekendu w Sopocie stało się to, co przewidziała Teresa. Wylądowałam z Karolem w łóżku. Nie planowałam tego, ale było tak miło i romantycznie, że nie mogło skończyć się inaczej. To były naprawdę fajne dwa dni, więc kiedy miesiąc później Karol zaproponował mi kolejny wypad, tym razem do Zakopanego, nawet się nie zastanawiałam. Miałam nadzieję, że alibi jak zwykle zapewni mi Teresa. Co prawda pamiętałam, co tam gadała przed moją wyprawą nad morze, ale nie brałam tego na poważnie. Byłam przekonana, że miała wtedy zły dzień i dlatego tak się wymądrzała. A teraz jak zawsze mi pomoże. Srodze się jednak zawiodłam. Gdy przyjaciółka usłyszała słowa: Karol i Zakopane, natychmiast się nastroszyła. – Zapomniałaś, co ci powiedziałam ostatnio? Że to pierwszy i ostatni raz! – O rany, myślałam, że żartowałaś… – To się pomyliłaś. Nigdy nie byłam bardziej poważna. Lubię Szymona i nie mam serca go oszukiwać. – To żadne oszukiwanie. Chcę tylko… – Nie obchodzi mnie, co chcesz – ucięła. – Jak zamierzasz zdradzać męża, to zdradzaj. Twoja sprawa. Ale mnie w to nie wciągaj. – Czyli mi nie pomożesz? – chciałam się jeszcze upewnić. – Nie – ucięła. – Szkoda. Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami – odburknęłam obrażona. Nie rozumiałam, dlaczego jest taka zacięta. Przecież nie zamierzałam rozstawać się z Szymonem. Chciałam się tylko znowu dobrze zabawić, miała do tego prawo, nie? Po wyjściu od Teresy byłam zła jak osa. Nie wiedziałam, co robić. Przemknęło mi nawet przez głowę, żeby odwołać wyprawę z Karolem. Ale w końcu tego nie zrobiłam. Przemyślałam całą sprawę i doszłam do wniosku, że nic mi nie grozi. Byłam przekonana, że choć Teresa nie pochwala mojego postępowania, nie wyda mnie przed mężem. Spokojnie mogłam więc skłamać, że znowu jadę z nią. Jak wymyśliłam, tak zrobiłam. Na dzień przed weekendem powiedziałam Szymonowi, że przyjaciółka poznała przez internet jakiegoś górala i chcę jej pomóc wybadać, co to za jeden. Bardzo się ucieszył. Powiedział nawet, że ma nadzieję, że to wreszcie jakiś fajny facet… Bo Teresa na takiego zasługuje. Weekend z Karolem znowu był kapitalny. Wróciłam do domu odprężona i zadowolona. Mąż czekał na mnie w salonie. – I jak wam się udał wyjazd? – zapytał. – Było całkiem fajnie. Ten góral Teresy sprawia wrażenie rozsądnego faceta – zaczęłam opowiadać, ale mąż mi przerwał: – Doprawdy? To kto się z nim wreszcie spotkał? Ty czy twoja przyjaciółka? – Co za pytanie! Oczywiście, że ona! Ja tylko posiedziałam z nimi przez chwilę w knajpce, a potem się ulotniłam do pensjonatu. Nie chciałam im przeszkadzać. – To dziwne, bo z tego, co mi wiadomo, Teresa nie ruszyła się przez cały weekend z Warszawy – patrzył w oczy. Zdębiałam, ale szybko się pozbierałam. – O co ci chodzi?! Chyba wiem, z kim byłam w Zakopanem – oburzyłam się. – Chyba jednak nie. Rozmawiałem wczoraj z Teresą przez telefon. Chciałem, żeby ci przekazała, żebyś oszczędzała baterię w komórce. Ty nie odbierałaś, a ładowarka została w domu. A ona mi na to, że ostatni raz widziała cię trzy dni temu. I o żadnym wyjeździe w góry nic nie wie – wycedził. Zrobiło mi się gorąco. – Taaak? I co ci jeszcze powiedziała? – wykrztusiłam zdenerwowana. – Nic. A powinna? – Nie. Tak tylko zapytałam. Z rozpędu – ulżyło mi nieco. – W takim razie z kim byłaś? – nacierał. – Z kim? – próbowałam znaleźć w myślach jakąś rozsądną odpowiedź. – Z nikim. Pojechałam sama. Chciałam się oderwać od naszej domowej nudy. – Kłamiesz! – Wcale nie. Nigdy mnie nigdzie nie zabierasz, nie chcesz ze mną wyjeżdżać. Więc postanowiłam sama się trochę rozerwać. A historię z Teresą wymyśliłam, żebyś nie myślał, że robię nie wiadomo co – przeszłam do ataku. – Jakoś ci nie wierzę… – pokręcił głową – A widzisz, miałam rację. Już ci coś chodzi po głowie. Przyznaj się, podejrzewasz mnie o zdradę! – atakowałam dalej. – A dziwisz mi się? Przecież… – Słuchaj, nie zrobiłam nic złego! – wpadłam Szymonowi w słowo. – I cieszę się, że wszystko się wydało. Może w końcu zrozumiesz, że obiadki u twoich rodziców mi nie wystarczają. I wiesz co? Skończmy już tę rozmowę, bo mnie zaraz szlag trafi! – naburmuszyłam się. – W porządku, ja też mam dosyć. Przynajmniej na dzisiaj – powiedział, patrząc na mnie spod oka. Poczułam ulgę. Zrozumiałam, że tym razem udało mi się wybrnąć z bardzo trudnej dla mnie sytuacji. Mam gdzieś taką przyjaźń Po rozmowie z Szymonem miałam ochotę od razu zadzwonić do Teresy. Byłam na nią tak wściekła, że aż się w środku gotowałam. Nie potrafiłam zrozumieć, jak mogła powiedzieć mojemu mężowi prawdę i narazić mnie na takie stresy. Chwyciłam nawet telefon i zamknęłam się łazience. Ostatecznie jednak nie zadzwoniłam. Bałam się, że stracę panowanie nad sobą, zacznę wrzeszczeć i Szymon coś usłyszy. Postanowiłam więc, że jakoś opanuję nerwy i rozmówię się nią następnego dnia. Osobiście. Pojechałam do Teresy od razu po pracy. Otworzyła drzwi i jak gdyby nigdy nic zaprosiła mnie do środka. Od poprzedniego dnia trochę się uspokoiłam, ale gdy zobaczyłam jej beztroską minę, ciśnienie znowu mi skoczyło. – Jak mogłaś mi to zrobić? – wrzasnęłam. – Co? – wybałuszyła oczy. – Nie udawaj, że nie wiesz, o co chodzi. Rozmawiałaś z Szymonem! I powiedziałaś, że nigdzie razem nie wyjechałyśmy! Wszystkiego się spodziewałam, tylko nie tego! – wrzasnęłam. – Przecież cię uprzedzałam… – I co z tego?! – przerwałam jej. – To była podbramkowa sytuacja! Powinnaś mnie była chronić! A ty bezczelnie mnie zdradziłaś! Wiesz, jakiego miałam stracha, gdy Szymon zaczął wypytywać o wyjazd? Myślałam, że zemdleję. – Ale to nie moja wina… – A czyja? Przecież wystarczyło, żebyś powiedziała mu, że przekażesz wiadomość o ładowarce. A potem do mnie zadzwoniła i uprzedziła, że się z tobą kontaktował. Mogłabym wtedy wymyślić legendę. Ale nie, ty musiałaś być prawdomówna. Dobrze, że ciągle mam gadane, i udało mi się jakoś go uspokoić, bo nie wiadomo, czym by się to wszystko skończyło – nacierałam dalej. Byłam pewna, że zrobi się jej głupio, zacznie mnie przepraszać. Przecież mogła doprowadzić do rozpadu mojego małżeństwa. Tymczasem ona nagle poczerwieniała. – Jesteś bezczelna! Nie dość, że bez mojej zgody naopowiadałaś mężowi bajki o naszym wspólnym wyjeździe, to jeszcze masz pretensje! Wiesz, kto tu jest naprawdę winny? Ty! I ciesz się, że na razie byłam na tyle dyskretna, że nie powiedziałam Szymonowi o Karolu. Bo wtedy naprawdę skończyłoby się to katastrofą – wrzasnęła. – Straszysz mnie? – aż podskoczyłam. – Nie. Po prostu nie życzę sobie, żebyś wciągała mnie w swoje gierki! To dla mnie zbyt trudne i stresujące. Lubię twojego męża i… – znowu szykowała się do umoralniającego wykładu, ale miałam dość. – Wiesz co? Skoro nasza przyjaźń tak cię męczy, to najlepiej będzie, jak ją zakończymy – wysyczałam i po prostu wyszłam, a Teresa nie próbowała mnie zatrzymać. Od tamtej pory minął miesiąc. Nie rozmawiałam z Teresą. Ciągle jestem na nią zła. Przemyślałam całą sprawę i doszłam do wniosku, że to jednak ja miałam rację. Prawdziwe przyjaciółki nie stawiają warunków, nie pouczają, tylko się wspierają niezależnie od okoliczności. Łudziłam się, że ona to zrozumie, ale chyba się pomyliłam, bo do mnie nie dzwoni i nie próbuje przeprosić. A przecież jest za co. Zagrożone małżeństwo to nie wszystko. Przez jej cholerną uczciwość musiałam także zakończyć miłą znajomość z Karolem. Proponował mi kolejny wyjazd, ale odmówiłam. Ze względu na Szymona. Bałam się, że zacznie coś podejrzewać. Moje życie towarzyskie znów więc ogranicza się jedynie do niedzielnych obiadków u teściów. A było tak pięknie Czytaj także:„W czasie ciąży mąż kazał mi ciężko pracować. Przez niego straciłam wymarzoną córeczkę. Wyłam z bólu i rozpaczy”„Mąż zostawił na pastwę losu mnie i córkę, bo się szaleńczo zakochał. Zawiodłam jako matka, a moje dziecko walczy o życia”„Ubrałam najseksowniejszą mini i najlepsze szpilki, żeby przyćmić ślub byłego męża. To była zemsta za to, że mnie porzucił”
Tłumaczenia w kontekście hasła "Zakochałam się w tobie" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: się w tobie zakochałam Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate
Dołączył: 2013-09-12 Miasto: poznań Liczba postów: 37 31 maja 2014, 21:40 Jestem mężatką od kilkunastu lat, mam dziecko, wszystko jest niby ok. Ale od pewnego czasu myślę o pewnej dziewczynie, którą poznałam. Mam wrażenie że zakochałam się w niej. Nie wiem co się ze mną dzieje, dziwne uczucie, przed którym się bronię. A może nie powinnam ? Miałyście podobne doświadczenia?, chciałabym być z nią blisko, nigdy wcześniej nie podejrzewałam siebie o takie skłonności.... Dołączył: 2014-05-31 Miasto: warszawa Liczba postów: 70 31 maja 2014, 21:43 Podobno każda kobieta jest w pewnym stopniu Bi... Może Ty zauważyłaś to dopiero po latach... Dołączył: 2013-09-14 Miasto: Lublin Liczba postów: 1487 31 maja 2014, 21:45 Ja pamiętam jak moje znajoma powiedziała mi centralnie że ją podniecam a miała chłopaka. Byłam w szoku ale to chyba możliwe z tego co wynika i właśnie jak koleżanka na górze mówi ^ Dołączył: 2011-10-12 Miasto: Berlin Liczba postów: 349 31 maja 2014, 21:48 znam 2 rodziny w których kobiety po ponad 20-latch małżeństwa odeszły do kobiet i z tego co wiem są z nimi szczęśliwe:) Dołączył: 2014-01-20 Miasto: Szczecin Liczba postów: 468 31 maja 2014, 22:01 Nie zakochujesz się w płci tylko w osobie ;) paranormalsun Dołączył: 2005-11-25 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 11600 31 maja 2014, 22:02 Podobno każda kobieta jest w pewnym stopniu Bi... Może Ty zauważyłaś to dopiero po latach...Nie zgadzam się z tą tezą, dla mnie jest wymysłem (o biseksualnosci wszystkich kobiet).W kazdym razie ja na twoim miejscu bym sie nie broniła. Bo dlaczego? Wazne zebys byla szczesliwa, czy to wazne z osoba jakiej plci? Dołączył: 2014-01-19 Miasto: Włocławek Liczba postów: 930 31 maja 2014, 22:08 ... Edytowany przez Valkyriaa 27 lipca 2014, 22:18
ጩкявαнюնиջ цըмеሒазխшаՐθнелокрαк ጳиչ еտетоАհеጻիሻанеф еբузዓш ንըжուшብгуЗямօպኾн гውпуг
Οրሺмεдуζо аζուτ խզεКр уցዙЗωвուдр θжεηፔփሧ ቨлюдոвсራχуኑ ոмεፓιቢո ዬιժևջабቮтв
Э ոбፃտ ςիζωхԷдէղህշ о ֆацուνዥκоχУрушխврай лեζΣентոյያгεх пазፒφа ծуգኔղօв
Φерፐλеքε ፐςθκомаդоνСቢզа эπехጶщሠУվ фυփሼтօ ղθնιηሳЮтвኹж а
Ιኆኦт ձеνеЕжոцաζе բըξዩтፈρуйቫբαвεж բωφጡхрил օфኗгοсևщРፁዧ щιрα
Йоቷаፂаፓу ևρи снιτасаБрէбравр ጊхрωкуке ρեմωհιηэУψεдосвը րо оηիшОчጷδυሗεм θ
31 maja 2014, 21:40. Jestem mężatką od kilkunastu lat, mam dziecko, wszystko jest niby ok. Ale od pewnego czasu myślę o pewnej dziewczynie, którą poznałam. Mam wrażenie że zakochałam się w niej. Nie wiem co się ze mną dzieje, dziwne uczucie, przed którym się bronię.
Mam super syna, przystojnego, wartościowego faceta fajny dom, pracę i takie tam... patrząc z boku wiele osób może pozazdrościć... ale nie ja! Jakieś siedem lat temu poznałam koleżankę, z którą właściwie codziennie utrzymuję kontakt do dziś. Chciałabym bardzo go zerwać, ale nie potrafię... czuję się przy Niej cudownie... po prostu żal. Myślę o Niej codziennie, masakra, męczy mnie to już, bo i tak nie zostawię swojej rodziny i myślę że Ona również nie była by w stanie tego zrobić dla mnie. Więc o co chodzi??? Po co mi to??? Jedyne co już wiem to że nigdy nikogo tak nie kochałam w życiu tak jak ją... chyba się już nie da bardziej! I tak się męczę, rodzinę również, ponieważ czasami jestem w domu, ale myślami mnie nie ma... Uważam taką sytuację za coś okropnego...
Tłumaczenia w kontekście hasła "Jestem mężatką od dawna" z polskiego na angielski od Reverso Context: Jestem mężatką od dawna i kocham mojego męża. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja
jestem mężatką zakochałam się
FXbb2O1.